ale wracamy do Makarskiej.......a tam kolejny postój w zatoczkach na kąpiel
porobiłam kilka fotek czarno-białych i w sepii....ale Adriatyk ma tak piękny kolor.....zieleń jest tak zielona ,że aż szkoda tego nie pokazać
kolejna dawka kąpieli morskich zaliczona ,ale mamy czas jeszcze do oddania rowerów
To co jedziemy dalej?.............nieeeee
po kawie i nabraniu sił ruszamy dalej.....ale to juz była tak objazdówka po Makarskiej,bo planowałyśmy jeszcze pojechać do Tucepi....ale pokonała nas górka przy wyjeździe z Makarskiej
a ponieważ zaczęło się robić szaro...
to czas zwrócić rowery.....ale przy wypożyczalni powstał juz następny pomysł
ale to juz innego dnia..........
tak jak pisałam zaczęło robić sie szaro a niebo i woda "zwariowały " od kolorów
pięknie wygladało zachodzące słońce głaszczące góry...drzewa plażę...
ciekawostka usłyszana od przewodniczki.....najsilniejsze wiatry w Chorwacji wieją nie od morza ,ale od gór w okresie jesienno-zimowym....czego dowodem są np.drzewa na plaży pochylone w stronę morza,tworzące dzięki temu naturalną ochronę przed słońcem .....czyż natura mogłaby nam dać lepsze zaproszenie na plażę
dziecię oczywiście nie okazało zrozumienia dla mego romantyzmu
no to hulaj dusza......pstryk...pstryk
ale to to mi się wcale nie podobało
a to bardzo.....miło ,że pomyślano o ludziach mniej sprawnych....w ciągu dnia ta winda była przez kogoś obsługiwana
no i tyle.....a jeszcze kolejne podejście do kuchni Chorwackiej.....znajomośc języka pozwalała nam jedynie na przeglądanie obrazkowych menu
tzn ...zjadliwe....ale słabo doprawione....i czy tuńczyk z grilla ma taki lekko kwaśny smak

.png)
.png)
.png)
.png)
