napisał(a) margaret-ka » 19.05.2026 19:25
23 marca, poniedziałek.
Rano spacerkiem idziemy do portu. Jest zimno i pochmurnie, ale podobno i tak mamy szczęście bo nie leje i wściekle nie wieje.
Na 9.00 mamy zaplanowany rejs łodzią po wodach Kanału Beagle. Stoimy w porcie, wszystkie wycieczki już się zaokrętowały, brakuje tylko lokalnego przewodnika, który ma nasze papierowe bilety. Pilot dzwoni, ciśnienie rośnie, liczymy minuty, atmosfera się zagęszcza. W końcu jest- zdziwiony pyta o co chodzi, przecież nic się nie stało. To, że zaspał to normalna sprawa, nie było „przepraszam”.
Ten nieduży czerwony stateczek pływa z turystami na Antarktydę. Jeden z uczestników naszej wycieczki będzie płynął nim w grudniu. Jestem bardzo ciekawa jego wrażeń (obiecał wysyłać relację na Whats App na bieżąco) bo sama się tam nie wybieram.