We Włoszech znajduje się najstarszy na świecie uniwersytet, jest nim założony w 1088 roku Uniwersytet Boloński. Na terenie Włoch znajdują się 2 słynne wulkany: Etna i Wezuwiusz. We Włoszech trzykrotnie odbywały się igrzyska olimpijskie w latach 1956, 1960 i 2006. We Włoszech znajduje się 50 obiektów światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Modena we Włoszech to prawdziwa stolica samochodów sportowych, mieści się w niej 5 fabryk luksusowych samochodów sportowych: Ferrari, Maserati, Lamborghini, Pagani i De Tomasso.
. Wracamy na Via del Babuino uliczko Vicolo del Babuino.
Rozglądamy się za tablicą znajdującą się na fasadzie kamienicy przy Via del Babuino 165, która upamiętnia trzymiesięczny pobyt Juliusza Słowackiego w tym budynku w 1836 roku.
Tablica została wmurowana w 1959 roku przez Polaków i Włochów, aby uczcić 150. rocznicę urodzin naszego wieszcza. Inicjatywą tą kierowała Stacja Naukowa Polskiej Akademii Nauk w Rzymie.
Tablic upamiętniających wielkich Polaków jest więcej w Rzymie oraz we Włoszech. Można o nich przeczytać TUTAJ.
. Spod tablicy upamiętniającej Juliusza Słowackiego jest już bardzo blisko do Piazza del Popolo, do którego dochodzimy po kilku minutach. Na placu coś się dzieje. Szykuje się tutaj jakaś demonstracja.
Waldek poszedł pomiędzy ludzi, a ja postanowiłam wejść do jednego z bliźniaczych kościołów, stojących przy Piazza del Popolo. Który wybrać ?
Wybrałam na chybił trafił ten po prawej stronie, czyli Kościół Matki Bożej Cudownej (Chiesa di Santa Maria dei Miracoli).
Do drugiego (Basilica di Santa Maria in Montesanto Chiesa degli Artisti) nie poszłam, no bo ileż tych kościołów można oglądać w ciągu jednego dnia.
megidh napisał(a):W tym fragmencie bohaterowie filmu podjeżdżają taksówką na Via Margutta 51 (3:40) a następnie wchodzą po schodach, znajdujących się przy Via Margutta 33 (5:15)...
Tak, pamiętam! Ale fajnie było przypomnieć sobie te scenki, dzięki Gosiu
megidh napisał(a):Waldek poszedł pomiędzy ludzi, a ja postanowiłam wejść do jednego z bliźniaczych kościołów, stojących przy Piazza del Popolo. Który wybrać ?
Również wybrałam ten po prawej. Za pierwszym razem nie byłam w żadnym, taki miałam przesyt .
. Po obejrzeniu obu bliźniaczych kościołów z zewnątrz (ten do którego się kierowałam oczywiście był obstawiony rusztowaniami, ale już przestało to na mnie robić wrażenie, bo do wszystkiego można się przyzwyczaić), wchodzę do środka.
Wnętrze kościoła Matki Bożej Cudownej (Santa Maria dei Miracoli) jest zaprojektowane na planie koła, ale ściany wewnętrzne tworzą regularny ośmiobok otoczony pilastrami. Nad nawą wznosi się głęboka, ośmiokątna kopuła z latarnią, zaprojektowana przez Carlo Fontanę, która doskonale doświetla całe wnętrze.
Zapewne mało pamiętałabym z wnętrza tego kościoła, gdyby nie wystawa, która została umieszczona w jego wnętrzu. To instalacja autorstwa Marco Manzo, współczesnego artysty tatuażu i rzeźbiarza, poświęconą tematyce przemocy wobec kobiet. Na ścianach otaczających nawę zamocowano lustrzane płaszczyzny, z których wyłaniają się ręce. Jest ich dwadzieścia. Jedne są skrępowane, inne trzymają broń, jakby zamrożoną w chwili przed ciosem. Te ręce mają symbolizować przemoc. Więcej o tej wystawie możecie przeczytać TUTAJ i TUTAJ. Wystawa robi wrażenie i nie sposób przejść obok niej obojętnie.
. Po wyjściu z kościoła rozglądam się za moim towarzystwem, ale wszyscy rozleźli się po Piazza del Popolo, a ponieważ ludzi na tym placu było sporo, to trudno mi było ich wypatrzyć. Chodziłam więc po Piazza del Popolo, rozglądając się za nimi. Ale nie omieszkałam też patrzeć na otaczające mnie miejsce. Na środku placu stoi Obelisk Flaminio. Jest to jeden z trzynastu starożytnych obelisków znajdujących się w Rzymie i zarazem jeden z najwyższych.
Tam w górze widać taras widokowy Pincio, do którego zamierzamy dotrzeć.
Na placu odbywała się finałowa demonstracja kampanii wyborczej na rzecz głosowania na „NIE” (NO) w ogólnokrajowym referendum konstytucyjnym, dotyczącym reformy wymiaru sprawiedliwości i CSM (Najwyższej Rady Sądownictwa). Weszłam pomiędzy ten protestujący tłum i podziwiając wielką flagę pokoju, którą zgromadzeni falowali w powietrzu w rytm świetnej muzyki.
Demonstranci wygrali we włoskim referendum, które odbywało się w dniach 22–23 marca 2026 roku, bowiem zakończyło się ono wygraną przeciwników zmian i odrzuceniem reformy wymiaru sprawiedliwości. Obywatele opowiedzieli się za opcją „NIE” (NO), co oznacza, że proponowane przez rząd przepisy nie weszły w życie.
megidh napisał(a):. Zapewne mało pamiętałabym z wnętrza tego kościoła, gdyby nie wystawa, która została umieszczona w jego wnętrzu. To instalacja autorstwa Marco Manzo, współczesnego artysty tatuażu i rzeźbiarza, poświęconą tematyce przemocy wobec kobiet. Na ścianach otaczających nawę zamocowano lustrzane płaszczyzny, z których wyłaniają się ręce. Jest ich dwadzieścia. Jedne są skrępowane, inne trzymają broń, jakby zamrożoną w chwili przed ciosem. Te ręce mają symbolizować przemoc. Więcej o tej wystawie możecie przeczytać TUTAJ i TUTAJ. Wystawa robi wrażenie i nie sposób przejść obok niej obojętnie.
Ciekawe są napisy na lustrach, cytaty z Pisma Św... Bardzo ciekawa wystawa, daje do myślenia i pewnie na żywo wywiera większe wrażenie. Dłonie ludzkie w sztuce zawsze są silną formą przekazu.
megidh napisał(a):Weszłam pomiędzy ten protestujący tłum i podziwiając wielką flagę pokoju, którą zgromadzeni falowali w powietrzu w rytm świetnej muzyki.
Dobrze, że wygrali i byli pokojowo nastawieni , w przeciwnym wypadku mogłabyś zarobić rykoszetem .
. Demonstracja na Piazza del Popolo trwała dalej, ale nie uczestniczyliśmy w niej dłużej. Naszym celem był teraz punkt widokowy Terrazza del Pincio. Aby do niego dojść z Piazza del Popolo trzeba pokonać trochę schodów, które rozpoczynają się tutaj.
Potem trzeba przejść przez ulicę, która w miejscu przejścia tworzy zakręt o 180 stopni.
Potem trzeba ponownie iść w górę, ale już łagodną ścieżką i schodami.
Po chwili już jesteśmy na Terrazza del Pincio. Taras zaprojektował Giuseppe Valadier w ramach kompleksu ogrodów połączonych z Villą Borghese.
Po podejściu do barierki możemy z góry podziwiać takie widoki na Piazza del Popolo, kopułę Bazyliki św. Piotra oraz zachód słońca. Niestety dźwig i rusztowania trochę psują te widoki.
Z zaciekawieniem podchodzimy do instalacji „Solitário”autorstwa portugalskiej artystki Joany Vasconcelos. Rzeźba przypomina gigantyczny pierścień z diamentem wykonany ze 110 pomalowanych na złoty kolor felg samochodowych i z 1450 kryształowych szklanek.
Odpuszczamy spacer po Ogrodach Borghese, które są wielkie, a my nie mamy już siły na długie spacery. Na mapie stojącej przy jednej ze ścieżek wypatrujemy Villi Borghese, do której przyjdziemy innego dnia.
Decydujemy się wracać na kwaterę. Schodzimy na Piazza del Popolo tą samą drogą, a potem idziemy na stację metra Flaminio i jedziemy metrem na stację Termini. Niezmiennie bardzo nam się podoba opcja kupowania biletów poprzez zbliżanie kart płatniczych do czytników umieszczonych przy bramkach. Jest to mega fajne rozwiązanie.
Przed powrotem na kwaterę robimy jeszcze zakupy spożywcze w markecie Conad, z których tworzymy później świetną kolację.
Po tak intensywnym dniu należy się kolacja "królewska" Sporo kilometrów zrobiliście nie tylko po płaskim , a schody potrafią dać się we znaki , wiem coś o tym . . .
piotrf napisał(a):Po tak intensywnym dniu należy się kolacja "królewska" Sporo kilometrów zrobiliście nie tylko po płaskim , a schody potrafią dać się we znaki , wiem coś o tym . . .
Zegarek mi pokazuje, że tego dnia zrobiłam 24906 kroków, co przekłada się na 17,5 km i 19 pięter. Ale ta odległość nie dała nam się jakoś mocno we znaki. Owszem byliśmy zmęczeni, bo po całym dniu łażenia trudno nie być, ale nie wyssało z nas całej energii. Całodzienne powolne (bo nie biegaliśmy z wywieszonymi językami) chodzenie nie było uciążliwe. Robiliśmy sobie przystanki na kawę czy posiłek, co pozwoliło nam odsapnąć. Takie zwiedzanie bardzo lubię.
Dawigs napisał(a):Drugi dzień zwiedzania intensywny. Wiele zobaczyliście . Pozostałe dni wyglądały podobnie?
Pozostałe dni były bardzo podobne, ale też nie padaliśmy po nich na pysk. No może Grzesiek po przebiegnięciu trasy maratonu miał ochotę się walnąć na trawkę porastającą Circus Maximus, ale po chwili mu przeszło .
megidh napisał(a): Pozostałe dni były bardzo podobne, ale też nie padaliśmy po nich na pysk. No może Grzesiek po przebiegnięciu trasy maratonu miał ochotę się walnąć na trawkę porastającą Circus Maximus, ale po chwili mu przeszło .
Mój imiennik to człowiek ze stali Ciekaw jestem waszego dalszego zwiedzania. Tak się złożyło że wracam w październiku do Rzymu tym razem z żoną . Miał być Wiedeń, ponownie Salzburg i Dolomity. Do tego się przygotowywałem a tu nieoczekiwanie wyszedł powrót do Rzymu . Jestem teraz na etapie planowania naszego pobytu w Wiecznym Mieście .
megidh napisał(a): Niezmiennie bardzo nam się podoba opcja kupowania biletów poprzez zbliżanie kart płatniczych do czytników umieszczonych przy bramkach. Jest to mega fajne rozwiązanie.
Czyli problemów z polskimi kartami nie było w tym względzie. Dobrze wiedzieć. Ciekawe jakiego banku macie karty. My Ing. Niedługo sprawdzimy live...
megidh napisał(a): Niezmiennie bardzo nam się podoba opcja kupowania biletów poprzez zbliżanie kart płatniczych do czytników umieszczonych przy bramkach. Jest to mega fajne rozwiązanie.
Czyli problemów z polskimi kartami nie było w tym względzie. Dobrze wiedzieć. Ciekawe jakiego banku macie karty. My Ing. Niedługo sprawdzimy live...
Problemów nie było żadnych. Byliśmy w sześć osób, więc karty mieliśmy z różnych banków, z ING również. Tylko z kont w ING kasa schodziła dopiero następnego dnia, podczas gdy z PeKaO S.A. praktycznie od razu po użyciu. Można również korzystać z telefonu i używać kart dodanych do Google Pay.
Ostatnio edytowano 02.09.2026 21:30 przez megidh, łącznie edytowano 1 raz
megidh napisał(a): Pozostałe dni były bardzo podobne, ale też nie padaliśmy po nich na pysk. No może Grzesiek po przebiegnięciu trasy maratonu miał ochotę się walnąć na trawkę porastającą Circus Maximus, ale po chwili mu przeszło .
Mój imiennik to człowiek ze stali
Dokładnie tak .
Dawigs napisał(a):Ciekaw jestem waszego dalszego zwiedzania. Tak się złożyło że wracam w październiku do Rzymu tym razem z żoną . Miał być Wiedeń, ponownie Salzburg i Dolomity. Do tego się przygotowywałem a tu nieoczekiwanie wyszedł powrót do Rzymu . Jestem teraz na etapie planowania naszego pobytu w Wiecznym Mieście .
W następnych dniach zwiedzaliśmy Fora Cesarskie i Koloseum, Bazylikę św. Piotra i Muzea Watykańskie, Ogrody Kwirynalskie, Galerię Borghese, Kryptę Kapucynów, Bazylikę Matki Bożej Anielskiej i Męczenników, dzielnicę EUR, Bazylikę św. Pawła za Murami, Campo de' Fiori, Zatybrze, Bazylikę św. Jana na Lateranie, Święte Schody, Bazylikę Matki Bożej Śnieżnej. Chodząc z jednego miejsca do drugiego po drodze oglądaliśmy różne fontanny, parki, starożytne budowle. Do października zapewne nie zdążę dokończyć relacji, bo jeszcze kilka dni przed nami. Ale jak już byłeś w Rzymie, to na pewno doskonale wiesz, co chcesz zobaczyć.
Tego dnia będziemy zwiedzać Fora Cesarskie i Koloseum. Ale zanim zaczniemy zwiedzanie, to Grzesiek musi odebrać pakiet startowy na Maraton a my oczywiście będziemy mu towarzyszyć. Biuro Maratonu wraz ze strefą Expo zostało urządzone na terenie Circo Massimo. Pojechaliśmy tam metrem. Ze stacji metra do przejścia mieliśmy już kilka kroków i po chwili jesteśmy już na starożytnym stadionie.
Grzesiek już się zaczyna wczuwać w atmosferę Maratonu.
Aby dojść do biura Maratonu musimy pokonać taki labirynt.
Po pokonaniu labiryntu natrafiamy na maskotkę Acea Run Rome The Marathon 2026 - żółwia o imieniu Vittoria. Motywem przewodnim żółwia jest hasło, że żółw „idzie powoli, ale zawsze wygrywa” (va piano ma vince sempre). Przypomina to biegaczom, że każdy trudny dystans czy życiowy cel pokonuje się krok po kroku.
Tutaj Grzesiek musi się wylegitymować.
Na razie otrzymał numer startowy. Po resztę musimy iść dalej.
Wydanie numeru startowego potwierdzane jest takim dzwonkiem.
Chwilę studiujemy mapę trasy Maratonu.
Na ścianie, na której wypisane są imiona i nazwiska wszystkich uczestników Maratonu, wypatrujemy naszego Grześka.
Idziemy dalej. Zajęta oglądaniem różnych stoisk nawet nie zauważyłam, kiedy Grzesiek odebrał pakiet startowy.
Wychodzimy ze strefy Expo, w której spędziliśmy ok. 30 minut. Był to super czas. Gdybyśmy tutaj przyszli później, albo następnego dnia, to musielibyśmy czekać w kolejce kilka godzin, o czy Grzesiek dowiedział się od znajomych.
Na terenie stadionu przygotowano też występy artystyczne.
Wchodzimy na koronę stadionu, na której ustawiono punkty gastronomiczne.
Towarzystwo chce piwa, więc je kupujemy i chwilę siedzimy, delektując się tym historycznym miejscem i pięknym słońcem.