evil napisał(a):Oczywiście też oglądam i podziwiam moją ulubioną autorkę z piwkiem w ręku

Cześć Evil
Elizasz napisał(a):Witaj Maslinko

I ja dołączę z ciekawością. W zeszłym roku byliśmy na tej wyspie, ale niestety niewiele wtedy zobaczyliśmy

. Za rok znów jedziemy, to pooglądam chętnie, co Wam udało się obejrzeć

Witaj Elizasz!
Naklejki na Fabiaku nie ma, bo nie zawsze i wszędzie lubimy być rozpoznawani
Co do nauki chorwackiego - od dwóch lat chodzimy na kurs językowy. Po prostu

Jest kolejny odcinek!
20 lipca (poniedziałek): Wieczorny SutivanZapraszam na spacer uliczkami Sutivanu w świetle zachodzącego słońca

Palmową aleją:
docieramy na nabrzeże. Słońce właśnie się chowa za dachami domów:
Ale jeszcze zdąży nam ładnie oświetlić Kaštil Marijanović z XVII wieku:
Kavanjinovi dvori z początku XVIII wieku:
i jakąś ruderę

:
W tej pizzerii będziemy później jeść:
Pizza niestety słaba... Nie ma startu do tej serwowanej w Rivie w Supetarze.
Za to traktory mają wypasione

:
Urokliwy zakątek:
i symbol Dalmacji

:
Zmierzamy w stronę kościoła i słynnego na cro.pli bimboma

, który niektórym Forumowiczom nie dawał spać:
Idziemy jeszcze kawałek w stronę głównej
miejskiej plaży:
A że robimy się głodni, zawracamy w kierunku żarełka:
Sutivan ożywa:
Stwierdziliśmy, że jest tu za mało knajpek, żeby nakarmić wszystkich głodnych turystów. Jeszcze kilka by się przydało

Zasiadamy w pizzerii Bracera z widokiem na bimboma:
Tak jak pisałam, pizza słaba. Może jedzenie w Rivie (wszystko, co tam zamówiliśmy było pyszne) nas rozpieściło...
Nocny Sutivan robi wrażenie:
Ale ja i tak wolę Supetar

Więcej wąskich uliczek, większy wybór restauracji, chociaż my i tak jesteśmy wierni Rivie

I więcej się dzieje - a to dla nas ważne. Po odkrywaniu bezludnych zatoczek, wieczorami, dla równowagi, przydaje się trochę cywilizacji

Nie za dużo, bez przesady; w sam raz tyle, ile oferuje Supetar (nie mam tu na myśli części straganiarskiej

)
Ale generalnie Sutivan na plus. Spodobał mi się na pewno bardziej niż 3 lata temu. Do ścisłej czołówki rankingu bračkich miasteczek niestety się nie załapie, ale już do pierwszej piątki tak

Powoli wracamy w stronę zaparkowanego na obrzeżach miejscowości Fabiaka.
Wieczór (ten późniejszy), tradycyjnie, spędzamy na tarasie. A jutro pojedziemy kajakować w okolicach Pučišći
