thebill napisał(a):do miasta Senj gdzie zobaczymy przepiękny zamek ...
Stary, co Ty widzisz w tym zwykłym i prostym klocku (Nehaj) przepięknego???!!!

Chyba po raz pierwszy piszesz o wakacjach, ale jak to czytam, to mam wrażenie, że założyłeś, że tu jeszcze nikt nie był na Pagu a tymczasem była liczna grupa, więc te wszystkie powtarzane rady i opisy już nic nowego nie wnoszą- ale rozumiem, że chcesz przeżyć to jeszcze raz. Natomiast sporo nowego wniosły ciekawe uwagi odnośnie Plitvic...
Pewnie wiara nie wiedziała, że tam "można za darmochę"....
To już prościej i porządniej jest zrobić tak, że wchodzimy po bodajże 16:00 i wtedy już nie kasują.
Minus jest taki, że krypa już nie pływa, ale jeziora dalej są na tych samych miejscach, więc.... ja np. łaziłem do zmroku, do oporu.
Na Park Krka mam o wiele lepszy patent- bijący na głowę te tłumy myjących się pod wodospadami.
Różnie się ocenia takie wchodzenie - moim zdaniem zależy kto, po co i skąd na teren parku narodowego przybywa.
W Tatrach na przykład na wejściach szlakami na teren parku są budki, ale nie wszędzie.
A jak ktoś zna leśne ścieżki nieznakowane, to korzystając z nich trudno żeby koniecznie szukał jakby tu zapłacić za wejście na teren parku. W wielu parkach płaci się nie tyle za wstęp, co płaci się za wjazd oficjalną bramą.
Gdy zwiedzamy jak inni turyści, wchodząc oficjalnymi wejściami i korzystając z infrastruktury- słowem gdy jesteśmy częścią masowego ruchu turystycznego- podlegamy takim samym regulacjom jak każdy.
Ale jak lubimy chadzać swoimi ścieżkami (przykładowo- leśnik, przyrodnik, ornitolog czy fotograf szukający innych miejsc niż te masowo uczęszczane, wolą obejść coś dookoła lub wejść z drugiej strony, żeby znaleźć pożądany cel. Ale gdyby to miało być regułą dlatego, że unikamy kupowania biletów to wtedy jasne, że jest to nieładnie.
Kiedyś wspiąłem się na pewien szczyt, gdzie nie ma ani szlaku ani ścieżki. Jest tylko wjazd kolejką.
Chcąc kupić bilet tylko na dół na kolejkę wywołałem konsternację, gdyż takich biletów po prostu ...nie ma. Tylko tam i z powrotem. Jakoś jednak nikt krzywo na mnie nie patrzył, gdyż było dla tych ludzi tam jasne, że miałem po prostu taki cel i taką radochę, że sobie tam wlazłem o własnych siłach.
Myślę, że nie tyle niektórzy mają Ci za złe to, że gdybyś wszedł tam bez biletu to byłoby jakoś naganne, ale to, że Ty niejako nawołujesz, żeby tam wchodzić z pominięciem biletu i pewnych zasad.
(Nie kupujcie biletu!).
A to już źle (a może i nawet trochę "thebilnie") wygląda, gdyż jest normalne, że na turystyce się zarabia. A to co tam utworzono i przygotowano- zrobiono dla nas.