napisał(a) Franz » 28.03.2026 18:22
Podziwiamy przeróżne barwy i napisy na niekończącym się pochodzie balonów, których ilość grubo przekracza setkę. Opóźnia to nasz poranny wyjazd, ale takiej ilości nie widzieliśmy jeszcze nigdy dotąd. Balony startują gdzieś na zachód od nas, zniżają się do lądowania niedaleko od nas po wschodniej stronie, po czym ponownie się wznoszą i oddalają w kierunku Orleanu. W końcu pakujemy nasz majdan i wyruszamy również na wschód; słyszymy w radiu o wielkiej imprezie balonowej w Olivet - dzielnicy Orleanu, którego skrajem wkrótce i my przejeżdżamy.