A, więc tak:
Było to w lipcu 2000 r. Standardowy wyjazd na 10 dni + 2 na dojazd i 2 na powrót. Razem 14 dni. Rodzinka w składzie 2 + 2 (11 i 3 lata).
Nasz pierwszy wyjazd założyliśmy oczywiście jako zwiedzająco-plażujący.
Cel: Mimice. Jechaliśmy starą drogą na Plitwice i Knin, (bo autostrada na południe kończyła się w Karlovacu). Obserwując po drodze efekty niedawnej wojny, cały czas nad uchem wisiał mi szept małżonki - gdzie ty nas wieziesz ?!, gdzie ty nas wieziesz ?!.
1. Pierwszy dzień: plażowanko, rozglądanie się po okolicy.
Kolejne dni - plażowano, kąpanko, nurkowanko, a ponadto:
2. Jeden dzień: wypad do Splitu oraz zajrzenie do Kaszteli.
3. Jeden dzień: wodospady Krka, a potem zajrzenie Szybenika. Powrót wzdłuż wybrzeża przez Primoszten z kąpaniem się i nurkowaniem po drodze. Ale to było za dużo.
4. Jeden dzień: wybraliśmy się do Dubrownika, a skończyło się na zwiedzaniu riv. Makarskiej. Plątaliśmy się leniwie po Breli (kultowa plaża z sosenką), Baśkiej i Makarskiej. I też zaimprowizowana kąpiel i nurkowanie plus konoba gdzieś tam po drodze.
5. Jeden dzień: rejs z Omisia na Brać (i z powrotem oczywiście).
6. Jeden dzień - kierunek Trogir i znów Primoszten. Powrót znów wzdłuż wybrzeża i powtórne zwiedzanie tego wszystkiego (kąpanko, nurkowanie, leżenie bykiem, etc).
7. Dzień wyjazdu: dotarliśmy do Plit. Jezior. A potem do PL. W tym dniu miał być jeszcze Zadar, ale mapa kazała nam pojechać do Novigradu nad Novigradskom More. Nie żałowaliśmy. Ciekawe, czy ktoś był w tym urokliwym, a rzadko odwiedzanym miejscu.
Oczywiście, w międzyczasie, cały czas było plażowanie przy kwaterze, używanie w wodzie, nurkowanie, i biesiadowanie w upatrzonych knajpkach, a także wypożyczenie łódki i zdobywanie HR od morza.
Ponadto, kilka razy Omiś, kręcenie się tam, wejście na szczyt zamku, wycieczka łódką w górę Cetiny, a nawet wypad górska trasą do wodospadu Gubavica (który wyobrażaliśmy sobie jak jakąś Niagarę, a de facto okazał się małą sikawką).
Na tej trasie zdobyłem harcerską sprawność kierowcy górskiego, a wszyscy poznaliśmy, co to jest mieć serce w gardle. No ale to był pierwszy raz w CRO.
Ktoś może powiedzieć - banalny wyjazd ? Ale jak na pierwszy raz do HR, był strzałem w dzisiatkę. Poznaliśmy różnorodne miejsca w sercu Dalmacji, wymoczyliśmy się w otoczeniu pięknych widoków gór i wróciliśmy nabuzowani Chorwacją.
Po drodze miała być jeszcze fota na tle parlamentu w Budapeszcie, ale już nic nie było ważne. A te ok. 300 zdjęć (jeszcze analogowych), które przywiozłem były moją codzienna lekturą przez długi czas.
Może się to komuś przyda. Pozdrawiam. Hej.

.png)
.png)
.png)

.png)