Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r.

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 819
Dołączył(a): 03.06.2008
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 03.08.2017 20:19

piekara114 napisał(a):Tak lubię, blisko (pieszo kilka, kilkanaście minut) certum i życie, ale spanko w ciszy....

Cisza w nocy jest gwarancją energii następnego dnia :D

tiwa napisał(a):Czyli jednak warto jadać surowe pomidory :idea: :!: (takie dobre, naturalne :) , nie przemysłowe :x )

Tylko może nie za dużo na raz...

maslinka napisał(a):Bardzo fajnie się czyta. Widać, że rzeczywiście "poczułaś" Palermo :D

Dziękuję :D Piszę dalej...

tuktuk napisał(a):Wracając do kulinarii. A spróbowałaś w Palermo pane con la milza, czyli bułkę z ciepłą grasicą. Taki najbardziej znany street food w Palermo.

Nie próbowałam :oops:
Nazwa grasica nie brzmi apetycznie. Fotki w internecie mnie nie zachwyciły.
I na miejscu specjalnie się za tym specjałem nie rozglądaliśmy. Może błąd...
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 819
Dołączył(a): 03.06.2008
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 03.08.2017 20:20

Palermo -odsłona druga

Budzę się w nocy. Nie czuję się najlepiej. Na widok odbicia w lustrze chcę krzyczeć. Cała jestem w wysypce.
Takiej płaskiej, nie odstającej, cała w czerwonych cętkach... Nie wygląda to najlepiej.
Myślę, że to te pomidory... Nie powinnam była jeść ich tak dużo za pierwszym razem.
Połykam ibuprom, wypijam butelkę wody z rozpuszczonym wapnem. I wracam do łóżka.
Rano jestem jak nowa. Wyglądam normalnie. Hura.

Palermo wstaje wcześniej niż my. Budzą nas przejeżdżające ulicą skutery. Marija podaje nam śniadanko na tarasie.
Jest kawa, herbata. Słodkawe rogaliki, rogaliki z dżemem, rogaliki z czekoladą.
Jogurty owocowe. Pieczywo, a do niego miód, dżem i nutella. Są też owoce.
Jednym słowem, bardzo dużo cukru.
IMG_6764 (Kopiowanie).JPG

Po chwili maszerujemy już uliczkami starego miasta.
Mamy plan z zaznaczonymi zabytkami. Ale podchodzimy do sprawy luźno. Nie zawsze wiemy, co oglądamy.
Zaglądamy do niezliczonej ilości kościołów. Do niektórych wstęp jest bezpłatny, w innych trzeba zapłacić euro lub dwa.
W ich okolicy kręci się niestety sporo żebrzących. Są dość natrętni.
Wypijamy, przy barze, na stojąco ogromną ilość espresso. Tu kawka, tam kawka.
I niestety już wiemy, w Palermo nie ma dobrej kawy :(
Oglądamy wystawy sklepowe. W oczy rzucają mi się manekiny prezentujące stroje kąpielowe. Sycylijczycy są nieco bardziej brzuchaci od Włochów, których widziałam wcześniej. Sycylijskie manekiny też mają brzuszki :!:
Wygląda to przedziwnie. Ale to w sumie dobry pomysł, manekin z brzuszkiem jest bliższy zwykłemu śmiertelnikowi niż ten płaski.
Niestety nie zrobiłam zdjęcia.
Jest sobota. W Palermo ma miejsce ciekawa międzyszkolna akcja. Uczniowie zaczepiają turystów i oprowadzają ich po różnych atrakcjach. Placach, parkach, kościołach. Niektóre z tych dzieci bardzo wczuwały się w rolę, miały mnóstwo do opowiedzenia.
Nas jakoś nikt nie zaczepił.
Spacerujemy do bólu nóg. Zapędzamy się w część mniej turystyczną.
Oglądamy uliczne stragany warzywne i rybne. Taki luz, idziemy tam gdzie nas nogi poniosą. Nie musimy zobaczyć wszystkiego.

Wczesnym popołudniem poczuliśmy głód. Na tą okoliczność mieliśmy plan. Postanowiliśmy pójść na Vicciria. Jest to coś w rodzaju bazarku z jedzeniem. Częściowo mieści się on na placu, częściowo wzdłuż okolicznych uliczek. Pyszności serwowane są ze straganów, albo w niewielkich knajpkach, przed którymi można usiąść przy stoliku.
Na stojąco zjadamy po trzy ostrygi. Są wspaniałe.
Potem przysiadamy w jednej z restauracyjek. Zamawiamy bruschettę z sycylijskim pomidorkiem, może jakoś to przeżyję... Tagliatellę ala norma. I potrawkę z bakłażana przełożonego parmezanem.
Potrawka, ku naszemu zaskoczeniu, podana jest w temperaturze pokojowej.
I zdecydowanie przyznaję jej pierwsze miejsce, wśród wszystkiego czego na Sycylii próbowałam.
IMG_6721 (Kopiowanie).JPG
IMG_6722 (Kopiowanie).JPG

Nie obeszło się też bez dzbanuszka wina :D
Nogi nieco odpoczęły. Możemy maszerować dalej. Chodzimy, zaglądamy. Jest cudownie.
W mieście wczorajsza impreza trwa w najlepsze. Muzyka, występy, stragany z różnościami.
Popołudniu postanawiamy wrócić na godzinę do pokoju. Odświeżyć się i chwilę odpocząć.
Wychodzimy o ,,złotej porze". Najpiękniejszej godzinie trochę przed zachodem słońca.
Wybieramy się do upatrzonego wcześniej kościoła na mszę. Najbardziej przypadł nam do gustu jeden z kościołów
na Quattro Canti S. Giuseppe dei Teatini. I tam właśnie idziemy.
Msza w Palermo, jak wszystkie msze we Włoszech charakteryzuje się swobodą.
Sporo ludzi w dresie, weszli, zajrzeli, zostali. Zawsze mnie to zastanawia, że oni odświętniej,
w marynarkach, kołnierzykach chodzą na zwykłą kawę.

Potem jeszcze mała runda uliczkami. Zrobiło się chłodno. Kuba trochę wypomina mi brak kurtki... :|
Idziemy na kolację do wczorajszego lokalu.
Wchodzimy i oczom nie wierzę, jest tak gęsto, że trudno przejść. Włosi w soboty wychodzą z domu coś przekąsić i pogadać.
Zabierają, kto kogo ma, jedni dzieci inni dziadków. Są głośni, radośni i stadni.
Ale właśnie zwalnia się stolik. Siadamy i długo czekamy...
Kelner przynosi nam karty i znika. Wybieramy i czekamy...
Kelner wraca, zamawiamy przystawki i pizzę, i wtedy już bardzo dłuuuugo czekamy...
Dostajemy bruschettę, wino i tyle... Zapomnieli o nas. Siedzimy, popijamy, lokal powoli pustoszeje.
Widzę minę kelnera, do którego dotarło, że jeszcze nas nie nakarmili.
Robi się małe zamieszanie. I dostajemy dwie pyszne pizze.
Naczekaliśmy się, w Polsce byłabym wściekła, a tam jest to część lokalnego kolorytu :wink:
Pizza nie jest najzdrowszą kolacją, ale jesteśmy na wakacjach.
Kiedy wychodzimy jest już późno, zimno. Idziemy prosto do hotelu.
IMG_6611 (Kopiowanie) (Kopiowanie).JPG
IMG_6630 (Kopiowanie).JPG
Katedra.
IMG_6633 (Kopiowanie).JPG
IMG_6634 (Kopiowanie).JPG
IMG_6636 (Kopiowanie).JPG
IMG_6638 (Kopiowanie).JPG
IMG_6639 (Kopiowanie).JPG
IMG_6644 (Kopiowanie).JPG
IMG_6666 (Kopiowanie).JPG
S. Giuseppe dei Teatini , kościół który najbardziej mi się podobał.
IMG_6667 (Kopiowanie).JPG
I jego wspaniały sufit.
IMG_6672 (Kopiowanie).JPG
IMG_6676 (Kopiowanie).JPG
Złota mozaika w Kościele Martorana.
IMG_6678 (Kopiowanie).JPG
To my.
IMG_6696 (Kopiowanie).JPG
Fontanna wstydu, nazywana tak ze względu na mieszczące się w sąsiedztwie, bardzo skorumpowane włoskie ministerstwo.
IMG_6697 (Kopiowanie).JPG
Jeden z tradycyjnych, sycylijskich deserów.
IMG_6701 (Kopiowanie).JPG
IMG_6703 (Kopiowanie).JPG
Ostatnio edytowano 03.08.2017 20:26 przez Magdalena S., łącznie edytowano 1 raz
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 819
Dołączył(a): 03.06.2008
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 03.08.2017 20:21

IMG_6708 (Kopiowanie).JPG
IMG_6710 (Kopiowanie).JPG
Porta Felice.
IMG_6712 (Kopiowanie).JPG
Wyszliśmy ze starego miasta.
IMG_6713 (Kopiowanie).JPG
IMG_6714 (Kopiowanie).JPG
IMG_6716 (Kopiowanie).JPG
IMG_6719 (Kopiowanie).JPG
IMG_6723 (Kopiowanie).JPG
IMG_6740 (Kopiowanie).JPG
IMG_6744 (Kopiowanie).JPG
Teatro Massimo tu odbywają się imprezy miejskie.
IMG_6748 (Kopiowanie).JPG
IMG_6750 (Kopiowanie).JPG
Nogi trochę bolą.
IMG_6751 (Kopiowanie).JPG
IMG_6752 (Kopiowanie).JPG
I znów Katedra.
IMG_6754 (Kopiowanie).JPG
krakusowa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6442
Dołączył(a): 08.11.2005
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakusowa » 03.08.2017 21:00

Widzę, że znalazłaś swoją patronkę :D
beznazwy.jpg
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 09.08.2017 10:35

Bardzo mi się podoba :) . Katedrę pamiętam z relacji Marzeny, ale jakoś nie zwróciłem wtedy uwagi, że obok jest taki piękny park 8O . O potrawkę z bakłażanów z parmezanem poprosiłem żonę i ... obiecała zrobić ją w niedzielę :P .
Z niecierpliwością czekam też na Twój kolejny odcinek :oczko_usmiech: .
pzdr. :wink:
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 819
Dołączył(a): 03.06.2008
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 29.08.2017 23:48

Wybaczcie moje przedłużające się milczenie. Ogarnęło mnie letnie lenistwo :hut:
A ostatnio... byliśmy w Chorwacji.
Był to bardzo spontaniczny wyjazd. Planowaliśmy sobie Bieszczady. Nigdy nie byliśmy. Od dawna marzymy.
Mieliśmy nawet zarezerwowane noclegi.
I nagle, jak to u nas często bywa, zmieniły się prognozy pogody.
Ale, ale uciekł mi jeden szczególik... My w te Bieszczady mieliśmy zabrać jedenastoletniego syna kuzyna.
Nie bardzo nam się uśmiechało podziwiać deszczowe połoniny.
I jakoś tak spontanicznie, trochę nie w moim stylu, bo nie lubię upału i szczytu sezonu, postanowiliśmy, że jedziemy do Blace.
A skoro mieliśmy czwarte miejsce w samochodzie i czteroosobowy apartament...
Zaproponowaliśmy przyjaciółce by ,,wypożyczyła" mam swojego ośmioletniego synka.
I wtedy naszły mnie obawy...
Bo niespecjalnie znamy się na dzieciach. Nie wiadomo, co z nimi robić?
Ani jak je przekonać do względnego posłuszeństwa?
To wielka odpowiedzialność. Z godziny na godzinę byłam coraz bardziej przerażona.
Ale pojechaliśmy...
I był to wyjątkowo udany wyjazd.

Chłopcy może się nie zaprzyjaźnili, ale dobrze się razem bawili.
Obaj nauczyli się pływać. Obaj szaleli z piłką na boisku. Obaj wiosłowali w pontonie.
Nie wiem, czy były w okolicy głośniejsze dzieci. Raczej wątpię :roll:
Czas upływał nam (mnie i Kubie) na nieustającym uciszaniu ich i przypominaniu, że zawsze chodzimy prawą stroną.
Udało mi się odwiedzić Dubrovnik i Mostar. Pospacerować po Makarskiej i Stonie.
Przekonałam się, że podróż z dziećmi daje wiele radości i można z nimi pozwiedzać.
Oczywiście próbowali marudzić, a my udawaliśmy, że tego nie słyszymy. Szybko przestali :!:

Jak to z chłopcami, woleli towarzystwo Kuby od mojego.
Właściwie zwracali się do mnie w czterech sprawach:
-kiedy i co zjemy?
-skończyły się czyste skarpetki...
-skończył się papier toaletowy...
I najważniejsze:
-gdzie jest wujek :?: :lool:

Niejednokrotnie słyszę, że dzieci psują wyjazdy, że nie warto się z nimi ruszać i że jako osoba bezdzietna, nie mam o tym pojęcia...
Teraz mam już jako takie rozeznanie. Przekonałam się, że warto i wspaniale podróżować z dzieciakami.
Nauczyłam się, że nie wolno ulegać, gdy proszą o słodkie napoje. (Cukier w płynie wywołuje niesamowitą energię.)
Trochę się obrażali, ale było gorąco i pili wodę. Brawo ja :wink:

Zawsze myślałam, że coś tam wiem o piłce nożnej...
Nic bardziej mylnego, szybko dowiedziałam się, że na ten temat lepiej się nie odzywać :oops:

Szczęśliwie wróciliśmy. W Austrii zmarnowaliśmy 4 godziny w korkach.
Chłopców, dumnych z poparzenia meduzy i z pozdzieranymi kolanami (jak wakacje to wakacje) oddaliśmy prawowitym właścicielom :papa:

Czuję ogromny niedosyt. Tydzień w Chorwacji to zdecydowanie za mało.
I jeszcze taka ciekawa sytuacja, że przypadkiem spotkaliśmy w Blace sympatycznych ludzi z Wrocławia,
z którymi dawno temu korespondowałam, tu na forum. I wpadliśmy na siebie :D

Wakacje się kończą. Czas przezwyciężyć lenistwo. Lada dzień zabieram się za Sycylię...
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10603
Dołączył(a): 30.06.2010
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 30.08.2017 09:02

Brawo za odwagę za wakacje z dwójką nie własnych dzieci i to pierwszy raz.
Tylko, żeby młodzi się nie przyzwyczaili, że na wakacje z ciocią i WUJKIEM co roku będą jeździć :mrgreen:
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 819
Dołączył(a): 03.06.2008
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 07.09.2017 20:02

Droga do Mazara del Vallo

Budzi nas poranek. Marija krząta się po kuchni. Z jednej strony żal wyjeżdżać, dobrze nam tu,
z drugiej zobaczyliśmy w Palermo to co było do zobaczenia. Czas wyruszać dalej.
Śniadanie jemy na tarasie. Dokładnie to samo co wczoraj.
Wczoraj też upatrzyliśmy sobie na dole kawiarenkę z bardzo apetycznymi babeczkami z poziomkami.
Wczoraj planowaliśmy, że przed wyjazdem zajrzymy na babeczkę.
Dziś czujemy, że mamy już dość cukru. Żegnamy się z Mariją. Pakujemy rzeczy do auta. I lecimy dalej.

Wyjeżdżamy z Palermo. Kierujemy się w stronę lotniska. Potem odbijamy na południe.
Opuszczamy wybrzeże. Droga jest rozczarowująca. Dużo śmieci, niewykoszone pobocza.
IMG_6771 (Kopiowanie).JPG
IMG_6773 (Kopiowanie).JPG
IMG_6774 (Kopiowanie).JPG
IMG_6775 (Kopiowanie).JPG
IMG_6776 (Kopiowanie).JPG

Zanim na dobre oddaliliśmy się od wybrzeża, postanowiliśmy zatankować.
Stacja benzynowa na obrzeżach jakiegoś niewielkiego, no oko pustego miasteczka.
Ruch ani duży, ani mały. Przy dystrybutorach ubrane w obcisłe kombinezony, długonogie pracownice stacji, o bardzo długich paznokciach, które nie tyle proponują pomoc w tankowaniu, co po prostu nie dopuszczają możliwości samodzielnego zatankowania. Dystrybutorów jest kilka. Przy każdym dystrybutorze po trzy takie aktywne pracownice.
Zastanawiam się, skąd na ,,brzuchatej" Sycylii taki wysyp atrakcyjnych dziewczyn :?:
Kuba chyba nad niczym się w tej chwili nie zastanawia, Kubie po prostu się podoba :roll:

Jedziemy dalej. Zbaczamy z drogi by zajrzeć do Segesty. Mieści się tam park archeologiczny.
Parkujemy na sporym parkingu. Jest niedziela. Cieszymy się, że mamy miejsce.
I nie wiem, co nas podkusiło, zamiast główną drogą, ruszamy za innymi ,,skrótem" przez krzaki.
IMG_6777 (Kopiowanie).JPG
IMG_6781 (Kopiowanie).JPG
IMG_6783 (Kopiowanie).JPG
IMG_6785 (Kopiowanie).JPG
IMG_6786 (Kopiowanie).JPG

Idziemy zobaczyć amfiteatr. Idziemy i idziemy. I coraz mniej mamy na to ochotę. I coraz bardziej dociera do mnie, że jestem nieodpowiednio ubrana na przedzieranie się przez krzaczory.
Nasz skrót łączy się z jakimś asfaltem... Mijają nas autokary wycieczkowe.
Tak, na dole można było wsiąść w autokar i podjechać pod sam obiekt, wiedzielibyśmy, gdybyśmy nie poleźli za innymi.
Odechciewa nam się, stwierdzamy, że jakieś amfiteatry już przecież widzieliśmy, postanawiamy zawrócić.
Schodzimy, ale nie naszą dziką ścieżką, i nie asfaltem z autokarami, znajdujemy żwirową ścieżkę prowadzącą do antycznej świątyni. Dziarsko maszerujemy, prawie dochodzimy do celu... Bo tuż przed nim wyrasta nam budka, w której siedzi strażniczka obiektu i żąda od nas okazania biletów. Biletów oczywiście nie mamy. Pani informuje nas, że można je kupić na dole.
A nam odechciewa się wszystkiego. Wracamy na dół.
IMG_6788 (Kopiowanie).JPG

I zgodnie postanawiamy, że nabyliśmy się w Segeście. Postanawiamy na przyszłość lepiej przygotowywać się do ewentualnego zwiedzania. I równie zgodnie, postanawiamy poszukać jakiegoś obiadu.
Zjeżdżamy do kilku przydrożnych miejscowości. Wszystkie są puste. Żadnych ludzi, żadnych knajpek, żadnego życia.
Może chodzi o to, że jest niedziela? Dopadają mnie obawy, czy Sycylia poza Palermo nas nie rozczaruje. Jazda przez nią jest niepokojąca. W końcu zjeżdżamy do Castelvetrano. Miasteczko wygląda trochę jak na dzikim zachodzie.
Niewysokie kamieniczki, przyklejone jedna do drugiej. Nie ma ludzi. Wiatr przesuwa po ziemi liście i osty.
Przejeżdżamy główną ulicą i widzimy mężczyznę w białej koszuli stojącego przed restauracją. Stoi i czeka na nas... :D :papa:
No to parkujemy i wchodzimy, Jesteśmy w Trattoria da Giovanni.
Lokal jest spory. Wystrój bardzo skromny. Białe ściany. Na jednej z nich zdjęcie naszego Papieża.
Obsługuje nas szef i dwóch kelnerów. Wszyscy mówią wyłącznie po włosku.
Zamawiamy antipasto, dwa makarony i malutki dzbanuszek domowego wina dla mnie.
IMG_6791 (Kopiowanie).JPG
IMG_6792 (Kopiowanie).JPG
IMG_6793 (Kopiowanie).JPG

Jedzenie jest wybitne, wino wyborne. W knajpce pojawiają się kolejni goście, robi się tłoczno.
Pałaszujemy. Kuba prowadzi, więc tylko próbuje wina. Ja je wypijam...
I czuję, że moje ręce stają się bardzo ciężkie. Ogarnia mnie niesamowita senność.
Dziękujemy, płacimy, idziemy się przejść. Ale ja nie mogę iść...
Docieramy do pobliskiego parku, przysiadamy na ławce, i czekamy aż winna moc mnie opuści.
IMG_6796 (Kopiowanie).JPG
IMG_6804 (Kopiowanie).JPG

Wracamy do samochodu. Jeszcze tylko chwila jazdy i jesteśmy w Mazara del Vallo.
Tu również ani żywego ducha. Nawigacja doprowadza nas pod hotel.
Miasteczko charakteryzuje się dużymi wpływami arabskimi. Jest tam bardzo dużo Tunezyjczyków.
Zabudowa też jest tunezyjska. Domy z wewnętrznymi dziedzińcami.
Właśnie w takim domu mieści się nasz hotel Meliaresort Dimore.
Miły włoskojęzyczny recepcjonista pokazuje nam nasz pokój. Jego jedyne okno jest maleńkie i mieści się pod samym sufitem.
Sprawia to dziwne wrażenie. Cały wyposażenie budynku jest stare i klimatyczne.
IMG_6809 (Kopiowanie).JPG
IMG_6811 (Kopiowanie).JPG

Stare meble, zasłony, obrusy. Jest pięknie. Mamy do dyspozycji niewielki, biały dziedziniec.
Ściany hotelu są bardzo cienkie. Akustyka jest niesamowita.
Biorę prysznic. Przysiadam na chwilę na łóżku. I zasypiam.
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 819
Dołączył(a): 03.06.2008
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 25.09.2017 16:50

Budzę się punktualnie o siedemnastej. Budzę to mało powiedziane, ze snu wyrywa mnie donośne nawoływanie muezina do modlitwy. Mam wrażenie, że wieżyczka, z której dochodzi wołanie umiejscowiona jest u wezgłowia łóżka.
Będziemy się za tą wieżyczką rozglądać, nie znajdziemy jej, ale musi być gdzieś blisko.
Szybki prysznic i ruszamy na mały rekonesans.
IMG_6813 (Kopiowanie).JPG
IMG_6821 (Kopiowanie).JPG
IMG_6824 (Kopiowanie).JPG
IMG_6826 (Kopiowanie).JPG

Mazara del Vallo jest specyficzna. Fotogeniczna. Można odkryć tam piękne miejsca, przez chwilę pocieszyć oczy.
Ale brakuje jej tego czegoś, co nazywam klimatem.
Zabudowa starego miasta jest wąska. Przyklejone do siebie domostwa z wewnętrznymi dziedzińcami.
W obrębie starówki mieszkańcy głównie pochodzenia afrykańskiego.
Przechadzamy się wzdłuż kanału, później promenadą. Lokali gastronomicznych jest tam naprawdę niewiele.
Naliczyłam 3 restaurację. Jest też kawiarnia ze wspaniale wyglądającymi deserami, tyle tylko że deserów mamy już dość.
Wypijamy mrożoną kawę i spacerujemy.
Promenada doprowadza nas do wesołego miasteczka. Bawi się tam sporo ludzi.

Dochodzimy do głównej, handlowej uliczki. Wszystkie sklepy są otwarte. Na ulicy tłum ludzi.
Ludzi odstawionych jak na wesele. Wystrojeni, wyperfumowani, w szpilkach i z modnymi okularami. Kwintesencja Włoch.
Zaglądamy do jednego sklepu z ubraniami. Rzeczy piękne, jakościowo gorsze niż u nas, cenowo dwa racy droższe.

Czas coś zjeść. Na jakimś blogu czytałam o rewelacyjnej tunezyjskiej restauracji. Znajdujemy ją bez problemu,
jest dosłownie 300 metrów od naszego hotelu. Siadamy przy stoliku na ulicy. Wewnątrz też można usiąść.
Gości jest niewielu. Kelnerka mówi po włosku.
Zamawiamy aromatyczną, miętową herbatę. Dostajemy ją szybko, okazuje się mocna i bardzo słodka.
Do tego podają nam pieczywo z pastą z bakłażana.
Na przystawkę prosimy o brik. To jakby naleśnik do którego włożono twaróg, wbito jajko, szybko zamknięto i wrzucono na głęboki tłuszcz.
Pierwszy raz próbowałam tego w Tunezji, jest to ciężkie danie, ale raz na jakiś czas lubię go zjeść.
Po bardzo długim oczekiwaniu, podają nam go. Pyszny.
Na drugie danie zamówiliśmy, polecany na blogu kuskus z rybą. Czekamy na niego całą wieczność.
W końcu doczekaliśmy się...
Danie byłoby smaczne, gdybyśmy dostali tego po łyżeczce na przystawkę.
My dostaliśmy solidną miseczkę kaszy z odrobiną ryby na wierzchu. Jesteśmy mocno rozczarowani.
Potem odczekaliśmy kolejną wieczność i podano nam ,,oryginalny tunezyjski deser" czyli dwa maleńkie, twarde,
bardzo słodkie ciasteczka.
IMG_6828 (Kopiowanie).JPG
IMG_6831 (Kopiowanie).JPG
IMG_6834 (Kopiowanie).JPG
IMG_6835 (Kopiowanie).JPG
IMG_6836 (Kopiowanie).JPG
IMG_6837 (Kopiowanie).JPG

Ogólnie jedzenie była niespecjalna. Poza brikiem, nic szczególnego.
Nie zawszsze trzeba wierzyć internetowi. Drugi raz bym tam nie poszła.
I jak na prawie pusty lokal, czekaliśmy bardzo długo.

Czas na spacer. Trzeba choć trochę spalić kolację... Po chwili czujemy, że bardzo chce nam się pić.
No tak, kucharz nie żałował soli...
Długo szukaliśmy jakiegoś sklepiku by kupić wodę, ale nic takiego nie mogliśmy znaleźć.
Była budka ze słodkimi napojami, ale wody tam nie było.
W końcu znajdujemy bar, kupujemy dwie butelki wody i zadowoleni, trochę już zmarznięci maszerujemy do hotelu.
IMG_6838 (Kopiowanie).JPG
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 819
Dołączył(a): 03.06.2008
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 25.09.2017 21:17

tiwa napisał(a): O potrawkę z bakłażanów z parmezanem poprosiłem żonę i ... obiecała zrobić ją w niedzielę :P .

Zupełnie zapomniałam zapytać :oops: , czy potrawka była?
Może jakiś przepis?
Może i ja spróbowałabym upichcić...

piekara114 napisał(a):Tylko, żeby młodzi się nie przyzwyczaili, że na wakacje z ciocią i WUJKIEM co roku będą jeździć :mrgreen:

W sumie tak miło to wspominamy, że możemy czasem zabrać ich na jakieś wakacje.
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 25.09.2017 23:09

Magdalena S. napisał(a):Zupełnie zapomniałam zapytać :oops: , czy potrawka była?
Może jakiś przepis?
Może i ja spróbowałabym upichcić...

Potrawka z bakłażanów z parmezanem była (razem z sycylijskim winem :) ), ale podejrzewam, że nie taka dobra jak Wyście jedli na Sycylii :? . Wnioskuję to z moich doświadczeń nad sałatką grecką :mrgreen: . Jak bym się nie starał, to te zrobione w Polsce, nie smakują mi tak, jak te które zrobię (lub zamówię) w Grecji :lol: . Bardziej kwestia składników czy klimatu :roll: , bo za każdym razem staram się zrobić ją jak najlepszą :) :?: .
Wracając do bakłażanów, to przyrządza je moja żona (przepis z parmezanem ściągnąłem z internetu) po mistrzowsku :P i jak wrócimy do kraju, to postaram się przesłać Jej przepis na bakłażany po chińsku :!: . Były doprawdy niezwykłe, a na potrawach z bakłażanów to już się trochę znam :D .
Pozdrowienia z Milos, która ponownie nas zachwyca :D .
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 08.10.2017 11:52

Obiecany przepis https://tipy.interia.pl/artykul_16568,jak-zrobic-baklazana-po-chinsku.html.
Zamiast octu winnego mozna dać ryżowy. Teraz żona pichci bakłażana po indyjsku, czuję, że też będzie super :D .
Jak tam z dalszym ciągiem subiektywnej opinii :?: , bo po relacjach innych Cromaniaków, Sycylia pozostaje nadal w kręgu moich zainteresowań :) .
pzdr. :wink:
krombocher
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 643
Dołączył(a): 07.07.2010
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) krombocher » 09.10.2017 11:02

Nadrabiając po powrocie z Cro zaległości w czytaniu relacji z oczywistych względów akurat tej nie mogłem pominąć 8) tym bardziej, że Sycylia nęci, zwłaszcza pokazana oczami tak sympatycznej Autorki :wink:
Mam nadzieje, że uda się Adminom odzyskać cześć utraconych w sierpniu zdjęć.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za informatyków.
K
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 819
Dołączył(a): 03.06.2008
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 12.10.2017 23:45


Wypróbuję, niech no tylko wrócę do domu...
Bo obecnie ,,stacjonujemy" w słonecznej Chorwacji, skąd przesyłam serdeczne pozdrowienia 8) :papa:

krombocher napisał(a):Nadrabiając po powrocie z Cro zaległości w czytaniu relacji z oczywistych względów akurat tej nie mogłem pominąć 8) tym bardziej, że Sycylia nęci, zwłaszcza pokazana oczami tak sympatycznej Autorki :wink:

Zapraszam serdecznie. Biorę się do pisania...
Magdalena S.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 819
Dołączył(a): 03.06.2008
Re: Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magdalena S. » 12.10.2017 23:46

Mazara -najbardziej senny dzień mojego życia
Budzimy się rano. Spaliśmy dobrze, bo w hotelu oprócz nas, jest jeszcze tylko jedna para.
Gdyby było nas więcej, akustyka w budynku uniemożliwiłaby nam spanie. Słychać każdy szelest.
Schodzimy na śniadanie. Śniadanie podaje nam recepcjonista, który witał nas wczoraj.
Śniadanie: słodkie rogaliki, słodkie rogaliki z czekoladą, dwa rodzaje ciasta. Pan proponuje kawę.
Prosimy jeszcze o herbatę, pan jest zdziwiony, ale po chwili, zapijamy słodkie pieczywo, gorzką lurą.
Trochę mam już dosyć tych słodkości.
Czas na spacer.
IMG_6842 (Kopiowanie).JPG
IMG_6847 (Kopiowanie).JPG
IMG_6848 (Kopiowanie).JPG
IMG_6850 (Kopiowanie).JPG
IMG_6851 (Kopiowanie).JPG
IMG_6852 (Kopiowanie).JPG

Mazara to spore miasto. Kiedyś mieścił się tam port o dużym znaczeniu dla wyspy. Musieli mieszkać tam majętni ludzie.
Gdzieniegdzie widzimy pozostałości wspaniałych fasad.
Dziś jest tam jakaś przetwórnia rybna. Miasto jest niesamowicie senne.
Niewiele tam zieleni. Poza ścisłym starym miastem zabudowa jest luźniejsza, i naprawdę nie ma sensu tam spacerować.
Mazara ma długą promenadę i jak na zachodnią Sycylię, naprawdę długą plażę. Ale ta plaża zupełnie nie odpowiada nam do plażowania. Nikt się tam nie opala, mimo że jest bardzo gorąco. Jakoś nie mam ochoty leżeć na plaży, obserwowana z promenady przez cierpiącą na nadmiar wolnego czasu, ludność tubylczą.
Postanawiamy odpuścić sobie na dziś plażę.
Maszerujemy wzdłuż ulicy i bardzo szybko dociera do nas, że zobaczyliśmy już wszystko.
To przygnębiająca myśl, bo jest dziesiąta rano.
Cukier ,,przyjęty" przy śniadaniu nie pomaga. W przydrożnym barze wypijamy po fatalnym, gorzkim espresso.
W malutkim, nadającym się na plan filmowy sklepiku, kupujemy wodę i garść pięknych, dorodnych, kwaśnych czereśni. I wracamy na drzemkę do pokoju.

Koło południa przeprowadzamy kolejną próbę spędzenia czasu poza hotelem.
Recepcjonista polecił nam lokal na obiad, więc maszerujemy. Trochę błądzimy, ale w końcu znajdujemy polecaną trattorię. Problem w tym, że jest poniedziałek i trattoria jest dziś zamknięta.
Ale po sąsiedzku jest coś innego. Coś w rodzaju garmażerki.
Gotowe potrawki i kotlety czekają by nałożyć je na talerz. Można też zamówić pizzę lub makaron.
Te przygotowują na bieżąco. Sympatyczny kelner dziwi się, że od kotleta wolimy carbonarę.
Ale po chwili, dostajemy pyszne spagetti. Popijamy je rewelacyjnym winem. Rozmawiamy...
Z sąsiedniego stolika ktoś odzywa się do nas po polsku. Słabo, ale jednak po polsku.
Obok siedzi Sycylijczyk, od lat pracujący z Polakami w Hamburgu. Doskonale nas rozumie, mówić woli po niemiecku.
Przyjechał na wakacje do domu. Trochę rozmawiamy, żegnamy się.

Idziemy ,,wyspacerować" obiad.
IMG_6862 (Kopiowanie).JPG
IMG_6864 (Kopiowanie).JPG
IMG_6865 (Kopiowanie).JPG
IMG_6866 (Kopiowanie).JPG
IMG_6875 (Kopiowanie).JPG
IMG_6877 (Kopiowanie).JPG
Kilka razy ktoś zaczepia nas z prośbą o finansowe wsparcie...
Daleko nie uszliśmy. Znów ogarnia mnie senność nie do opanowania. Czuję, że za chwilę zasnę na stojąco :|
Postanawiamy, choć może to za dużo powiedziane, oznajmiam mężowi, że czas wracać na drzemkę.
Idziemy do pokoju. Przykładam głowę do poduszki.
Punktualnie o siedemnastej budzi mnie nawoływanie muezina.
Prysznic i ostatnie podejście do spaceru.
Godzina jest piękna. My to nazywamy ,,złotą porą". Energii mam jakby odrobinę więcej.
Przechadzamy się wzdłuż promenady. Myśl o jutrzejszym wyjeździe sprawia, że robi się trochę przyjemniej.
Zgodnie stwierdzamy, że są tu ładne zakątki, że przejazdem warto się tu zatrzymać i że skoro już raz się zatrzymaliśmy, możemy tu już nie wracać.
IMG_6899 (Kopiowanie).JPG
IMG_6900 (Kopiowanie).JPG
IMG_6903 (Kopiowanie).JPG
IMG_6904 (Kopiowanie).JPG
IMG_6905 (Kopiowanie).JPG
IMG_6906 (Kopiowanie).JPG
IMG_6907 (Kopiowanie).JPG

Robi się chłodno. Jest prawie ciemno. Łazimy bez celu uliczkami.
Kuba mówi, że coś by zjadł i chwilę później materializuje się przed nami pizzeria.
Wkoło roztacza się wspaniały zapach. W środku tylko jeden stolik. Lokal specjalizuje się w dowozach.
Na podłodze bosa dziewczynka, bawi się kawałkiem drożdżowego ciasta.
U nas pewnie bawiłaby się plasteliną, albo tabletem...
Zamawiany pizzę z bakłażanem i czekamy. Od pieca bije takie ciepło, że postanawiamy zjeść na zewnątrz.
Rozglądamy się za jakąś ławką. Akurat żadnej w okolicy nie ma. Pizza stygnie. Przysiadamy na krawężniku i w asyście okolicznych kotów, zjadamy kolację.
Potem niespiesznie wracamy do pokoju. Jutro ewakuacja :wink:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Króciutko i subiektywnie o zachodniej Sycylii. Maj 2017r. - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019