DZIEŃ 1, 28-29 Lipca 2023Organizowanie wyjazdu do Chorwacji po raz któryś wydaje się proste i oczywiste. W tym roku jednak próbowaliśmy początkowo wybrać inny kierunek. Bliższy, może trochę chłodniejszy… jednym z pomysłów było jezioro Garda. Wiadomo było, że noclegi tam będą droższe, nawet na Airbnb, nie mówiąc już o Bookingu

. Po trochę długim zwlekaniu wybraliśmy w końcu coś średnio ciekawego na tym pierwszym serwisie. Jednak serwis ów zrobił nas w balona żądając umieszczenia na nim skanu swojego dowodu osobistego. Może my jesteśmy przewrażliwieni, ale nie uznaliśmy tego za bezpieczne. Po nieudanej próbie porozumienia z biurem obsługi

odechciało mi się na razie Gardy. Dla odmiany zaczęłam przeglądać zakwaterowaniewchorwacji wybierając okolice Szybenika jako cel. Stęskniłam się za tym miastem, poza tym to bliższy cel od Hvaru sprzed roku. Wyświetlił się całkiem ładny i tani apartament w Rogoznicy, szybko dostałam odpowiedź, że mogę rezerwować. Czyli znów wyruszamy do Chorwacji. I to w szalonym terminie,przełom lipca i sierpnia czyli sam środek sezonu.
Całkiem wczesnym wieczorem w piątek wsiadamy do auta.
Po raz pierwszy jedziemy przez Niemcy, całkiem komfortowo. Na razie. Mamy dobry czas, po ósmej rano zatrzymujemy się w ostatnim niemieckim mieście przed Austrią – w Pasawie.
U stóp Starego Miasta stykają się tu trzy rzeki Dunaj, Inn i Ilz, ale nie zdążyliśmy się temu dokładnie przyjrzeć. Trudno tu znaleźć wolne miejsce nad samą rzeką. Kilka widoczków jednak mam.
Ruszamy dalej i za chwilę przekonujemy się, że to koniec komfortu. Jedziemy jakąś leśną drogą, do dziś nie wiem czy to na pewno była najlepsza trasa dojazdu do autostrady A9. Na autostradzie co chwilę tunele, przed którymi trzeba zwalniać. No i są dwa odcinki płatne, które generują gigantyczny korek. Przygotowuje się człowiek niemal rok do drogi, a i tak za mało. Miałam w pamięci, że to na A10 są takie wątpliwe atrakcje,jednak tutaj też. Wiedząc wcześniej, można by przejazd zakupić online (choć nie wiem czy to by dużo przyspieszyło), a już na pewno sprawdzić jak to dziadostwo ominąć. Poza tym wybraliśmy sobie chyba najgorszy możliwy termin na przejazd przez Austrię.

Później chyba jeszcze ze dwa razy stoimy w korkach. Straszna katorga, jedyny plus to te piękne widoki. W Słowenii objeżdżamy autostradę przez Maribor, H2 jest cały czas bezpłatna. Pierwszy nocleg mamy zaraz za słoweńsko-chorwacką otwartą granicą, w Samoborze.
Już sam opis tego wszystkiego jest męczący, wyobraźcie więc sobie jacy byliśmy wykończeni. Na szczęście w apartamencie kwaterujemy się sami, a auto może stać przed samym domem. Do ryneczku mamy 5 minut piechotą. Tyle samo mniej więcej tam spędzamy,robię kilka fotografii poglądowych.
Bierzemy pizzę z pizerii Ara na wynos i wracamy.
Porcję dla młodego musimy schować do lodówki, bo on padł już na samym początku. Na koniec dnia jeszcze ostatkiem sił jedziemy na najpotrzebniejsze zakupy. Jutro na szczęście dużo krótsza trasa przed nami.