Muszę pogonić towarzystwo, bo inaczej mogliby tak siedzieć do końca dnia, a nie mamy na to czasu. Starożytny Rzym na nas czeka
.Podnosimy tyłki z ławek i ruszamy. Już nie mogę się doczekać tego, co zobaczymy. Boję się tylko, żebym się nie rozczarowała.
Zanim jednak opuścimy okolice Circo Massimo, to spoglądamy jeszcze z poziomu ulicy Via dei Cerchi na pozostałości po starożytnym stadionie.
Circus Maximus to był największy hipodrom w antycznym Rzymie. Obecnie jest to rozległy, trawiasty plac z nielicznymi ruinami. Te pozostałości można zwiedzać, bowiem funkcjonuje tutaj Circo Maximo Experience. Jest innowacyjna atrakcja turystyczna, która wykorzystuje technologie rozszerzonej oraz wirtualnej rzeczywistości, aby przenieść zwiedzających w czasie do starożytności. Dzięki tej technologii turyści mogą zobaczyć obiekt w czasach jego największej świetności. Podczas spaceru po terenie archeologicznym zakłada się specjalne gogle VR/AR. Urządzenie to nakłada trójwymiarowe, historyczne rekonstrukcje budowli na współczesny widok.
Widzieliśmy z góry turystów, którzy patrzyli na teren stadionu właśnie przez te gogle.
Przed wyjazdem myślałam o skorzystaniu z tej oferty, ale niestety nie daliśmy rady. Trochę tego żałuję, bo mogłoby to być ciekawe doświadczenie. Ale pewności nie mam i nie wiem, czy ta atrakcja warta jest 12 euro, bo właśnie tyle kosztuje bilet dla osoby dorosłej. Jeśli jeszcze kiedyś będę w Rzymie, to zapewne skorzystam z tej atrakcji.
Przechodzimy na drugą stronę ulicy i znajdujemy przystanek autobusowy, z którego wieczorem autobusem Nr 628 Grzesiek (który jest wielkim kibicem piłki nożnej) wraz z dwójką naszych towarzyszy, pojadą na Stadion Olimpijski na mecz Romy z Bolonią.
No i teraz już bez żadnych przerw idziemy w stronę wejścia na teren starożytnego Rzymu.

.png)
.png)

. Rzym ma tyle do zaoferowania, że w ciągu tygodnia nie ma szans zobaczyć wszystkiego co by się chciało..png)
