napisał(a) Raul73 » 27.07.2012 13:12
Kichol napisał(a):
Prawda jest taka, że drogi mamy fatalne,
Coraz mniej aktualne - drogi mamy coraz lepsze, a autostrady (ile by ich nie było) jedne z najlepszych w Europie (pomijam ich trwałość - mówię o stanie obecnym).
wiec tym bardziej powinniśmy jezdzic zgodnie z przepisami.
Kiedyś nawet próbowałem - po kilku godzinach szlag mnie trafił i mi się odechciało. Nie mów, że ty zawsze zgodnie z przepisami jeździsz! W takim razie gratuluję niesamowitej odporności na stres.
Przez dziurawe drogi i szybką, agresywną jazde jezdzi potem po drogach masa frustratów...
Tez tak kiedyś myślałem. Ale przyjrzałem się, kim są ci "frustraci"i sam osobiście kilku poznałem. Bardzo często są to kierowcy zawodowi (mówimy o osobówkach), którzy
muszą być w oznaczonym miejscu o oznaczonej porze, bo jak nie - to wynocha z pracy. Taki kierowca przyjmuje sobie średnią na podstawie map i jedzie mniej więcej zgodnie z przepisami. Aż tu nagle wyjeżdża mu niedzielny dziadek albo baba z komórką przy uchu - i musi się wlec za takim 50 km/h na drodze, gdzie jest ograniczenie do 90. Ja na swoim odcinku krajówki do pracy (tylko 9 km!!) obserwuję takich safety carów codziennie sporo. Dziwisz się potem, ze ci "frustraci" wyprzedzają takich zawaligrodów na podwójnej ciągłej? Bo ja nie! Już wolę takiego "frustrata" niż blondynkę w pozycji prawie stojącej, która nie widzi nic prócz drogi przed autem i "ciśnie" 40 % mniej niż dozwolona!
Nie od dziś również wiadomo, że polskie znaki drogowe to jedna wielka kpina i bardziej utrudniają jazdę, niż pomagają - to w nawiązaniu do Szwecji na przykład.
JAki problem na gierkówce od Piotrkowa do Częstochowy podnieść dopuszczalną do 110, a nawet do 120, skoro jest to tam całkowicie bezpieczne i droga na to pozwala? I tak większość tak jeździ, a policji tam nie widać, fotopstryczki też pozdejmowali.
Ostatnio edytowano 27.07.2012 13:27 przez
Raul73, łącznie edytowano 2 razy