Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Lepsze jest wrogiem dobrego czyli Rogoźnica vs Sutivan

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
olcia85
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 102
Dołączył(a): 11.08.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) olcia85 » 07.09.2012 21:07

koty na motorze-tego jeszcze nie widziałam:)czekam na ciąg dalszy
morgana
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 500
Dołączył(a): 19.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) morgana » 07.09.2012 22:27

Dzisiejszy odcinek będzie nuuuudny :P .
Plan był, że idziemy plażować gdzie indziej niż już bywaliśmy. Niebo jakby złośliwe, zasnuło się jakąś mgłą, czy czym...
Ale nic, skoro jest plan, to idziemy za marinę szukać spokoju.
Już po drodze swymi bystrymi umysłami orientujemy się, że z tym spokojem może być ciężko, bo mijamy kolejne rodziny w plażowym anturażu. Po jakiemu mówią chyba nie muszę pisać :roll: .

Będziemy jednak twardzi i idziemy dalej. Nasza wytrwałość została nagrodzona i na samym końcu plaży znajdujemy kawałek niemal pusty :mrgreen: . Ponieważ słońce nadal rzuca fochem i siedzi gdzieś za mglistymi chmurkami, część wybiera się na spacer do kapliczki.

Bywalcy Rogoźnicy i relacji z tejże widzieli już te okolice tysiąc razy. Trudno, zobaczą 1000 i jeden :P .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Słońce się z nami ostatecznie przeprosiło i przygrzało, więc kolejne godzinki upłynęły nam na miłym nicnierobieniu i poceniu się jednocześnie ;) . Przeżyliśmy jednak dwa zaskoczenia. Pierwszym był widok okrętu niemal wojennego 8O .

Obrazek


Drugi szok był natury społecznej :mrgreen: . W okolicy rozłożyła się włoska mamma z dwójką dzieciaków.
Generalnie wszystko przewidywalne, mali Włosi głośni, mamma jeszcze bardziej :P .
Ale pani wzbudziła mój szacunek, gdy wdzięcznym krokiem wkroczyła na kamory i podwodne skałki w... butkach na obcasach 8O :mrgreen: .

Jakoś to przetrawiłam i dotrwałam do końca opalania. Wracaliśmy, z braku innej drogi, przez marinę. Stamtąd już milion zdjęć wklejałam poprzednio, więc tylko dla przypomnienia :P .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Wieczór upłynął spokojnie i bez większych zaskoczeń, poza wspomnianą już rezerwacją w knajpie.
Niebo zaprezentowało piękną odsłonę siebie, a nasz kelner - nowość w menu, domowy deser :) .

Obrazek

Obrazek
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14597
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 07.09.2012 22:59

Tak się ie robi :?
Po podwieczorku , po kolacji . . . deser , że ślina cieknie . . .

:wink:


Pozdrawiam
Piotr
morgana
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 500
Dołączył(a): 19.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) morgana » 07.09.2012 23:11

Piotrze, wybacz tę pokusę :) .
To już nie powiem, że deser był bardzo smaczny choć mega słodki :mrgreen: .

Ale gdy na popitkę była domowa travarica... wchodził jak w masło :twisted: .
Stiopa
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 169
Dołączył(a): 28.03.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Stiopa » 08.09.2012 12:18

Pooglądam i ja.
Z dwóch przynajmniej powodów.

Czytając opisy pachnie mi tu przyjazdem w sobotę 11.08., zaś ten ostatni dzień pochmurny z rana, a słoneczny pod koniec to 13 w poniedziałek ? Mam rację ? :wink:
morgana
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 500
Dołączył(a): 19.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) morgana » 08.09.2012 12:25

Stiopa napisał(a):Czytając opisy pachnie mi tu przyjazdem w sobotę 11.08., zaś ten ostatni dzień pochmurny z rana, a słoneczny pod koniec to 13 w poniedziałek ? Mam rację ? :wink:

Ciepło, ciepło...
Przyjazd faktycznie 11-go sierpnia, ale 13-go była wycieczka :smo: .
A dzień później plażowanie za mariną :mrgreen: .
morgana
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 500
Dołączył(a): 19.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) morgana » 09.09.2012 21:43

Jakoś tak dziś melancholia mnie ogarnęła... Właśnie zjadłam resztę suszonych fig, popijam prošek i sobie tęsknię za chorwackimi klimatami.

Za wiele dziś nie pokażę, kolejny dzień w Rogoźnicy upłynął nam tradycyjnie na plażowaniu, a trochę na łażeniu po okolicy. Za to wieczór spędziliśmy bardzo miło. Kolacja oczywiście w naszej knajpce, gdzie tradycyjnie już kelner uraczył nas travaricą, która jakoś lepiej nam wchodziła niż rakija :mrgreen: . Na rogoźnickiej rivie odbywał się koncert piosenek popularnych, więc połowa naszej wycieczki poszła tańcować, a druga połowa, której wygodnie się siedziało - została. Skorzystaliśmy z okazji, że było już dość późno i nieco się wyludniło, więc nasi gospodarze kulinarni mogli sobie usiąść i pogadać.

Gdy nocne polsko-chorwackie rozmowy się zakończyły, udaliśmy się jeszcze na spacer nabrzeżem. Nagle... co to? Słyszymy dźwięki gitary i polskie głosy (tym ostatnim w sumie nie powinniśmy być zaskoczeni :twisted: ). Idziemy za głosami i dochodzimy do zacumowanego jachtu z polską załogą. Wśród załogi prym wiodło dziewczę z gitarą i mocnym głosem. No żyć, nie umierać. Przysiedliśmy sobie w okolicy i pośpiewaliśmy wraz z żeglarską bracią, żałując, że nikt ze znajomych nie potrafi żeglować ani grać na gitarze. Czego tam nie było... klasyka polskiego rocka od Whiskey po Dzieci, co wybiegły ze szkoły, przez Autobiografię i Moją i twoją nadzieję. Nie zabrakło też żeglarskich hitów, nie miałam pojęcia, że Morskie opowieści mają tyle zwrotek :mrgreen: . A nawet nauczyłam się jednej piosenki, której nie znałam, mianowicie:

Hej, morze, moje morze

Kumpel nakręcił trochę filmików, ale z uwagi na to, że słychać tam nasze dramatyczne odgłosy, nie nadają się niestety do publikacji :P .

Po tej uczcie duchowej podziękowaliśmy płockiej młodzieży (pozdrawiam, w razie gdyby tu bywali ;) ) i pustawymi uliczkami udaliśmy się wolnym krokiem do śpiącego już domu...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Jakiś kwiatek, a na nim kolorowy robal :P .

Obrazek

Obrazek


Tej wysepki nie zauważyliśmy przez dwa kolejne lata :mrgreen:

Obrazek


Rybacki stateczek o znajomo brzmiącej nazwie ;) .

Obrazek


Taka tam szklaneczka z truneczkiem w środku :mrgreen: .

Obrazek


I uśpiona Rogoźnica...

Obrazek

Obrazek

Obrazek
morgana
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 500
Dołączył(a): 19.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) morgana » 10.09.2012 20:32

Coś czytaczy i oglądaczy wywiało :P .
Nic to, ja sobie będę kontynuować, bo obietnicę poczyniłam, że tę relację dla odmiany dociągnę do końca :twisted: .

Zatem upływały nam dni, jeden za drugim i oto nieubłaganie zbliżał się kres rogoźnickiego wypoczynku.
Żeby nałapać jak najwięcej klimatu, który wystarczy na kolejny rok oczekiwania, ostatnie dni spędzaliśmy w dużej mierze na spacerach po okolicy. Spacery odbywały się w różnych konfiguracjach i o różnych porach.
Dziś mam dla was Rogoźnicę o poranku, jeszcze nieco zaspaną...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Powoli jednak budzi się do życia... Budzenie to jest jakby bardziej żwawe i gwarne niż pamiętam sprzed roku.
Czyżby więcej osób chciało pooglądać miasteczko bez zbędnego tłoku? Trudno mieć do nich pretensje. Przecież taką Rogoźnicę ulubiłam i w takiej zostawiłam serce :) .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


California jeszcze śpi, bar z okienka też.

Obrazek

Obrazek


Ale trzech uroczych starszych panów już na nogach. Pewnie też lubią tę senną atmosferę poranka...

Obrazek


Fish piknikowy stateczek szykuje się powoli do kolejnego słonecznego dnia. Niedługo zjawią się pierwsi turyści spragnieni wrażeń...

Obrazek


A ja w końcu zagłębiam się w uliczki i chłonę ich zapach, ich nastrój, ich ciszę...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Kusząca oferta, nie powiem ;)

Obrazek


To jeszcze trochę roślinności

Obrazek

Obrazek


Klasyczne miejscowe widoczki :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Słońce coraz wyżej, robi się coraz cieplej, pora wracać...
Fiszpiknikowcy już niemal gotowi...

Obrazek


A ja kupuję cieplutkie burki i w drodze do domu zahaczam jeszcze o plażę, jakże cudownie cichą i pustą o tej porze...

Obrazek


No sami powiedzcie, czy ta Rogoźnica nie jest cudna? :)
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.09.2012 20:40

Eee, wyspa ... :?


Z Lozicy miałem za daleko, żeby pchać się na groblę, za to podpatrzyłem i sam zacząłem stosować, zwyczaj picia porannej kawy siedząc na nabrzeżu, obserwując, jak podnoszące się słońce rozjaśnia powoli cień na zatoce i oświetla rybaków podnoszących kosze i sieci ...

Cudowna?
Okropna :/

Wszędzie daleko, przyzwyczaić się nie można i ciężko się zdecydować, w która stronę pójść.

Primosten jest lepszy. Albo Marina
Lepiej niech jada do Mariny ;)
morgana
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 500
Dołączył(a): 19.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) morgana » 10.09.2012 20:44

weldon napisał(a):
Cudowna?
Okropna :/

Wszędzie daleko, przyzwyczaić się nie można i ciężko się zdecydować, w która stronę pójść.

Primosten jest lepszy. Albo Marina
Lepiej niech jada do Mariny ;)

O masz, tak się rozmaśliłam tymi wspomnieniami, że jakiś zniekształcony obraz powstał...
Oczywiście, weldon ma rację, wszystko jest lepsze od Rogoźnicy, wszystko co dookoła, co bliżej, dalej, wyżej czy niżej! :twisted:
morgana
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 500
Dołączył(a): 19.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) morgana » 15.09.2012 22:34

Jako, że wszystko co dobre, szybko się kończy, nadszedł nasz ostatni dzień w Rogoźnicy.
Pożegnanie z miasteczkiem było jednak tym razem o tyle łatwiejsze, że zamiast brutalnego powrotu do zimnej rzeczywistości, czekała nas przeprowadzka w inne miejsce :) . Czego szczerze zazdrościli nam sąsiedzi z apartamentu, którzy po raz pierwszy byli tylko na tydzień. A my, dla odmiany, pierwszy raz na dłużej :) .
No i... wzywał nas Brać... :mrgreen:

Ale zanim... to jeszcze cały dzień na odwiedzenie mniej lub bardziej znajomych kątów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Dzielna mewa sprząta syf po człowiekach...

Obrazek


Szkoła... chyba :mrgreen: .

Obrazek

Ten widok towarzyszył nam każdego wieczoru podczas kolacji :)

Obrazek


I ostatni zachód słońca.

Obrazek

Obrazek


Vidimo se, Rogoznico...

Obrazek


Jeszcze tylko ostatnie lignje w naszym lokalu, jeszcze ostatnie pogawędki, jeszcze trzeba się umówić na przyszły rok... i bez długich biesiad idziemy ogarniać graty. Wszyscy są przerażeni, bo nasz bagaż, który ledwo wlazł przy pakowaniu w Polsce, już zwiększył swoją objętość, choćby o dwie wielkie maty plażowe :mrgreen: .
Zatem główne pytanie wieczoru i poranka brzmi... wlezie czy nie wlezie? Oto jest pytanie :twisted: .
alechandro
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5546
Dołączył(a): 10.04.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) alechandro » 15.09.2012 23:29

Na jednym ze zdjęć widać natręta z czosnkiem :lol:
Irytował mnie ten gość :twisted:
morgana
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 500
Dołączył(a): 19.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) morgana » 16.09.2012 20:21

alessandro1977, mnie pan na szczęście czosnkiem nie atakował, więc niemiłych uczuć do niego nie żywię :mrgreen: .

Uwaga, uwaga, do braćkiej braci!!! :mrgreen: Dziś przenosimy się na Brać :mrgreen: .
Najpierw trzeba cały ten majdan upchać do Astry, bynajmniej nie kombi :P .
Plus cztery dorosłe sztuki.

Obrazek

Nie, krzesełek i stolików nie pakowaliśmy na szczęście :twisted: .

Jak to zrobiliśmy, nie wiem, ale jakoś ten bajzel się zmieścił. Co prawda dziękowaliśmy niebiosom, że jedziemy w sumie niewiele ponad godzinę, bo nogi mieliśmy mniej więcej pod brodą, a wszelki ewentualny ruch ręką mógł zburzyć te misterne piramidy ;) .

Żegnamy się wylewnie z doktorem i jego siostrą, wstępnie umawiamy się na przyszły rok :mrgreen: i ruszamy na Split. Po drodze mijamy pożar :? .

Obrazek


Zahaczamy jeszcze o Tommy'ego i tam robimy niewielkie zakupy.
Chwilę zastanawiamy się, czy kupić kilogramową puszkę tuńczyka :mrgreen: .

Obrazek


Stwierdzamy jednak, że... nie ma dla niej miejsca w samochodzie.

Docieramy w upale do spilckiego portu. Teoretycznie do promu mamy ok. 1.5 godziny, więc spokojnie ustawiamy się w sporej już kolejce (sobota!) i kupujemy bilety. A tu nagle pojawia się prom...

Obrazek


Trochę się jeszcze rozglądamy.

Obrazek

Obrazek


No i odpływamy... nadal się rozglądając...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Czy leci z nami pilot? :mrgreen:

Obrazek

Obrazek


Słońce oślepia, ale ja uparcie wypatruję Sutivanu... W końcu - jest! Lekko niewyraźny, ale jest :) .

Obrazek


Po paru chwilach dopływamy do brzegu, wita nas uśmiechnięty Supetar.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Zjeżdżamy z promu i jedziemy szukać naszego miejsca przeznaczenia. Pomna wskazówek Muliness sprzed dwóch lat każę zjechać z ronda zupełnie bez sensu, dzięki czemu lądujemy na dzień dobry w wąziutkich uliczkach Supetaru :mrgreen: . Na szczęście z pomocą "Tereski" i własnych oczu udaje nam się wrócić na właściwą drogę i już bez przeszkód docieramy do Sutivanu. Tu udaje nam się zaparkować niezbyt daleko od kwatery, a ja ruszam szukać wejścia do domu babci. Drugi strzał jest celny - rozpoznaję uliczkę, schodki i samą babcię, która czeka na tarasie :) . Zaraz woła też swoją córkę, która, jak się okazuje, jest odpowiedzialna za kontakty z gośćmi :) .

Powiem tak, w Rogoźnicy poczułam się jak w domu, gdy tylko tam po roku wróciłam.
Natomiast w domu babci od pierwszych chwil czułam, że jestem u siebie.
Może to z powodu naprawdę ciepłego przyjęcia, może dlatego, że ten dom, to po prostu dom, a nie żaden apartament... Nie wiem, po prostu poczułam się jak na wakacjach u własnej babci.
Miłka pomogła nam przydźwigać bagaże, a krzepę miała, że nie powiem ;) . Na stole w kuchni czekały na nas faworki, a po chwili na tarasie wspólnie z gospodynią popijaliśmy orahovicę domowej roboty...

Pierwszy rzut oka z tarasu na port i okolicę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Przed słońcem miał nas chronić parasol winorośli, jednak z powodu czteromiesięcznego braku kiszy winogrona trochę jakby... biedniutkie...

Obrazek

Obrazek

Obrazek


A oto i on! Osławiony bimbom, który dla części naszej wycieczki okazał się utrapieniem i nieco uprzykrzył im pobyt u babci. A tak niewinnie wyglądał w tej gorącej ciszy na babcinym tarasie... :)

Obrazek
mysza73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11031
Dołączył(a): 19.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) mysza73 » 17.09.2012 13:26

morgana napisał(a):...
Uwaga, uwaga, do braćkiej braci!!! Dziś przenosimy się na Brać
...


Jestem, jestem :P
ARTUR_KOLNICA
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 741
Dołączył(a): 19.05.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) ARTUR_KOLNICA » 17.09.2012 14:19

I ja dołączę!
:lol:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Lepsze jest wrogiem dobrego czyli Rogoźnica vs Sutivan - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019