ewciaku napisał(a):Właśnie pochłonęłam wszystkie 51 stron. Zamiast pracować, to siedzę i czytam. Tworzę sobie zapiski z Waszych informacji i już mi wyszło ponad 20 stron .... no razem ze zdjęciami, ale przynajmniej wiem co, jak i gdzie.
Jedziemy na Hvar 29.06 na Camp Vira. Szczerze mówiąc, po zeszłorocznym pobycie na Pagu, stwierdziłam, że już chyba nie ma piękniejszego miejsca, jednak po przeczytaniu tylu wspaniałych relacji już jestem zakochana
Marzę tylko o dobrym jedzeniu, lazurowym morzu i polach lawendy
Ktoś już pytał o
Wyspy Piekielne, więc się dołączę. Skąd pływają katamarany i czy wybiera się jakąś konkretną wysepkę, czy jest kilka do wyboru. Na którą najlepiej się wybrać - zaznaczę, że najbardziej lubię jak na plaży są piękne, bielutkie otoczaki, no i zejście łagodne, bo z 2 dzieci jadę. No i jeszcze piękne życie podwodne. Ale mam wymagania ...
ewciaku:)
ja słówko mogę napisac o Pakleni Otoci - byliśmy dawno , w 2005 roku, ale jeszcze pamiętam;)
Na wysepki pływają taksówki wodne z Hvaru. Cena na pewno nie była zaporowa, coś ok 30 kun za osobę. Pewnie od tego czasu się coś zmieniło, ale nie sądzę, żeby było bardzo drogo.
Z racji tego, że nie lubimy tłoku wybraliśmy coś mniej uczęszczanego niż Jerolim i Palmizana.
Było pięknie, to fakt, ale spodziewałam się czegoś innego...
Plaża - były na niej ostre kamyki, trzeba było bardzo uważać żeby się nie pokaleczyć. Woda cudna, lazurowa, ciepła, ale w wodzie ..parzące meduzy, miałam bliskie spotkanie z jedna z nich i ślad na łydce na kilka tygodni... Był z nami wówczas nasz najstarszy syn, niespełna 12-letni i szczerze powiem, że ten pobyt na wysepce był nieco stresujący...
Poza tym - spodziewałam się nieco dzikiego miejsca, a tu ...restauracja, plaża ogrodzona, jachty zacumowane w zatoczce i sporo ludzi...A mówiono nam, że tam jest zdecydowanie mniej ludzi niż na tych najbardziej znanych wysepkach.
Podsumowując - miejsce piękne, warte odwiedzenia, to na pewno

Ale są jednak małe minusy, które należy brać pod uwagę. Nie odradzam, wprost przeciwnie. Może wtedy za bardzo "poszliśmy na żywioł", nie miałam zbyt dużo informacji o tej wysepce (kurczę, nie pamiętam nazwy, ale chyba na M...poszukam, i dam znać). Nie załuję, ale...też wyobraziłam sobie te białe otoczaki

Tam, gdzie popłynęliśmy ich nie było

a miejsca zmienić nie mogliśmy, trzeba było do 17.00 czekać na powrotną taxi. A na powtórkę z Pakleni dotąd się nie zdecydowaliśmy - choć Hvar odwiedziliśmy ponownie w 2009 roku - wciąż brakowało czasu, tak wiele do zobaczenia na wyspie

Dodam, ze planujemy powtórkę z Hvaru, bo wciąż nie wszystko poznane, nie możemy się wyleczyć
