nomad napisał(a):Labirynt pomysłów Maslinki kryje wiele tajemnic... raz wystarcza jej woda, ale czasem chce zobaczyć co kryje jej głębia, dziarsko stąpa po ziemi, a sprawdza co kryją podziemia...czekam na przestworza, ale zapewne będą zdjęcia z lotu ptaka.
Miło mi, że zajrzałeś i tutaj
Będą zdjęcia, może nie z lotu ptaka, ale na pewno z wysoka
Odcinek 5: 29 sierpnia (niedziela) - Parlament z każdej strony
Budzi nas słoneczko. To będzie piękny dzień! Plan zwiedzania na dzisiaj jest bardzo ambitny. W końcu to nasz ostatni dzień w Budapeszcie.
Zaczynamy od Parlamentu. Wychodzimy z metra wprost na tę wspaniałą budowlę:
Cudny widok! Przypomina mi się Rzym i wyjście z metra tuż przy Koloseum. Zabytki zupełnie inne, ale wrażenie bardzo podobne - wychodzisz z podziemi, nie spodziewając się (chwilowo) większych doznać, a tu widok wbija w ziemię. Niesamowite!
Dalej jest tylko lepiej. Obchodzimy Parlament dookoła, pstrykając co chwilę.
Budowla od strony Placu Kossutha:
Z tej strony (trudno stwierdzić, czy to front, czy tył budynku) znajduje się kilka niewielkich rozmiarów (tak przynajmniej wyglądają z perspektywy ogromu budowli) drzwi prowadzących do środka. Na placu ustawiają się kolejki czekających na wejście.
Niestety nam nie będzie to dane. Na łańcuchu oddzielającym część placu zauważamy kartkę informującą, że wszystkie bilety na dzisiaj zostały już sprzedane. Trudno się dziwić, jest niedziela, koło południa. Nie mieliśmy złudzeń, więc nie jesteśmy rozczarowani.
Przynajmniej z zewnątrz sobie dokładnie pooglądamy:
Do renowacji została im jeszcze ostatnia część elewacji.
Piękne detale:
Na Placu Lajosa Kossutha stoi oczywiście jego pomnik:
Piękny budynek naprzeciw Parlamentu jest obecnie siedzibą Muzeum Etnograficznego (dawniej znajdował się tu Najwyższy Sąd Królewski):
I jeszcze jedna strona budynku Parlamentu - naddunajska. Moim zdaniem, najpiękniejsza:
Wczoraj patrzyliśmy na Parlament sprzed Kościoła Macieja i z Baszty Rybackiej, dzisiaj sytuacja się odwraca

:
Jest nawet ładniej, bo pogoda wyjątkowo nam sprzyja. Słonko mocno grzeje, ale jednocześnie przyjemnie chłodzi nas naddunajska bryza

Chciałam powiedzieć, że strasznie wieje
Oddalamy się od Parlamentu w stronę Mostu Łańcuchowego. Na bulwarze stoi nietypowy pomnik - dziesiątki par mosiężnych butów, damskich, męskich i dziecięcych. To pomnik upamiętniający 5 tysięcy Żydów straconych tutaj w 1944 roku przez faszystów.
Pomnik, jak teraz o nim myślę, bardzo poruszający i nietypowy. Niestety obok nie ma żadnej informacji o tym, co przedstawiają pary butów na bulwarze, przez co niestety popełniłam niefortunną omyłkę, biorąc ten pomnik za jakąś wizję artystyczną.
Niestety, jak powiedział Weldon, nie da się uniknąć historii, nawet na wakacjach.
Teraz (6 września) więc edytuję ten post, naprawiając błąd ignorancji czy niedoinformowania (nazwijcie to jak chcecie). Myślę, że to właściwe posunięcie...
Wracając do relacji..
Przysiadamy na chwilę na bulwarze i podziwiamy Budę z perspektywy Pesztu, wraz z zacumowanym stateczkiem o wdzięcznej nazwie River Concerto:
Zbliżamy się do Mostu Łańcuchowego. A oto i on, budański zamek oraz wiatr we włosach

:
c.d.n.
