Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiogród

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 27.10.2017 10:24

Nie przesadzajmy: mieliśmy dach nad głową (co prawda kapiący, ale zawsze ;)), łóżka, kibelek, a nawet telewizor :D To już prawie ekskluzywność :P
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15173
Dołączył(a): 26.07.2009
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 27.10.2017 12:46

Przyznam się szczerze , że spodziewałem się innej trasy i trochę liczyłem na Davidovac i ruiny Diana Roman Castrum , które mijaliśmy już po zmroku , ale trudno - następnym razem sobie popatrzę :wink:

Teraz , jak mniemam , Mănăstirea Curtea de Argeș i droga - ciekawe którą wybraliście :mrgreen:


Pozdrawiam
Piotr
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 27.10.2017 15:04

Dianę oglądałem już rok temu: nad-cisa-prutem-i-dunajem-hun-rom-mol-srb-t51220-75.html#p1863818 , więc możesz zerknąć :)

Natomiast dalsze mniemanie słuszne :)
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 27.10.2017 15:06

Curtea de Argeş wybraliśmy do swojej trasy nieprzypadkowo: w późnym średniowieczu była to siedziba hospodarów i prawosławnych metropolitów wołoskich. Po licznych zniszczeniach wojennych miasto na przełomie XVI i XVII wieku podupadło i dziś nie ma znaczenia we współczesnej polityce, może jednak pochwalić się kilkoma ważnymi zabytkami sakralnymi.

Najważniejszym z nich jest cerkiew metropolitalna Zaśnięcia Matki Bożej. To jedna z najładniejszych świątyń jakie widziałem.
Obrazek

Jej budowę rozpoczął na początku 16. stulecia hospodar Basarab, ale wkrótce zmarł. Półtora wieku później doczekała się renowacji, a kolejnej już w XIX wieku po pożarze. Cerkiew miała być formą rekompensaty za przeniesienie stolicy do innego miasta.
Obrazek

Dekoracja zewnętrzna jest bardzo bogata, ponoć występuje tu 150 rodzajów wzorów. Wiele motywów inspirowanych było sztuką perską i arabską. Orient miesza się z Europą.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wnętrza cerkwi wypełnia złoto i czerwień. Uwieczniając na karcie tą ucztę dla oczu... zostaję złapany przez "ochroniarkę". Prowadzi mnie do drzwi i każe zapłacić kilka lei "opłaty fotograficznej" :D. Dawno mi się to nie zdarzyło, straciłem czujność wśród przeciskających się ludzi :P.
Obrazek

Większość oryginalnych fresków nie przetrwała, bowiem świątynia kilkukrotnie była dewastowana i profanowana, także przez żołnierzy z terenów dzisiejszej Rumunii. To, co oglądamy, pochodzi przeważnie z okresu ostatniej restauracji.
Obrazek
Obrazek

Ranga kościoła wzrosła po utworzeniu niezależnego państwa rumuńskiego: wybrano go jako miejsce spoczynku monarchów. W przednawie pochowano pierwszych królów: Karola i Ferdynanda wraz z żonami.
Obrazek
Obrazek

W sąsiedztwie cerkwi stoją dwa małe pawilony-kaplice: w jednym z nich złożono trumnę Karola II, który zmarł na wygnaniu w Portugalii.
Obrazek

Drugi budynek wydawał się pusty, ale być może pochowano tam zmarłą rok temu Annę, żonę ostatniego króla Michała. Co prawda stała się członkiem rodziny królewskiej już po obaleniu monarchii przez komunistów, ale obecny rząd rumuński uznaje dawne tradycje, a król Michał cieszy się dużym szacunkiem w społeczeństwie. Zapewne kiedyś i on swoją ziemską drogę zakończy w Curtea de Argeş.
Obrazek

Oprócz cerkwi i pawilonów w skład kompleksu wchodzi jeszcze pałac arcybiskupi, w przeszłości letnia rezydencja królewska. Wybudowany w II połowie XIX wieku w stylu nawiązującym do niemieckiego. Wieńczy go wysoka wieża, w której znajduje się kaplica św. Filoftei (osobliwe imię).
Obrazek

Ostatnie spojrzenie na piękną cerkiew metropolitalną...
Obrazek

...i wychodzimy na zastawione samochodami ulice.
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 28.10.2017 13:22

Architektura świecka Curtea de Argeş nie powala: typowo rumuńska mieszanka socjalistycznych blokowisk, nowoczesnego kiczu i ocalałych zabytków. Ale na końcu głównej drogi znajduje się kolejna religijna perełka: cerkiew książęca. Jest ona znacznie starsza niż poprzednia świątynia, bowiem wybudowano ją w połowie 14. stulecia.
Obrazek

Kilkukrotnie ją przebudowywano, ale sto lat temu w wyniku prac specjalistów przywrócono oryginalny, bizantyjski styl. Najmłodsze wewnętrzne malowidła są z XVIII wieku, część jest starsza. Ikonostas też zachwyca.
Obrazek
Obrazek

Cerkiew znajdowała się kiedyś w granicach murów pałacu hospodarów, który został spalony przez Węgrów około 1330 roku. Tu i ówdzie odsłonięto jego pozostałości.
Obrazek

Cerkiew książęca jest tak cenna, iż wpisano ją na listę rezerwową (informacyjną) UNESCO. To pierwszy (choć odległy) krok do znalezienia się we "właściwym spisie" - trafiają do niego tylko obiekty, które rządy umieściły najpierw w rezerwie.
Obrazek

Naprzeciwko wznosi się częściowo zarośnięty kopiec z ruinami cerkwi Sân Nicoara. Była jeszcze starsza niż książęca, ale nie przetrwała próby czasu. Do dziś zachowała się część murów oraz fragment wieży. W środku szaleje wesoła kocia banda ;).
Obrazek
Obrazek

Z nowszych świątyń zdjęcie cerkwi św. Jerzego, wybudowanej w 1936 roku.
Obrazek

Okey, nasyciliśmy ducha oraz ciało, bo przy okazji zajrzeliśmy i do sklepu i do piekarni. Nadeszła pora na zajęcie miejsca w samochodzie i udanie się na północ, w Karpaty.

A tam już czeka...
Obrazek

...słynna Trasa Transfogaraska (Transfăgărăşan), jedna z dwóch najbardziej znanych dróg w Rumunii. Która jest ładniejsza - ta czy Transalpina? Dowiem się, gdy zaliczę obie, choć podejrzewam, że to dyskusja na poziomie wyższości jednych świąt nad drugimi :D.

Transfogarską chciałem obejrzeć już rok temu, ale zrezygnowaliśmy z niej z powodu napiętego grafiku. Nie ma sensu pędzić nią na złamanie karku, zresztą byłoby to mało wykonalne. Tegoroczne zahaczenie o Rumunię było powodowane przede wszystkim tą drogą!

Początkowe kilkadziesiąt kilometrów jest nudne. Las, las, las, las. Nawierzchnia zmęczona potokami aut. Mijamy zbiorowisko wozów pod zamkiem Poenari, który, jak wiadomo, jest tym oryginalnym związanym z Wladem Palownikiem. Tym razem wizytę musimy sobie darować, zresztą opinie o sensie pokonywania ponad tysiąca schodów są podzielone.

Pierwsze ładne miejsce to zapora przy sztucznym jeziorze Vidraru. Widoki są zacne i fotogeniczne, ale okolica jest całkowicie zapełniona pojazdami wszelkiej maści: oprócz osobówek cisną się tutaj busiki oraz wielkie autobusy turystyczne co chwilę blokujące ruch na wąskiej drodze. O zaparkowaniu nawet nie ma co marzyć! Klnąc pod nosem jadę dalej, gdzie znowu jest nudno jak flaki z olejem, a przyjemność jazdy skutecznie psuje zawalidroga na polskich blachach wlekący się z przodu.

Po ponad półtorej godzinie gramolenia się w górę robię krótki postój przy osadzie turystycznej Piscul Negru. Zdaje się, że to ostatni punkt, gdzie można dojechać zimą, dalej szosa jest zamykana.
Obrazek

Wreszcie las zaczyna się przerzedzać, dając przedsmak tego, co będzie za chwilę.
Obrazek

Jedno z wielu miejsc noclegowych - głównie różnego rodzaju hoteli o odpowiednio wysokich cenach. No, ale jeśli ktoś nie lubi na dziko, to musi bulić.
Obrazek
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15173
Dołączył(a): 26.07.2009
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 28.10.2017 14:37

Zastanawiałem się nad Waszą trasą i chyba wiem co będzie dalej :wink:

Ciekaw jestem Waszych wrażeń z Transfogaraskiej


Pozdrawiam
Piotr
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 28.10.2017 15:11

Właściwie z Curtea nie za bardzo wyboru, Transalpina to byłoby cofanie ;) No, chyba, że jazda na południe...
21monika
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2915
Dołączył(a): 25.04.2014
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) 21monika » 29.10.2017 22:33

Z wielką ciekawością czekam na dalszy ciąg tej trasy. 8O
Trasa Transfogaraska jest takin moim małym marzeniem do pokonania jako kierowca. :wink:
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 31.10.2017 09:33

Zaczyna się bajka - asfaltowe zawijasy i dolinki z rączymi strumykami.
Obrazek
Obrazek

Nie będę ukrywał - było pięknie! A chmury zakrywające częściowo słońce nawet dodawały wszystkiemu uroku.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Co chwila mijamy stojące z boku stragany z pierdołami, przy których gromadzą się podróżni. Jest jednak sporo innych zatoczek, gdzie można stanąć na spokojnie i oglądać potęgę natury. Duży ruch temu nie przeszkadza. Termometr pokazuje temperaturę w przedziale 16-19 stopni, wieje dość silny wiatr.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Transfogaraska powstała w latach 1970-1974. Początkowo miała służyć głównie do lepszego wykorzystania zasobów górskich (czytaj: wyrębów) oraz poprawienia możliwości turystycznych. Potem jednak Nicolae Ceaușescu zmienił zdanie oraz projekt z drogi leśnej na krajową. Po niedawnej inwazji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji wolał dmuchać na zimne: nowy trakt umożliwiał szybsze przerzucanie wojska przez Karpaty.
Obrazek

Drogę budowali głównie żołnierze; oficjalnie kosztowała życie 20-40 osób, nieoficjalnie kilkaset. Zużyto 6 milionów kilogramów dynamitu. Asfalt położono do 1980 roku.
Obrazek

Surowy krajobraz dopełniają stada owiec i wodospady.
Obrazek
Obrazek

A tam pojedziemy dalej: za winklem ze schroniskiem zaczyna się najdłuższy rumuński tunel, a jeszcze dalej siedmiogrodzka część Karpat.
Obrazek

Naciskam pedał gazu i słyszę przeraźliwy dźwięk miażdżonego metalu! Ku...a, wielki kamień! Leżał na poboczu, kompletnie o nim zapomniałem. Stojący obok Rumun aż się złapał za głowę. Bardzo wolno cofam do tyłu. Zaglądam pod drzwi: chyba nic poważnego się nie stało. Szczęście w nieszczęściu, dobrze, że nie wystartowałem w stylu rajdowym. Mój niepokój budzą krople spadające z podwozia na ziemię, ale potem okazało się, że to tylko klima. Takie niespodzianki także się tutaj zdarzają, trzeba uważać.

Po drugiej stronie tunelu armagedon: jeden wielki korek i tłum ludzi! Masakra! Tu znajdują się parkingi, restauracje, schroniska, stragany, początki szlaków. I masa człowieków zapragnęła przyjechać do nich właśnie dziś!
Obrazek

Transfogaraską odradzają na wizyty w weekendy, ponieważ bywa oblegana - wychodzi na to, że w czwartek jest nie lepiej! Rumuńskie ciołki w srebrnym brytyjskim aucie cisną się z boku na chama, krzyczą i trąbią. No to ja też krzyczę i trąbię. Przerywają, gdy widzą zagraniczną rejestrację - od razu uśmiech, gest przeproszenia... ale i tak dalej się pchali :D.
Obrazek

Nieee, w takim miejscu zatrzymywać się nie będziemy, zresztą nie ma nawet gdzie, bo auta czekające na pozwolenie na wjazd do parkingu tworzą największy zator. Niektórzy zostawili wozy na poboczu, ale to dobre dla osób chcących pozbyć się lakieru.

Zjeżdżamy w dół. Już po chwili robi się spokojniej, a widoki na północną stronę także są bardzo ładne.
Obrazek
Obrazek

Wysokość 2034 metry n.p.m. na którą wbija Transfogaraska to prawdopodobnie mój rekord samochodowy; pobił o niecałe sto metrów poprzedni, pochodzący z bułgarskich gór.

Podróż północną stroną jest znacznie szybsza niż wjazd od południa: raz, że w dół, dwa - bliżej do cywilizacji.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 31.10.2017 19:15

Na Wołoszczyźnie zwiedza się zabytkowe cerkwie, w Siedmiogrodzie to kościoły ewangelickie, zwłaszcza warowne, przyciągają turystów. Według pobieżnych szacunków jest około stu pięćdziesięciu miejscowości z takimi świątyniami. Kilka wpisano na listę UNESCO, większość zaś zapomniano i są rzadko odwiedzane. Zapewne można zorganizować cały wakacyjny wyjazd i skupić się tylko na takich obiektach, a i tak ciężko byłoby wszystkie obejrzeć.

Rok temu zaliczyliśmy kilka w okolicach Sybina. W sierpniu 2017 po zjeździe z Karpat znowu znaleźliśmy się w tej części Transylwanii i skorzystaliśmy z okazji, aby dokonać małego uzupełnienia.

Cisnădie (Heltau, węg. Nagydisznód) leży kilka kilometrów na południe od najważniejszego miasta Sasów Siedmiogrodzkich. Chciałem tu zajrzeć już podczas ubiegłorocznego wyjazdu, ale na obwodnicy przegapiłem skręt i nie chciało mi się zawracać. Tym razem trafiamy bezbłędnie do samego centrum.
Obrazek

Nazwa banku przypomina w jakim regionie jesteśmy.
Obrazek

Rynek jest zadbany, wyremontowany, sprawia bardziej europejskie wrażenie od ośrodków z południowej części Karpat. Powietrze znowu się rozgrzało, termometr na placu pokazuje 38 stopni, w aucie trochę mniej.
Obrazek
Obrazek

Na początku XX wieku 2/3 mieszkańców było Niemcami i ewangelikami. Rumunii i Węgrzy oraz katolicy stanowili mniejszość. Dziś językiem Straussa posługuje się tylko kilkaset osób, nieco mniej po węgiersku. Ewangelików różnych odmian jest niecały tysiąc w stosunku do 14 tysięcy prawosławnych. Mimo to, jak w wielu miastach Siedmiogrodu, luterański kościół jest dominantą zabudowy.
Obrazek

Bazylika nosi wezwanie św. Walburgi, co już samo w sobie kojarzy się niemiecko (choć patronka pochodziła z Brytanii). Wybudowano ją w XIII wieku, a dwa stulecia później otoczono murami, gdy Turcy zaczęli wyprawiać się na te tereny. Wysoka na 59 metrów wieża to dzieło z XV wieku, przebudowane następnie w 1751.
Obrazek

Na teren kościelny wchodzimy przez bramę w murach. W kasie kupujemy bilet u mrukliwego faceta, a przy okazji czytam kartkę o zakazie robienia zdjęć. "Chyba ich poj...ło" - mruknąłem pod nosem, ale ponieważ podczas zwiedzania nie spotkaliśmy żadnej innej osoby, to nie miałem okazji się o tym przekonać.

Wokół kościoła charakterystyczne obwarowania ze schodami na piętro. Nie widać jednak pomieszczeń, gdzie wierni mogli chronić się przed niebezpieczeństwem.
Obrazek
Obrazek

Mury obronne są podwójne, odgradzała je kiedyś fosa, ale teraz zagospodarowali je okoliczni mieszkańcy. Bardzo tu zielono i kwieciście, widać, że ktoś się o to troszczy.
Obrazek
Obrazek

Wnętrza, jak na luteran przystało, są pozbawione zbędnych ozdób. Na ścianach wisi tylko kilka obrazów, wliczając w to główny ołtarz (który podobno stanowił kiedyś część tryptyku z pracowni Wita Stwosza).
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Między ławkami wiszą psalmy chwalące Pana. Zaglądam do modlitewnika - wydany w Socjalistycznej Republice Rumunii. Ciekawe, kiedy ostatnio używany?
Obrazek
Obrazek

W takim miejscach zawsze odczuwam pewną wewnętrzną sprzeczność - z jednej strony cieszy fakt, że to wszystko nadal istnieje, nie zostało zromanizowane i zprawosławione albo zrównane z ziemią. Z drugiej - narastające z każdą wizytą wrażenie, że to wszystko wydmuszka, atrapa, skansen bezpowrotnie minionych czasów. Cóż, z ekonomią się nie wygra...
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 03.11.2017 07:49

Przy drzwiach zaczynają się schody prowadzące na wieżę. Trzeszczą straszliwie i nie sprawiają wrażenie stabilnych, więc wchodzę sam. Spotykam tam kilka dzwonów.
Obrazek

Przez okna widoki na rynek i przyległości. Za boiskiem cmentarz oraz biała bryła nowej kaplicy.
Obrazek
Obrazek

A tu chyba warsztat po gradobiciu.
Obrazek

Znalazłem informację, że kościół posiada najstarszy zegar w Siedmiogrodzie (początek XV wieku) oraz pierwszy piorunochron w Europie południowo-wschodniej (z 1795), ale nie udało mi się tego nigdzie potwierdzić.

Sąsiednia wioska administracyjnie stanowi część Cisnădie, ale w rzeczywistości to osobna miejscowość: Cisnădioara (Michelsberg, węg. Kisdisznód). Tutaj rozkład narodowościowy i religijny jest bardziej wymieszany: 245 Rumunów, 95 Niemców (Sasów) i 5 Węgrów; 230 prawosławnych, 101 luteran i kalwinów. W czasach Austro-Węgier mieszkali niemal tylko Sasi.
Obrazek

Kościoły ewangelickie posiadają dwa - najpierw udajemy się do nowszego, z roku 1764. Wydaje się mieć krzywą wieżę.
Obrazek

Wrażenie to potęguje się jeszcze bardziej, gdy porównamy go z pomnikiem poległych stojącym na wybrukowanym placu.
Obrazek

Monument poświęcony mieszkańcom jest nietypowy - na starszą konstrukcję nałożono szklane ściany, gdzie wymieniono nazwiska poległych w czasie II wojny światowej, a także ofiar wywózek i obozów pracy. Nowe napisy są jednak słabo czytelne w słońcu, lepiej widać te z Wielkiej Wojny.
Obrazek

Mężczyźni z Michelsberg służyli przeważnie w 31 c.i k. pułku piechoty i brali udział w krwawych bojach z Rosjanami na terenie Kongresówki oraz Galicji w 1914 i 1915 roku. Wielu spoczywa na cmentarzach Małopolski. Natomiast tutaj zorganizowano niewielką kwaterę żołnierzy niemieckich, którzy stracili życie w okolicy podczas walk z Rumunami jesienią 1916 roku.
Obrazek

Drzwi są zamknięte, pozostaje nam zerknąć przez kratę.
Obrazek

Kościół z krzywą wieżą nie pełnił funkcji obronnych bo jest zbyt świeżej daty, taką rolę spełniała świątynia położona na wzgórzu, od którego wzięła swą niemiecką nazwę cała wieś.
Obrazek
Obrazek

Kościół św. Michała to prawdziwa perełka: wybudowany na początku XIII wieku (pierwsza wzmianka to rok 1223) zachował swój oryginalny, romański styl. Praktycznie nie dokonywano w nim żadnych przebudów, co czyni go jednym z nielicznych takich (albo jedynym) w całym Siedmiogrodzie. W dodatku jest w świetnej kondycji (o ile tak można określić budynek :D). Są też opinie, że to w ogóle najstarszy istniejący do dziś kościół Transylwanii, ale - podobnie jak w przypadku bazyliki w Cisnădie - można w to wierzyć, albo i nie.

Gdy spoceni wdrapaliśmy się na Michelsberg i zapłaciliśmy za wstęp (7 lei, to chyba opłata stała w wielu kościołach) pojawił się nowy problem: baterie aparatu zaczęły sygnalizować wyczerpanie. Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć środka i padły. Sądziłem, że rezerwa jest naładowana, lecz też była pusta! A nie miałem żadnego ujęcia kościoła z zewnątrz! Ostatecznie prośbami, groźbami i sztuczkami udało mi się wykrzesać jedyną fotografię od strony podwórza :).
Obrazek

W nawie bardzo surowo: na ścianach resztki malowideł, jako ołtarz służy fragment pomnika poległych.
Obrazek
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 06.11.2017 22:28

Pierwsze dwa lata Wielkiej Wojny upłynęły w Siedmiogrodzie spokojnie: walki toczyły się daleko, wroga nikt nie widział. Za pasmem Karpat rozciągała się Rumunia, rządzona przez dynastię Hohenzollernów. Pierwszy król - Karol - był zwolennikiem współpracy z Państwami Centralnymi, jednak po jego śmierci w październiku 1914 roku na tron wstąpił Ferdynand. Mimo, iż był etnicznym Niemcem urodzonym w Rzeszy, postawił na sojusz z Rosją. Latem 1916 Rumunia wypowiedziała wojnę i na początku września zaatakowała Transylwanię. Ta granica była słabo obsadzona austro-węgierskim wojskiem, więc na początku Rumuni odnosili spore sukcesy, ale już po kilku tygodniach kontrofensywa ze wsparciem Niemiec zatrzymała rumuński pochód. To w tym okresie - końcówka września - polegli żołnierze, których upamiętniono w świątyni: głównie z jednostek armii niemieckiej i kilku z oddziałów austro-węgierskich, przeważnie honvedów (obrony krajowej).
Obrazek

Są też pojedyncze tablice żołnierzy, którzy zginęli wcześniej na innych frontach i to niezbyt kojarzących się z Siedmiogrodem, np. Gustava Bodnarskiego czy Michała (Mihaly) Budnika z szeregów ułanów polskich legionistów. Ten pierwszy, pochodzący z Przemyśla, zmarł na tyfus w szpitalu w Cisnădie. Drugi zapewne też gdzieś się tu "lazarował".
Obrazek

Kościół sprawia wrażenie mauzoleum wojennego - zastanawiałem się, czy te kamienne epitafia stały tu od początku? I gdzie chłopaków pochowano?

Wracając w dół udaje mi się na umarłych bateriach sfotografować jeszcze ogólny widok wsi...
Obrazek

...oraz stylowe domy przy głównym placu.
Obrazek
Obrazek

Z kronikarskiego obowiązku należy dodać, że w Cisnădioara stoi też cerkiew, ale nowa i kompletnie bezpłciowa.

Zegarek znów pokazuje późne popołudnie - stanowczo czas za szybko ucieka... Bocznymi drogami docieramy do Sybinu, gdzie wjeżdżamy na autostradę i dalsza podróż jest już znacznie szybsza. Zatrzymujemy się dopiero w Orăștie (Broos, węg. Szászváros), które zwiedzaliśmy przed rokiem. Tym razem cel wizyty jest mniej ambitny: chcemy zjeść obiad! Mimo to historia o nas sobie przypomina, bo na ulicy mijamy opiekunka kościołów ewangelickich, który zachrypniętym głosem zaprasza do świątyń. My go pamiętamy, on nas nie :D.
Obrazek

Bardzo towarzyski budynek: w środku stowarzyszenia, partie, gabinety lekarskie, a nawet biuro jakiegoś posła.
Obrazek

Spacer uliczkami miasta nie przynosi żadnych kulinarnych odkryć...
Obrazek
Obrazek

Podobnie jak w 2016 roku w centrum działa tylko jedna restauracja na deptaku: jedzenie ma smaczne, ale obsługa... babka w zaawansowanym wieku, wiecznie zafuczała i z ciągłą olewką. Tak ją zapamiętaliśmy i pierwszy kontakt zdawał się to potwierdzać, jednak potem mile się zdziwiliśmy: tym razem zaczęła się uśmiechać i mówić z przyjemnymi nutkami w głosie, ewidentnie czuła się bardziej zaspokojona ;).

Ostatni rumuński posiłek w wersji tradycyjnej: Teresa ciorbă de burtă, a ja mici (mititei), czyli miejscowa odmiana ćevapi. Do tego lemoniada i "niedźwiadek" :).
Obrazek Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 09.11.2017 20:55

W Aurel Vlaicu znajduje się mój ulubiony rumuński kemping: ulokowany za dawnym domostwem, nieprzesadnie wypucowany, z widokami na góry oraz okoliczne pola.
Obrazek
Obrazek

No i jest mały basen! Po przyjeździe postanawiam wieczorem schłodzić się w wodzie... Jako, że nikogo innego nie ma, to wskakuję na waleta. Pływam sobie i pływam, aż przychodzą dwie dziewczyny, chyba Brytyjki. Gadają między sobą i nagle przerywają, zapewne zobaczywszy, iż nie mam majtek :D. Najpierw szok, potem niedowierzanie i głupie śmiechy... Ostatecznie odważyły się wejść do basenu, ale trzymały się swojego kąta, bojąc się przybliżyć ;).
Obrazek

Kemping założyli i prowadzą Holendrzy. Jeden z nich, starszy facet, pyta się skąd przyjechaliśmy.
- Ooo, to taki duży wyjazd po Bałkanach i Rumunii - mówi. - Bo wiecie, Rumunia to nie Bałkany, w Holandii ludzie to mylą.
"Nie tylko w Holandii" - pomyślałem ;).

Na wsi działają trzy sklepy oraz spelunka, gdzie zbiera się młode towarzystwo, zwłaszcza, jeśli akurat w telewizji puszczają jakieś mecze.
Obrazek

A tymczasem wakacyjny wyjazd nieubłaganie zbliża się ku końcowi. W kalendarzu 18 sierpnia, dziś musimy opuścić Rumunię. Rano postanawiam jeszcze pobiegać po okolicy. Przyjemną wyprawę na łąki przerywają mi cztery ogromne psy pilnujące farmy rybnej: są bardzo przyjacielskie, ciągle trącają mnie łapą i żądają zabawy, ale nie mam pewności, czy w razie odmowy nie strzeli im coś złego do głowy, więc wolę się wycofać ;).
Obrazek

Po spakowaniu podjeżdżamy pod miejscowy kościół. Prawdopodobnie to cerkiew, choć głowy nie dam. Przy wejściu na cmentarz Pomnik Poległych.
Obrazek
Obrazek

W nieodległym Geoagiu (Algyógy, niem. Gergesdorf) oglądamy romańską rotundę z XI wieku, należącą oficjalnie do wyznania kalwińskiego. Jest w kiepskim stanie i stoi przy jakimś budynku z mieszkaniami socjalnymi albo temu podobnymi.
Obrazek

Niemal wszystkie traktory spotykane podczas wyjazdu były koloru czerwonego. Przypadek?
Obrazek

Znów zaglądamy do miasta Orăștie, aby wymienić walutę. Przy okazji fotografuję synagogę oraz fontannę z tęczą.
Obrazek
Obrazek

Potem ostatnie rumuńskie zakupy. I kilka wypatrzonych ciekawostek: "Tymbark", bardzo tutaj popularny, chyba nawet mają w Rumunii swoje zakłady.
Obrazek

Wino z kranikiem; nic tylko odkręcić i pić :D.
Obrazek

I wódka "Polskaya", która w rzeczywistości jest rumuńska i nie jest wódką, bo ma jedynie 28%. Kto by to nad Wisłą chciał pić?:D
Obrazek

A teraz pora nacisnąć gaz, bo do przejechania mamy blisko 450 kilometrów. Początkowo krótki fragment autostrady z widokiem na taką ciekawą górę:
Obrazek

(Jak doczytałem jest to stanowiska archeologiczne, bo w przeszłości istniała tam forteca Daków oraz rzymskie kamieniołomy.)

Następnie skręcamy na drogę krajową 68A. To najbardziej nieprzyjemny odcinek dzisiejszego dnia: szosa jest bardzo zatłoczona, a z przeciwka suną całe zastępy ciężarówek.
Obrazek

O ile zazwyczaj lubię kierować samochodem, to tym razem bardzo się męczę. Oddech łapię na... górskich zakrętach, bo tam robi się chwilowo mniej tłocznie. Na horyzoncie pasmo Poiana Ruscă.
Obrazek

Czasem stajemy w korku, wtedy można przyjrzeć się obrazkom z miejscowego życia. Traktor oczywiście koloru czerwonego ;).
Obrazek
Obrazek

Z Siedmiogrodu wjechaliśmy do Banatu. W okolicach miasta Făget zaczyna się nowy odcinek autobany. Kilometry od razu zaczynają lecieć szybciej.
Obrazek

Powoli bak zaczyna robić się pustawy, więc postanawiam zatankować. Na parkingu szok: stacja benzynowa to kontener, tylko dwa dystrybutory i ogromna kolejka! No to się nie popisali.
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 11.11.2017 16:24

Na zwykłe drogi wracamy w Aradzie. Przez Banat przemknęliśmy szybko i znaleźliśmy się w Kriszanie.
Obrazek

W Aradzie jeszcze nie byliśmy, ale zwiedzanie trzeba przełożyć na inną wizytę. I dopiero tutaj udało mi się zatankować.

Na horyzoncie zabudowania dużej fabryki.
Obrazek

Początkowy plan przewidywał, że będziemy jechać wzdłuż granicy z Węgrami na Oradeę i tam zawitamy do Madziarów. Niestety, marszrutę psuje gigantyczny zator za Aradem na podwójnym przejeździe kolejowym. Stoimy tam wiele minut, a pociągów ani widać ani słychać. Gdy w końcu jakiś się zjawia to rogatki nadal pozostają zamknięte!
Obrazek

Wściekły łapię atlas samochodowy i szukam jakiejś alternatywy: odbijamy na boczną drogę bez numeru. A, że ruch jest na niej niewielki, to można osiągnąć całkiem sporą prędkość.
Obrazek

W pewnym momencie mijamy ogromny parking pełen nowiutkich samochodów z grupy Volkswagen.
Obrazek

Nawierzchnia jest tu lepsza niż na niejednej głównej drodze, a jeszcze kilka lat temu w tym miejscu znajdowała się szutrówka.
Obrazek

Wioska Grăniceri (węg. i niem. Ottlaka) to taki rumuński koniec świata. W centrum stoi kościół otoczony zielenią, na obrzeżach gospodarstwa.
Obrazek
Obrazek

Nie ma żadnych oznaczeń w którą stronę jechać, więc uznałem, że trzeba wybrać tą główną. W końcu świeżego asfaltu nie kładzie się na próżno. Po kilku kilometrach nagle na środku wyrasta szlaban! To granica, tyle, że... zamknięta!
Obrazek

Po drugiej stronie w krzakach stoi wóz węgierskiej straży granicznej, ale kłódka na szlabanie oznacza, że dalej nie pojedziemy. A dachy węgierskiego miasteczka już widać za drzewami... Po powrocie do domu okazało się, iż w tym miejscu rzeczywiście działa przejścia graniczne, ale tylko... w sobotę! No tak, a my mieliśmy piątek :P.

Musieliśmy zawrócić do wioski i dziurawą jak ser szwajcarski drogą dostać się do głównej szosy, gdzie można przekraczać granice także w inne dni tygodnia.
Obrazek

Na przejściu w Vărșand jesteśmy sami. Kontrola była ekspresowa, węgierska celniczka rzuca na koniec po polsku "do widzenia". Żegnamy Rumunię, ponownie witamy Węgry. Zegarek cofamy godzinę do tyłu.
Obrazek
Obrazek

Pierwsza węgierska miejscowość to Gyula, znana ze swojego kąpieliska termalnego. Zatrzymujemy się, aby wymienić walutę.
Obrazek

Po węgierskiej stronie granicy także będziemy poruszać się głównie bocznymi drogami, ale te są przeważnie znacznie gorsze niż rumuńskie. Już kiedyś pisałem, że, moim zdaniem, Węgrzy mają poza autostradami bardzo zaniedbane ciągi transportowe i każda wizyta w tym kraju mnie w tym utwierdza.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zahaczamy też o Debreczyn. Lata temu kręciliśmy się po centrum, tym razem tylko po wewnętrznej obwodnicy. Z okien samochodu widzimy dwa kościoły (unicki i ewangelicki), reprezentujące liczne świątynie miejskie.
Obrazek
Obrazek

Ostatni odcinek dzisiejszego dnia to - dla odmiany - świeżutki asfalt równy niczym stół.
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010
Re: Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiog

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 15.11.2017 09:58

Wieczorem docieramy do Nyírbátor, leżącego w "Kraju brzóz" (Nyírség). Byliśmy w nim już rok temu, bardzo spodobał nam się tutejszy kemping położony tuż przy kompleksie basenów.

W recepcji siedzi tylko ochroniarz, posługujący się jedynie językiem węgierskim. Na szczęście prowadzi nas do babki z obsługi, która imprezuje z całą grupą motocyklistów rodem z... Rawy Mazowieckiej. To miasto partnerskie Nyírbátor i mają jakieś wspólne święto. Wbrew obawom motocykliści po godzinie 22-giej grzecznie kładą się spać, czego nie można powiedzieć o ekipie z Krosna, która długo w nocy drze ryja, klnie, puszcza muzykę, bawi się samochodami i schlana obraża na siebie. Stosunkowo nieduża odległość od wschodniego skrawka Polski to minus, bo zjawiają się tu osoby, które powinny występować w zoo, a nie w Europie...

W sobotę dzień lenia, trzeba trochę odpocząć po wojażach :). Mamy nawet swojego kota, który w ramach wizyty towarzyskiej przynosi w prezencie... zdechłą mysz :P.
Obrazek
Obrazek

W południe podjeżdżamy samochodem pod sklep, aby kupić trochę różności do domu; jutro jest 20 sierpnia czyli Dzień Świętego Stefana, największe węgierskie święto i wszystko będzie pozamykane.

Między półkami wynajduję produkt polskiego przemysłu spirytusowego, ale... oszukańczy! Bo tylko tak można nazwać wódkę, która ma 37,5% zamiast 40% (w Polsce Wyborowa ma normalne procenty).
Obrazek

W drodze powrotnej na kemping zaglądamy do zabytkowego kościoła katolickiego. Wybudowany jako gotycki, zburzony przez Turków i odbudowany z barokowym wnętrzem.
Obrazek
Obrazek

Okolice świątyni ładnie zagospodarowano: jest staw, mostek na niewielką wyspę, kilka rzeźb. W oddali żółta cerkiew greckich katolików.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Większą część dnia spędzamy na kąpielisku (kempingowicze mają wstęp darmowy!). Do wyboru kilka basenów z różną temperaturą.
Obrazek
Obrazek

Tutejsza woda musi mieć jakieś specjalne właściwości dla dzieci nienarodzonych, bo bardzo licznie reprezentowani są panowie w zaawansowanej ciąży. Zaobserwowałem także nową modę plażową: pod kąpielówki wkłada się drugą parę gaci, ewentualnie na strój trzeba narzucić jeszcze spodnie. Niestety, nie umiem sobie wytłumaczyć powodów takiego ubierania...
Obrazek

Wieczorem znowu ruszamy do centrum, ale tym razem na piechotę. Najpierw kolacja, a potem znana mi sympatyczna spelunka.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nocny spacer po Nyírbátor; na rynku odbywał się jakiś mały festiwal wina, lecz ceny trunków były wysokie.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Niedziela, ostatni dzień wyprawy. Rano jest jeszcze słonecznie, ale potem zaczyna się chmurzyć. Na autostradzie w kierunku Budapesztu łapie nas deszcz...
Obrazek

Ale to jeszcze nie koniec zwiedzania...
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Z Dunaju do Balatonu. Z Balatonu nad Adriatyk i Siedmiogród - strona 8
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019