Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Wyprawa na antypody - Patagonia

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 47097
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 29.12.2009 15:06

(dokończenie z poprzedniej strony)

Odchodzimy od brzegu Seno Otway. "Seno" - tak się nazywają tutejsze fiordy. Skręcamy teraz w boczną pomostową alejkę i dochodzimy do jednej w wieżyczek widokowych.

Obrazek

Nie widać z niej wiele więcej, niż z chodnika - ruszamy więc dalej, by tuż przy samym pomoście natknąć się na pomnik pingwina.

Obrazek

Obrazek

Pomnik jednak czasem łypnie okiem, albo lekko przekręci łebek.

Obrazek

Mijamy jeszcze kilka kolejnych nielotów, ale ciągle nie możemy się doliczyć tych pięćdziesięciu tysięcy. No cóż, resztę próbujemy nadrobić wyobraźnią.

Obrazek

Obrazek

Trasa zatacza koło i rozpoczynamy powrót do parkingu.

Obrazek

Obrazek

Żegnamy Seno Otway, rzucamy jeszcze okiem na tandetne pamiątki w kiosku, zatrzymujemy głośnym wołaniem kierowcę, który rusza mimo, iż brakuje dwójki pasażerów.

Obrazek

Obrazek

Dobiegają wystraszeni, że mogliby tu pozostać nawet bez bagaży i teraz już autobus rusza w dalszą trasę. Najpierw powrót do szosy i potem przejazd na północny zachód. Zapada zmrok i do Puerto Natales dojeżdżamy po godzinie 22:00.

Godzina była jednak chyba i tak za wczesna, bo zarezerwowane pokoje nie były jeszcze gotowe na nasze przyjęcie. Musimy chwilę czekać na dole, przy recepcji; potem wchodzimy po schodkach na piętro. Na korytarzu piętrzą się plecaki, ułożone w stosy - prawdopodobnie właśnie dostały nakaz eksmisji z pokojów, które mamy zająć my. Wiesia z Tomkiem dostają pokój z szerokim łożem i telewizorem, a ja z Danielem wprowadzamy się do niewielkiego pokoiku, prawie w całości zastawionego czterema pryczami. Nastawiamy budziki na siódmą, jako że poranny autobus ma nas zabrać o 7:45 i zawieźć do Parku Narodowego Torres del Paine.
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 47097
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 02.01.2010 16:59

W ramach krótkiego suplementu do dotychczasowych wspomnień, zamieszczam mapkę obrazującą teren działania.

Punta Arenas na południowym krańcu Chile.

Obrazek

Punta Arenas leży nad samą Cieśniną Magellana. W pewnej odległości na zachód od miasta rozciąga się Seno Otway.

Obrazek
mutiaq
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1892
Dołączył(a): 19.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) mutiaq » 02.01.2010 17:34

Obrazek
Zasiadłam z herbatą i przeczytałam :D
No i na cd czekam oczywiście :)
Pozdrawiam!
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 99380
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 02.01.2010 17:48

Pingwin, daj łyka :wink: przy oglądaniu i czytaniu :D
Fatamorgana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6244
Dołączył(a): 08.09.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Fatamorgana » 03.01.2010 04:08

zasiadamy w zatłoczonej knajpie, gdzie już po godzinie zostajemy obsłużeni.

8O :lol: :lol: :lol:
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 47097
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 03.01.2010 16:07

mutiaq napisał(a):Zasiadłam z herbatą i przeczytałam :D

Twój pingwin taki jakby bardziej czysty od tych na patagońskich koloniach. ;)

Fatamorgana napisał(a):
zasiadamy w zatłoczonej knajpie, gdzie już po godzinie zostajemy obsłużeni.

8O :lol: :lol: :lol:

Tak było. :?

Pozdrawiam,
Wojtek
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3503
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 04.01.2010 13:52

Też tu zaglądnęłam i mówisz, że brudne były pingwinki. A takie są sympatyczne. Dziwne, może lubią kąpiele błotne. Inne pingwiny lubią pływać i w wodzie czują się jak rybki.
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45309
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 04.01.2010 14:40

Policjant widzi kolegę, który idzie z pingwinem.
- Skąd wytrzasnąłeś tego ptaka?
- A przyplątał się, i nie wiem co z nim zrobić.
- Jak to co? Idź z nim do zoo.
Po kilku godzinach znowu widzi kolegę spacerującego z pingwinem.
- I co? Nie byłeś w zoo?
- Byłem, ale teraz idziemy do kina.

Tak mi jakoś ...

A jakie temperatury miałeś podczas pobytu?
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 47097
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 04.01.2010 15:09

Lidia K napisał(a):Też tu zaglądnęłam i mówisz, że brudne były pingwinki. A takie są sympatyczne. Dziwne, może lubią kąpiele błotne. Inne pingwiny lubią pływać i w wodzie czują się jak rybki.

Owszem, sympatyczne były. :)
Mieszkały w jamach ziemnych, więc się wczołgiwały często na brzuchu. A że tam kanalizacji jeszcze nie mają, to i zahaczały czasem tymi swoimi brzuszkami o to i owo. ;)

JacYamaha napisał(a):A jakie temperatury miałeś podczas pobytu?

To była końcówka lata na szerokości geograficznej odpowiadającej położeniu Polski. Ale ta bliska masa lodu robi swoje.
Długi rękaw był standardem. A jak powiało, to kurtki obowiązkowo. Przeciętnie bywało (tak na moje wyczucie) między 10 a 17 stopni. Ale patagońska pogoda jest baaardzo kapryśna i potrafiła się szybko i diametralnie zmieniać.

Pozdrawiam,
Wojtek
grzeslaw
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 142
Dołączył(a): 09.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) grzeslaw » 04.01.2010 16:20

Super wyprawa, super relacja.
Czekamy na ciąg dalszy.

Powiedz nam jeszcze, jak tam było u was ze znajomością hiszpańskiego?
A może angileski w stopniu komunikatywnym wystarczył?
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 47097
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 04.01.2010 19:42

grzeslaw napisał(a):Super wyprawa, super relacja.
Czekamy na ciąg dalszy.

Wyprawa całkiem fajna. :) Z pisaniną mam zawsze spory problem, ale robię co mogę, by go przezwyciężyć. Mam już przygotowany następny fragment, jeszcze tylko w fotki go muszę ubrać. Lada moment się ukaże.

grzeslaw napisał(a):Powiedz nam jeszcze, jak tam było u was ze znajomością hiszpańskiego?
A może angileski w stopniu komunikatywnym wystarczył?

Z hiszpańskim nie mieliśmy problemów. Spora część naszego składu potrafi się nim lepiej czy gorzej posłużyć.
Angielski wystarcza we wszystkich schroniskach i w większości hoteli. W ew. rozmowach z tubylcami - na ogół potrzebny hiszpański.

Pozdrawiam,
Wojtek
Adam.B
Cromaniak
Posty: 4491
Dołączył(a): 12.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Adam.B » 04.01.2010 20:16

Cudownie :) , czekam na c.d :)
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 47097
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 05.01.2010 12:55

Adam.B napisał(a):Cudownie :) , czekam na c.d :)

Już się robi. :)

-----
Przejazd do Torres del Paine

Wstajemy o siódmej i okazuje się, że cena za nocleg obejmuje również śniadanie, czego wcześniej nie wiedzieliśmy. Wobec tego błyskawiczna poranna toaleta, dopakowanie gratów i zbiegamy na dół, gdzie w małym saloniku przy recepcji jest stół i parę krzeseł. Ktoś akurat też pałaszuje śniadanie, ale jakoś się mieścimy bez rozpychania. Śniadanie nie jest nadzwyczaj urozmaicone - chleb, masło i dżem, do tego kawa - ale pieczywo smaczne, kawa znośna, a że spadło niczym manna z nieba, więc nie wybrzydzam. Z dżemu rezygnuję, natomiast chleb z masełkiem, gorąca kawa - pyszności.

Przełykając ostatnie kęsy, wypadamy przed hotelik, gdyż już zajeżdża nasz autobus. Pakujemy się do środka, pokazujemy bilety po 6000 peso od głowy i odjeżdżamy. Ale jeszcze nie z miasta, gdyż kierowca kluczy po ulicach, zatrzymuje się przed kolejnymi hotelami i zabiera następnych pasażerów. W końcu mijamy rogatki.

Obrazek

Przypominam sobie, że miałem wysłać sms, szybko więc włączam telefon, ale... już jest za późno. Żadnego zasięgu. Czyżbym miał zostać bez łączności z krajem? Mam nadzieję, że nie na cały czas pobytu tutaj.

Obrazek

Przez chwilę jedziemy jeszcze wzdłuż pasa wodnego - to cieśnina, nad którą leży Puerto Natales, przechodząca dalej w Seno Ultima Esperanza (Fiord Ostatniej Nadziei). Później autobus kieruje się na północ, jadąc równolegle do niedalekiej granicy z Argentyną. Tereny wokół najpierw dosyć płaskie, tylko w dali widać jakieś większe wzniesienia, nawet ze śniegiem w ich wyższych partiach. Później teren zaczyna się wybrzuszać coraz bliżej szosy, przez co staje się ciekawszy.

Obrazek

Niebo jest zachmurzone, tylko chwilami słońce wpadnie jakimiś dziurami - początkowo niezbyt wielkimi, potem płaty błękitu stopniowo powiększają swą powierzchnię.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Objeżdżamy z bliska niewielkie jezioro i po chwili autobus dojeżdża do punktu postojowego.

Obrazek

Obrazek

Wysiadamy. Jesteśmy w Cerro Castillo, na granicy argentyńskiej. Raptem kilka zabudowań, parterowych oraz jednopiętrowych, a reszta przypomina bardziej wielki plac budowy. Autobus zatrzymał się przy jednym z drewnianych budynków, stojącym przy skrzyżowaniu dróg. Gdy będziemy wracać z Torres del Paine, wybierzemy tę trzecią odnogę, by wjechać do Argentyny, a na razie spędzamy kwadrans na rozglądaniu się po okolicy. W samym budynku jest barek - można coś przekąsić, wypić kawę - a także sklep z pamiątkami. Mój wzrok przyciągają tylko albumy, ale i tak nie mam zamiaru niczego kupować.
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 47097
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 05.01.2010 13:01

Kierowca kończy swoją kawę i wszyscy wsiadają do autobusu. Krajobrazy nabierają teraz ostrzejszych kształtów - autobus ma sporo wolnych miejsc, nie ma więc problemu, by swobodnie podziwiać okolice po obu stronach drogi.

Obrazek

Obrazek

Wciąż jeszcze jest sporo burych chmur, ale liczymy na to, że się będzie stopniowo wypogadzać. Potrzebujemy tej pogody - jeszcze dziś mamy zamiar ruszyć na pierwszą wycieczkę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szosa mija w oddali Lago del Toro, ociera się o wschodnie krańce Lago Sarmiento, za którym wznoszą się już skaliste, strome zbocza gór, stanowiących nasz cel.

Obrazek

Przy szosie pasą się stada guanako - spotykałem już lamy, alpaki i wikunie, ale pierwszy raz mam sposobność ujrzenia guanako. Zresztą, od razu w sporych ilościach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ostatni szeroki zakręt i autobus zatrzymuje się na dużym placu. Wysiadamy; po przejechaniu 116km od Puerto Natales jesteśmy przy Guarderia Lago Amarga - placówce kontrolnej parku narodowego Torres del Paine.

Obrazek

Obrazek
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 05.01.2010 14:28

A ja sobie tak czytam i odległy świat z Tobą oglądam i ciągle ocham i acham :D

pozdrawiam
:D
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Wyprawa na antypody - Patagonia - strona 3
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019