Suplement z
Kamjenaka
Nieśpiesznym, ale jednak autostradowym traktem pojechaliśmy na południe Istrii w kierunku Kamjenaka.
Szczerze to myślałem, że w przeciągu kilku lat ten jednopasmowy długi most w ciągu istarskiej autostrady będzie poszerzony o drugą nitkę, a tu nic z tego - ciekawe dlaczego.
Znów odpuszczamy Dvigrad, moja Pani nie chce, może będzie również do trzech razy sztuka.
Bardzo lubimy nadmorski odcinek drogi od Banjole do Premantury

i stwierdzamy, że jednak ludziska zjeżdżają w taką zimę kamperami.
Dojeżdżamy do szlabanów... przecież miało być po sezonie za darmo

i tak rzeczywiście jest, tylko trzeba podjechać pod szlaban, który sam się otwiera.
Naszym celem jest zachodnie wybrzeże Kamjenaka... pustki, pustki, pustki, jeden rowerzysta, 2 inne auta, i pełno ptactwa
Stacjonujemy na Njive, gdzie świeci pustkami Beach Bar; achom i ochom nie ma końca.
Robimy spacer do Radovicy i Plovanije, ale Njive najbardziej nam się podoba.
Tutaj jest najcieplej podczas całego wyjazdu, a obawiałem się, że moja Pani nie ździerży wietrzyska, które tutaj zimą się spodziewałem. W końcu bardzo odkryty i wysunięty w morze fragment wybrzeża.
Temp wody wydaje mi się "majowa" i jest ochota dać nura, ale rozsądek wygrywa, a mina mojej Pani mówi wszystko

Spędzamy tutaj znacznie więcej czasu niż myśleliśmy i żałujemy, że nie mamy nic do przekąszenia. Dlatego zaraz po wyjeździe kierujemy się do Premantury, gdzie w Centrum pałaszujemy jabłkowe strudle z kawusią oczywista. Ceny iście kurortowe.