CROnikiCROpka napisał(a):Widzę, że lubisz najbardziej Rovinj z tej samej perspektywy, co ja

Trudno mi było się zdecydować, ale to chyba jest ta perspektywa
2 maja (środa): Plażowanie i wieczór we VrsarzeWracamy do Vrsaru, szybka zmiana garderoby i ruszamy na plażę:
Po drodze spotykamy piękną zieloną jaszczurkę:
Pierwsze w tym roku plażowanie odbędzie się na miejskiej plaży, która jest całkiem ładna:
Trzeba to uczcić puszką Pilsnera

Zdjęcia brak
Te dziewczyny najwyraźniej też coś świętują

:
Plaża w drugą stronę:
Nad nią znajduje się beach bar, a właściwie restauracja, bo można tu zjeść nawet rybę.
Zbieramy się na odwagę, żeby wejść do wody... W końcu wchodzi tylko mój mąż. Ja odwlekam ten moment, aż w końcu słońce chowa się za chmurami i już w ogóle nie mam ochoty na kąpiel

Co się odwlecze... Jeszcze wejdę do Jadranu podczas tego wyjazdu

Mąż czyta, a ja nie mogę się skupić (zawsze tak mam przez kilka pierwszych dni na plaży w Cro), zbyt wiele pięknych rozpraszających widoków

Idę więc na spacer z aparatem i oglądam kolejne plaże. Ta jest przyzwoita:
choć nasza lepsza. Kawałek dalej - beton i pusty basen

:
To już część campingu Orsera, na którego teren właśnie weszłam. No to skoro już tu jestem, zrobię rekonesans na ewentualną przyszłość

Teren jest ładny, w większości zacieniony i zielony (wiosna na Istrii!):
Ceny w maju są bardzo przyzwoite (wyszło mi koło 80 zł za naszą dwójkę), ale w sezonie - kosmiczne
Wracam powoli na plażę, do męża. Wspomniany beach bar/grill restaurant Vala:
Jest dość późno, więc zbieramy się na kwaterkę. Tam prysznic i przygotowania na wieczorne wyjście
Zanim jednak pójdziemy na kolację, pospacerujemy trochę uliczkami Vrsaru. Spotykamy znowu mojego ulubionego
lokalsa przypominającego mi gościa z Komižy

:
Pomnik z czerwoną gwiazdą, czyli jugonostalgia once again:
W kościele św. Marcina właśnie trwa nabożeństwo, więc wrócimy tu za chwilę:
Teraz wzdłuż murów miejskich:
pójdziemy sobie na punkt widokowy:
Ale ponieważ jest zajęty, sprawdzamy jeszcze następny - z ludzikami z kamienia:
Widok na marinę i wzgórze obok kamieniołomu, które jest kolejnym punktem widokowym we Vrsarze

:
Taras na wysokich "palach"

:
Romantiko

:
Słyszymy, że msza jeszcze trwa, więc spacerujemy kamiennymi uliczkami, chłonąc wyjątkowy klimat Vrsaru:
Takich urokliwych zaułków jest tu mnóstwo:
Jestem absolutnie zachwycona!
Nabożeństwo się kończy, więc wchodzimy do kościoła:
A potem w ślad za kocim przewodnikiem

:
zmierzamy na nabrzeże:
gdzie po raz trzeci już lądujemy w konobie La Rosa

:
Zjadamy pyszne skuše, wspaniale przyrządzone, z bardzo smaczną blitvą:
Potem jeszcze spacer do "domu" przez
bajnajtowy Vrsar...
To było piękne zakończenie wspaniałego dnia
