napisał(a) kulka53 » 27.01.2012 07:57
Wyglądało na to, że tym razem na trochę dłużej. Wiało jednak bardzo mocno, na tyle mocno, że ponieśliśmy pewną stratę. Wydrukowana mapka Kefalonii leżała sobie za przednią szybą, przez pootwierane drzwi wpadł jakiś podmuch wiatru i wywiał ją na zewnątrz

. Nie mieliśmy szans jej złapać, poleciała hen, w morze, i się utopiła

.
Co było robić, nie będziemy tu przecież siedzieć cały dzień, i tak minęła już 10. Skoro już jesteśmy na tej wyspie, trzeba ten czas jakoś wykorzystać i coś zobaczyć. Wracamy więc do Zoli i głównej drogi i kierujemy się w stronę Lixouri.
W pewnym momencie skręcamy w prawo, zwłaszcza, że droga wygląda zachęcająco. Co prawda na mapie się kończy... ale co nam szkodzi zaglądnąć

. Wczoraj z daleka w tym rejonie widzieliśmy ładną plażę o nazwie Fteri, może tędy uda się tam dojechać. Jednak dobra asfaltówka kończy się... wysypiskiem śmieci

, kawałek wracamy i kontynuujemy prosto, na północ. Zmieszany z ziemią szuter po ulewach jest grząski, zresztą niedługo i tak droga kończy się płotem. Do wybrzeża nie jest daleko, może pół km i nie jesteśmy wysoko, ale rezygnujemy z dotarcia na tę plażę. Może gdyby była piękna pogoda, to owszem, ale teraz, nie ma to sensu.
Ostatnio edytowano 23.02.2012 09:50 przez
kulka53, łącznie edytowano 1 raz