Ano zjadłoby się.Ural napisał(a):Zjadło by się co nie co.
W ramach rocznicy dziś na obiadek oczaruję Żonkę domową peką.
Do tego boboo-tzatziki.
Kawałek baranka (tu 1,1 kg) kładziemy na (i pod) gałązki świeżego rozmarynu, lekko solimy,
nagrzewamy piekarnik do 250°C i wkładamy do piekarnika w zamkniętym pojemniku/garnku na jakieś 1,5 godziny.
Na ciut ponad godzinkę przed podaniem, wyciągamy i dodajemy tam przygotowane (umyte/obrane, pocięte na wzdłużne kawałki warzywa.
Dziś będzie po Zaglavsku (ziemniaczki, marchewka, cebula, czosnek).
Mniej więcej takie kawałki:
i obkładamy baranka:
posypujemy solą, przykrywamy i z powrotem do piekarnika. Tym razem już "tylko" 200°C na jakąś godzinkę.
W międzyczasie przygotowujemy tzatziki. Nie na ostatnią chwilę, bo to musi się przegryźć w lodówce przynajmniej 2 godziny.
Ogórek na dużej tarce, czosnek (2 ząbki) na małej tarce.
Do tego cała paczka koperku i kubek (200 g) creme-fraiche (tzatziki na jogurcie, to nie mój typ).
Łyżeczka soli, cukru, octu i pół łyżeczki pieprzu.
Dobrze wymieszać i do lodówki.
Też po jakimś czasie przemieszać:

.png)
.png)
.png)

