Po przerwie świąteczno-noworocznej wracam do kontynuowania foto wspomnień.
Już czwarty raz byliśmy na Marakrskiej Rivierze, a dotąd nigdy nie odważyliśmy się wjechać do parku Biokovo ...

Tym razem było inaczej.
Szybka decyzja - znajomi jadą do Dubrovnika, ale zapowiada się upał. Kilka godzin jazdy + zwiedzanie w upale, to nie dla nas. Wybieramy Biokovo, gdzie w górze na pewno będzie chłodniej
I nie mylimy się. Wiemy, że trzeba wyjechać wcześnie, by uniknąć licznych mijanek.
Początek nie wygląda strasznie, droga dość szeroka (można się jakoś wyminąć), sporo drzew i cienia.


Widoki w drodze powalające

W końcu robi się bardziej sucho i wąsko

Pszczoły chyba nie żyją w przepychu - trochę ostów i jakiś skalnych kwiatów



Jesteśmy na pośrednim punkcie widokowym


Jeszcze zdarzają się szerokie mijanki


Widać szczyt Jv. Jure. Nic nam nie grozi, bo od przepaści oddziela nas solidna barierka


Wyprzedzamy twardzieli

I jesteśmy na górze. Widoki przepiekne, pogoda idealna, choć trochę chłodno.

Nasi zostawili pamiątkę



Twardziel nas dogonił i objeżdża szczyt dookoła. W tle widach Hvar, Korculę i fragment Peljesac między nimi po lewej


Na szczyt wjechali na skuterze nasi południowi sąsiedzi. Ubrani trochę inaczej niż pozostali

Pani pozwala sfotografować swój tatuaż

Na wszelki wypadek z mniejszej odległości, żeby było widać dokładniej

Podczas zjazdu nie mamy szans - widać komu zostało więcej siły


Chorvat na skuterze ostrzega zjeżdżające auta, ze nadjeżdżają busy. Stajemy w pierwszej mijance


Inni stają żeby puścić nas. Nie wiedzą co czeka na nich kilka km dalej

W połowie góry ktoś mieszka, ma bar i trzyma konie. Mozna wykupić jazdę po górach

A w dole las...

Ponieważ zabraliśmy stroje i sprzęt do pływania, szukamy ładnej zatoczki, żeby odpocząć i wyłowić ostatnie muszle. Tym bardziej że za dwa dni wracamy do kraju

