napisał(a) Potter » 24.07.2015 15:44
To może ja coś napiszę bo od wczoraj jestem w Orebiczu.
Na półwysep wjeżdżaliśmy ok. 19.30 i tuż za Stonem stanęliśmy w małym korku (kilkanaście samochodów) wstrzymywani przez policję. Paliło się w okolicach Ponikve. Staliśmy tak do mniej więcej 22.30 czyli 3 godzinki. Potem nasz puszczono ale tylko ruch w stronę Orebicza.
Było już ciemno i bardzo wyraźnie i nieco przerażająco widać było w mniejszej lub większej odległości od drogi palące się zarośla. Lekko się przeraziliśmy bo w 2 miejscach paliło się dosłownie kilka cm od asfaltu w sensie od drogi.
Wszędzie było bardzo dużo strażaków ale widać było, że wszystko raczej kontrolują bo stali w mniejszych lub większych grupkach rozmawiając sobie. Ewidentne pozwalali niektórym miejscom się dopalić.
W samym Orebiczu, gdzie jesteśmy, nie widać żadnej różnicy w codziennym życiu turystycznym

... no może tylko raz na jakiś czas przeleci helikopter ...