napisał(a) rysiek_r74 » 27.10.2021 09:47
Poszedł facet z żoną na mszę. Zapomniał wyłączyć telefon, który zadzwonił podczas ceremonii. Ksiądz go skarcił, inni wierni patrzyli na niego krzywo do samego końca. Przez całą drogę do domu żona truła mu łeb. Faceta przepełniały wstyd, zakłopotanie i upokorzenie.
Tego samego wieczoru poszedł do baru. Wciąż był zdenerwowany, a ręce mu się trzęsły. Przez przypadek wylał drinka na stół. Kelner przeprosił go i dał mu serwetkę do wysuszenia koszuli, wytarł stolik i podłogę. Kierownik zaproponował mu kolejnego drinka na koszt firmy i powiedział: „Nie martw się. Wszyscy popełniają błędy”.
I dziwicie się, że facet rozwiódł się, został ateistą i co wieczór chodził do baru?
Rano moja sąsiadka tak strasznie krzyczała na swoje dzieci, że nawet ja grzecznie pościeliłem swoje łóżko zanim wyszedłem do pracy.
Rozmawiają dwie koleżanki:
- Wczoraj w restauracji musieliśmy długo czekać na stolik.
- Ja z tym nie mam problemu.
Wyjmuję telefon i głośno mówię do słuchawki:
Kochana, przyjdź szybko, Twój mąż tu siedzi z jakąś babą!
Zawsze zwalnia się kilka stolików...
Kazanie rabina:
- I przypominam, że wejście do bożnicy bez nakrycia głowy to taki sam grzech jak cudzołóstwo.
Jeden z wiernych do drugiego:
- Zdarzyło mi się jedno i drugie. Różnica jest kolosalna.