Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Małe i duże bałkańskie podróże - Małe jest piękne..Grecja'16

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3455
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 01.04.2008 09:44

kulka53 napisał(a):Zdecydowaliśmy się że jutro będziemy próbować zdobyć Hajlę........... 8O

Przez Cakor?
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9737
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 01.04.2008 10:02

:D Nie, nie przez Cakor, ale pewnie też można...........

Podzieliliśmy sobie wizyty w tych rejonach na dwa dni :D

Odcinek o Hajli będzie za chwilę 8) o Cakorze nieco później :wink:

PS Gratulujemy przekroczenia 2000 postów 8O :D :D
M. in. dzięki Twojej w tym względzie aktywności, pomocy i świetnym opisom już 3 urlopy spędziliśmy zwiedzając Bałkany i bałkańskie góry :D
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9737
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 01.04.2008 11:30

Dzień 10 (niedziela) 19.08 Hajla

:D :D :D :D :evil: :evil: :evil: :evil:

Dziś czeka nas trochę cięższy dzień, dlatego wstajemy bardzo wcześnie rano, chyba już około 4.00 jesteśmy na nogach. Oczywiście jest zupełnie ciemno dlatego nie jesteśmy pewni co do panującej na zewnątrz pogody. Jak się przejaśnia i jesteśmy już prawie gotowi do wyjazdu okazuje się, że jest sympatycznie, bezwietrznie i prawie bezchmurnie. Dopiero trochę później jak już zjeżdżamy w stronę Andrijevicy z okolicznych gór i lasów je porastających wychodzą gęste mgły, zakrywają niebo i zasnuwają drogę co oczywiście skutecznie utrudnia jazdę, która w związku z tym trwa trochę dłużej. No ale trudno, jedziemy dalej licząc na to, że pogoda będzie jednak nam sprzyjać.

Obrazek
Droga do Bandžov

Skręcamy znów na Berane, droga jest naprawdę świetna i pusta jak poprzednio. Samo miasto mijamy trochę bokiem, ale nie robi ono na nas dobrego wrażenia a najgorsze co widzieliśmy to slumsopodobne zabudowania nad przepływającą przez nie szerokim korytem rzeką Lim i zalegające w samej rzece góry śmieci :(

Jedziemy w dalszym ciągu w mgle albo tuż pod nią w kierunku miasta Rożaje. Droga jest dobra, dość pusta, mijane niezbyt liczne zabudowania przypominają nam trochę Albanię bo są w większości nieotynkowane i często niedokończone. Po około 15 km przejeżdżamy kilkusetmetrowym tunelem noszącym nazwę Lokve, to najwyższy punkt drogi i teraz będziemy już tylko zjeżdżać.

Nasza uwaga coraz bardziej skupia się na wypatrywaniu po prawej stronie drogi innej drogi, czy też dróżki raczej, która mamy nadzieję doprowadzi nas do punktu startowego naszej dzisiejszej wyprawy. Na szczęście trafienie na właściwą drogę okazało się bardzo łatwe bo już będąc już chyba na przedmieściach Rożaje zauważam szutrową drogę i stojący obok drogowskaz z napisem Vrelo Ibra, a z mapy wiem, że to źródło znajduje się w kierunku gdzie mamy jechać.

Skręcam więc w prawo. Droga jest niezła, widać, że uczęszczana, czasem można nawet jechać 40 km/h, ale też są spore dziury wypełnione po wczorajszych burzach wodą. Jedziemy przez las właściwie wcale się nie wznosząc, tuż obok płynie Ibar, tu nie różniący się zbytnio od większych tatrzańskich strumieni. Po około 7-8 kilometrach natrafiamy na rozwidlenie, nie sposób się pomylić bo stoi tu piękny :D nowy :D żółty :D drogowskaz z napisem Bandżov, która to miejscowość jest właśnie naszym celem. Teraz, po skręcie w lewo i przejechaniu drewnianego, ułożonego z bali mostku, płasko biegnąca dotąd droga zaczyna się trochę wspinać. Na szczęście widać, że jest ona świeżo po 'remoncie', makadam jest równy, szeroki i tylko raz trzeba przejechać przez niewielki strumień 8O

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z radością zauważamy fakt, że zaczyna się przejaśniać, mgły rzedną i świeci na nas słońce, po prostu wjeżdżając coraz wyżej dotarliśmy do strefy ponad nimi. Po jakichś 6 kilometrach docieramy na wysokość około 1460 m do wsi Bandżov, a pierwszym budynkiem który widać jest planinarski dom 'Bandżov' właśnie, zbudowany w 2003 roku a należący do Planinarskiego Drustva 'Jelencica' z Rożaje.

Obrazek
Planinarski Dom Bandżov

Obrazek

Zostawiamy niedaleko niego nasz samochód pod sosnami i po przebraniu butów i skompletowaniu zawartości plecaków wyruszamy na szlak. Jest 8.00, z tabliczek przy domu wynika, że na szczyt Hajli mamy trzy i pół godziny, jednak znając realia nasza droga z pewnością się wydłuży :wink: Do pokonania mamy niespełna 1000 m do góry i ............nie wiem ile w poziomie bo nie mam żadnej szczegółowej mapy tego terenu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Osada Bandżov

Droga początkowo prowadzi stromo przez świerkowy las a po śladach widać, że poruszają się nią głównie krowy wypędzane na wyżej położone pastwiska. Stadko takich krów towarzyszy nam przez pewien czas pobrzękując zawieszonymi na szyjach dzwonkami. Na tej wysokości po mgle nie ma już śladu, tzn jest, wychodząc w końcu ponad granicę lasu widzimy ją dużo niżej w dolinach.

Widzimy też przed nami piękną, wysoką, północną ścianę masywu Hajla. Nad nami jest błękitne niebo i piękne słońce.

Ku swojemu zaskoczeniu widzę sporo rosnących już powyżej świerków sosen zwanych 'molika', drzew znanych nam z zeszłego roku, będących symbolem macedońskiego Parku Narodowego 'Pelister' w górach Baba. Tam od pewnej wysokości rósł już tylko ten gatunek drzew.

Obrazek
Jasnozielona sosna 'molika'

Obrazek

Obrazek
Północna ściana Hajli

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idziemy teraz dnem doliny, mijamy opuszczony katun Brahim Breg leżący na wysokości około 1800 m i znowu zaczyna się mocniejsze podejście. Po godzinie dochodzimy na przełęcz Mala Gora na wysokość 2065 m. Zaraz za nami dochodzi tam grupka pięciu Czarnogórców, chwilę z nami rozmawiają, częstują suszonymi owocami, robię im pamiątkowe zdjęcie. Oni zaraz ruszają dalej, a my jeszcze trochę odpoczywamy.

Z przełęczy rozciąga się już szerszy widok: w dole leży inna, szeroka, bardziej znana przełęcz Cafa Hajla (1880 m) a za nią góry Stedim ze szczytem Ahmica 2272 m (tzw. czarnogórski Matterhorn :D), pasmo Rusulija oraz Mokra Gora i Suva Planina leżące już w Serbii.

Obrazek
Na przełęczy Mala Gora

Niestety pogoda jednak się psuje, z południa nadciągają ciemne chmury, rozpełzają się wszędzie i częściowo zasłaniają widoki. Ścieżką wśród skał i kosodrzewiny ruszamy stromo dalej, w pewnej chwili widzimy nawet rosnące szarotki 8O Szlak jest oczywiście bezproblemowy i po chwili jesteśmy już na grzbiecie Hajli. Pogoda jest coraz gorsza, po kilkudziesięciu metrach w górę zaczyna kropić, od pewnego czasu już słychać grzmoty. Mimo to szybko podążamy w kierunku szczytu, który, mimo, iż wydawał się już na wyciągnięcie ręki, wcale taki bliski nie jest. Czarnogórcy już tam są, widzimy ich z daleka. Grzbiet jest chwilami bardzo wąski, z jednej strony opada pionową ścianą w dół, od południa są strome, trawiaste zbocza.

Obrazek
Po obu stronach granicy w Tatrach nigdy nie widzieliśmy tego naj naj naj bardziej znanego górskiego kwiatka - szarotki

Obrazek
Tu na szlaku rosła pod nogami

Obrazek

Obrazek
Masyw Żuti Kamen w chmurach

Obrazek
Grzbiet Hajli, do szczytu już niedaleko

Obrazek

Obrazek
Do szczytu już całkiem blisko

Obrazek
Na szczycie Hajli :D

W coraz mocniejszym deszczu, przykryci foliowymi płaszczami przeciwdeszczowymi dobiegamy do szczytu, Czarnogórcy właśnie z niego schodzą na drugą stronę kontynuując drogę grzbietową. My nie mamy mapy, nie wiemy dokąd ta droga doprowadzi a nie pomyśleliśmy wcześniej o tym żeby ich o to zapytać, zatem lepiej będzie jak wrócimy skąd przyszliśmy. Na szczycie jesteśmy krótko, nie wpisujemy się do zeszytu bo go po prostu nie ma, na jednym z kamieni wypisana jest tylko wysokość 2403 m. Udało się, zdobyliśmy deszczowo - burzową, niegościnną Hajlę, jakieś widoki są, ale za wiele nie widać bo chmury ciągną się nisko przysłaniając dalej położone pasma górskie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szybko schodzimy z powrotem w dół, gdy już jesteśmy znowu na początku grzbietu deszcz ustał, burza wyraźnie odaliła się, nawet na chwilę wyszło słońce.
Decydujemy, że skoro na szczycie się nie dało to chociaż tutaj trochę posiedzimy, odpoczniemy, zjemy, przesuszymy rzeczy i wreszcie z mapą zobaczymy co stąd widać. Porozkładaliśmy się z rzeczami a tu po chwili dochodzi do nas z góry pięcioosobowa grupa mężczyzn, okazuje się, że są mieszkańcami pobliskiego, kosowskiego miasta Pec.

Tylko jeden z nich nieźle mówi po angielsku, wypytuje nas skąd się tu wzięliśmy a cała grupa robi sobie z nami zdjęcia. Ja z kolei chcąc się upewnić co widzę wypytuję go o nazwy otaczających nas górskich pasm i weryfikuję to z napisami na naszej mapie. Mapa ta zresztą budzi żywe zainteresowanie i dyskusje Kosowarów, zwłaszcza napis 'Jugoslavien Makedonien' niespecjalnie im się chyba podoba jak i mapka na okładce na której to ich region Kosovo w żaden sposób nie jest wyodrębniony od Serbii. Nasz rozmówca wyraźnie podenerwowany skąd mamy taką mapę, czy może kupiliśmy ją w Czarnogórze? Chcąc go uspokoić mówię, że to stara mapa, wydana w Niemczech a mamy ją z naszej polskiej biblioteki i takie tłumaczenie mu najwyraźniej wystarcza. Żegnają się z nami w przyjaznej atmosferze i schodzą w kierunku Cafa Hajla.

My dalej siedzimy i odpoczywamy, gdy chmury nieco się rozsnuwają próbujemy zrobić jakieś fotki. Najlepszy widok mamy na południe, widać w dole kosowski region Rugova a dalej masyw Crni Krs 2426 m, Żuti Kamen 2522 m, jeszcze dalej szczyty Bogdas 2530 m i Djeravicę 2656 m oraz całe wchodnie i centralne Prokletje. Na wschodzie leży wspomniane już pasmo Ahmica-Stedim, a na północy rozciągają się aż po horyzont niewysokie czarnogórskie i serbskie wzniesienia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale w końcu trzeba wracać. Gdy dochodzimy już do dna doliny niebo znowu jest niebieskie, chmury zanikają i świeci słońce. Szkoda, że tak nie było na szczycie, no ale cóż, nie zawsze może być pięknie, w końcu to góry, a i tak coś widzieliśmy. Nie śpiesząc się i pojadając rosnące na łące jagody schodzimy już do lasu a potem do Bandżova.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zjazd drogą nie nastręcza żadnych trudności i w końcu jesteśmy znów na asfalcie. Na stacji przed Berane tankujemy benzynę, zorientowałem się już, że na tych krętych, górskich drogach, podjazdach i zjazdach Skoda potrzebuje jej tak na oko licząc litr, półtora więcej na 100 km niż zwykle. Tym razem przejeżdżamy przez centrum miasta, jest niewielkie i na pierwszy rzut oka nieciekawe. Rzucają się jedynie w oczy gromadzone wszędzie w dużych ilościach zapasy drewna opałowego na zimę. A mamy dopiero połowę sierpnia......... zapobiegliwi ci mieszkańcy, albo te zimy takie ciężkie................?

Kolejny powrót na Stavną już bez historii, zmęczeni jak zwykle gotujemy obiad, kąpiel i do łóżek. Dziś niedziela, w katunie był duży ruch, stało na parkingu dużo samochodów, kręciło się dużo ludzi. Jednak z nastaniem wieczoru wszystko ucichło i opustoszało, wszystkie auta odjechały, zostało tylko nasze......... Zostaliśmy całkiem sami..........

Już późnym wieczorem, w całkowitych ciemnościach, nierozświetlonych dziś przez światła z jakiegokolwiek domku decydujemy się na próbę zrobienia zdjęć wspaniałego, rozgwieżdżonego niezliczoną ilością gwiazd nieba. Mimo często zmieniającej się pogody w ciągu dnia, mgieł, burz i deszczu, teraz nie ma żadnych chmur, a widoczność jest wspaniała. Siadamy na progu domku (trochę jest zimno..........) i zadzieramy głowy do góry. Taką ilość gwiazd rzadko zdarza się zobaczyć, a już na pewno trudne to jest w dużym mieście w jakim mieszkamy. To jest niezwykłe poczuć się tak blisko tylu gwiazd. Niestety ograniczenia techniczne :wink: naszego aparaciku pozwoliły na uwiecznienie widoków tylko w taki sposób, jaki widać na poniższych zdjęciach.................

Obrazek

Obrazek

Obrazek


cdn.............
Ostatnio edytowano 20.02.2012 07:40 przez kulka53, łącznie edytowano 3 razy
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4679
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 01.04.2008 15:41

Muszę iść zaraz do pracy ... Jaka szkoda. Trudno wrócić do rzeczywistości.
Ale wieczorem, jak wrócę, zapalę Wasze gwiazdy i znowu pomarzę 8)
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 81651
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 01.04.2008 22:49

Nie wiem czy był ten link,ale może się komuś przyda o logistyki

Kolasin
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9737
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 14.04.2008 08:15

Dzień 11 (poniedziałek) 20.08 Sinjajevina

:D :D :D :D :D, :evil: :evil:


Z dzisiejszym dniem do końca jakoś nie wiedzieliśmy co zrobić :roll: Trochę zmęczeni po wczorajszej Hajli nie chcieliśmy się nastawiać na jakieś poważniejsze wyjście, z drugiej strony pogoda już od rana była tak klarowna, że naprawdę grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Nieco później niż zwykle, ale jednak wyruszamy z naszego opustoszałego po weekendzie katunu (przed bramą nadal stoi tylko nasze auto 8O) i kierujemy się tym razem w stronę Kolasina.

Obrazek
Droga do Górnego Lipova

Obrazek
Na przełęcz Vratlo

Obrazek

Obrazek
Komovi w porannym słońcu

W miasteczku robimy krótki postój, musimy uzupełnić nasze zapasy żywnościowe dwoma wielkimi 'bułochlebami' :lol:, Lidia kupuje sobie też w aptece wapno. Twierdzi, że wapno pomoże jej w napadach kaszlu, które stają się coraz bardziej dokuczliwe :( Prawdopodobnie to jest alergia, tylko na co? Na pylne drogi, czy farbę którą pokryte są deski w naszym domku w eko-katunie? Robimy krótką rundkę po miasteczku, jest sympatyczne, przy deptaku jest sporo kawiarni w których siedzi sporo ludzi, główny plac jest aktualnie w remoncie (m. in. układana jest nowa nawierzchnia i stąd te objazdy), po którego zakończeniu miejsce to z pewnością jeszcze zyska w odbiorze.

Z Kolasina skręcamy na główną drogę w kierunku Mojkovaca, ale już po 2 czy 3 km jazdy dostrzegam boczną drogę w lewo. Oczywiście nie ma drogowskazu :wink: ale wiem, że to ta, o którą nam chodziło. Zaraz na początku zauważamy drewniane tablice (trudno było nie zwrócić uwagi na tę czerwień :lol:) informujące o ważniejszych szczytach pasma Sinjajevina na które można wejść.

Obrazek

Obrazek

Jedziemy dalej wąską, asfaltową drogą, której stan pozostawia jednak wiele do życzenia bo są liczne wyrwy, które trzeba omijać. Minięcie się z jadącym z przeciwnej strony samochodem, zwłaszcza ciężarowym, do łatwych manewrów nie należy, ale jak to zwykle w Czarnogórze można liczyć na życzliwość kierowców, którzy gdy trzeba wycofają kawałek, albo zjadą na pobocze nie bacząc na jego stan i ewentualne krzaczyska o które mogą porysować swój wóz. Ja zresztą robię to samo........ Potem zwykle następuje życzliwe pozdrowienie i rozjeżdżamy się w swoje strony. Część dziur 'załatana' jest sposobem znanym nam już z drogi do Lubnic, czyli wiadrem piachu :lol:

Obrazek

Obrazek
Droga przez Donje Lipovo

Droga, jak pisałem, jest wąska, często zarośnięta po obu stronach jakimiś krzakami. I właśnie przejeżdżając takimi odcinkami stwierdzam przez otwarte okno dobiegający spod spodu samochodu (chyba stamtąd.......) niepokojący odgłos. Domyślam się po pewnym czasie, że to tłumik, ale jak to, przecież nawet pół roku nie minęło jak był wymieniany. Rozumiem, że te tanie tłumiki nie są najlepszej jakości, ale czyżby już po tak krótkim czasie się przepalił? Nasłuchuję, dźwięk wyraźnie dobiega spod spodu, samochód pod względem odgłosu pracy silnika niestety upodabnia się do traktoru......... :roll: Trochę mnie to martwi, ale cóż, jedziemy dalej. W ostateczności, jak będzie trzeba udam się do jednego z licznych w okolicy 'zakładów mechaniki pojazdowej' w celu bardziej profesjonalnego zdiagnozowania przyczyny i ewentualnego zaradzenia jej skutkom.


Uprzedzę tu następne dni i zdarzenia i napiszę, że Skodą wydającą traktoropodobne dźwięki objeździliśmy tu jeszcze trochę i wróciliśmy do domu nie budząc niczyjego większego zainteresowania. No może z wyjątkiem pograniczników na kilku mijanych granicach, ci często przyglądali się nam podejrzliwie, zwłaszcza wtedy, gdy podając dokumenty staliśmy tuż przy budkach w których siedzieli, a odbity od niej dźwięk jeszcze się zwielokrotniał........... Po powrocie udałem się do zakładu zajmującego się tłumikami, okazało się, że usterka spowodowana była wydmuchaniem specjalnego smaru w uchwycie rury spalania jeszcze przed pierwszym tłumikiem. 'Naprawa' trwała może 3 minuty, a kosztowała 10 pln................

Ale odejdźmy od motoryzacji (której fanem zresztą nie jestem :lol:) i wróćmy na wąską drogę którą jedziemy. Wiedzie ona dnem i zboczem szerokiej doliny zabudowanej sporą ilością domów tworzących wsie Donje i Gornje Lipovo. Cały czas jest płasko, no, może trochę wjeżdżamy pod górę. Po 12 km asfalt się kończy i zaczyna się gruboziarnisty makadam, niezbyt dobrej jakości. Jest gorąco, coraz bardziej pod górę, skodowy silnik mocno się grzeje. mijamy ostatnią osadę położoną na wysokości około 1200 m, to stąd zaczyna się trasa na Babin Zub, najwyższy szczyt pasma Sinjajevina. My jednak jedziemy jeszcze kilkaset metrów dalej, w końcu przed jakimś wyjątkowo paskudnym podjazdem :evil: zostawiam samochód w bocznej dróżce prowadzącej do pastwisk i jakiegoś domu i dalej postanawiamy iść pieszo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dolina jest piękna, zielona, otoczona wysokimi skalistymi górami, pogoda też nam dopisuje, jest bezchmurnie i wieje lekki wiatr dając trochę ochłody. Idziemy dalej dnem doliny, nadal jest jeszcze dość płasko, ale coraz bliżej wyraźnie widoczny jest wysoki próg ją zamykający. Mijamy wypływające silnym strumieniem gdzieś z gór poprzez gumową rurę źródło lodowatej wody. Pijemy ją i ochładzamy się.

Obrazek
Próg doliny na który prowadzi droga

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga zaczyna się wyraźnie wznosić, pokonuje próg doliny kolejnymi dość stromymi zakosami. Nie jest ona najlepszej jakości, ale myślę, że spokojnie nadawałaby się dla osobówki, chyba jednak takiej z odpornym psychicznie kierowcą, który zniesie wyboje, usuwające się spod kół na zakrętach czy ostrzejszych podjazdach kamienie, czy też kamienie uderzające w podwozie oraz ciągły ryk silnika na pierwszym biegu. Piszę tak, bo minął nas jeden taki samochód, oczywiście miejscowy, czerwone Renault 19. Od tej pory już przez całą drogę do góry będzie towarzyszyć nam strużka pozostawionego przez niego na drodze oleju.......... Minął nas też później słyszany już dużo wcześniej i z daleka z dołu ciężarowy samochód wypełniony sianem. Jechało nim sporo osób............ w kabinie, na sianie, nawet na obu przednich nadkolach. Wszyscy hałaśliwie nas pozdrawiali, śmiali się i machali przyjaźnie rękami zapraszając na siano............... nie skorzystaliśmy i do tej pory trochę tego żałuję :lol:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cierpliwie, nie spiesząc się idziemy dalej. Stwierdziliśmy, że spokojnie damy radę podejść na przełęcz Vratlo, będącą początkiem płaskowyżu Sinjajeviny, położoną na wysokości 1750 m. Droga okazuje się być jednak dłuższa niż początkowo sądziliśmy, mimo to wcale nie zamierzamy odpuścić.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Od samochodu przeszliśmy tak oceniam około 10 km, minęliśmy tabliczkę kierującą w prawo na nieoznakowany szlak na Jablanov Vrh. Jego szczyt (jeżeli to co widzimy jest właśnie szczytem) widziany z daleka i z dołu to wielka, trawiasto kamienista, obła kopuła.

Teren powoli wypłaszcza się, nie ma już żadnych drzew ani kosodrzewiny, zaczynają się nawet 'skrzyżowania' czyli odchodzące od drogi, którą idziemy boczne dróżki prowadzące pewnie do jakichś katunów czy pojedynczych zagród.
Dochodzimy do wielkiego betonowego okręgu będącego pewnie kiedyś zbiornikiem na wodę dla zwierząt, stoi tu też pomnik (nie pamiętam co upamiętniający ale chyba jakieś walki podczas II Wojny Światowej), oraz czerwona tabliczka kierująca na szczyt Gradiste 2214 m n.p.m. również nieoznakowaną trasą. To musi być już Vratlo, z tego co widzimy wynika, że nie jest to typowa przełęcz jakiej się spodziewaliśmy. Postanawiamy, że dalej już nie idziemy. Dla lepszych widoków podchodzimy trochę w górę na jeden z licznych niewysokich pagórków wypełniających krajobraz i zostajemy na trochę.

No i może wreszcie to napiszę:
JEST TU NIEZWYKLE PRZEPIĘKNIE :!: :!: :!: :D :D :D

Wspaniały krajobraz, kamiennotrawiasty, taki jak lubię, nieco podobny do płaskowyżu w Durmitorze, tego z drogą Trsa - Żabljak.

Obrazek

Obrazek
Kopuła szczytowa Jablanov Vrha

Obrazek

Obrazek
Grzbiecik ze szczytem Gradiste

Obrazek
'Kamienny krąg' i owce pasące się przy pomniku

Trochę wieje i z powodu pory już późnopopołudniowej zaczyna robić się chłodniej. Posilamy się trochę, odpoczywamy, uwieczniamy piękno okolicy na zdjęciach i filmie, ale przede wszystkim napawamy się widokami. Chciałoby się pójść dalej, zobaczyć jak tam dalej jest, niestety, to już nie dzisiaj, nie teraz. Może gdybyśmy dysponowali innym samochodem można by się pokusić o przejechanie tych gór wzdłuż i wszerz, wszak są one oplecione pajęczyną lokalnych, kamienistych dróg. Pamiętam jak czytałem kiedyś o zorganizowanym przez Czechów terenowym Rajdzie Sinjajeviny........ Ale kilkudniowe wędrowanie z plecakami też mogłoby być przyjemne, pożyjemy, zobaczymy, może kiedyś..........

Obrazek

Obrazek

Niedaleko nas, w dole widzimy zabudowania katunu Jecmen Do, pasterze sprowadzają z dalszych okolic stada owiec. Widzimy też ciężarówkę, której pasażerowie tak chętnie chcieli zabrać nas na górę, wyjeżdża z jednej z bocznych dróżek i zjeżdża w dół. Na nas też już czas, czeka nas jeszcze przynajmniej ze 2 godziny drogi w dół. Schodzimy powoli z naszego pagórka w kierunku drogi głównej.

Obrazek

Spotykamy tam, przy 'kamiennym kręgu', młodą kobietę, zaskoczoną nieco obecnością w tym miejscu kogoś takiego jak my. Trochę rozmawiamy, ona nie rozumie wcale polskich słów, ja dukam znajome mi słowa tutejszego języka, a tak naprawdę najwięcej rozmawiamy mimiką i gestykulacją. Mieszka w Donjim Lipovie, a tu, w katunie mieszka w lecie. Opowiadamy o górach na których byliśmy (co głównie polega na wymienianiu ich nazw i wyrażaniu zachwytu :lol:), nasza rozmówczyni bardzo się cieszy, że tak się nam w jej kraju podoba, no i że w ogóle z nami rozmawia, jesteśmy dla niej pewnego rodzaju atrakcją i rozrywką. Pytamy o pogodę jaka ma być w najbliższych dniach, o Babin Zub na który chcemy jeszcze wejść, żegnamy się i ruszamy w drogę. Silnie wieje, droga skryła się już w cieniu gór, jest chłodno. Rzężąc na jedynce mija nas jeszcze wjeżdżająca pod górę biała Łada.

Obrazek

Obrazek

Bez większych już przygód dochodzimy do samochodu i powoli po szutrze ruszamy w dół. Czekają nas po drodze jeszcze niespodzianki: a to jacyś ludzie ścięli rosnące przy drodze drzewo a jego gałęzie zatarasowały przejazd i czekamy, aż je pousuwają, a to kobiety spędzają krowy z pastwisk i trudno je wyminąć na wąskiej drodze.

Przy jednym z domów Gornjego Lipova stoi czerwona tabliczka kierująca tak jak na początku drogi na szczyty Babin Zub i Jablanov Vrh, zagapiam się na nią i w jednej chwili zjeżdżam z równej drogi dwoma kołami na bok, prowadzi tam stromo w dół boczna dróżka. Auto wali spodem o podłoże, o ostry brzeg asfaltu, błyskawicznie skręcam kołami i udaje mi się wrócić na drogę, zatrzymuję się i oglądam spód. Uszkodzeń na szczęście nie widać, ale mogło się to naprawdę fatalnie skończyć, nachylenie tej bocznej drogi jest znaczne, mogliśmy się po prostu przewrócić na bok czy dach i zsunąć w dół 8O No ale po strachu, uruchamiam silnik i po chwili nie słysząc żadnych dodatkowych niepokojących objawów ruszamy dalej.

Wracamy do Kolasina. Tam zatrzymuję się zaraz za płotem na terenie jakieś bazy czy zakładu naprzeciwko małej drewnianej budki stojącej tuż przy drodze, będącej sklepem z częściami samochodowymi. Idę kupić Skodzie reflektor H4 na zapas, w zamian za ten wymieniony w Durmitorze. I tu spotyka nas niemiła niespodzianka, mianowicie jacyś ludzie (pracujący czy też pilnujący) z tego zakładu w ostrych słowach przeganiają nas z jego terenu. Kobieta ze sklepu tłumaczy że zaraz pojedziemy bo kupuję tylko żarówkę. Płacę i szybko odjeżdżamy. To pierwszy raz coś takiego nam się przytrafiło w Czarnogórze, ale jak to mówią, 'wyjątek potwierdza regułę', że ten kraj zamieszkują życzliwi i przyjaźni ludzie i nie zmienia to wcale naszej opinii.

Wracamy do domu, Eko katun nadal jest pusty, oprócz nas nie ma nikogo, nie stoi żaden samochód z obcą rejestracją. Trochę nas to dziwi, jednak w zeszłym tygodniu cały czas jacyś ludzie się przewijali śpiąc jedną czy dwie noce, teraz mimo tak pięknej pogody jest pusto. Przy obiadokolacji obmyślamy plan na pozostałe nam jeszcze dwa dni, ostatecznie z wielkim żalem rezygnujemy z Prokletji....... :cry:



c.d.n.
Ostatnio edytowano 20.02.2012 07:41 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 14.04.2008 13:18

Nadrabiam trochę braki czytelnicze i dziś dopiero przeczytałam ostatnie dwa odcinki. Jeszcze raz powiem, że Wasze opisy to najcenniejszy skarb dla każdego, kto się wybiera w tamte strony!!!

Gratuluję Wam!!! Budzicie straszne tęsknoty za włóczęgą... :roll: :wink: :D
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4679
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 14.04.2008 20:16

kulka53 napisał(a):No i może wreszcie to napiszę:
JEST TU NIEZWYKLE PRZEPIĘKNIE :!: :!: :!: :D :D :D


Ja się dziwię, czemu dopiero teraz :!: :wink: :)

Pytanie - piszesz: Sinjajevina . Na mapie jest - Sinjavina. To przejęzyczenie czy tak się wymawia czy błąd na mapie ?
Pozdrawiam i czekam na dalszą "ucztę" :wink:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9737
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 15.04.2008 07:43

shtriga napisał(a):Wasze opisy to najcenniejszy skarb dla każdego, kto się wybiera w tamte strony!!!

Dziękujemy :D

Tak naprawdę właśnie taki był główny zamysł powstania tej relacji, przybliżenie tych pięknych terenów szerszemu gronu osób zainteresowanych górami. Wiem jak mało jest informacji na ten temat, gór w Czarnogórze, może Durmitor, Bjelasica czy Komovi jest jeszcze opisany w miarę ok, bardziej popularny, są mapy, relacje itp. Natomiast inne pasma górskie, nie dość że nie ma ich map nie tylko wydanych, ale nawet dostępnych w internecie, to jeszcze w ogóle informacje są bardzo skąpe. Dla przeciętnego (w sensie dokonań i możliwości) miłośnika gór jakim z pewnością jestem (jesteśmy :D) nie mającego bliższych związków (rodzinnych, zawodowych, przyjacielskich) z kimkolwiek z Bałkanów wyszukanie różnych przydatnych informacji i zaplanowanie wycieczek tak aby były możliwe do zrealizowania dla nas (a drogi dostępne dla naszego nieterenowego autka) nie było łatwe. A za miłośników gór z pewnością się uważamy, na tyle, że nasze polskie góry po schodzeniu wszystkich prawie pasm przestały nam już wystarczać i choć są piękne (gdzieniegdzie :wink:) są dla nas nie do zaakceptowania na zaplanowanie dłuższego urlopu.
plavac napisał(a):Pytanie - piszesz: Sinjajevina . Na mapie jest - Sinjavina.

Tak, faktycznie na tej mapie przez nas dołączonej jest napis Sinjavina. Występuje on też na tych nowych czerwonych tablicach ustawionych przy drodze przy wjeździe do doliny........
Od kiedy zacząłem interesować się tymi rejonami zawsze natrafiałem na nazwę Sinjajevina. Zakodowałem sobie ją jako prawidłową dla tego pasma położonego między Durmitorem a Bjelasicą. Taka nazwa występuje również tutaj, choć tak naprawdę dopiero niedawno powstała ta strona.
Z nazwą Sinjavina spotkałem się dopiero niedawno, chyba z rok temu właśnie przy okazji przeglądania jakichś stron w internecie, jakichś map. Tak naprawdę nie wiem skąd wzięła się ta różnica i która nazwa jest poprawna, ze względu właśnie na 'zakodowanie' w głowie od lat nazwy Sinjajevina tej właśnie używam.

Pozdrawiamy :D
MAPA
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 93
Dołączył(a): 03.01.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) MAPA » 15.04.2008 10:56

Kulki,

myślę, że nie jestem jedyną osobą wśród forumowiczów, Waszych znajomych, rodziny, etc. która oburzy się, słysząc, jak uważacie się za przeciętnych miłośników gór!!!!! Jesteście nietuzinkowi, wielcy, kreatywni, świetnie zorganizowani i ... super dobrani jako para dwojga ludzi.Wielka chwała na Waszą cześć za sam fakt, iż chce Wam się organizować takie eskapady, mając czasem tak znikomy dostęp do źródeł, z których możnaby skorzystać. Podziwiam Was także za to, iż będac na miejscu nie zrażacie się kiepsko oznakowanymi czasem szlakami ( albo idziecie na wyczucie), wielkie ukłony dla Lidii, której nie raz dolegało puchnięcie nóg, wysoka temperatura, a jednak szła dalej ... A ja znam takich-dla porównania-co to w lato niedobrze, bo słońce świeci, a zimą też nie za specjalnie, bo śnieg pada ...

Pozdrawiam.
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4679
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 15.04.2008 13:51

That's the beautiful Sinjajevina mountain, one of most specific mountains of Montenegro. The older name for this mountain is also Sinjavina.
I wszystko jasne :)
Dzięki. Tak naprawdę taka różnica to nic istotnego w porównaniu z zamieszaniem pt. - Beskid : Makowski ? Myślenicki ? Średni ? 8O
Nota bene - można w nim spędzić urlop :) Właśnie w takich górach jest jeszcze "cicho" . No, może udając, że się nie widzi quadów i motocyklistów :( Ale wczesną wiosną i późną jesienią - sam miód :wink: :)
Pozdrawiam 8)
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9737
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 16.04.2008 11:51

MAPA napisał(a):Jesteście nietuzinkowi, wielcy, kreatywni, świetnie zorganizowani i ... super dobrani jako para dwojga ludzi.

:oops: MAPO, mogę się zgodzić z .............. tym ostatnim stwierdzeniem, to z pewnością. No może z organizacją też nie jest u nas najgorzej :lol:

MAPA napisał(a):wielkie ukłony dla Lidii


Tak, sądzę, że JEJ akurat naprawdę się należą :!: To właśnie ona głównie musi przełamywać wewnęrzny opór, zmęczenie, dolegliwości ze strony własnego organizmu, czasem resztki lęku wysokości które jej jeszcze zostały.............Czego nie robi się dla WIELKIEJ MIŁOŚCI :D :D :D ...........................do gór.




plavac napisał(a):The older name for this mountain is also Sinjavina.
I wszystko jasne


tak, teraz faktycznie jasne, nie doczytałem tego zdania ........

plavac napisał(a):- Beskid : Makowski ? Myślenicki ? Średni ?

Ja akurat znam nazwę Makowski :lol:

plavac napisał(a):można w nim spędzić urlop. Właśnie w takich górach jest jeszcze "cicho"




Wierzę. Ale to nie o to chodzi. Wiem, że różni ludzie chodząc po górach szukają różnych rzeczy. My szukamy PRZEDE WSZYSTKIM widoków, jak najpiękniejszych panoram, przestrzeni, pustki i ciszy właśnie.
Polskie góry, właściwie prawie wszystkie oprócz Tatr, niestety nie spełniają tych warunków.
Jako pewnego rodzaju dowód chciałem pokazać zdjęcie zrobione w 2004 na najwyższym szczycie Beskidu Sądeckiego - Radziejowej, skąd widać było ................ drzewa szczyt ten porastające :(.


Obrazek

Obrazek

A nie jest przecież tak, że polskie góry, niewysokie w sumie nie wymagają wysiłku przy chodzeniu po nich, na ten szczyt szliśmy około 10 km w 1 stronę i pokonaliśmy jakieś 800 m różnicy poziomów o ile dobrze pamiętam. Oczywiście są ładne miejsca, pamiętamy Wielką Raczę, Babią Górę, Tarnicę, Sokolicę, okolice schroniska na Turbaczu czy Trzy Korony............. Ale po zobaczeniu Montenegro to już za mało............

No i jest coś co nas tak gna w coraz to inne, różne miejsca, szkoda cennego urlopu na powtarzanie czegoś co jest nam już znane, albo wiemy, że nie spełni naszych oczekiwań, jeżeli można zobaczyć znów coś PIĘKNEGO.

Pozdrawiamy
Ostatnio edytowano 20.02.2012 07:43 przez kulka53, łącznie edytowano 1 raz
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4679
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 16.04.2008 18:24

Masz rację, przede wszystkim w tym, że w górach każdy szuka swoich ścieżek, takich, które go czynią szczęśliwym.
Czarnogóra i jej góry - jak zresztą i całe Bałkany - są niesamowite.
Ale przestrzeni można także poszukać obok nas, na niekiedy niepozornych
i niepodejrzewanych o to szczytach.
Koskowa Góra, 866 m npm :)
Widok w stronę Babiej i Pilska, 3 dni temu.
Zrobione komórką - więc piękno - trzeba sobie wyobrazić :wink:

Obrazek


Pozdrawiam 8)
P.S. A na Wasze ścieżki mam nadzieję zabłądzić.
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3373
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 18.04.2008 08:26

Jakiś czas temu opisywaliśmy nasze wejście na Maglic Kucki z którego dobrze było widać Prokletije, okazało się potem że zawodowiec będąc w Prokletjach właśnie doskonale widział Maglic...............:D
Pomachaliśmy sobie wtedy ze szczytów :lol:

Nie zbłądziliśmy na Koskową Górę ale i tak teraz możemy sobie pomachać z plavacem z naszych polskich górek :lol:

Obrazek

To widok w kierunku Suchej Beskidzkiej i Makowa z okolicy schroniska na Hali Krupowej niedaleko szczytu Okrąglica w paśmie Babiogórskim.

A zatem :papa: :papa: :papa:

PS Niedaleko Koskowej Góry leżą wsie Jachówka i Bieńkówka, z nich pochodzi część mojej dalszej rodziny :lol:

Pozdrawiamy
Ostatnio edytowano 20.02.2012 19:26 przez Lidia K, łącznie edytowano 2 razy
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 18.04.2008 15:04

Lidia K napisał(a):PS Niedaleko Koskowej Góry leżą wsie Jachówka i Bieńkówka, z nich pochodzi część mojej dalszej rodziny :lol:

Pozdrawiamy


A wcześniej na nieszczęsnej fotce z tablicą w rękach Lidii padła nazwa Piwniczna - moje przodki w tamtejszych dzikich okolicach się rodziły :lol: i jam ci jakoś takoś trochę stamtąd - każde wakacje i ferie gdzieś tam. Choć całe dzieciństwo gdzie indziej, a teraz też nie tam :D

Uściski!
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Małe i duże bałkańskie podróże - Małe jest piękne..Grecja'16 - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017