napisał(a) ZAJEC » 03.04.2016 08:45
Poranek na okręcie podwodnym. Wszyscy są na strasznym kacu. Kapitan pyta:
- Nawigator, gdzie my do licha jesteśmy?!
- Uuu... eee...
- Oficer wachtowy! Peryskop w górę i sprawdzić, co jest na horyzoncie!
- (po dłuższej chwili) Statek pod banderą Liberyjską na lewej burcie, odległość 8 mil.
- Pierwszy aparat torpedowy... pal!
Radiotelegrafista, jak ta łajba będzie nadawała SOS, spiszcie koordynaty! I żeby było mi to ostatni raz!
****************************
Inspekcja w koszarach francuskich:
- W jaki sposób zabezpieczamy się przed zatruciem skażoną wodą? - pyta szef inspekcji.
- Najpierw, gotujemy wodę, panie pułkowniku.
- Dobrze, a potem?
- Potem dokładnie filtrujemy - odpowiada zapytany, i dodaje: - i żeby już się całkowicie zabezpieczyć, pijemy wyłącznie wino!
*********************************************************
Autobus z wycieczką zbliża się do granicy.
- Piwko! Siku! - po raz któryś rozbawieni pasażerowie zmuszają kierowcę do zatrzymania. Po dłuższej chwili, gdy już zajęli z powrotem miejsca w autokarze. Kierowca pyta głośno:
- Czy kogoś wam nie brakuje?
Cisza. Po przekroczeniu granicy do kierowcy zbliża się mężczyzna i lekko bełkocząc mówi:
- Nie ma mojej żony.
- No przecież - wścieka się kierowca - przed odjazdem pytałem, czy kogoś wam nie brakuje!
Na to facet:
- Ale mnie jej nie brakuje, tylko mówię, że jej nie ma...
******************************************************************
- Jak świętujesz sukcesy?
- Piję.
- Ale ty bez przerwy pijesz...
- Bo jestem urodzonym zwycięzcą.
*****************************************
Dwadzieścia lat temu, Józek Gąsiennica spod Zakopanego, został wezwany do zaszczytnego obowiązku obrony Ojczyzny.
Pierwszego dnia dostał przydziałową szczoteczkę i pastę do zębów. Po południu dentysta wojskowy wyrwał mu dwa zepsute zęby.
Drugiego dnia dostał przydziałowy grzebień. Po południu regulaminowo ogolono go na zero.
Trzeciego dnia dostał przydziałowe majtki.
Żandarmeria szuka go do dziś.
************************************
Grupa turystów błądzi w górach. Wieczór zapada, a tu ani śladu człowieka i nadziei na nocleg.
- Mówił pan, że jest pan najlepszym przewodnikiem po Tatrach! - wścieka się jeden z uczestników wycieczki.
- Zgadza się! Ale to wygląda mi już na Bieszczady...
*************************************************************
Policjant zatrzymuje do kontroli samochód, w którym jedzie młode małżeństwo z dzieckiem. Daje kierowcy alkomat.
- 0.8 promila - odczytuje wynik.
- Panie władzo, macie zepsuty alkomat - odpowiada stanowczo kierowca - niech żona dmuchnie.
- Pańska żona też ma 0.8 promila - mówi po chwili policjant.
- Macie zepsute urządzenie i koniec. Niech dziecko dmuchnie.
- 0.8 promila - mówi policjant i zwraca się do kolegi.
- Janek, alkomat nam się zepsuł!
- Samochód odjeżdża, a kierowca mówi do żony:
- Widzisz, kochanie. Mówiłaś, żeby Kubusiowi nie dawać. Zobacz - jemu nie zaszkodziło, a nam pomogło.
*********************************
Pijany facet wraca do domu. Żona zaczyna awanturę i wymownie pokazuje palcem na zegarek. Na co facet:
- Wielkie halo! Jak mój ojciec wracał do domu, to matka na kalendarz pokazywała!
**********************************************************************************************
- Często pijesz?
- Od czasu do czasu...
- To znaczy?
- Od czasu jak knajpę otworzą, do czasu jak ją zamkną.
****************************************************************
Przyleciało dwóch kosmitów na łąkę i patrzą, zwierzę w łaty, spoglądają do atlasu. Krowa pije wodę, daje mleko. Wzięli ją nad strumień, jeden wsadził jej łeb do wody, a drugi nadstawia miskę od tyłu. Po chwili wylatuje krowi placek, wtedy ten z miską mówi:
- Podnieś jej łeb wyżej, bo muł z dna bierze.
**************************************************
- Dlaczego studenci z Warszawy podkopali się pod Sejm?
- Też chcieli mieć piwnicę pod baranami.
**************************************************