A wracając do samotnych koni to w drodze na Olimp mieliśmy też przyjemność spotkać kilka samotnych sztuk. Jak się potem okazało konikami można wjechać sobie gdzieś jeszcze wyżej niż samochodem
.png)
.png)
.png)
Beata W. napisał(a):No musze przyznać, że wieczór mielicie w naprawdę przyjemnych okolicznościach![]()
Beata W. napisał(a):A wracając do samotnych koni to w drodze na Olimp mieliśmy też przyjemność spotkać kilka samotnych sztuk. Jak się potem okazało konikami można wjechać sobie gdzieś jeszcze wyżej niż samochodem
longtom napisał(a):Bardzo mi się podobało. Może poza akcją wymiany koła.
margaret-ka napisał(a):Miasteczka Symi i Pedi- bajka. Żałuję, że tam nie dotarliśmy będąc na Rodos.
Zdarzyło nam się korzystać w Grecji z usług wulkanizatora, ale odbyło się to bezboleśnie bo gwóźdź, który sobie siedział w kole pozwolił na nam dojechać do cywilizowanego warsztatu w okolicy Katerini. Tej akcji nie zazdrościmy
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
