Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Góry Przeklęte 2008

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005
Góry Przeklęte 2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 16.09.2008 13:17

1. Dwadzieścia futrzaków
7 lipca

Każdy wyjazd musi się kiedyś zacząć. Ten miał się zacząć wczoraj wieczorem, ewentualnie dziś nad ranem po zaliczeniu paru godzin snu. W końcu wyszła wersja pośrednia, czyli dziś nad ranem bez ani jednej minuty snu. Po prostu wyszło kilka spraw przez które nie było mi dane się kimnąć...

Tak więc dopiero sporo po północy zaczynam pakowanie całego szpeju. Na sam koniec sprawdzam jeszcze raz wszystkie papiery. Wtedy zauważam w karcie wozu że mam przegląd ważny tylko do 14-go. Podświadomie pamiętałem że mam prawie do końca lipca, jak w poprzednich latach. Zapomniałem że zeszłego lata wypadło mi przyjechać do Łodzi na przegląd wcześniej niż zwykle.

Szybko wyliczam że wrócę pewnie po tej dacie, i to nie od razu do Polski tylko najpierw do Holandii. Jak wjadę z powrotem do Schengen w terminie to potem najprawdopodobniej już nikt mnie nie sprawdzi. Jak na coś i tak nie mamy wpływu to nie ma co sobie tym zawracać głowy tylko trzeba jechać.

Startuję o trzeciej. Niedługo przejeżdżam holendersko-niemiecką granicę. Powoli jaśniejące niebo na północnym wschodzie serwuje mi na wczesne śniadanie swoje barwy.

Jestem już gdzieś w środku Niemiec jak zaczyna mnie mulić. Po siódmej zjeżdżam na parking przy stacji, rozkładam siedzenie i od razu zasypiam. Po godzinie się budzę, coś przegryzam, popijam zimną puszkową kawą i mogę jechać dalej.

Nawigacyjnie trudno sobie wyobrazić prostszą trasę. Od Holandii aż do Austrii pomykam cały czas niemiecką trójką. Następną godzinną drzemkę zaliczam koło południa na ostatniej stacji przed austriacką granicą. Tam też kupuję 10-dniową winietkę. W Austrii zaczyna padać deszcz. Kieruję się na Wels, dalej przed Grazem omijam oba płatne tunele dosyć wygodnymi objazdami nie tracąc specjalnie dużo czasu, pomiędzy nimi staję na jeszcze jedną dwugodzinną kimkę.

Trochę się wyspawszy przypominam sobie że Monika, znana na cro.pl jako gratkorn, bawi właśnie w Gratkorn. Puszczam semsa do Shtrigi z prośbą o jej numer. Zaraz przychodzi odpowiedź ale próba nawiązania kontaktu z Moniką się nie udaje. Dopiero jak już jestem sporo za Grazem i Gratkornem, nadlatuje od niej sems że była na mieście a komórka została w domu. Ustawiamy się wstępnie na mój powrót za kilka dni.

Na jednym z ostatnich zjazdów przed granicą uciekam z autostrady przed słoweńskim obowiązkiem winietowym. Spadam na Mureck, gdzie malutkim, sympatycznym mostkiem przejeżdżam nad graniczną rzeką. Pustymi drogami wieczorną porą przemierzam słoweńskie wsie i miasteczka. Gornja Radgona, Radenci, Ljutomer, gdzieś po drodze tankuję najtańszą na całej trasie wachę. Śmiejemy się ze sprzedawcą że Słowenia to kraj najdroższych winiet i najtańszej benzyny. Już po ciemku dojeżdżam do przejścia w Ormož. Słoweńscy i chorwaccy pogranicznicy patrzą tylko w paszport, Chorwat pyta dokąd jadę, sretan put i w drogę.

Próbuję znaleźć zjazd w lokalną drogę, która by mnie wyprowadziła na skrót do A2 na zachodnią stronę Zagrzebia. Tam mam się spotkać z Gordem i Tomicą. Ten drugi to wspólny przyjaciel Gorda i Azry, który jedzie z nami w góry. Gord niestety tym razem nie może się z nami zabrać. Skrótu nie znajduję, w jakiejś miejscowości staję żeby wyciągnąć trochę kun ze ściany i obwodnicą Varaždina wypadam na A4. Trudno, objadę Zagrzeb od wschodu i południa. Nie wiem jeszcze że dzięki temu manewrowi będę kawał czasu do przodu, ale o tym się dowiem dopiero za tydzień.

Jestem już na autostradzie, gdy dzwoni Gordan. Mówi że u nich leje, odpowiadam że na razie widzę tylko błyskawice na południu, tam dokąd jadę. Wkrótce zaczyna się zlewa jakiej najstarsi górale nie pamiętają. Za szybą jednolita ciemnoszara masa wody, przez kilkanaście minut mam wrażenie jakbym jechał przez wodospad. Samochodów jest na szczęście mało, niektóre stają na poboczu, inne jadą 50-60 na godzinę jak ja. W tych okolicznościach przyrody dojeżdżam do bramek. Daję kasjerowi 200-kunowy banknot, nic drobniejszego nie mam. Wydaje mi resztę razem z rachunkiem, mówiąc że w życiu nie widział takiej ulewy. Ledwo go słyszę przez deszcz bijący o dach nad bramkami i wszystko naokoło. Rzucam okiem na rachunek, przeliczam resztę - jest za mało. Zwracam mu uwagę. Pogriješio sam - mruczy, wręczając mi brakujące 20 futrzaków.

Oberwanie chmury kończy się równie nagle jak się zaczęło. Objeżdżam Zagrzeb obwodnicą od południa i zgodnie z instrukcją Tomicy skręcam w miasto od zachodu. Zjeżdżam ślimakiem pod dwupasmówką na drugą stronę i zaraz po lewej widzę centrum handlowe King Cross Ipercoop. Na pustym parkingu już z daleka widzę dwie bryki i dwóch facetów. Zauważają mnie dopiero gdy podjeżdżam. Bok purgeri! - wysiadając wołam do szeroko uśmiechniętego Gorda i jego kumpla.

Całym konwojem podjeżdżamy pod pobliską pizzerię na kolację. Tomica i ja możemy zapodać po bronku, bo on mieszka dosłownie za rogiem a ja mam zostawić skodzinkę pod jego blokiem. Spać będę w Zaprešiću u Gorda, który ma więcej miejsca. Tomica bierze Žuję a ja ciemnego Tomislava. Rozkładamy mapy na stole i robimy wstępną naradę bojową. Gord też przywiózł swoje mapy. Wielka szkoda że nie może z nami jechać.
Leszek Skupin
Cromaniak
Posty: 14062
Dołączył(a): 23.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Leszek Skupin » 16.09.2008 13:23

No żesz kurde Kamil znów w akcji i nadaje... Fajnie, fajnie... czekam na ciąg dalszy z niecierpliwością. Ciekawa zapowiedź ;)

Pozdrav :papa:
janusz.w.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1632
Dołączył(a): 21.07.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) janusz.w. » 16.09.2008 13:49

Fajowo, znowu będzie ciekawie... :)
Drogę przez Mureck (przepiękne miasteczko) zaliczyłem w zeszłym tygodniu - tanio i przyjemnie :lol:

pozdr
wojan
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5524
Dołączył(a): 17.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wojan » 16.09.2008 13:55

Leszek Skupin napisał(a):No żesz kurde Kamil znów w akcji i nadaje... Fajnie, fajnie...


Fajnie... tylko niefajnie,że sie w Firleju z Kamilem nie obaczym.... ale przynajmniej poczytać go mozna jak zwykle z przyjemnością :D :papa:
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 16.09.2008 14:08

Pewnie, że będzie fantastycznie! :D

O rrrrrany - jak dobrze, że mam numer do Gratkorn :lol: :lol: :lol: Jakaż duma mnie rozpiera - mieć swojego nicka w treści takiej relacji :lol: :lol: :lol:

Pozdrawiam, spoglądając na padający deszcz za oknem. Najstarsi górale pamiętają gorsze, ale klimat do pierwszego odcinka jakiś tam mam ;) :D

Czekamy na cd :D
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8812
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 16.09.2008 14:28

zawodowiec napisał(a): Śmiejemy się ze sprzedawcą że Słowenia to kraj najdroższych winiet i najtańszej benzyny.


Już za parę dni :D wykorzystam tę informację w praktyce, omijając winietowe drożyzny (przez Mureck oczywiście) i tankując tańsze paliwko 8) .
A o Twoich Górach Przeklętych poczytam pewnie już po powrocie :arrow: chyba, że :idea: zdążysz ujawnić nam coś jeszcze przed piątkiem :?: :?: :?:

Pozdravki od wiernej czytelniczki :papa:
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 16.09.2008 14:32

Dzięki wszystkim za zajrzenie!

Leszek Skupin napisał(a):Ciekawa zapowiedź ;)

janusz.w. napisał(a):Fajowo, znowu będzie ciekawie... :)

No coś tam się będzie działo :D W końcu były 2 krótkie wypady, lipcowy i sierpniowy.

wojan napisał(a):Fajnie... tylko niefajnie,że sie w Firleju z Kamilem nie obaczym.... ale przynajmniej poczytać go mozna jak zwykle z przyjemnością :D :papa:

Dzięki Andrzeju :D Ano szkoda że się tym razem nie uda, nawet jakąś śliwowicę gdzieś skitrałem w razie bym dał radę wpaść, ale tym razem niestety... oby znowu w przyszłym roku!

shtriga napisał(a):O rrrrrany - jak dobrze, że mam numer do Gratkorn :lol: :lol: :lol: Jakaż duma mnie rozpiera - mieć swojego nicka w treści takiej relacji :lol: :lol: :lol:

Ulcia, bardzo mi pomogłaś z tym numerem! Już się wcześniej pojawialiśmy nawzajem w naszych relacjach, tak się nasze bałkańskie ścieżki mijały o włos, aż w końcu się udało spotkać w Niedzicy :D

dangol napisał(a):Już za parę dni :D wykorzystam tę informację w praktyce, omijając winietowe drożyzny (przez Mureck oczywiście) i tankując tańsze paliwko 8) .
A o Twoich Górach Przeklętych poczytam pewnie już po powrocie :arrow: chyba, że :idea: zdążysz ujawnić nam coś jeszcze przed piątkiem :?: :?: :?:

Dzięki Dangolko że zajrzałaś i fajnie że się na coś przyda mój opis.
Jeszcze coś wrzucę ale do piątku pewnie nie zdążę jeszcze wejść w góry :D
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 16.09.2008 15:33

Jedziemy w góry :)
Za oknem leje może mniej niż w Twoim opisie - który pamiętam - bo w tym samym dniu byliśmy za Zagrzebiem - tyle, że ja przedzierałem się przez strugi deszczu w ok.Risnjaka w drodze na Krk ...
Ale czuję - że dalej będzie dużo słońca 8)
caal
Croentuzjasta
Posty: 432
Dołączył(a): 22.03.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) caal » 16.09.2008 18:41

Zaznaczam kawałek terytorium:)
Tez przed wyjazdem pewnie nie doczytam, ale co tam, jak wrócę nadrobię :) :papa:
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 16.09.2008 18:51

plavac napisał(a):w tym samym dniu byliśmy za Zagrzebiem - tyle, że ja przedzierałem się przez strugi deszczu w ok.Risnjaka w drodze na Krk ...
Ale czuję - że dalej będzie dużo słońca 8)

No to niedaleko byliśmy od siebie...
Nie mylisz się - będzie :)

caal napisał(a):Tez przed wyjazdem pewnie nie doczytam, ale co tam, jak wrócę nadrobię :) :papa:

Kawałek wrzucę jeszcze dziś.
No to szerokości, dobrej zabawy i "wykop" nam jakieś ciekawostki i potem opowiedz :)


Wrzucę jeszcze dygresję językową bo takie mam małe zboczonko :P i przy okazji coś wyjaśnię z 1 odcinka.

zawodowiec napisał(a):Bok purgeri!

Bok to "cześć", na powitanie i pożegnanie, chyba używane tylko w Chorwacji. Tu w Akademii kiedyś była dyskusja skąd to się wzięło, tam jeszcze wrócę do tego bo znalazłem jeszcze jedną teorię o pochodzeniu tego słówka.
Purger to rodowity zagrzebianin, z niem. Burger - mieszczanin czy coś takiego.
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 16.09.2008 19:23

zawodowiec napisał(a):Wrzucę jeszcze dygresję językową bo takie mam małe zboczonko :P i przy okazji coś wyjaśnię z 1 odcinka.

zawodowiec napisał(a):Bok purgeri!

Bok to "cześć", na powitanie i pożegnanie, chyba używane tylko w Chorwacji. Tu w Akademii kiedyś była dyskusja skąd to się wzięło, tam jeszcze wrócę do tego bo znalazłem jeszcze jedną teorię o pochodzeniu tego słówka.
Purger to rodowity zagrzebianin, z niem. Burger - mieszczanin czy coś takiego.


Dzięki. A ja myślałam, że to coś oczywistego i obciachowo będzie zapytać :oops: :D A w słowniku nie znalazłam :D
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 16.09.2008 19:34

Na drugi raz pytaj od razu :) , ja też będę wyjaśniał jak coś takiego wrzucę.
Dzięki Tomicy się na tym wyjeździe sporo nauczyłem bo on jako prawdziwy purger ma dosyć ciekawe słownictwo. Do tego jeszcze bośniacki Azry a potem imprezy przy ognisku z Serbami w Grbaji. Wszystko mi się miesza, mówię dosłownie językiem "wspólnym" :)
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 16.09.2008 19:56

2. Światła i ściemy
8 lipca

O nieludzkiej godzinie, po krótkim śnie budzą nas budziki. Wrzucamy coś szybko na ruszt, zbiegamy po schodach i pakujemy się w bryczkę Gorda. Zanim pojedzie do tyrki, podwozi mnie do Zagrzebia pod blok Tomicy. Śpieszy mu się więc nie czeka na niego, żegnamy się i odjeżdża.

Za chwilę zjawia się objuczony jak muł mój towarzysz wyprawy. Układamy bety w mojej skodzince, Tomica wsiada w służbową fabię żeby ją odstawić do pracy, rusza a ja jadę za nim. Jedziemy główną dwupasmówką na wschodnią stronę miasta, fabia zostaje na parkingu i dalej już jedziemy razem.

Kawka i przekąska na stacji przy autostradzie, pogoda w kratkę, kilometry szybko mijają... Tomica pracuje w firmie zajmującej się budową dróg i autostrad, która ma swój udział m.in. w cały czas powstającej autostradzie do Dubrownika. Pytam go o drugie nitki tuneli - na przyszłe lato mają być gotowe. Budują też coś w Albanii. Mówi że nie będzie się przyznawał że jedzie w albańskie góry, bo jeszcze go wyznaczą na ochotnika na tamto zesłanie. Pół roku na zadupiu prawie bez wizyt w domu i bez żadnej dodatkowej kasy.

Granica w Slavonskim Brodzie, czekamy kilkanaście minut. Zaraz za granicą spodziewamy się tradycyjnego powitania suszarką, więc jadę wolno. Zgodnie z przewidywaniami komitet powitalny czeka, lecz niezgodnie z nimi macha na nas lizakiem. Stróż prawa ogląda dokumenty, po czym słyszymy że zatrzymał nas za niemanie świateł, które w Bośni i Hercegowinie obowiązują przez całą dobę. Z opresji wybawia nas elokwentna nawijka Tomicy o tym że do niedawna w Chorwacji też tak było ale dopiero co znieśli ten przepis, a my przed chwilą wjechaliśmy tu z Chorwacji i zapomnieliśmy że oni dopiero co go wprowadzili. Ściemnia w ten deseń dłuższą chwilę, aż w końcu gliniarz poprzestaje na pouczeniu. Dziękujemy, grzecznie zapalamy światła i odjeżdżamy.

Dalsza droga upływa już bez żadnych przygód. Tomica semsuje do Azry przewidywaną mniej więcej godzinę naszego przyjazdu. Mamy dać znać jak już będziemy na miejscu, to się już zgadamy gdzie dokładnie się spotkać.

Bramka, opłata 1.5 marki lub 1 euro, świeżo oddany kawałek autostrady, wjazd do miasta jak zwykle zapchany. Lubię przyjeżdżać w to miejsce związane z tyloma wspomnieniami. Tomica mówi że ma to samo.

Ulica nad Miljacką. Patrzę w bok na chodnik, Tomica wyciąga komórkę... Azrice! - krzyczę przez otwarte okno. Znajoma drobna postać przebiega przez ulicę, wskakuje na tylne siedzenie i wita się z nami serdecznie. Nie umawialiśmy się tutaj, to czysty przypadek...

Wieczór upływa na włóczeniu się po kafanach razem ze znajomymi Azry. Jemy coś na Baščaršiji, siadamy w ogródku jakiejś knajpki przy deptaku, na koniec idziemy do piwiarni sarajewskiego browaru. Jest tam już Alma, przyjaciółka Azry, pół-Bośniaczka, pół-Katalonka, z grupą hiszpańskich dziennikarzy. Przyjechali relacjonować ekshumację masowych grobów w Srebrenicy, Alma pracuje z nimi jako tłumaczka.

W piwiarni schodzi nam sporo czasu. Przed wyjściem zanabywam na pamiątkę litrowego firmowego kufla. Jutrzejszy poranny wyjazd nie zapowiada się zbyt wcześnie...
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4521
Dołączył(a): 02.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 16.09.2008 19:57

zawodowiec napisał(a):Mówi że u nich leje, odpowiadam że na razie widzę tylko błyskawice na południu, tam dokąd jadę. Wkrótce zaczyna się zlewa jakiej najstarsi górale nie pamiętają. Za szybą jednolita ciemnoszara masa wody, przez kilkanaście minut mam wrażenie jakbym jechał przez wodospad. Samochodów jest na szczęście mało, niektóre stają na poboczu, inne jadą 50-60 na godzinę jak ja. W tych okolicznościach przyrody dojeżdżam do bramek.

Widać w tym roku jakiś urodzaj na gwałtowne burze i ulewy. W sierpniu też przeżyliśmy największą ulewę życia - po prostu ściana wody - jakby się jechało przez wodospad, jak to poetycko ująłeś. :D Normalnie nie dało się jechać.
I nawet na Krymie w zeszłym tygodniu kilka burz i deszczy nas złapało, aż się najstarsi górale temu dziwowali. :D

zawodowiec napisał(a): Kawałek wrzucę jeszcze dziś.

I to jak wcześnie!!! Super!!! :D
Ty tak piszesz, ze choćby nic się nie działo, to akcja taka, ze głowa mała. A co dopiero jak się dzieje... 8)

Pozdrav
Jola

PS. O tych purgerach chyba już kiedyś wspominałeś. Ale nie pamiętam gdzie i kiedy. :lol:
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 16.09.2008 20:13

Jolanta Michno napisał(a):Widać w tym roku jakiś urodzaj na gwałtowne burze i ulewy.

Pewnie tak. I na kantujących kasjerów na bramkach też wyjątkowy urodzaj :lol:

Jolanta Michno napisał(a):Ty tak piszesz, ze choćby nic się nie działo, to akcja taka, ze głowa mała. A co dopiero jak się dzieje... 8)

Dzięki! Zawsze coś się dzieje tylko trzeba zauważyć :D

Jolanta Michno napisał(a):O tych purgerach chyba już kiedyś wspominałeś. Ale nie pamiętam gdzie i kiedy. :lol:


Pewnie tu. Gadka Tomicy brzmi jak chorwacki zmieszany ze słoweńskim i wtrąconymi słowami z niemieckiego.
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Góry Przeklęte 2008
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018