Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Madziarskie bajdurzenia przy gulaszu i nie tylko

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10739
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 30.01.2012 17:28

Maslinka - super relacja - jak zwykle. Przypomniała mi się moja wyprawa w te tereny na pogranicze słowacko - węgierskie w 2005 roku. Mieszkaliśmy po stronie słowackiej w miejscowości Kovacov (8 km od Sturova) w chacie na wysokim wzgórzu (chyba Burda) z pięknym widokiem na Dunaj - dalej była juz tylko miejscowość Chlaba, winnica, cmentarz i nic wiecej :wink:

może kiedyś znajdę parę zdjęć, które mam na płytce, no ale nie jest ich chyba na tyle dużo aby tworzyć osobna relację, a Twojej nie będę zaśmiecał...
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11128
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 23.02.2012 17:18

Witaj, Tony :D Dzięki za miłe słowa.
Dopiero teraz tu zajrzałam :oops:

Ale przy okazji wymieniłam zdjęcia z żaby, z której niedługo znikną, więc relacja powinna być teraz trwała :D

Tony, wklejaj śmiało swoje zdjęcia. Będzie to fajne uzupełnienie relacji :)

Pozdrawiam :papa:
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10739
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 23.02.2012 17:29

maslinka napisał(a):Witaj, Tony :D Dzięki za miłe słowa.
Dopiero teraz tu zajrzałam :oops:

Ale przy okazji wymieniłam zdjęcia z żaby, z której niedługo znikną, więc relacja powinna być teraz trwała :D

Tony, wklejaj śmiało swoje zdjęcia. Będzie to fajne uzupełnienie relacji :)

Pozdrawiam :papa:



a no to fajno :) odnajde i wkleje (matko, musze jeszcze skonczyc moja relacje z Rodos, a w ogole nie mam ostatnio czasu). Czytalem Twoja relacje z nart w Dolomitach, ja w tym roku bylem (tylko i az:) w Szklarskiej :)

pozdro
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10739
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 20.03.2012 12:31

Mały dodatek do relacji Maslinki
Oczywiście odbywa się to za zgodą i błogosławieństwem naszej uroczej koleżanki z południowej Polski :)
Zdjęcia słabe i mało, no ale zawsze to jakieś nieco inne spojrzenie na temat, może kilka nowych ujęć.. ;)

Wyprawa na odpoczynek na granicę słowacko-węgierską była pomysłem popularnego Szwagrito, który zarządził - jedziemy na BASENY! :)

Baseny co prawda mamy niedaleko bo w Sopocie, ale stwierdziliśmy, że aby poczuć się, że jedziemy na wakacje trzeba zrobić na baseny ok. 1000 km :)

Pojechaliśmy więc na trzy auta: Szwagrito z rodziną, siostra Szwagrita ze Szwecji ze swoim Bojfrendem, którego nazwaliśmy Jurkiem plus jej syn oraz my.

My wyjeżdżaliśmy jak to często bywa od mojej rodziny niedaleko Mszczonowa, natomiast ONI bili od Gdinj - spotkanie na MCD koło Piotrkowa na katowickiej. Obowiązkowa wizyta na Jasnej Górze (patrzyłem na Szweda z wyrzutem, on udawał, że nie zna historii z księdzem Kordeckim) i dzida na Bańską Bistricę.

Potem kierunek Zwoleń, Tesco z Levicach (tam Szwagrito narzekał, że już ma piasek w oczach, co wspomina do dziś)

"gdzie my właściwie jedziemy" zapytałem w Levicach ;), a on "nie wiem, kurde jakaś Chlaba czy coś"; "w co ja się dałem wmanewrować pomyślałem no ale nic zostało już tak niewiele do Złotego Bażanta na miejscu....

traska http://g.co/maps/5zpgv

Jedziemy wioseczkami słowackimi, na słupach coś dziwnego: "czekaj, przecież to ..... chyba nie sądzisz, że ONI nadal mówią do mieszkańców przez to... a mieszkańcy słuchają ..."

Dojeżdżamy .... Szwagrito mówi, kuźwa nie wiem, gdzie kartka z adresem, ale po numerze pamiętam to może chyba być tu... na spotkanie z nami wyszedł ... Rumcajs (...bez brody...), serdecznie wyściskał szwagra (daję głowę, że widziałem 4 kobiety obierające koguty do wiadra... dziwne... po cholerę im tyle kogutów... może potrzebna im krew.... i nasza krew tez im się przyda ...nie, to niemożliwe... film Hostel powstał kilka lat później...

Rumcajs kazał jechać za nim, jedziemy, jedziemy cały czas pod górę, aż oczom ukazała się nam mega chata na wzgórzu .... thys ys YT! ;) zwało się to KOVACOV.

Uwaga - bardzo, bardzo słaba jakość zdjęcia - nawet nie chodzi o to, że krzywe czy coś (słaby aparat, słaby fotograf, duże zbliżenie), widok na DONAU i wyspę na nim a za wyspą ... chyba ....
Szamarhegy, Bubanatvolgy oraz Kerekto (ale głowy nie położę ;)

Obrazek

następnych kilka zdjęć (CIUT lepszych ;) w części drugiej (i ostatniej na szczęście ;)
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11128
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 20.03.2012 20:17

Tony, bardzo się cieszę z dodatku. Tym bardziej, że piszesz w swoim fajnym stylu :D Właśnie wróciłam z pracy po ciężkim dniu i nieźle się uśmiałam z Twoich wspomnień :D

tony montana napisał(a):Jedziemy wioseczkami słowackimi, na słupach coś dziwnego: "czekaj, przecież to ..... chyba nie sądzisz, że ONI nadal mówią do mieszkańców przez to... a mieszkańcy słuchają ..."

Nie wiem, czy słuchają, ale na pewno mówią :lol:
Kiedyś w jakiejś słowackiej wiosce w Pieninach, w okolicach Czerwonego Klasztoru, byliśmy świadkami "nadawania". Oprócz słów z głośników popłynęła skoczna muzyczka :lol: Czad! :D

Jestem ciekawa dalszych przygód - Twoich, Szwagrito, Jurka i Rumcajsa oczywiście :) Mam nadzieję, że Rumcajs jeszcze się pojawi :twisted:

Pozdrawiam i czekam na więcej :papa:
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10739
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 20.03.2012 21:31

maslinka napisał(a):Tony, bardzo się cieszę z dodatku. Tym bardziej, że piszesz w swoim fajnym stylu :D Właśnie wróciłam z pracy po ciężkim dniu i nieźle się uśmiałam z Twoich wspomnień :D

tony montana napisał(a):Jedziemy wioseczkami słowackimi, na słupach coś dziwnego: "czekaj, przecież to ..... chyba nie sądzisz, że ONI nadal mówią do mieszkańców przez to... a mieszkańcy słuchają ..."

Nie wiem, czy słuchają, ale na pewno mówią :lol:
Kiedyś w jakiejś słowackiej wiosce w Pieninach, w okolicach Czerwonego Klasztoru, byliśmy świadkami "nadawania". Oprócz słów z głośników popłynęła skoczna muzyczka :lol: Czad! :D

Jestem ciekawa dalszych przygód - Twoich, Szwagrito, Jurka i Rumcajsa oczywiście :) Mam nadzieję, że Rumcajs jeszcze się pojawi :twisted:

Pozdrawiam i czekam na więcej :papa:


hej hej
no to zaraz coś postaram się dorzucić ;) tymczasem możesz poczytać m.in Włochy bo tam sie trochę akcja posunęła ;)

Rumcajsa juz nie będzie bo tylko po kaske przypełzł następnego dnia, natomiast o Szwedzie Jurku a owszem - będzie

BTW - W Czerwonym Klasztorze byłem rok temu (i dwa lata temu) :)
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10739
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 20.03.2012 22:11

Tak więc trafiliśmy do krainy zwanej jak się okazało Ipelską Pahorkatiną. Rejon ten usytuowany między dwoma rzekami wpadającymi do Dunaju:
Hron i Ipel jest bardzo spokojny. Mamy Sturovo - słowackie miasto połączone Mostem Marii Walerii z węgierskim Esztergomem, o którym sporo pisała Maslinka.

Któregos dnia pojechaliśmy ze Szwagritem w stronę tej Chlaby, w której mieszkał Rumcajs i jego 4 kriożercze małżonki, aby zobaczyć CO TAM JEST jeszcze. Przejechaliśmy Chlabę i cisza...nic się nie dzieje, cmentarz na górce, jakiś barak i suszące się przy nim ciuchy oraz zamknięte na cztery spusty piwniczki znaczy winiarki chyba.

Wiatr wieje. K... gdzie my są? "Ipel" rzekł fachowo Szwagrito i splunął siarczyście. "Jak?" "Ipel - tabliczki nie widzisz?". Faktycznie - zardzewiała tabliczka oznajmiała, że znajdujemy sie w miesjcu, w którym rzeka Ipel
połączy się zaraz z pieknym, modrym Dunajem. A prócz Ipel (Ipela? Ipeli? ;) NIC. Koniec świata jaki znamy ;)
Znaczy Słowacji koniec. A może Węgier koniec? Albo początek.
Tu bylim ;) http://g.co/maps/367aq tam, gdzie A

Uświadomiliśmy sobie, że stoimy na niewidzialnej granicy dwóch bliskich sąsiadów mających odwieczne zatargi, ale żyjących w symbiozie. Ulice w Sturovie także z węgierkimi tabliczkami (nie wiem jak po wejściu
w życie ustawy o czystości języka słowackiego - wtedy był rok 2005), menu - pierwsze strony po słowacku i węgiersku, język na ulicach i taki i taki.

No dobra, ale w końcu my tam na baseny nie? No więc lu - na Kupalisko Termalne Vadas http://www.vadas.sk/
Kilka rodzajów basenów, sztuczna fala, a przede wszystkim Bażant - to, co tygryski lubią najbardziej :) Tam spędziliśmy kilka razy trochę czasu, natomiast owszem, podróżowaliśmy trochę. Zamek w Visegradzie, Budapeszt w jedeń dzień, Esztergom kilka razy, okoliczne wioski: Bina, Kamenin.

Wygląda więc na to, że będzie jeszcze część trzecia, ło matko... ;) w końcu te parę zdjęć w niej dorzucę może.

Dziś jeszcze tylko słów kilka o mentalnej wycieczce dwóch, niby wychowanych w innej kulturze dżentelmenów, ale jak się okazało
podobnych do siebie w kwestiach podróżniczo poznawczych. Szwed Jurek obywatel świata bywały w wielu miejscach, ale kompletnie nie znający naszych regionów, ciekawy historii miejsc, miast i państw, życzliwy naturze jegomość oznajmił przedostatniego dnia, że ma dość VADASA. On nie będzie się juz taplał, bo w Sztokholmie ma podobne - on chce coś jeszcze zobaczyć.

Bracie mówię "oni niech zatem idą moczyć tyłki a Ty weź bro i wodę dla mnie i jedziemy na męską wycieczkę".

I Pojechaliśmy (wiem, nie zaczyna się zdania od "i" :)

Droga numer 11 - przez Pilismarot (obaj laliśmy z tej nazwy), Domos inne przybytki. Zatrzymywaliśmy się, gdzie chcieliśmy nawet co chwilę, godzinę posiedzieliśmy gadając o pierdołach i laskach nad Dunajem, w końcu dotarliśmy do Szentendre. http://g.co/maps/656nq
Jeśli będziecie kiedykolwiek mieli okazje zatrzymać się w Szentendre - just do it. Nie pytajcie dlaczego - miejsce powie samo za siebie - dla mnie rewelacja.

Wieczorem zbratani z Jurkiem jeszcze bardziej oglądaliśmy jakieś mistrzostwa w lekkiej atletyce - chłopak nie mógł zrozumieć jak to możliwe, aby słowacki komentator do każdego kobiecego nazwiska dodawał "swoją" koncówkę.

Postupalowa jeszcze była dla wszystkich do przyjęcia. Halouszkova również. Popasova - jak najbardziej. Ale już przy Marion DŻONSOWEJ tudzież rodzimej dla Jurka Karlsonowej czy Svenssonowej Juras osunał się z Bażantem pod stół. Chyba trudy dnia dały mu się we znaki....

Przyjaźń polsko - szwedzka w miniaturowym wydaniu ;)

Obrazek
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11128
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 21.03.2012 21:48

tony montana napisał(a):Ulice w Sturovie także z węgierkimi tabliczkami (nie wiem jak po wejściu
w życie ustawy o czystości języka słowackiego - wtedy był rok 2005), menu - pierwsze strony po słowacku i węgiersku, język na ulicach i taki i taki.

W ubiegłym roku było tak samo - w Sturovie ulice miały podwójne nazwy. Ale już w Esztergom tylko węgierskie. Ciekawe...

Vadas fajny, ale po jakimś czasie może się znudzić. Najbardziej na kąpielisku, podobnie jak Tobie, podobało mi się... picie Bażanta :D

Szentendre jest w moich planach na kiedyś. Na zdjęciach, które oglądałam w necie, również w jednej z relacji na forum, wygląda bardzo sympatycznie.


tony montana napisał(a):Ale już przy Marion DŻONSOWEJ tudzież rodzimej dla Jurka Karlsonowej czy Svenssonowej Juras osunał się z Bażantem pod stół.

:lol:

Podczas ostatniego sylwestrowego pobytu w Czechach oglądaliśmy relację (albo to były tylko wiadomości sportowe) z biegów narciarskich. Justyna Kowalczykowa brzmiało ok, ale Marit Bjoergenowa już nie bardzo :lol:

Czekam w takim razie na część trzecią :D

Pozdrawiam :papa:
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10739
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 23.03.2012 12:27

maslinka napisał(a):
tony montana napisał(a):Ulice w Sturovie także z węgierkimi tabliczkami (nie wiem jak po wejściu
w życie ustawy o czystości języka słowackiego - wtedy był rok 2005), menu - pierwsze strony po słowacku i węgiersku, język na ulicach i taki i taki.

W ubiegłym roku było tak samo - w Sturovie ulice miały podwójne nazwy. Ale już w Esztergom tylko węgierskie. Ciekawe...

Vadas fajny, ale po jakimś czasie może się znudzić. Najbardziej na kąpielisku, podobnie jak Tobie, podobało mi się... picie Bażanta :D

Szentendre jest w moich planach na kiedyś. Na zdjęciach, które oglądałam w necie, również w jednej z relacji na forum, wygląda bardzo sympatycznie.


tony montana napisał(a):Ale już przy Marion DŻONSOWEJ tudzież rodzimej dla Jurka Karlsonowej czy Svenssonowej Juras osunał się z Bażantem pod stół.

:lol:

Podczas ostatniego sylwestrowego pobytu w Czechach oglądaliśmy relację (albo to były tylko wiadomości sportowe) z biegów narciarskich. Justyna Kowalczykowa brzmiało ok, ale Marit Bjoergenowa już nie bardzo :lol:

Czekam w takim razie na część trzecią :D

Pozdrawiam :papa:



ech ten Bażant :)

Szentendre - koniecznie!

kiedyś za moich czasów była Małgorzata Ruchała, starsi komentatorzy oszczędzali ją - dodając po słowacku końcówkę - "owa"
natomiast młodsi byli bezlitośni z lubością wymieniając nazwisko tak często jak się da ;) ;)
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10739
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 24.03.2012 22:19

Jednodniowa wizyta w Budapeszcie spełniła oczekiwania do do stolicy Bratanków - było szybko, ale konkretnie i jak na jeden dzień treściwie. BPeszt był jednak przez wielu już na forum opisywany, więc naprawdę z moimi starymi fotkami nie bedę szalał, tylko tak dla przyzwoitości

Obrazek

Obrazek

Obrazek

w pomarańczowej koszulce Jurek, nadal wstydzący sie za krajan w 1655 roku...

Obrazek

Obrazek

Zupełnie innym miejscem był Visegrad (swoja drogą tych Visegradów, Wyszechradów jak psów w środkowej Oiropie ;)

Zamek na wzgórzu, a właściwie to, co z niego zostało, z którego rozciąga sie zapierający muszę przyznać widok na Dunaj i okoliczne tereny - lektura obowiązująca się dla każdego szanującego się fana historii powszechnej

Obrazek

Obrazek

No dobra, czas powoli kończyć, dawno to było i wspomnienia już nieco zatarte. Na granicy słowacko - węgierskiej spędziliśmy 8 dni i mimo mojego sceptycyzmu z początku - potwierdziła się teoria wujka Mietka z imienin u teścia wypowiedziana po serbsko-chorwacku i przetłumaczona na polski (Wujek latami pracował w byłej Jugosławii) - "każde praktycznie miejsce ma swój urok i warto je odwiedzić, jeśli bardziej niż warto - wypada jeszcze z kimś sie ta wiedzą podzielić

Dla Jurka zabawne były drobne rzeczy, które cieszą osobę z kręgu języków germańskich, np tabliczka z ostrzeżeniem "POZOR VLAK", gdyby nie jej umiejscowienie przy torach głowiłby sie zapewne godzinami o co chodzi;)

Przyznam, że jako wariat na punkcie map i przewodników turystycznych do dziś co jakiś czas przeglądam zakupiony na miejscu "Pocket Guide of Sturovo", z którego przemawia do mnie Naczelnik Kupaliska Vadas, którego nazwiska teraz nie pomne, a nie mam siły szukać go w tej chwili wśród setek innych pozycji stojących na półce

jeszcze na pożegnanie:

Bazylika w Esztergomie widziana od strony Sturova

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11128
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 25.03.2012 01:15

Fotek z Budapesztu nigdy za wiele :D
Mogę śmiało powiedzieć, że uwielbiam to miasto! Dla mnie dużo ładniejsze od Wiednia, a porównywalne z Paryżem. Praga to zupełnie inna bajka i trudno porównać obie stolice, ale... i tak wolę Budapeszt ;)

tony montana napisał(a):"każde praktycznie miejsce ma swój urok i warto je odwiedzić, jeśli bardziej niż warto - wypada jeszcze z kimś sie ta wiedzą podzielić

Pięknie powiedziane...
Staram się odkrywać te uroki w każdej podróży, dużej i małej ;) Cieszy mnie to!

To już naprawdę koniec? A może coś jeszcze wygrzebiesz w swoich fotograficznych zasobach? Albo w zakamarkach pamięci? ;) Tak fajnie piszesz, że chętnie jeszcze poczytam :)
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10739
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 25.03.2012 12:27

maslinka napisał(a):Fotek z Budapesztu nigdy za wiele :D
Mogę śmiało powiedzieć, że uwielbiam to miasto! Dla mnie dużo ładniejsze od Wiednia, a porównywalne z Paryżem. Praga to zupełnie inna bajka i trudno porównać obie stolice, ale... i tak wolę Budapeszt ;)


tony montana napisał(a):"każde praktycznie miejsce ma swój urok i warto je odwiedzić, jeśli bardziej niż warto - wypada jeszcze z kimś sie ta wiedzą podzielić

Pięknie powiedziane...
Staram się odkrywać te uroki w każdej podróży, dużej i małej ;) Cieszy mnie to!

To już naprawdę koniec? A może coś jeszcze wygrzebiesz w swoich fotograficznych zasobach? Albo w zakamarkach pamięci? ;) Tak fajnie piszesz, że chętnie jeszcze poczytam :)


no ja niestety byłem tylko raz i to jeden dzień, czyli to prawie jak nie być... ale bardzo mi się podobało! :)


no właśnie widzę, że strasznie lubisz jeździć, zwiedzać - to jest super, jak mnie ktoś pyta co chciałbym tak naprawdę robić w życiu to odpowiadam (niby banalnie, bo wiele osób odpowiada tak samo) - że spędziłbym czas na wycieczkach, podróżach, gdziekolwiek - nawet za miedzę ;)

tak jak mówię - nie jest to oczywiście oryginalne, ale staram się wyjeżdżać kiedy tylko mogę, jak gdzieś jestem to zawsze idę zwiedzić okolicę, teraz byłem kilka dni pod Olsztynem służbowo - zszedłem z samego rana skoro świt całą wieś nad jeziorem


oj będzie ciężko, ale postaram się postarać ;)
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10739
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 26.03.2012 11:24

Gdy jeszcze raz dokładnie przeczytałem Twoja relację Maslinko okazało się, że podczas naszej męskiej wyprawy z Jurkiem zrobiliśmy sobie godzinny przystanek na pogaduchy w tym samym miejscu co WY (a może Wy w tym samym miejscu co My - bo ja byłem tam 6 lat wczesniej:)

maslinka napisał(a):Odcinek 5: 14 sierpnia 2011 (niedziela) - Mały rekonesans okolicy

Po południu wcinamy jakiś obiadek i jedziemy na wycieczkę. Tuż za Esztergom rozpoczyna się Park Narodowy Dunaj-Ipola. Obejmuje on obszar wzgórz Pilis i Börzsöny wznoszących się między Dunajem i rzeką Ipoly. W zasięgu granic Parku leżą m.in. malownicze Zakole Dunaju oraz wyspa Szentendre.

Jedziemy wzdłuż rzeki i zatrzymujemy się na jednym z zagospodarowanych parkingów. Jest tu przystań i knajpka. Widoki przepiękne:

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Wypiliśmy kawkę w knajpce na przystani, o której piszesz. Młoda węgierka tam pracująca dziwiła się jak to mozliwe, że odwiedzają ją Szwed i Polak (nie mają tam często turystów?!) i trochę ją pobajerowaliśmy, że przejechaliśmy już z 10 krajów, ale u niej kawa smakuje najlepiej (coś a la tani podryw w stylu "parno dziś, nieprawdaż? ;)

Środkowe zdjęcie - na nim tego nie widać tak dobrze, ale na wprost nas po drugiej stronie Dunaju było wejscie do groty i wyraziliśmy wielką ochotę na znalezienie się tam, po drugiej stronie - jednak akurat nic nie było w stanie nas przewieźć na drugi brzeg.

Po tym krótkim wypoczynku pojechalismy do Szentendre, w którym wyp.. się z kamerą na bruk mijając zdrowe, młode węgierskie dziewczęta,
co jest uwiecznione na filmie plus szyderczy śmiech Jurka. W ogóle z całego tego wyjazdu mam mało zdjęć, poniewaz przed nim kupiłem sobie kamerę i ona była moją główną zabawką..

Powiem jeszcze kilka słów na temat samego początku podróży. Jak spotkaliśmy się koło Piotrkowa to patrzę, a Szwagrito jakiś taki dziwny.
Pytam o co chodzi a ten wziął mnie na bok i mówi "kuźwa, ten Szwed to jakiś dziwny jest. Jade normalnie jedynką tak ze 100, 110 a ten się wlecze za mną, tracę go z oczu, żona krzyczy ze ich pogubimy, jak to mówię pogubimy jak droga prosta, ten jedzie 80, bo tak przyzwyczajony, jak ograniczenie do 50 to ten jedzie 40"

Teraz, mówi Szwagrito "to juz lepiej, bo jak Szwed zobaczył dwa pasy to troche przyśpieszył, ale do Wloclawka wloklem się jak nigdy zeby ten cap mi sie nie zgubił"

No i tak to bylo z tym Szwedem, ile mu się natłumaczyliśmy, ze MOŻNA jechać 10-20 km/h wiecej niż znaki pokazują, a on patrzy na nas jak na zbrodniarzy i kiwa przecząco głową i taka z nim robota była ...
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11128
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 26.03.2012 13:18

tony montana napisał(a):
Środkowe zdjęcie - na nim tego nie widać tak dobrze, ale na wprost nas po drugiej stronie Dunaju było wejscie do groty i wyraziliśmy wielką ochotę na znalezienie się tam, po drugiej stronie - jednak akurat nic nie było w stanie nas przewieźć na drugi brzeg.

Tak, widziałam tę grotę.
Przeprawa promowa była kawałek dalej. W Wyszehradzie na pewno, ale jeszcze wcześniej, gdzieś po drodze, również.

tony montana napisał(a):Po tym krótkim wypoczynku pojechalismy do Szentendre, w którym wyp.. się z kamerą na bruk mijając zdrowe, młode węgierskie dziewczęta,
co jest uwiecznione na filmie plus szyderczy śmiech Jurka.

To Cię pokarało ;) :lol:

Fajne są okolice Esztergom - "łagodne" krajobrazy, spokój... Trzeba będzie się tam znowu wybrać :)
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10739
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 26.03.2012 14:11

tony montana napisał(a):Po tym krótkim wypoczynku pojechalismy do Szentendre, w którym wyp.. się z kamerą na bruk mijając zdrowe, młode węgierskie dziewczęta,
co jest uwiecznione na filmie plus szyderczy śmiech Jurka.



maslinka napisał(a):Fajne są okolice Esztergom - "łagodne" krajobrazy, spokój... Trzeba będzie się tam znowu wybrać :)


no, ale ode mnie to trochę daleko ;)

prędzej na Litwę skoczę ;)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Madziarskie bajdurzenia przy gulaszu i nie tylko - strona 15
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019