Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Krótka opowiastka o styczniowym Egipcie.

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 28.02.2017 23:57

"Chyba już można iść spać
Dziś pewnie nic się nie zdarzy
Chyba już można się położyć
Marzeń na jutro trzeba namarzyć ..."
Magdaleno piszesz tak pięknie i ciekawie, że będę cierpliwie czekał na kolejny odcinek :P .
Pisz, pisz, jak najwięcej :!: :papa:
pzdr. :wink:
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 832
Dołączył(a): 03.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 07.03.2017 19:08

tiwa napisał(a):"
Marzeń na jutro trzeba namarzyć ..."

Jak to pięknie napisane... :D
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 832
Dołączył(a): 03.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 07.03.2017 19:10

Jesteśmy umówieni o piątej przy wejściu do hotelu. Za piętnaście dzwonią do nas z recepcji z informacją, że kierowca już czeka.
No to idziemy, dyskutując sobie o tym, jak to nie lubimy zarywać nocek... Spakowani w plecak Kuby. Moją miejską torebkę.
I plastikową torbę na zakupy, jakich pełno przy kasach w supermarketach. Nasza jest różowa, przedstawia różowy rower, pełnia szyku i podróżniczej elegancji :| . Nic lepszego nie mamy. Przecież nie spakujemy się w walizkę-kufer na dwudniową wycieczkę.
Czeka na nas wysoki, elegancki gość, ubrany w beżowy garnitur. Wygląda trochę jak Omar Sharif. Wiek dojrzały.
Witamy się mało wylewnie. Musi się z nami oswoić. Przedstawia się jako Haram, co oznacza żyrafę.
Bus jest piętnastoosobowy. Normalny, zwyczajny, niczym się nie wyróżnia. Wsiadamy.
Jedziemy. Właściwie pędzimy, wyprzedzając wszystkie puki co nieliczne samochody.
Słuchamy audycji radiowej, polegającej na donośnym, energicznym nawoływaniu. Trwało to dobrą godzinkę. Przewodnik wytłumaczy nam potem, że słuchaliśmy Koranu. Muzułmanie lubią prowadzić rano samochód słuchając modlitw. Podobno zmniejsza to ryzyko wypadków. Ja w czasie jazdy często wzywałam chrześcijańskiego Boga. Szczególnie podskakując na wybojach.

Pierwszy postój. Tankowanie. My czekamy w busie. Haram pali przy dystrybutorze. Zastanawiam się, jak głęboko pod ziemią jest ropa? Podobno Egipt leży na ropie. Ile jej tam jest? I czy nie powinniśmy uciekać? Na szczęście nie wylecieliśmy w powietrze. Tłumaczę sobie, że to lokalny koloryt.
Jedziemy dalej. Kuba próbuje spać z tyłu. Haram pędzi. Oglądamy świt. Mijamy zjazdy do kolejnych hoteli. Potem już tylko pojedyncze budynki, lepianki. Mijamy po drodze wiele policyjno wojskowych posterunków. We wszystkich Haram wyjaśnia, że wiezie dwoje turystów z Polski i pokazuje jakieś pozwolenia. Bez pozwoleń obcokrajowcom nie wolno podróżować po kraju. To oznacza, że teoretycznie zawsze wiadomo gdzie jesteśmy. Czujemy się inwigilowani. W Egipcie zawsze ktoś nas obserwuje. Wreszcie otaczają nas same skały. Jest pięknie. Wyboista droga i nic. Czasem drzewo. Po jakimś czasie, wśród tego niczego stajemy na wielkim parkingu. Haram ogłasza przerwę na kawę i toaletę. Wschodzi słońce. No to idę...
Rząd kabin. Wszystkie zapylone, w końcu to pustynia. Papieru brak. Wody w spłuczkach brak. Ręczników brak.
Jest woda w kranie tak brudnym, że odkręcam ją przez chusteczkę. I uwaga, jest mydło w kostce, z przylepionym do niego całym okolicznym brudem :? . Na szczęście mam własne w płynie.
Wychodzę. w drzwiach czeka na mnie właściciel. Toaleta kosztuje 50 centów. Nie wiem, za co, ale płacę. Pan pyta, czy toaleta dobra? Wyjaśniam mu, że nie dobra. Nie ma wody, brudno...Pan patrzy na mnie i nie rozumie. Ja też na razie nie rozumiem.
Kawę w tym przybytku postanawiam sobie darować. Wracam do busa. Kuba śpi.
628 (Kopiowanie).JPG
629 (Kopiowanie).JPG
630 (Kopiowanie).JPG
631 (Kopiowanie).JPG
632 (Kopiowanie).JPG
635 (Kopiowanie).JPG
636 (Kopiowanie).JPG
638 (Kopiowanie).JPG
639 (Kopiowanie).JPG
641 (Kopiowanie).JPG


Pędzimy dalej. Dojeżdżamy do Doliny Nilu. Robi się ładnie. Mam w pamięci zimę w Polsce. Napatrzyłam się na kamienie i piasek. Widok zieleni sprawia mi przyjemność.
Przejeżdżamy przez Edfu. Widzimy dzieci zmierzające gdzieś. Trudno powiedzieć, o której tam odbywają się jakieś lekcje, w Egipcie zawsze widać dzieci na ulicy. Widzimy te bose. Widzimy w mundurkach szkolnych. Widzimy pięciolatka prowadzącego kozy do wodopoju. Nie do kranu czy koryta z wodą tylko do płynącego kanału o stromym zejściu.
Wszystkie te dzieci są śliczne. I wszystkie są brudne. Inny świat.
Edfu jest bardzo rozległe. Długo trwało nim się przez nie przebiliśmy. Na ulicach śmieci, przygnębiająco.
Trudno uwierzyć, że do tamtejszej świątyni przypływają turyści. Oprócz bryczek zaprzęgniętych w liche koniki nie widziałam żadnej turystycznej infrastruktury.
646 (Kopiowanie).JPG
647 (Kopiowanie).JPG
648 (Kopiowanie).JPG
649 (Kopiowanie).JPG
650 (Kopiowanie).JPG
651 (Kopiowanie).JPG
652 (Kopiowanie).JPG
653 (Kopiowanie).JPG
655 (Kopiowanie).JPG
656 (Kopiowanie).JPG
657 (Kopiowanie).JPG
658 (Kopiowanie).JPG
664 (Kopiowanie).JPG
667 (Kopiowanie).JPG

Mijamy pola trzciny cukrowej. Trwają zbiory. Haram zatrzymuje się przy drodze i wysiada. My za nim... Zadowolony wręcza nam po metrowym pędzie trzciny. Widzi, że nie wiemy, co z nim zrobić, więc obiera mi go zębami i wręcza ponownie 8O .
Patrzy, więc wiem, że muszę spróbować. Robię to niepewnie. I okazuje się pyszne. Soczyste, słodkie , orzeźwiające. Wcinamy, żujemy, plujemy przez dwa dni. A czego nie zjemy, zabierzemy do hotelu.
660 (Kopiowanie).JPG
661 (Kopiowanie).JPG
662 (Kopiowanie).JPG
663 (Kopiowanie).JPG

Kolejna toaleta uzmysławia mi, że poprzednia była luksusowa :evil: . Teraz czeka ma mnie dziura w podłodze i hałda zużytego papieru obok. Woda wybijająca z dziury i z kranu. Szczerze mówiąc wolałabym jakieś krzaczki... Ale żadnych krzaków w okolicy nie było. Było to:
1393 (Kopiowanie).JPG
1395 (Kopiowanie).JPG


Przejeżdżamy przez Kom Ombo. Tam również na brzegu Nilu stoi świątynia. Tam również nie ma nic przygotowanego dla turystów. Nachodzą mnie myśli, jakie to szczęście, że jestem tam tylko przejazdem, nie muszę tam żyć. Niby świeci słońce, ale jest przygnębiająco. Mijamy bazar. Stragany z kolorowymi warzywami, surowym mięsem.
Nagle stajemy. Ktoś do nas wsiada. Poznajemy Ashrafa, naszego przewodnika.
Ashraf jest Koptem z Luksoru. Studiował w Katowicach. Rewelacyjnie mówi po polsku.
Jako anegdotkę opowiedział nam, jak to pełen optymizmu i chęci do nauki naszego języka wylądował w pokoju w akademiku z drugim Egipcjaninem :roll:. Mimo to świetnie się nauczył.
A teraz jest tu z nami, cały dla nas i możemy zadać mu mnóstwo pytań, chętnie na nie odpowie.
W dobrych humorach, zmęczeni, zakurzeni i ,,wytelepani" dojeżdżamy do Asuanu.
671 (Kopiowanie).JPG
672 (Kopiowanie).JPG
673 (Kopiowanie).JPG
674 (Kopiowanie).JPG
676 (Kopiowanie).JPG
677 (Kopiowanie).JPG
678 (Kopiowanie).JPG
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 07.03.2017 20:32

To co piszesz i pokazujesz jest ciekawsze niż "Śladami Stasia i Nel" Brandysa, bo współczesne, dzieje się teraz :) .
O tych "marzeniach" tak pięknie napisane, ponieważ są to słowa poety A. Poniedzielskiego.
pzdr. :wink:
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 832
Dołączył(a): 03.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 07.03.2017 20:48

tiwa napisał(a):To co piszesz i pokazujesz jest ciekawsze niż "Śladami Stasia i Nel" Brandysa, bo współczesne, dzieje się teraz :) .
O tych "marzeniach" tak pięknie napisane, ponieważ są to słowa poety A. Poniedzielskiego.
pzdr. :wink:

Przypomniało mi się, jak 20 lat temu czytałam ,,W pustyni i w puszczy".
Z wypiekami na twarzy, do piątej nad ranem. I wcale mi to zarywanie nocy nie przeszkadzało :wink:

Wiersz jest przepiękny. Kładąc się spać myślę, że idę sobie ,,namarzyć" na jutro :mrgreen:
elfik44
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 147
Dołączył(a): 13.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) elfik44 » 08.03.2017 14:00

Taka relacja, z prawdziwego Egiptu to coś na co czekałam. Nie interesuje mnie Egipt jako kurort, tylko jako kraj pełen zabytków, i tylu sprzeczności.

Czekam na więcej.

PS. Ja tez wolałabym krzaczki
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 832
Dołączył(a): 03.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 12.03.2017 22:27

Asuan nazywany jest zimową stolicą Egiptu. Odnotowuje się tam najwyższe temperatury.
Podobno klimat jest zdrowy, wręcz leczy reumatyzm.
Zaczynamy od wyspy File. Parkujemy w porcie. Porcie łódkowym. Przeciskamy się przez tłum handlarzy niepotrzebnymi, chińskimi pamiątkami. Ashraf pokazuje nam naszą łódkę. To łódka nr 3. Wygląda to tak, że wsiadamy na łódkę nr 1. Przechodzimy przez nią. Gramolimy się na łódkę nr 2. Znów przechodzimy. ,,Wskakujemy" na łódkę nr 3 :wink:
Chwilę płyniemy na wyspę.
685 (Kopiowanie).JPG
687 (Kopiowanie).JPG
690 (Kopiowanie).JPG
693 (Kopiowanie).JPG
694 (Kopiowanie).JPG


Teraz parę słów wyjaśnienia:
Świątynia File zbudowana była ku czci Bogini Izydy na wyspie File na Nilu. Zbudowano tam również kaplice Ozyrysa i Horusa. Świątynię Bogini Hator, jedynej której wizerunek rozpoznaję. To ta z półokrągłą fryzurą :wink:
Świątynia File była ostatnim miejscem kultu wierzeń staroegipskich.
Powstanie tamy asuańskiej spowodowało podniesienie się poziomu wody w rzece i tym samym zatopienie świątyni.
Wyspa File przez około 9 miesięcy w roku jest zalana.
W latach siedemdziesiątych, dzięki pomocy UNESCO, udało się przenieść świątynię na sąsiednią wyspę Agilkia.
Świątynię otoczono metalowymi obręczami. Osuszono teren wkoło. Następnie pocięto na drobne elementy. Przeniesiono i poskładano na nowo. Istny cud inżynieryjny.

Dopływamy. Chłopaki wysiadają. Ja gramolę się na zewnątrz.
I zapiera mi dech w piersiach. Świątynia File śmiało wpisuje się na listę miejsc, które zrobiły na mnie największe wrażenie.
Czuję, że patrzą na mnie wieki. Czuję jej majestat i powagę. Mamy ogromne szczęście, turystów jest tam w tej chwili naprawdę niewielu. Mijamy się z uroczą, zorganizowaną wycieczką dojrzałych Egipcjanek. Prawie wszystkie uśmiechają się do nas. Prawie wszystkie chcą nam powiedzieć, że witają nas w Egipcie. Odpowiadam po arabsku, z czego bardzo się cieszą.
Nie mówię dobrze w żadnym języku. Mój niemiecki jest kiepski, a angielski jeszcze gorszy. Choć poczyniłam pewien postęp, ostatnio przestaję je ze sobą mieszać :!: Wielką poliglotką nie będę, ale uczę się podstawowych zwrotów, używanych w danym kraju, do którego jadę. Widzę, że sprawia to przyjemność tubylcom. Mnie zresztą też.
Ashraf sporo nam opowiedział. Powinnam robić notatki, bo wiedza szybko mi ulatuje. Potem rozstajemy się. Spacerujemy sami.
Jest wspaniale.
IMG_5189 (Kopiowanie).JPG
IMG_5190 (Kopiowanie).JPG
IMG_5195 (Kopiowanie).JPG
IMG_5196 (Kopiowanie).JPG
1396 (Kopiowanie).JPG
704 (Kopiowanie).JPG
705 (Kopiowanie).JPG
706 (Kopiowanie).JPG
707 (Kopiowanie).JPG
708 (Kopiowanie).JPG
709 (Kopiowanie).JPG
736 (Kopiowanie).JPG
IMG_5193 (Kopiowanie).JPG
695 (Kopiowanie).JPG
696 (Kopiowanie).JPG
697 (Kopiowanie).JPG
700 (Kopiowanie).JPG
701 (Kopiowanie).JPG
702 (Kopiowanie).JPG
703 (Kopiowanie).JPG


Spotykamy ciekawą parę. Starsza pani, Brytyjka. I bardzo młody, śniady chłopak. Chłopak jest bardzo energiczny. Siada na niektórych zabytkach, czym irytuje Ashrafa. Pani jest wielką, znudzoną damą. Ziewa, przeciąga się. Z przyjemnością fotografuje chłopaka i się z chłopakiem.
A widząc nas, wskazuje palcem i wykrzykuje:
-To Rosjanie!!! :?: :?: :?:
Dodam jeszcze, że toaleta na wyspie jest płatna, czysta i wyposażona we wszystko co potrzeba.
Ashraf zaczyna trochę nas popędzać. W końcu wracamy. Tak jak przypłynęliśmy. Tym razem nasza łódka, zacumowana jest w drugiej linii.
IMG_5198 (Kopiowanie).JPG


Kolejnym punktem programu jest granitowy, niedokończony obelisk. Był on w starożytności transportowany z południa na północ. Prawdopodobnie do Karnaku. Niestety zaczął pękać i tak już pozostał.
Wkoło wybudowało się miasto. Możemy obejść go dookoła. Jest strasznie gorąco 8) :hut:
Uwagę mojego męża przykuwa bardzo kolorowa, liczna familia. Prawdopodobnie z Indii. Zapomniałam zapytać :oops: :oops:
Głowa rodziny dziwi się, że mój mąż chciałby zrobić z nimi zdjęcie pamiątkowe.
Wyjaśniamy, że wyglądają pięknie i to wspaniałe, że tak licznie podróżują. Ashraf robi nam zdjęcia naszym i ich aparatem.
Życzymy sobie miłego dnia, powodzenia i rozchodzimy się.
766 (Kopiowanie).JPG


Aby wydostać się z ogrodzonego miejsca spoczynku obelisku, musimy przejść przez bazarek z zakurzonymi pamiątkami.
Czas na obiad. Ashhraf pyta, na co mamy ochotę? Ja oczywiście na kosheri. Pikantne i jarskie. Bezpieczne.
Kuba wolałby coś mięsnego. Odnoszę się do tego pomysłu sceptycznie. Mijaliśmy to mięsko na ulicznych straganach parę godzin temu. Trochę się sprzeczamy. Ashraf i Haram przysłuchują nam się. Mimo przeświadczenia o własnej racji, wypada mi ustąpić. Jesteśmy w kraju zdominowanym przez mężczyzn. Honor męża święta sprawa. Jedziemy na kuraka.
W tubylczej knajpce dostajemy kurczaka z rożna. Kiepskiego. Trochę się go boję.
Sałatkę ze świeżych warzyw, przyprawioną kolendrą. Smaczną.
Jakieś ciepłe warzywa w sosie. I rewelacyjny ryż. Egipcjanie naprawdę potrafią go przyrządzić.
Do tego rewelacyjny sos sezamowy do maczania ,,ichnego" chleba.
750 (Kopiowanie).JPG

Jest mało estetycznie. Albo raczej, nie jest estetycznie.
Stoliki ,,trochę" się lepią...
Obiad nie byłby zły, gdyby nie obawa przed pochodzeniem mięsa, która i Kubie się udziela.
Ustalamy, że dalej już tylko kosheri i kosheri.

Idziemy na spacer główną ulicą Asuanu. Mijamy kilka niebrzydkich, zaniedbanych kamienic. Mnóstwo straganów. Chciałam kupić suszony hibiskus, ale Ashraf słusznie zauważył, że ten uliczny jest tak zakurzony, iż niezdrowo byłoby go pić.
Wiedzieliśmy już, że za 5 dni spotkamy się w Luksorze, więc ustalamy, że tam Ashraf pomoże nam kupić czysty.
Idealny do picia. Świetnie nawadniający ciało.
Nie mam zdjęć z tej przechadzki. Niezręcznie było wyciągnąć tam aparat.

Wsiadamy do busa. Haram wiezie nas do hotelu na godzinną przerwę. Jestem zmęczona. Czuję się brudna. Marzę o kąpieli.
Załączniki:
703 (Kopiowanie).JPG
702 (Kopiowanie).JPG
701 (Kopiowanie).JPG
700 (Kopiowanie).JPG
697 (Kopiowanie).JPG
696 (Kopiowanie).JPG
695 (Kopiowanie).JPG
Ostatnio edytowano 13.03.2017 09:34 przez Magdalena S., łącznie edytowano 1 raz
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 832
Dołączył(a): 03.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 12.03.2017 22:50

Nie wiem dlaczego, ostatnie zdjęcia mi się zdublowały.
Wybaczcie, tak to już zostawię :oops: :)

elfik44 napisał(a):Taka relacja, z prawdziwego Egiptu to coś na co czekałam. Nie interesuje mnie Egipt jako kurort, tylko jako kraj pełen zabytków, i tylu sprzeczności.

Dziękuję za miłe słowa :D
Egipt to bardzo interesujący kraj. A kilka dni wypoczynku w kurorcie, ostatecznie okazało się przyjemnością po wycieczkach 8)
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11163
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 12.03.2017 23:05

Widzę, że torebka musi być. I na zdjęciach z mężem także musisz stawać na palcach :mrgreen:
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 12.03.2017 23:16

W dalszym ciągu rewelacja :!: , czyli super relacja :lol: .
"Czuję, że patrzą na mnie wieki." Hieroglify :P .
"Honor męża święta sprawa." Mądra kobieta 8) .
"Niezręcznie było wyciągnąć tam aparat." Też tak często mam :? .
Ładnie dobrany mąż, że o sukience nie wspomnę :oczko_usmiech: .
pzdr. :wink:
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 832
Dołączył(a): 03.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 13.03.2017 09:52

tiwa napisał(a):W dalszym ciągu rewelacja :!: , czyli super relacja :lol: .
"Czuję, że patrzą na mnie wieki." Hieroglify :P .
"Honor męża święta sprawa." Mądra kobieta 8) .
"Niezręcznie było wyciągnąć tam aparat." Też tak często mam :? .
Ładnie dobrany mąż, że o sukience nie wspomnę :oczko_usmiech: .
pzdr. :wink:

Dziękuję bardzo. Cieszę się, że Ci się podoba :D

piekara114 napisał(a):Widzę, że torebka musi być. I na zdjęciach z mężem także musisz stawać na palcach :mrgreen:

Bez niezbędnika ani rusz, wszystko może się przydać.
A z tym stawaniem na palcach..., bardzo chciałam urosnąć, ale jakoś się nie udało.
Podobno niewysokich mniej bolą plecy na starość. Do dobra prognoza na przyszłość :wink:
Jer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 333
Dołączył(a): 08.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jer » 13.03.2017 22:45

Cześć
Egipt - można tylko pomarzyć. Z chęcią bym tam wrócił, ale tak właściwie to do tego akwarium, które tam można znaleźć. A Ty jak czytam masz - (może właściwe słowo) rozdźwięk pomiędzy starożytnością, nową/starą brudną rzeczywistością w Egipcie, a ciepłem w porównaniu z naszym klimatem.:)

Ja tak mniej więcej co kilka miesięcy wspominam zonie aby tam wrócić. Nie chce, boi się. Nie wiem, nie patrzyłem na stronę naszego MSZ jakie jest zagrożenie...
może parę słów napiszesz co sądzisz o tym.

Będę śledził relację, bo kiedyś chciałem polecieć na ten sztuczny twór - Port Ghalib - ale nie przekonało mnie to miejsce.
Pozdrawiam
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 832
Dołączył(a): 03.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 14.03.2017 23:31

Jer napisał(a):Cześć
Egipt - można tylko pomarzyć. Z chęcią bym tam wrócił, ale tak właściwie to do tego akwarium, które tam można znaleźć. A Ty jak czytam masz - (może właściwe słowo) rozdźwięk pomiędzy starożytnością, nową/starą brudną rzeczywistością w Egipcie, a ciepłem w porównaniu z naszym klimatem.:)

Ja tak mniej więcej co kilka miesięcy wspominam zonie aby tam wrócić. Nie chce, boi się. Nie wiem, nie patrzyłem na stronę naszego MSZ jakie jest zagrożenie...
może parę słów napiszesz co sądzisz o tym.

Będę śledził relację, bo kiedyś chciałem polecieć na ten sztuczny twór - Port Ghalib - ale nie przekonało mnie to miejsce.
Pozdrawiam

Witaj Jer :papa:
To prawda, że egipskie ,,akwarium" jest niepowtarzalne i rozumiem Twoją chęć powrotu :D

Przed wyjazdem nie mieliśmy jakiś specjalnych obaw odnośnie bezpieczeństwa.
Ale na pytanie znajomych:
-A nie boicie się?
odpowiadałam kilkanaście razy.

Zajrzałam na stronę MSZ. Odradzali Egipt z wyjątkiem nadmorskich kurortów. Port Ghalib to kurort. A potem stwierdziliśmy, że skoro biura podróży organizują wycieczki, to znaczy, że można na nie jeździć.

Na miejscu czułam się bezpiecznie. Dużo posterunków policji i wojska na trasie. Dużo policji poza hotelem.
A w samym hotelu ochrona, która pytała o nr pokoju za każdym razem gdy wychodziliśmy na plażę poza teren hotelu.
Nie znam innego Egiptu. Tak samo było podczas naszych trzech wcześniejszych wyjazdów,
chociaż sytuacja uważana była wtedy za bezpieczniejszą.

O tym czy i gdzie jest bezpiecznie wolę zbyt dużo nie rozmyślać.
Wydarzenia w Europie pokazały nam w ostatnim roku, że wszędzie może przytrafić się coś okropnego.
19 grudnia byliśmy w Berlinie. Wyjeżdżaliśmy z miasta gdy służby zaczęły jeździć na sygnałach...
Jakieś takie głupie czasy nastały. W żadnym jednak razie nie odczułam, żeby Egipt był bardziej niebezpieczny niż inne miejsca.
Podczas urlopu zupełnie się o tym nie myśli.
Unikamy dużych skupisk ludzi, ale to dlatego, że nie lubię tłumu. Może to i dobrze.

A co do samego Port Ghalib, wszystko zależy od tego, czego kto szuka.
Było nieprawdziwe. Ale jednocześnie czyste i nienachalne.
A jego największą zaletą, była najpiękniejsza przyhotelowa rafa koralowa, jaką miałam okazję zobaczyć.
Pozdrawiam :D
Jer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 333
Dołączył(a): 08.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jer » 15.03.2017 21:06

Cześć,

To co napisałaś dam do poczytania żonie, może we wrześniu da się skusić na tydzień lenistwa w Egipcie, a ja będę miał okazję popływać. ;)

Masz rację, co do bezpieczeństwa, to w obecnych czasach różnie bywa. Ja wspominam Egipt bardzo dobrze, nawet nie tylko przez pryzmat tego co pod wodą, ale też poprzez tę inną kulturę, sposób bycia innym światem od naszego bardzo mnie przyciąga.

Jeśli piszesz, że rafa przy hotelu była najpiękniejszą z tych widzianych, to mam nadzieję że pokażesz jakieś zdjęcia w dalszej relacji. :)

Pozdrawiam :)
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11163
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 15.03.2017 22:13

Magdalena S. napisał(a):Podobno niewysokich mniej bolą plecy na starość. Do dobra prognoza na przyszłość :wink:

Ta teoria mi się podoba :D No i wygodniej w samolotach się podróżuje :mrgreen:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Krótka opowiastka o styczniowym Egipcie. - strona 3
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019