02.09 - Vrsar, Dvigrad, RovinjWstajemy po pierwszym dzwonku budzika (tak, tak, na urlopie nastawiamy budzik). Szybkie śniadanie i ruszamy w drogę. Pogoda prawdziwie plażowa, ale bez żalu rezygnujemy z plaży. W zamian będziemy szukać cienia szwendając się po uliczkach Vrsaru i Rovinja. Po drodze zajrzymy jeszcze w ruiny opuszczonej w XVII wieku średniowiecznej osady Dvigrad.
Startujemy. Po kwadransie docieramy do Vrsaru. Jesteśmy tym bardziej ciekawi tego miasteczka, że przy poszukiwaniu noclegów było największą konkurencją dla Poreca. Tu też znaleźliśmy ładny apartament, chyba nawet był tańszy, ale nie zdecydowaliśmy się przede wszystkim ze względu na brak balkonu

.
Stare miasto
Vrsar jest pięknie położone na wzgórzu, na szczycie którego wznosi się kościół Św.Marcina. Na wieżę można wejść, cena chyba 10 kun. Nie skorzystaliśmy, bo sama wysokość wieży nie obiecywała jakiś spektakularnych widoków.
Co poza tym? Duże wrażenie robi port jachtowy oraz widok na archipelag 18stu niezamieszkałych wysepek rozsianych na północ od miasta.
35.

36.

37.

38.

39.

40.

41.

42.

43.

44.

45.

46.

47.

48.

49.

50.

51.

52.

53.

54.

55.

56.

57.

58.

59.

60.

61.

62.

63.

Jest tu zdecydowanie spokojniej niż w Porecu. Turystów widać niewielu. Pewnie wszyscy poszli na plażę

. Siadamy jeszcze na kawę i lody (najtańsze lody, jakie jedliśmy na Istrii - 5 kun za kuglę) i ruszmy dalej.
W drodze do Dvigradu zatrzymujemy się, żeby spojrzeć na Kanał Limski...
... z góry ...
64.

65.

... i z dołu ...
66.

Nie zdecydowaliśmy się na rejs po Kanale. Oglądając zdjęcia i czytając forumowe relacje doszliśmy do wniosku, że za bardzo przypomina nam rejs, jaki odbyliśmy w PN Krka do wodospadu Roski Slap, a który okazał się dla nas sporym rozczarowaniem.
Przed nami
Dvigrad - jeden przewodnik ledwie o nim wspomniał, w drugim nie napisali nic. Niesłusznie.
Historię miasto miało burzliwą. Dvigrad w okresie średniowiecza założyli Ilirowie. Przez długie lata przechodził z rąk do rąk, był wielokrotnie niszczony, grabiony i plądrowany podczas wojen. Nękany przez epidemie dżumy i malarii został w 1631 roku opuszczony przez mieszkańców, którzy mając już dość wszystkich tych nieszczęść porzucili swoje domy i założyli osadę Kanfanar.
67.

68.

69.

70.

71.

72.

73.

74.

75.

76.

77.

78.

79.

80.

81.

82.

93.

Zdjęcia można tu robić bez końca, ale pora ruszać dalej.
Czas na ostatni punkt programu tego dnia urlopu, można powiedzieć gwóźdź programu - malowniczy i zachwycający Rovinj. Na tyle zachwycający, że wypada mu jednak poświęcić osobny odcinek.
