woka napisał(a):marze_na napisał(a):Dzisiaj tylko "pi razy drzwi" porównywaliśmy oprocentowanie podczas herbatki u teściów. Oni mają kredyt w PLN z tego samego kwartału i w podobnej kwocie. Skupiliśmy się tylko na kwocie odsetek. Zakładając duuuuuże uproszczenie, że obecne oprocentowanie jest obowiązujące przez cały okres kredytowania

. Mój CHF 1,25%, ich PLN 5,75%. Różnica w łącznej kwocie zapłaconych odsetek przez 30 lat kredytowania to ponad 150 tys. zł, ok. 80% kwoty udzielonego kredytu... W dużym uproszczeniu mogę sobie pozwolić na kilkudziesięcioprocentowy wzrost kursu.
Oczom nie wierzę.
Pisałem już, że mediom nie wierzę. Zrobili z tego narodową tragedię a fakty nie są straszne. Przecież ci "frankowcy" nie stracili tylko zaoszczędzą/ zarobią mniej.
Trzeba pamiętać, że dla każdego kredytu to się będzie kształtować nieco inaczej. Za dużo zmiennych, żeby na jednym tylko przykładzie uogólniać, że każdy frankowicz zarobi kwotę X. Znaczenie ma marża jako składowa oprocentowania, kwota kredytu, okres kredytowania czy wreszcie kurs CHF/PLN po jakim zaciągnięto kredyt.
Ten ostatni czynnik ma chyba największe znaczenie, bo gdybym zaciągnęła kredyt w 2008 roku po kursie 2,00 to dziś kurs spłaty miałabym 117% wyższy. Czyli byłabym mocno pod kreską.
Telewizja nie do końca kłamie, bo ten kto wziął kredyt przy tym najniższym kursie franka, kiedy ceny nieruchomości były maksymalnie wywindowane rzeczywiście ma dzisiaj problem.
Nie wrzucisz dzisiaj frankowców do jednego worka "zyskali" bądź "stracili". Ja Ci powiem czy zyskałam czy straciłam za 21 lat

, ale na razie śpię spokojnie.
woka napisał(a):Z drugiej strony ..... ponoć (tak podają media) kredyt we frankach w większości zaciągali ci co nie mieli zdolności kredytowej. Ty Marzena też to pisałaś. To jaka to polityka tego naszego Państwa, że ci co mieli zdolność byli kierowani na gorsze warunki.
Nie byli kierowani na gorsze warunki, a mieli wybór.
Ja nie miałam. I wielu innych też, bo banki uważały, że nie stać nas, żeby spłacać klikuset zł wyższą ratę kredytu złotówkowego. Rata we franku przez dużą różnicę w oprocentowaniu była wyraźnie niższa.
Zresztą jak sobie przypomnę moje starania o kredyt to do dziś nie wiem czy śmiać się czy płakać.
Dwóch doradców kredytowych po minucie rozmowy stwierdziło, że nikt nam kredytu nie da. Parę banków zniechęciło warunkami nie do odrzucenia

występując z pozycji silniejszego, większość banków faktycznie odmawiało. Wszystko dlatego, że mąż miał dzialność od raptem 3-4 miesięcy, w branży, którą sektor bankowy jednomyślnie uznał za ryzykowną i wymagał, by była prowadzona conajmniej pół roku a najlepiej rok i jego zarobków w ogóle nie wliczali do dochodów

. A mąż wykonuje jeden z zawodów od lat najpilniej poszukiwanych na rynku, jest programistą

.
woka napisał(a):Moim zdaniem - nie ma tematu (społecznego) a w mediach temat "frankowy" za chwilę ucichnie.
Już to pisałam, każdy kredyt do inna historia. Będą też dramatyczne, gdy okaże się, że nie będzie na spłatę i bank wystawi tytuł egzekucyjny. Albo zarząda dodatkowego zabezpieczenia.