napisał(a) Franz » 31.03.2026 17:22
Dzień siódmyWstaję bladym świtem, ścielę samochód i ruszam dalej szosą, by już po kilkuset metrach znaleźć mój zjazd, opatrzony drogowskazem; oczywiście wyłącznie po grecku, jednak konotacje z nauczoną w szkole cyrylicą pozwalają na szybką orientację. Początkowo polna, później leśna droga prowadzi łagodnie w górę, jednak z pewnym niepokojem obserwuję wyrwane przez wodę jej fragmenty - mam nadzieję, że dam radę tędy jeszcze wrócić.