Największą dla mnie zagadką jest w czym wziąść kredyt: w walucie czy w PLN, szczegolnie jak to się przełoży w przyszłości po wejściu naszego kraju do strefy Euro.
Na dzień dzisiejszy tańszy jest kredyt w Euro w porównaniu z PLN, nawet z kredytem dofinansowanym. I jestem skonny go wziąść (Nordea lub DB) - marża niewiele większa niż w PLN, wydaje mi się, że przy dzisiejszych kursach walut niekorzystne ryzyko finansowe raczej niskie.
Ale bardziej chciałbym Was zapytać jak to będzie gdy Polska przyjmie walutę euro. Poniżej tabela "moich" kredytów:
Czy to będzie tak:
1. Biorę teraz kredyt w PLN - marża 1.7% + WIBOR 4,57%. Rata wyższa niż w euro - ale patrząc długofalowo jak wejdziemy do euro w miejsce WIBORu wskoczy mi EURLIBOR (na dzień dzisiejszy 1,25%). Zakładając, że oprocentowanie XXXBORów będzie podobne - zmniejszy mi się oprocentowanie (marża z PLN, xIBOR z EUR)?
2. Czy jednak od razu brać w EUR - teraz trochę loteri, ale po wejściu do euro odejdzie ryzyko kursowe oraz spread (aktualnie ok. 6%)?
3. Odrzucam CHF - wydaje mi się, że za nisko stoi LIBOR - w mojej ocenie może tylko się podwyższyć, a nie wiadomo czy za tym pójdzie obniżenie kursu franka, aby taką podwyżkę skompensować
4. A może wziąść kredyt z dopłatą - w sytuacji rozważać z punkktu 1 - wydaje się najlepszą alternatywą pod warunkiem, że do euro wejdziemy powiedzmy w przeciągu tych 8 lat - a potem tak jak sobie to wymyśliłem w miejsce WIBORU (gdy zniknie polska waluta) wskakuje EURIBOR - nastąpi zmniejszenie orpocentowania kredytu? Dodatkowo ten kredyt pozwala w ciągu tych 8 lat mocna zbić zadłużenie w sytuacji gdy planujemy miesięcznie przeznaczyć na obsługę kredytu 1500pln - przy racie z dopłatą na poziomie 770pln prawie 800pln idzie na spłatę kapitału.
Może mieliście podobne dylematy - jak je rozwiązaliście?

.png)
.png)

.png)
.png)
.png)
.png)