napisał(a) scood74 » 03.01.2012 09:40
kulka53 napisał(a):Piter_M napisał(a):No to czegoś tu nie rozumiem. Jadę 160 km/h, ponad 5000 obr/min i silnik ryczy jakby się miał rozpaść - to wtedy jest OK ... a jadę spokojnie 80 km/h przy 2200 obr/min i silnik mi rozwali
to rozumiem że 80 km/h mam na trójce jeździć

żeby było wszystko dobrze.
Piter, nie przejmuj się. Tacy jak Ty i ja nigdy nie zrozumiemy głębi przemyśleń "miszczów" kierownicy którzy będą uważać, że 68 konny silnik taki jak mój najlepiej będzie pracował przy prędkości 150 km/h (mniej więcej maxymalny osiąg dla niego) i spalaniu 10 l /100km albo i więcej. A 150 tys km które spokojnie sobie przepracował pomiędzy 80 a 100 to cudem jakimś bo dawno powinien się już rozpaść.

Prawda jak zwykle lezy po srodku
Po pierwsze dzisiejsze silniki sa mozna tak powiedziec "idioto odporne" co oznacza ze duzo latwiej bylo uszkodzic poloneza czy fiacika niewlasciwa technika jazdy niz nowoczesny sterowany kmputerem silnik, ktory broni sie sam przed kierowca odpowiednima mapą zaplonow, odcieciem wtrysku przy pewnych obrotach itp
Generalnie w silniku nigdy nie siedzialem ale
Ja
Uwazam ze za wolne obroty silnika podobciazeniem sa duzo bardziej szkodliwe niz zawysokie, zreszta teraz nie ma czegos takiego jak za wysokie obroty bo silnik sam odcina zaplon
Ja swoim paskiem czesto jezdze do odciecia obrotow
czyli do 6000 i wcale nie ma jakiegos negatywnego wplywu przynajmniej ja go nie widze
Ponadto jak pisze ze jazda z zawolnymi obrotami moze zniszczyc silnik to oznacza ze jeden na 20 silnkow po kilku latach rozsypie sie z tego powodu w tym samym czasie 10 pozostalych silnikow rozsypie sie z innych powodow
Tu wchodzimy w zakres domyslow i stereotypow czyli wylanczamy logike ale pogadac sobie mozna...