ODCINEK 2 – 10.08.2021 (wtorek) – PIERWSZY PEŁNY DZIEŃ NA WYSPIEWstaje nowy dzień. Chyba nikogo nie zaskoczę mówiąc, że dość leniwie zbieramy się z łóżek. W końcu mamy wakacje! W naszym przypadku leniwie oznacza godzinę 8, więc to i tak w miarę wcześnie

Znajomi wpadają na kawkę, dzieci „mordują” o wyjście na plażę... Taki wakacyjny standard. Dziś plan dnia jest prosty i jedyny słuszny

– idziemy na plażę, może później do miasta coś zjeść. Sielanka

Plaża od wczoraj nie zmieniła się ani trochę. W dalszym ciągu jest czysta i ciepła woda, kamyki pod tyłkiem i względny spokój

:
Moje starsze dziecko jak zwykle z głową pod wodą, a
girami na wierzchu:
W sumie młodsze też zacnie prezentuje swoje kończyny:
Góry przed nami też nie zmieniły swojego położenia:
Nie samą wodą człowiek żyje, trzeba iść coś zjeść. Idziemy z frendką coś na szybko przygotować, bo wieczorkiem planujemy iść coś zjeść na miasto, a dzieciaki i tatusiowie harcują w basenie

:
Słuchajcie! Nigdy nie byłam jakimś zwolennikiem basenu w Cro, ale tutaj okazało się to mistrzostwem świata. Na szybką kąpiel i dziecięce zabawy jak znalazł. No i właśnie to było takie „międzyczasie”. Normalnie po powrocie z plaży dzieciaki siedziałyby w pokojach, a tak zajmowały się różnym wygłupami w basenie.
Tak im się to spodobało, że po jedzonku znów wszyscy chlapiemy się w basenie, pełny chill

. Ale tak jak już wspominałam, nie samą wodą człowiek żyje, zbieramy się z naszym majdanem i idziemy na pierwszy rekonesans miasteczka.
Nie jest jeszcze bardzo późno, a plaża bliżej centrum nie jest jakaś bardzo zatłoczona:
Przystajemy w naszym miejscu nr 1 paskich spacerów:
Nie pamiętam jak się knajpka nazywała, ale znajdowała się tuż obok placu zabaw, gdzie podawali bardzo pyszne i zimniutkie...
Dzieci zadowolone, rodzice zadowoleni. Czego nam więcej potrzeba?
Tutaj nie jemy nic, nawet nie wiem, czy w tym barze coś podają do jedzenia. Zbieramy się dalej.
Są koty:
Jest centrum:
I oczywiście czego nie może zabraknąć? Lodów!!
(i bezsensownych suvenirów z wakacji, czyt. kolejnej chińskiej pierdoły. Ta była wyjątkowo oszukana, o czym nawet zorientowało się moje dziecko). Normalnie staram się nie kupować im takiego badziewia, ale dobra! Wakacje mają, niech wybiorą to co chcą
Na plaży w centrum ruch nieco większy:
Po spacerze w końcu siadamy coś zjeść. Oczywiście nazwy baru nie pamiętam, wjeżdżają najpierw napoje:
A później standardowo pizza, ale już nie sfotografowana niestety.
Wieczorem czeka nas jeszcze jedna atrakcja. Nocne pływanie w basenie:
I integracja z czeskimi dzieciakami. Uwielbiam to u dzieci, że pomimo bariery językowej potrafią się porozumieć i dogadać.
Po pływaniu oczywiście jakieś pogaduchy na tarasie

i spać!
