shigella napisał(a):Albania szybko przeksztalca sie w kraj nastawiony turystycznie, a jeszcze chcialabym zobaczyc kawalek autentycznego.
Szybko się przekształca, budują drogi, hotele... z takim nastawieniem jechaliśmy 2 lata temu. I wszystko to w sumie prawda, ale mimo to "inność" tego kraju jest, i myślę długo jeszcze będzie widoczna.
To dobrze że zaplanowaliście dojazd aż w okolice Sarandy. W sumie, lepiej tylko przejechać tamtędy i widzieć cokolwiek, niż nie zobaczyć nic

.
A jak się tak trasa ułoży, że gdzieś w tym rejonie wypadnie znalezienie noclegu, pamiętaj o "kultowym" już chyba miejscu dla Polaków

(i pewnie nie tylko) - pierwszej plaży za Logarą, idealnego miejsca na nocleg na dziko

. Mama nadzieję że przez 2 lata wiele się tam nie zmieniło...
Z dołu Albanii faktycznie można przejechać na północny wschód przez Grecję, po drodze z pewnością warto zaglądnąć do Kastorii określanej jednym z najciekawszych greckich miast, malowniczo położonej i pełnej kościółków. Mając w planie Ohrid bliżej byłoby jednak wracać przez Albanię (Leskovik, Korcza), choć droga jest wąska i ma typową dla bocznych dróg kiepską nawierzchnię. Ale wiadomo - nie zawsze najbliżej oznacza najlepiej

shigella napisał(a):google maps nie wytycza tras w BiH...!! A czy w Chorwacji daje rade ominac autostrady?
Faktycznie nie wytycza. Ciekawe czy się to kiedyś zmieni.
Myśmy nigdy nie jechali przez Serbię. Tak planowaliśmy trasę czasowo by spokojnie sobie pokonywać bośniackie kręte drogi.
A w Chorwacji to nawet nie bardzo wiem jak wjechać na ten kawałek autostrady

Z Mohacza blisko na przejście w Udvar, potem Beli Manastir, Osijek. Potem znamy taki skrót

do Vinkovci ale jak się jedzie pierwszy raz, może lepiej tam jechać przez Vukovar. No i Żupanja i jesteśmy w BiH

.
Niestety, w BiH trzeba liczyć średnią przejazdu 50 km/h... lepiej potem się cieszyć, że udało się przejechać szybciej niż wkurzać że zaliczyło się stratę czasu... Od Sarajeva do Focy droga w zasadzie jest już prawie całkiem pusta.
shigella napisał(a):fajne jest takze, co widac z relacji, ze dostosowujecie sie takze plastycznie do tego co sie moze ukazac po drodze i co zmieni plany, nie trzymacie sie scisle wytycznych z domu. Bardzo mi sie to podoba!
To byłoby bez sensu, ścisłe trzymanie się planu i pędzenie gdzieś na siłę, podczas gdy mamy przecież praktyczne całkowitą swobodę w wyborze trasy i miejsca do spania. Gdy pojawiają się trudności albo zmiany planu spowodowane pogodą, zmęczeniem czy wyczytaniem po drodze o czymś ciekawym, trasę, ilość czy kolejność odwiedzanych miejsc modyfikuje się na bieżąco. I tak naprawdę plan na kolejny dzień mamy poprzedniego dnia wieczorem, a i czasem po "przespaniu się" z jakimś pomysłem rezygnujemy z niego albo jeszcze coś zmieniamy

.
W każdym razie widzę że plan macie ambitny

. Oby starczyło czasu na wszystko i nie pojawiły się nieprzewidziane trudności...
Aha, dodam jeszcze że w tym roku już zniesiono "podatek ekologiczny" za wjazd do Czarnogóry... zawsze to 10 e w kieszeni

Pozdrawiamy
Małgosia i Paweł