realista2 napisał(a):Po raz tysiąc pięćset czterdziesty siódmy powtórzę: to nie państwo ma partycypować w kosztach, tylko ci którzy brali udział w tej ryzykownej grze, a teraz umywają ręce czyli banki. Kosztami powinny podzielić się banki z kredytobiorcami.
Hm....czyli skoro bank podstawia mi rachunek maklerski, a ja umoczę na giełdzie niemiłosiernie, to bank powinien partycypować w moich kosztach, tak? Też brał udział w tej ryzykownej grze.
Bank podstawił ofertę, kto chciał to skorzystał. Ok, zapewne trafili się nieuczciwi doradcy, bo tych w bankach trochę jest, przy czym dla doradcy nie ma znaczenia, czy klient bierze w CHF, czy w PLN, więc nie wierzę w nagminne namawianie klientów na franki. Było taniej, klient brał - proste. BTW, wykonanie planu doradcy liczone jest od wolumenu, więc dla niego nie ma różnicy, jaka jest waluta kredytu.
Pomoc frankowcom w takiej formie, w jakiej chcą niektórzy będzie niesprawiedliwością wielką. Przewalutowanie na kurs, jaki był w czasie zaciągnięcie i pozostawienie oprocentowania w chf? Śmiech na sali. W tej kwestii stoję murem za bankami, bo to już jest szczyt chamstwa. Jak dla mnie, prosta sprawa:
1. Przewalutowanie po takim kursie jaki wtedy obowiązywał.
2. Ustalenie oprocentowania na takie, jakie wtedy obowiązywało dla PLN.
3. Uwzględnienie zmian stawek Wibor, który przez okres kredytowania się zmieniały.
4. Uwzględnienie zmian stawek Libor, wg których zmieniało się oprocentowanie kredytu w chf.
5. Pokrycie różnicy przez klienta.
6. Tyle w temacie.
Patent ten zapewne nie przejdzie, bo frankowcy na to nie pójdą. Ci, którzy krzyczą najgłośniej, to Ci, którzy zwąchali okazję i chcą wyrwać jak najwięcej. To nie poszkodowani, to cwaniaczki.
A propo... kredyty frankowe to najlepiej spłacane kredyty w Polsce. Zastanawiające?