Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Madziarskie bajdurzenia przy gulaszu i nie tylko

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12035
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 01.10.2010 15:59

smoki3 napisał(a):Pisz, pisz :!: Nie ociągaj się. :lol:

Smoki, już piszę, piszę :wink: W końcu to dziarska relacja :D :D :D


Odcinek 2: 27 sierpnia (piątek) - Relaks na Wyspie św. Małgorzaty

Jedziemy niebieską linią metra. W Budapeszcie linie są trzy. Niebieska jest najdłuższa i taka "codzienna", dworce nie wyróżniają się niczym szczególnym:

Obrazek

Na głównej stacji (Deak Ferenc), na której łączą się wszystkie 3 linie, przesiadamy się na czerwoną. Dworce są tu bardziej kolorowe, na stacjach pojawiają się też jakieś figurki, pomniki. Czerwona linia przechodzi na drugą stronę Dunaju. My jednak jedziemy tylko jeden przystanek. Wysiadamy niedaleko Mostu Małgorzaty. Po drodze widzimy taki szyld :D:

Obrazek

Niestety czynne od 13:00, musielibyśmy trochę poczekać :wink: Ale miło zobaczyć w północnym kraju "swojski" obrazek :D

Most Małgorzaty jest niestety w remoncie:

Obrazek

Oczywiście jest przejezdny i dostępny dla pieszych, chociaż poruszanie się po nim jest nieco utrudnione. Hałas, unoszący się pył, tłumy przeciskających się ludzi... a most jest dłuuugi. Już nie mogę się doczekać, kiedy znajdziemy się w azylu zieleni, jakim jest Szent Margit :)
Upał bardzo dokucza, jest ponad 30 stopni.

Wreszcie jest! Schodzimy z mostu do parku, który zajmuje całą wyspę. Od razu natykamy się na pomnik przypominający rzeszowski Pomnik Czynu Rewolucyjnego, wiadomo jak nazywany :wink: :lol: Rzeszowianie (i nie tylko) będą wiedzieć :wink:

Obrazek

Kawałek dalej stoi fontanna, która, przy dźwiękach piosenki "Time to say goodbye", produkuje przyjemnie orzeźwiającą mgiełkę:

Obrazek

Spacerujemy po parku:

Obrazek

Na zadbanych klombach rosną bajecznie kolorowe "dywany kwiatów":

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pięknie tu, cicho i spokojnie. Można naprawdę odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku. I to w samym sercu węgierskiej stolicy. Ponieważ wyspa jest bardzo duża, ludzie jakoś się gubią i każdy znajdzie dla siebie ustronne miejsce. Bardzo nam się tu podoba.

Ale głównym celem dzisiejszej wyprawy jest kąpielisko Palatinus. Zbliżamy się do wejścia. Z zewnątrz kompleks basenów nie robi dobrego wrażenia:

Obrazek

Jednak to pierwsze wrażenie jest mylne. Kąpielisko jest ładne, duże i zapewnia sporo atrakcji. Kupujemy w kasie bilety całodniowe (tańsze wejścia są po 16:00) za około 30 zł. Wybieramy opcję: "adult with locker" ("dorosły z szafką") i idziemy do szatni. W progu wita mnie starsza pani Węgierka i coś "świergocze" po swojemu :wink: Wygląda na to, że nie chce mnie wpuścić... :evil:

Jednak spotyka mnie miła niespodzianka, bo okazuje się, że w Budapeszcie większość Węgrów zna angielski (no może "zna" to zbyt dużo powiedziane, ale przynajmniej stara się rozumieć i odpowiadać w tym języku). Ta pani też. Pyta mnie w końcu: "Are you a family group?" (bo kupując bilet, można było również wybrać opcję: "family group").
No i co tu tej pani odpowiedzieć? Bez namysłu mówię: "No, I'm adult with locker." :lol: :lol: :lol:
Okazuje się, że "adult with locker" musi iść do szatni na pierwszym piętrze :wink:

Idę, chichrając się. Ciekawe, co mnie spotka na tym pierwszym piętrze. Komunikowanie się z Węgrami jest takie zabawne :lol:

Wita mnie młoda dziewczyna i mówi, żebym sobie wybrała szafkę. Ponieważ mam wybór, wybieram jakąś łatwą w zapamiętaniu liczbę (wszystkie są trzycyfrowe). Chowam do szafki cenne rzeczy (czyli głównie sukienkę :lol:, aparat i pieniądze wziął mąż do swojej "adultowej" szatni :wink:) Potem pani pyta, czy jestem gotowa, mówi, żebym zapamiętała numer szafki, daje mi blaszkę z innym numerkiem, który z kolei zapisuje kredą po wewnętrznej stronie szafki :roll: O matko, jak dziwnie się to odbywa! Tak więc na mojej dłoni, przyczepiony do basenowego "zegarka", dynda teraz numerek, który jest zapisany w środku szafki, ale wcale nie jest numerem tej szafki, bo ten jest tylko w mojej głowie :wink: Skomplikowany mają system zabezpieczeń :lol: Ale wydaje się dosyć skuteczny :lol:

Wreszcie mogę wyjść na teren kąpieliska. Mój mąż wita mnie ze śmiechem. Ciekawe, jak jemu poszło komunikowanie się :wink: Okazuje się, że pan w męskiej szatni był mniej rozmowny, pokazał tylko numer szafki i powiedział: "Memory." :lol: Proste i skuteczne! :lol:

Opowiadam mężowi moją "przygodę". Śmieje się i cały dzień nazywa mnie "adult with locker" :lol: Będzie to hasło całego wyjazdu :lol:

Możemy rozpocząć basenowe szaleństwa :D Na terenie kąpieliska jest kilka basenów z różnymi dyszami i "grzybkami" produkującymi bąbelki oraz "wodne bicze". Jest też basen ze sztuczną falą (włączaną co godzinę) i 5 zjeżdżalni. Jakoś nie mam ochoty siedzieć w jaccuzzi czy leżeć na ręczniku. Chcemy skorzystać ze wszystkich "atrakcji". Biegniemy więc na zjeżdżalnię, potem na następną, a potem słyszymy gong wzywający do basenu ze sztuczną falą :lol:

Fajnie skacze się przez fale, co z tego, że sztuczne :D

I tak przez kilka godzin. W tzw. międzyczasie mój mąż idzie do szatni po aparat, żeby uwiecznić chwile na basenie, dzięki czemu mogę teraz wrzucić parę fotek.

Baseny, widok w jedną stronę:

Obrazek

I w drugą:

Obrazek

Pod fontanną :):

Obrazek

Bąbelkowy relaks:

Obrazek

Szczęśliwa Maslinka w basenie :D:

Obrazek

Czasem trzeba też coś zjeść. Pyszny langos z serem:

Obrazek

Po jakimś czasie zaczyna mnie dopadać senność. W końcu pół nocy spędziliśmy w samochodzie. Zasypiam na ręczniku. Kiedy się budzę, jest już prawie 18:00. Szybko minęło to popołudnie. Pora wracać na camping. Kierujemy się w stronę stacji metra. Po drodze mijamy budynek teatru z dziwnymi, kolorowymi kolumnami:

Obrazek

To jedyne zdjęcie z zabytkową budowlą w tym odcinku :wink:

Gdy docieramy na camping, zrywa się silny wiatr, a zachmurzone niebo wygląda tak jakby miało zaraz coś z niego spaść, np. deszcz :wink:
Mimo tego prysznicujemy się i przygotowujemy na pierwszy budapesztański wieczór. Wkrótce plany krzyżuje nam ulewa. Kiedy już jesteśmy gotowi do wyjścia, zaczyna lać. Chowamy się w samochodzie i przeczekujemy najgorsze. Trochę jeszcze kapie, ale z cukru nie jesteśmy... Ja natomiast jestem już strasznie głodna.

Opuszczamy camping i idziemy na poszukiwanie jakiejś uroczej restauracji. Mijamy przycampingową knajpkę, ale szukamy czegoś ładniejszego na ten wieczór :wink: Jak już się tak wystroiłam, niech ten wieczór ma ładną oprawę :D Oddalamy się coraz bardziej od campu, a wcale nie zbliżamy się do centrum. Okazuje się, że w naszej okolicy nie ma żadnych restauracji. Na domiar złego znowu zaczyna padać. Jestem coraz bardziej głodna, a po drodze mijamy tylko puby, gdzie możemy się najwyżej napić piwa, zjeść się nie uda.

Postanawiamy dojść do najbliższej stacji metra i wrócić na camping. Tylko gdzie jest najbliższa stacja? :roll: Na szczęście w kieszeni kurtki znajduję mapę Budapesztu :) Jesteśmy uratowani! :wink: Jeszcze tylko trochę posiedzimy pod kościołem, bo właśnie nastąpiło "oberwanie chmury" :wink: i już możemy lecieć :)

Wieczór kończy się oczywiście w przycampingowej knajpce, którą "skreśliliśmy" jakąś godzinę temu. Bar nazywa się "Bondi Bandi" :lol: i serwuje niezłą sałatkę Cezar :D (Co my mamy z tą sałatką ostatnio? :roll:)

Przy piwku analizujemy mapę Budapesztu i planujemy jutrzejsze zwiedzanie :):

Obrazek

Ale o tym w następnej odsłonie relacji :D

:papa:
Ostatnio edytowano 23.02.2012 16:54 przez maslinka, łącznie edytowano 2 razy
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45309
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 01.10.2010 16:19

maslinka napisał(a):"Memory."


Memory...fajf... :wink:


maslinka napisał(a):Szczęśliwa Maslinka w basenie :D:


Szczęśliwa odmoczona Maslinka :lol:


maslinka napisał(a):jakby miało zaraz coś z niego spaść, np. deszcz


My też byliśmy tylko trzy dni i trafiliśmy na wielką ulewę...młody musiał spać w aucie...ciekawe...
e-lka
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 243
Dołączył(a): 07.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) e-lka » 01.10.2010 17:07

Chętnie poczytam i pooglądam Budapeszt pokazywany przez Ciebie.

Mnie to miasto bardzo przypadło do gustu a jedzenie tam serwowane jeszcze bardziej :)
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4892
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 01.10.2010 17:28

Budapest zwiedzałem ... 30 lat temu :D
Nie licząc " uroczych" tranzytów tam i z powrotem do Cro.
Więc chętnie poszperam w zakamarkach pamięci i porównam . O ile coś znajdę :wink:

A co się tyczy kontaktów polsko-basenowo-węgierskich, na olimpijskim obiekcie w Egerze pani szatniarka wykrzykując coś "dziarskosz madziarskosz" poczęła zdzierać z mojej żony wszelaką biżuterię i pakować do szuflady. Dopiero pewien węgierski dżentelmen uspokoił nas po niemiecku, że pani nie dorabia do pensji tylko przestrzega procedur :) Mogli chociaż pismem obrazkowym o tym poinformować :)
Za to , jak wiadomo, policja węgierska świetnie się z nami komunikuje. Da się ? Da się :D
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12035
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 01.10.2010 20:11

Jacek S napisał(a):
maslinka napisał(a):"Memory."


Memory...fajf... :wink:

Siara. I wszystko jasne. :lol:

Jacek S napisał(a):Szczęśliwa odmoczona Maslinka :lol:

Fakt, trochę mi się stopy "pomarszczyły" :wink:


e-lka napisał(a):Chętnie poczytam i pooglądam Budapeszt pokazywany przez Ciebie.

Mnie to miasto bardzo przypadło do gustu a jedzenie tam serwowane jeszcze bardziej :)

Witaj, E-lka!
Węgierska kuchnia zdecydowanie należy do moich ulubionych. To już wystarczający powód, żeby pojechać do Bratanków :D


plavac napisał(a):Budapest zwiedzałem ... 30 lat temu :D
Nie licząc " uroczych" tranzytów tam i z powrotem do Cro.
Więc chętnie poszperam w zakamarkach pamięci i porównam . O ile coś znajdę :wink:

Plavacu (czy może raczej powinnam napisać: Plavcu? :oops:), bardzo mi przyjemnie, że zajrzałeś do mojej relacji. Uwielbiam Cię czytać. Pięknie malujesz słowami bałkańskie krajobrazy.

Pewnie trochę się w ciągu tych 30 lat zmieniło :wink: Zapraszam do porównań i komentarzy :)
Aguha
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 871
Dołączył(a): 27.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aguha » 02.10.2010 09:34

maslinko, Ty mnie wykończysz :wink: , ciągle muszę czytać i czytać... dobrze, że z zawodu jestem czytająca :D

Dwa lata temu, wracając z Chorwacji zatrzymaliśmy się w stolicy madziarskiej i spaliśmy na tym samym kempie. Też był tłum ludzi, do tego bardzo imprezowych, więc sen nie nadchodził, choć piąta rano :wink:

Bardzo mi się podoba Budapeszt, tylko ten język i te forinty. Mieliśmy ściągę np. x forintów = x złotych, a ja i tak nie umiałam tego ogarnąć. Niezbyt się tym przejmowałam, w końcu smak gulaszu bezcenny :)

Liczę, że relacja z Fatry też będzie :D
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12035
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 02.10.2010 10:56

Aguha napisał(a):maslinko, Ty mnie wykończysz :wink: , ciągle muszę czytać i czytać... dobrze, że z zawodu jestem czytająca :D


Cześć,Agata! Też się cieszę, że Cię widzę :D :D :D

Aguha napisał(a):Dwa lata temu, wracając z Chorwacji zatrzymaliśmy się w stolicy madziarskiej i spaliśmy na tym samym kempie. Też był tłum ludzi, do tego bardzo imprezowych, więc sen nie nadchodził, choć piąta rano :wink:

U nas było podobnie. Dużo młodych ludzi, głównie z Niemiec, którzy co noc ostro imprezowali. Ale mieliśmy na to sposób: piwko przed samym snem i zasypialiśmy jak niemowlęta. Całodzienne łażenie i zmęczenie zwiedzaniem też pomagało :D

Aguha napisał(a):
Liczę, że relacja z Fatry też będzie :D

Ale ona już jest :lol:

Tak jakby, bo nie tworzyłam osobnego wątku, znajdziesz ją pod hasłem: Słowacja :D

:papa:
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4892
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 02.10.2010 11:48

maslinka napisał(a): Pewnie trochę się w ciągu tych 30 lat zmieniło :wink: Zapraszam do porównań i komentarzy :)


No, trochę :lol: Szczególnie nad paskiem od spodni i na czubku głowy :D
Ale oszczędzę porównań :)

A czy bedą komentarze Plavaca czy Plavca to też trudno oczekiwać - co to ja miałem powiedzieć, hę ? :wink:
Zawodowiec pisał do mnie Plavcu, a on biegły w serbsko-chorwackim. Ale ja aż takim purystą językowym nie jestem.
pozdrawiam i czytam 8)
HAncur
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 695
Dołączył(a): 29.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) HAncur » 02.10.2010 12:23

My 'odpuściliśmy" sobie Wyspę Małgorzaty i to był BŁĄD :cry: :cry: , jak widzę. Będziemy musieli się poprawić następnym razem, bo Wrzaskuny nie odpuszczą :)
mutiaq
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1892
Dołączył(a): 19.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) mutiaq » 02.10.2010 13:32

...Jestem?
Jestem!
Dotarłam - doczytałam - pooglądałam :)
I czekam na dalszą relację od Madziarów ;)
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12035
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 02.10.2010 18:44

plavac napisał(a):No, trochę :lol: Szczególnie nad paskiem od spodni i na czubku głowy :D
Ale oszczędzę porównań :)

Takich możesz oszczędzić :wink: Chociaż na pewno nie jest tak źle, jak mówisz, Plavcu :D

HAncur napisał(a):My 'odpuściliśmy" sobie Wyspę Małgorzaty i to był BŁĄD :cry: :cry: , jak widzę. Będziemy musieli się poprawić następnym razem, bo Wrzaskuny nie odpuszczą :)

Fajne miejsce dla Wrzaskunów :wink: Ale jeszcze lepsze Varosliget - park w okolicach Szehenyi furdo; jest lunapark, pony park i inne atrakcje dla Maluchów. Jeszcze o tym napiszę :D

mutiaq napisał(a):...Jestem?
Jestem!
Dotarłam - doczytałam - pooglądałam :)
I czekam na dalszą relację od Madziarów ;)

Cieszę się, że jesteś :D
Ale czy jesteś pewna, że jesteś? :wink: :lol:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12035
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 02.10.2010 20:28

Odcinek 3: 28 sierpnia (sobota) - Do Budy! :wink:

Tak właśnie, dziś ruszamy na zwiedzanie Budy, czyli wzgórza zamkowego i starówki. Dzień pochmurny, ale nie pada. Nie będzie pięknych kolorów na zdjęciach, ale też będzie się dobrze chodziło, bo słonko nie będzie nas palić.

Ponownie jedziemy "naszą" niebieską linią metra do głównej stacji (Deak Ferenc), a stamtąd autobusem nr 16 w stronę wzgórza zamkowego.

Przejazd przez Most Łańcuchowy:

Obrazek

Zamek w całej okazałości (widok z autobusu):

Obrazek

Okrążamy wzgórze zamkowe. Pierwszy rzut oka na piękny kościół św. Macieja:

Obrazek

Wysiadamy na starówce i ruszamy na podbój Budy :wink:

Gdzieś w wąskiej uliczce :D:

Obrazek

Kościół św. Macieja (oficjalnie Najświętszej Marii Panny, chociaż ta nazwa jest rzadko używana) wygląda pięknie z każdej strony:

Obrazek

Niestety część elewacji jest zasłonięta przez rusztowania. Ale charakterystyczny, kolorowy dach prezentuje się w całej okazałości:

Obrazek

Kręcimy się w okolicach kościoła i podziwiamy Basztę Rybacką (która swoją nazwę zawdzięcza średniowiecznemu cechowi rybaków broniącemu tej części murów). Cudnie tu! Mogę się poczuć jak prawdziwa księżniczka :wink::

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Podziwiamy widoki na Peszt i przede wszystkim na Parlament, najpiękniejszy, moim zdaniem, budynek Budapesztu (będziemy go dokładnie oglądać jutro :D):

Obrazek

Obrazek

Następnie oddalamy się od kościoła Macieja:

Obrazek

i zagłębiamy się w uliczki Starego Miasta.
Nie tylko kościół Macieja ma piękny, kolorowy dach:

Obrazek

Okrążamy starówkę i zmierzamy w stronę Zamku Królewskiego. Początki budańskiego zamku sięgają XIV wieku i panowania Ludwika Wielkiego.

Wejście na zamek od strony Starego Miasta:

Obrazek

Spacer od jednego dziedzińca zamkowego do drugiego :D:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I detalicznie:

Obrazek

Wszędzie słychać język polski :wink: Rodacy w różnym wieku, najczęściej w większych grupach wycieczkowych z przewodnikiem.

Deszcz zaczyna nas straszyć, ale tylko trochę.
Ostatni strzał - widok na Most Łańcuchowy i Bazylikę Św. Stefana:

Obrazek

i opuszczamy zamek. Wracamy na starówkę, żeby coś zjeść i nabrać sił na dalsze zwiedzanie :D

:papa:
Ostatnio edytowano 23.02.2012 16:55 przez maslinka, łącznie edytowano 1 raz
mutiaq
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1892
Dołączył(a): 19.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) mutiaq » 02.10.2010 21:45

Jestem napewno :P
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 02.10.2010 22:51

RWPG i inne dziarskie madziarskie czytam (chociaż może nie ma czasu się do tego przyznać :wink: :lol: )
Prosze włożyć łaskawie kartonik czytacza bibliotecznego na swoje miejsce.....uuuuuppsss....kliknąć w kompie - czytacz "on line" :lol:
Pozdrav
miłoszek
Odkrywca
Posty: 101
Dołączył(a): 26.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) miłoszek » 02.10.2010 23:07

Witaj
W tym roku również w sierpniu 19-22 bylismy w Budapeszcie.Fajnie pooglądać znajome widoczki.
Ten pomnik na Wyspie Małgorzaty to z okazji połączenia Budy ,Pesztu i Obudy.
Ciekawe czy zwiedziłaś Parlament .Nam sie niestety nie udało.Bilety do zdobycia tylko do godz.08 rano.
Pozdrawiam
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Madziarskie bajdurzenia przy gulaszu i nie tylko - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019