O czym piszę? A właśnie o wejściu do euro. Już przeczesałem dzisiątki analiz na ten temat w internecie i wszędzie pisze (to co mnie najbardziej ciekawiło), że potem - jak wejdziemy do euro - dla kredytów teraz wziętych w PLN (czyli marża + WIBOR) w miejsce tego WIBOR wejdzie EURIBOR.
Czyli wracając do podanej przeze mnie tabelki - najbardziej opłaca się brać w perspektywie długookresowej w PLN. Gdyż po przyjęciu euro:
- zostanie nam nadal niska marża - ta z kredytu PLN aktualnie na poziomie 1,7-1,8% choć i nawet 1,35% (WBK) - bo to jest stała wartość zapisana w UMOWIE
- w miejsce WIBORu (to on sprawia, że kredyt w PLN jest najmniej opłacalny) wejdzie EURIBOR. Dzisiaj (przyjmijmy, że stosunek różnicy będzie podobny) WIBOR to 4,6%, EURIBOR 1,25%. Czyli po wejściu do strefy euro automatycznie obnizy nam się oprocentowanie (4,6 - 1,25 = 3,35) o 3,35%.
- Przez cały okres kredytowania nie mamy ryzyka kursowego
- Przez cały okres nie mamy kosztu spreadu - który też się waha. Np. DB rok temu miał jeden z najniższych spreadów - dzisiaj najwyższy - prawie 10%.
Powyższe "zyski" [albo plusy takiego wyboru] będziemy realizować jednak tym szybciej im szybciej wejdziemy do euro. Im później tym gorzej. Po przekroczeniu jakiegoś progu może się okazać, że korzystniej było od początku brać w walucie.
Ja po dzisiejszych analizach (cały wieczór z google) doszedłem do wniosku, że najkorzystniejsze analizując to co napisałem powyżej będzie wzięcie kredytu dofinansowanego "Rodzina na Swoim - RnS" z ratą ok. 760 pln w porównaniu do rat w EUR lub CHF na poziomie 860PLN - a więc RnS jeszcze taniej niż w walucie, a potem (myśle, że w ciągu 8 lat już wejdziemy do euro) zrealizowanie korzyści wynikjących z wejścia do euro (niska marża pozostała z PLN plus potem niski EURIBOR).
Teraz jeszcze rozważam czy może nie brać od razu w CHF. Sprawdziłem wg. danych historycznych. Od wejścia Polski do UE:
- średni EURIBOR wyniósł 3,36%
- średni LIBOR (dla CHF) wyniósł 1,72%
Co po przyjęciu euro w Polsce i posiadaniu dalej marży z PLN (1.
- dla EUR: 1,8% + 3,36 = 5,16
- dla CHF: 3,6% + 1,72 = 5,32
Czyli CHF minimalnie gorszy a mamy przy nim jeszcze spread i ryzyko kursowe.
A tu jeszcze cytat z pewnej strony:
Pozostanie oczywiście kwestia kredytów denominowanego, np. do franków szwajcarskich. Wymiana ta nie będzie tak prosta jak w przypadku kredytów złotowych, i przebiegnie dwuetapowo. Nasz kredyt we frankach zostanie zapewne przeliczony na złotówki, przy czym banki będą chciały mieć wpływ na ten kurs, żeby zyskać na różnicach kursowych (wspomniany wcześniej spread). Dopiero w kolejnym etapie złotówki zostaną przeliczone na euro po sztywnym kursie wymiany. W przypadku kredytów obecnie denominowanych do euro można się spodziewać podobnego przeliczenia z uwzględnieniem różnic kursowych.
co daje CHF minusa.
Czyli moja decyzja: kredyt "Rodzina naSwoim"
A jak będzie najbardziej optymalnie dowiemy się dopiero za 20 lat - po fakcie. Teraz to nawet wróżki nie wiedzą jak stopy procentowe się ułożą.

.png)
.png)
.png)