napisał(a) North Slav » 26.08.2019 08:44
piotrulex napisał(a):North Slav napisał(a):Ural napisał(a):pääkäyttäjä napisał(a):wikol napisał(a):I to rozumiem 100EUR dziennie na wydatki.
Wakacje na wypasie pewnie bez targania pasztecików Profi i kostek masła

Niektórym starcza 23EUR.
Kurde, ja na słuzbowe śniadanie w Brukseli wydałem z diety 18 EUR...
A ja z diety nic nie wydałem. Zjadłem kanapki z żółtym serem Gouda przywiezione z kraju. co tam będę wydawał jak mam swoje jedzenie.
Mam nadzieję, że to tylko Twoje poczucie humoru i ironia o siedzeniu w pensjonacie i wciskaniu w siebie chleba z serem.
Jak można ładować w siebie same węgle i tłuszcz, praktycznie zero jakichś wartości odżywczych (poza kaloriami)? To już nie jest kwestia gustu, to jest zwyczajne dbanie o zdrowie (i o brak bębna na brzuchu).
Chleb z serem to pikuś, gorzej jak by jeszcze kawę pił w tym hotelowym pokoju

North Slav napisał(a): ... Wiem, że każdy jest inny, ale tej kawy nie umiem zrozumieć

Ja po to jadę na Bałkany, żeby napić się dobrej kawy w kafiću i tam posiedzieć z lokalsami. Codziennie conajmniej jedna. To jest jeden z uroków bycia tam. Kawa(+ ewentualnie rakija) to jest dla mnie kwintesencja południowego, jugolskiego stylu. Gdybym miał pić rozpuszczalną Nesce w apartmanie to chyba bym się popłakał.
Z tym tekstem o kawie tak mi błysnąłeś, że nawet w pamięć mi zapadłeś

Tak pozytywnie zabawnie oczywiście

Nawet już patrzyłem, gdzie najbliżej miejsca wakacyjnego mam taką lokalną knajpę z lokalsami. Niestety nie mogę tak robić, bo większość dnia bym w aucie spędzał

Piotrulex, mam nadzieję, że Cię tym nie uraziłem
W czasach kiedy zacząłem się interesowac Bałkanami (kilka lat temu na studiach, kiedy zaczęli mnie uczyć serbskiego na siłe) zaciekawiły mnie te kafiće itd., że postanowiłem to zobaczyć na własne oczy i pojechałem w 2013 pierwszy raz stopem na Bałkany. O 8 rano pod Zagrzebiem, przy autobanie (nawiasem mówiąc biegliśmy przez dobry kilometr po krzakach poniżej autostrady do interesującego nas zjazdu) trafiliśmy na lokalnego oligarchę, który miał w okolicy kilkanaście kafići. Jego firma miała udział w budowaniu chorwackich autostrad.
Ów jegomość zabrał nas do kilku swoich przybytków i wszystko mieliśmy za free. Młody student, na pusty żołądek o 8 rano wypiłem kielona rakiji i popiłem wodą (pamiętam do dziś ten szok kulturowy, kiedy Pani nalała mi jej z kranu, wtedy jeszcze nie wiedziałem, że w Chorwacji tak się robi). Potem zahaczyliśmy kilka innych lokalików, wszędzie pełno ludzi z którymi sobie rozmawialiśmy.
Żadne pieniądze wydane na urlopie nie zapewnią takich wrażeń
