Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

DWIE WYSPY A.D. 2019

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
gusia-s
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5375
Dołączył(a): 15.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) gusia-s » 18.02.2020 22:40

Mi się Vis podoba :) palmy - choć rzeczywiście trochę w złej formie :( , kamienne domki i nawet dalmatyńczyki :)
travel
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2141
Dołączył(a): 20.11.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) travel » 19.02.2020 14:10

maslinka napisał(a):
travel napisał(a):I tutaj palmy też nie wyglądają najlepiej

Obawiam się, że to może być sprawka tego szkodnika (crveni surlaš), który w 2018 roku grasował w Czarnogórze i w okolicach

Oby nie ,to chyba mniej szkodzi palmom lekki mróz :roll:

maslinka napisał(a):
travel napisał(a):Spacerujemy po nabrzeżu. Jak dla mnie jest tu mało przytulnie:

Kut, moim zdaniem, zdecydowanie ładniejszy niż Luka.

Też tak myślę. Choć Kut nie umywa się do Komižy 8)

Katerina napisał(a):Sprawdziłam ile dokładnie idzie się wzdłuż Rivy od Trajektnej Luki do Czeskiej Villi i plaży Grandovac...
To całkiem niezły spacerek, gdy odbyliśmy go dwa lata temu w dwie strony to czułam te 6 km w nogach :D


Dlatego podczas tej parnej i upalnej pogody przemieszczaliśmy się po Visie samochodem.
Dłuższy spacer mógł się skończyć w pobliskim szpitalu :roll:


Katerina napisał(a):
travel napisał(a):Dowiaduję się,że są aż z Ostródy i do Splitu mają 1700km 8O

Ja mam też tyle, albo więcej :roll:


I dlatego Ciebie też podziwiam :hearts: :smo:

gusia-s napisał(a):Mi się Vis podoba :) palmy - choć rzeczywiście trochę w złej formie :( , kamienne domki i nawet dalmatyńczyki :)

I bardzo dobrze,że ludzie mają różne gusty :D
Jak Dalmacja to muszą być dalmatyńczyki :mrgreen:
Magda O.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1269
Dołączył(a): 20.07.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magda O. » 19.02.2020 15:41

Vis jest fajny, ale chyba nie ma startu do Komižy :wink: w żadnym z nich nie byłam, opieram swoją opinię tylko na zdjęciach z relacji :)
Może dotrę kiedyś w końcu na Vis...
Dalmatyńczyki :hearts:
Katerina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4065
Dołączył(a): 18.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katerina » 19.02.2020 15:43

travel
Dłuższy spacer mógł się skończyć w pobliskim szpitalu :roll:


Niestety, to nie szpital, tylko przychodnia - choć rozmiarem przypomina duże centrum medyczne.
Ten sam lekarz obsługuje pacjentów i w Visie i w przychodni w Komiży - mieliśmy przyjemność go poznać , przyjemny był (bardzo hippy :D ), choć okoliczności poznania były stresujące. Na Visie nie mogliśmy nawet zrobić Małżowi badania krwi - odsyłał nas katamaranem do Splitu, ale nie posłuchaliśmy :roll: :oczko_usmiech: Okazało się, że sam kontakt z autorytetem medycznym wpłynął natychmiast na poprawę stanu zdrowia u małżonka :mrgreen:
Dowiedziałam się sporo o opiece zdrowotnej na Visie od Mladena ze Stone Garden - na Visie nie ma też weterynarza, ani...dentysty :la: :nice:
:papa:
Epepa
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 244
Dołączył(a): 29.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Epepa » 19.02.2020 15:52

travel napisał(a):
maslinka napisał(a):
travel napisał(a):I tutaj palmy też nie wyglądają najlepiej

Obawiam się, że to może być sprawka tego szkodnika (crveni surlaš), który w 2018 roku grasował w Czarnogórze i w okolicach

Oby nie ,to chyba mniej szkodzi palmom lekki mróz :roll:

Rozmawiałam o surlasie z moimi gospodarzami w Primosten i w Zuljanie. W tych miejscach palmy już niestety są zainfekowane i padają jedna po drugiej. :( To prawdziwa plaga i bardzo narzekali, że rząd chorwacki nic z tym nie robi. Podobno zaczęło się od tego, że w Czarnogórze chcieli dosadzić palm w kurortach nad morzem, żeby wyglądały bardziej ekskluzywnie. :roll: Zamiast wyhodować je lub kupić na miejscu, sprowadzili palmy z Chin, bo było taniej. I w nich przyjechał właśnie surlas. :evil: A że na wybrzeżu Adriatyku nie ma żadnego naturalnego antagonisty, który by go zwalczał, wkrótce zaczął się panoszyć i nic nie jest w stanie powstrzymać tej postępującej zarazy. :cry: Na lądzie już dużo miejsc zaatakowanych, na bardziej odległych wyspach sytuacja wygląda lepiej, ale nie wiadomo, czy to też nie kwestia czasu.
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11838
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 19.02.2020 15:55

Epepa napisał(a):Rozmawiałam o surlasie z moimi gospodarzami w Primosten i w Zuljanie.

Ojej :(
Dzięki za informacje, szkoda, że takie złe :(

W Czarnogórze po prostu obcinali całe "pióropusze". Być może to jedyna możliwość, żeby powstrzymać szkodnika. Tylko dlaczego nic z tym nie robią... :evil:
Epepa
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 244
Dołączył(a): 29.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Epepa » 19.02.2020 16:05

Katerina napisał(a):Dowiedziałam się sporo o opiece zdrowotnej na Visie od Mladena ze Stone Garden - na Visie nie ma też weterynarza, ani...dentysty :la: :nice:
:papa:

Mam nadzieję, że coś więcej nam o tym napiszesz w relacji. :smo: Bez dentysty w nagłych wypadkach musi nie być za wesoło. Ciekawe, czy muszą płynąć aż do Splitu, czy jest gabinet gdzieś bliżej np. na Hvarze. :roll:
Epepa
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 244
Dołączył(a): 29.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Epepa » 19.02.2020 16:15

maslinka napisał(a):
Epepa napisał(a):Rozmawiałam o surlasie z moimi gospodarzami w Primosten i w Zuljanie.

Ojej :(
Dzięki za informacje, szkoda, że takie złe :(

W Czarnogórze po prostu obcinali całe "pióropusze". Być może to jedyna możliwość, żeby powstrzymać szkodnika. Tylko dlaczego nic z tym nie robią... :evil:

Mieliśmy nadzieję, że z tych pni może jeszcze wyrosną nowe liście, ale Slaven, mój gospodarz z Zuljany mówił, że one raczej już nie mają szans się odrodzić. Surlas odgryza te liście od pnia i one usychają, a później opadają i drzewo jest martwe. Ze smutkiem patrzyliśmy na palmę w ogródku, którą lata temu posadził jego pradziadek. Z dnia na dzień wyglądała coraz gorzej, a w dniu naszego wyjazdu to już całkowicie zmarniała. Podobnie palmy w porcie. Gdzieniegdzie były już tylko same pnie, a pozostałe miały "klapnięte" w dół liście. W Primosten nasz gospodarz wyciął te pniaki, które zostały i bardzo żałował palm, bo ponoć były naprawdę piękne. W małym parku przy kościółku Sv. Roka też wszystko doszczętnie wygryzione. Na szczęście palmy są jeszcze w mieście Korcula i w Trogirze. Przynajmniej były kilka miesięcy temu.
travel
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2141
Dołączył(a): 20.11.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) travel » 19.02.2020 21:28

Magda O. napisał(a):Vis jest fajny, ale chyba nie ma startu do Komižy :wink:

Dla mnie nie , ale dla Ciebie kto wie :?: :D

Katerina napisał(a):
travel napisał(a):Dłuższy spacer mógł się skończyć w pobliskim szpitalu :roll:

Niestety, to nie szpital, tylko przychodnia - choć rozmiarem przypomina duże centrum medyczne.
Ten sam lekarz obsługuje pacjentów i w Visie i w przychodni w Komiży - mieliśmy przyjemność go poznać , przyjemny był (bardzo hippy :D ), choć okoliczności poznania były stresujące. Na Visie nie mogliśmy nawet zrobić Małżowi badania krwi - odsyłał nas katamaranem do Splitu, ale nie posłuchaliśmy :roll: :oczko_usmiech: Okazało się, że sam kontakt z autorytetem medycznym wpłynął natychmiast na poprawę stanu zdrowia u małżonka :mrgreen:
Dowiedziałam się sporo o opiece zdrowotnej na Visie od Mladena ze Stone Garden - na Visie nie ma też weterynarza, ani...dentysty :la: :nice: :papa:


A z zewnątrz wydaje się być konkretną placówką 8O
Dodatkowo jeszcze ta karetka, stojąca pod budynkiem
DSCN4823.JPG


Swoją drogą po co szpital na wyspie, jak jest taki doktor co leczy samym wzrokiem :mrgreen:

Ps.Dużo nie brakowało a mój małż też by tam wylądował :roll:

Epepa napisał(a):Rozmawiałam o surlasie z moimi gospodarzami w Primosten i w Zuljanie. W tych miejscach palmy już niestety są zainfekowane i padają jedna po drugiej. :( To prawdziwa plaga i bardzo narzekali, że rząd chorwacki nic z tym nie robi. Podobno zaczęło się od tego, że w Czarnogórze chcieli dosadzić palm w kurortach nad morzem, żeby wyglądały bardziej ekskluzywnie. :roll: Zamiast wyhodować je lub kupić na miejscu, sprowadzili palmy z Chin, bo było taniej. I w nich przyjechał właśnie surlas. :evil: A że na wybrzeżu Adriatyku nie ma żadnego naturalnego antagonisty, który by go zwalczał, wkrótce zaczął się panoszyć i nic nie jest w stanie powstrzymać tej postępującej zarazy. :cry: Na lądzie już dużo miejsc zaatakowanych, na bardziej odległych wyspach sytuacja wygląda lepiej, ale nie wiadomo, czy to też nie kwestia czasu......
Mieliśmy nadzieję, że z tych pni może jeszcze wyrosną nowe liście, ale Slaven, mój gospodarz z Zuljany mówił, że one raczej już nie mają szans się odrodzić. Surlas odgryza te liście od pnia i one usychają, a później opadają i drzewo jest martwe. Ze smutkiem patrzyliśmy na palmę w ogródku, którą lata temu posadził jego pradziadek. Z dnia na dzień wyglądała coraz gorzej, a w dniu naszego wyjazdu to już całkowicie zmarniała. Podobnie palmy w porcie. Gdzieniegdzie były już tylko same pnie, a pozostałe miały "klapnięte" w dół liście. W Primosten nasz gospodarz wyciął te pniaki, które zostały i bardzo żałował palm, bo ponoć były naprawdę piękne. W małym parku przy kościółku Sv. Roka też wszystko doszczętnie wygryzione. Na szczęście palmy są jeszcze w mieście Korcula i w Trogirze. Przynajmniej były kilka miesięcy temu.


Wielka szkoda :(
Mam tylko nadzieję, że może w końcu uda się opanować tą "zarazę" :roll:
travel
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2141
Dołączył(a): 20.11.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) travel » 29.02.2020 23:06

Odcinek dziesiąty cd - powrót z wycieczki i wieczorna fiesta w Komižy

Z Visu do Komižy wracamy nową drogą.
Mijamy punkt widokowy . Nie zatrzymujemy się tu, bo po widokach ze szczytu Hum widok stąd jest mniej interesujący.
Robię zdjęcie z samochodu:
2.JPG


Zjeżdżając w dół serpentyną nagle zauważamy to:
1.JPG


Wczoraj widzieliśmy tą kamienną konstrukcję na tablicy viskiego geoparku.
Dochodzę do wniosku ,że konstrukcję najlepiej będzie widać właśnie z punktu widokowego , który przed chwilą minęliśmy.
Ale żeby zawrócic musimy zjechać aż do Komižy.
W trakcie zjazdu uwieczniam czerwcową bardzo soczystą zieleń:
2a.JPG

2b.JPG

3.JPG

4.JPG


Wracamy i parkujemy przy punkcie widokowym.
Stąd świetnie widać serpentynę , którą przed chwilą zjeżdżaliśmy i kamienną tarasową konstrukcję .
Okazuje się ,że jest to winnica 8O
5.JPG

6.JPG

7.JPG

8.JPG

9.JPG


Widok w stronę Komižy:
10.JPG

11.JPG

12.JPG


Po drugiej stronie drogi na przeciwko punktu widokowego stoi malutki kościółek sv.Mihovila
13.JPG

14.JPG


Mam ochotę przyjrzeć mu się z bliska ,ale przypomina mi się jak Katerina w swojej relacji pisała o licznych pajęczynach w okolicy kościółka :roll: i odpuszczam.

Wracamy na kwaterkę.
Tutaj spotyka nas miła niespodzianka.
Małż dostaje od gospodarzy butelkę wina z okazji urodzin :D
Tak nas wciągnęły te wakacje ,że oboje o tym zapomnieliśmy :?
Chcemy się z nimi spotkać wieczorem , ale okazuje się ,że dziś idą na grilla do znajomych.
No cóż może kiedy indziej.

Poem małż robi sobie sjestę a ja jak zwykle pstrykam :D:
w stronę morza -dalej wieje i to bardzo mocno:
15.JPG


i w drugą stronę
16.JPG


jak zaczynam zoomować to okazuje się ,że świetnie widać stąd punkt widokowy i kościółek
17.JPG

18.JPG

19.JPG

20.JPG


Wieczorem idziemy na spacer i kolację
21.JPG

22.JPG


i znowu cytryny
23.JPG

24.JPG


25.JPG

26.JPG

27.JPG


po drodze spotykamy uroczego mruczka :D
28.JPG

29.JPG

30.JPG


W Komižy w czerwcu nie zobaczy się tradycyjnego zachodu słońca
31.JPG

32.JPG


Znowu zagłębiamy się w ulicę Ribarską
34.JPG

33.JPG
travel
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2141
Dołączył(a): 20.11.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) travel » 01.03.2020 00:18

Dziś będziemy jeść w konobie Bako.
Trochę tu drogo, więc nie szalejemy.
Zamawiamy zupę rybną, małże, sałatkę z grillowanych warzyw i na deser ciasto wiśniowe.
I tylko ta ciasto nam smakowało :roll:
Za to widoki stąd są doskonałe:
35.JPG

36.JPG

37.JPG


i na słynną Jasrożerę z okienkiem:
38.JPG


i na pana od oprawiania zamawianych ryb:
39.JPG


Tymczasem robi się ciemno i z daleka widzimy ,że na rivie coś się dzieje:
40.JPG

41.JPG

42.JPG


Jeszcze tylko jeden rzut oka na Bako i Jastrożerę;
43.JPG


i wracamy:
44.JPG

45.JPG

46.JPG

47.JPG

48.JPG

49.JPG

50.JPG


Przy rivie w ramach Roty Palagružonej (chyba dobrze to odmieniłam?) reklamują się mariny z różnych rejonów Chorwacji .
Trwają też przygotowania do występu klapy i do darmowego poczęstunku z sardelami w roli głównej.

Żeby skrócić sobie czas oczekiwania ,idziemy na molo przyjrzeć się stojącym tam statkom:
51.JPG

52.JPG

53.JPG


Stoi tu też żółty dwumasztowiec, który widzieliśmy wcześniej:
54.JPG

55.JPG


i nagle dostrzegam tam czeską banderę 8O :lol:
56.JPG

57.JPG

A to ci niespodzianka- kraj bez dostępu do morza i taki statek :mrgreen:

Wracamy na rivę akurat w momencie , gdy zaczynają rozdawać darmowy posiłek : gulasz z sardeli , sardele z grilla i sardele w occie z cebulą. Powiem krótko - ościste to było i nie w naszym guście :)

O 22.30 zaczyna się występ klapy:
58.JPG

59.JPG

60.JPG

61.JPG


Słuchamy przez chwilę a potem idziemy do baru Hum na drinki typu sex on the Vis :mrgreen:

Tuż przed północą wracamy
62.JPG

63.JPG


Laku noć :papa:
Katerina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4065
Dołączył(a): 18.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katerina » 02.03.2020 21:14

Izo, bardzo fajne kadry z serpentyną, skałami i winnicami. No i faktycznie - soczyście tam w czerwcu z tą zielenią :hearts:
travel
Mam ochotę przyjrzeć mu się z bliska ,ale przypomina mi się jak Katerina w swojej relacji pisała o licznych pajęczynach w okolicy kościółka :roll: i odpuszczam.

Wystarczyło się lekko schylić i doszłabyś do kościółka pod :lol: strefą zapajęczoną :lol:
Małż dostaje od gospodarzy butelkę wina z okazji urodzin :D
Tak nas wciągnęły te wakacje ,że oboje o tym zapomnieliśmy

Miło z ich strony, ale skąd wiedzieli o urodzinach małżonka?
Dziś będziemy jeść w konobie Bako.
Trochę tu drogo, więc nie szalejemy.
Zamawiamy zupę rybną, małże, sałatkę z grillowanych warzyw i na deser ciasto wiśniowe.
I tylko ta ciasto nam smakowało

A tak zachwalałam ośmiornicę duszoną w czerwonym winie w konobie Bako :roll: :wink:
i nagle dostrzegam tam czeską banderę 8O :lol:

Powiększ (rzeczywiste wymiary: 1152 x 768)
A to ci niespodzianka- kraj bez dostępu do morza i taki statek

Będziesz jeszcze pisała o tym statku, czy mam dorzucić swoje trzy grosze?? :mrgreen:
travel
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2141
Dołączył(a): 20.11.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) travel » 03.03.2020 19:13

Katerina napisał(a):
travel napisał(a):Mam ochotę przyjrzeć mu się z bliska ,ale przypomina mi się jak Katerina w swojej relacji pisała o licznych pajęczynach w okolicy kościółka :roll: i odpuszczam.

Wystarczyło się lekko schylić i doszłabyś do kościółka pod :lol: strefą zapajęczoną :lol:

I zamiast pająka na twarzy ,miałabym go na plecach :roll:
Never :!:
Katerina napisał(a):
travel napisał(a):Małż dostaje od gospodarzy butelkę wina z okazji urodzin :D
Tak nas wciągnęły te wakacje ,że oboje o tym zapomnieliśmy

Miło z ich strony, ale skąd wiedzieli o urodzinach małżonka?

Po przyjeździe spisali nasze dane z dowodów osobistych i stąd wiedzieli :D

Katerina napisał(a):
travel napisał(a):i nagle dostrzegam tam czeską banderę 8O :lol:
A to ci niespodzianka- kraj bez dostępu do morza i taki statek

Będziesz jeszcze pisała o tym statku, czy mam dorzucić swoje trzy grosze?? :mrgreen:

Dorzucaj nawet 10 groszy :smo:
Chętnie poczytam :papa:
travel
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2141
Dołączył(a): 20.11.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) travel » 11.03.2020 23:32

Odcinek jedenasty - hardcorowa Stiniva i zimna Srebrna

Wrzucam ten odcinek jako przeciwwagę do ostatnio najbardziej popularnego wątku na forum dotyczącego pewnego wirusa :roll: :(
Może trochę błękitów w tym poście pozwoli chociaż na chwilę oderwać się od smutnej rzeczywistości , zapraszam :D

Wieczorem po powrocie z fiesty z okazji Roty Palagružonej położyliśmy się dość późno.
Zasypiałam z nadzieją na spokojny sen , gdyż kolejnego dnia była niedziela.
Niestety o 4 rano obudziło mnie głośne skrobanie do drzwi.
Co jest ?! Ktoś się do nas włamuje , czy co? 8O
Oczywiście małż jak zwykle spał jak zabity i nie obudziłby go nawet wybuch wulkanu :roll:
Podbiegłam do drzwi .... ale szybko zorientowałam się ,że to nie u nas.
Wyszłam na balkon i zobaczyłam przyczynę tego dziwnego skrobania.
Nasz sąsiad -ten od smutnego psa na łańcuchu - otwiera swój garaż.
Jezusie co on tu robi w niedzielę o 4 rano :?: :twisted:
W wielkim garażu stoi tylko malutki ciągniczek. Sąsiad wytoczył ciągniczek z garażu.....zamarłam,
myśląc ,że zaraz go odpali i obudzi całą Komižę.
Ale sąsiad skierował ciągniczek w dół ulicy , wskoczył na niego i po cichutku potoczyli się w dół.
Odetchnęłam z ulgą i wróciłam do łóżka z kolejną nadzieją na sen do 6 .
Niestety po chwili rozbolał mnie brzuch , co skończyło się pośpieszną wizytą w toalecie :roll:
Coś mi się zdaje ,że zaszkodziły mi te ościste sardele z fiesty.
No to sobie pospałam.
Zabieram sprzęt ,czyli książkę i aparat fotograficzny i cichutko wychodzę na taras.
O 4.30 robi się jasno . Czekam na wschód słońca, który powinien być o 5.20.
To będzie gdzieś tu:
1.JPG


Kościółek niedaleko puntu widokowego:
2.JPG


Słońca jednak nie widać., choć jest już całkiem jasno
3.JPG

4.JPG

5.JPG

6.JPG


W końcu jest słońce :!: Wychodzi zza gór dopiero o 6.30
7.JPG


Komiža położona jest między górami i słońce operuje tu zdecydowanie krócej.
Tak samo jest wieczorem : słońce powinno zachodzić o 20.40 a tymczasem znika za górami już o 19.30 .
Czyli żeby na Visie zobaczyć w czerwcu zachód słońca trzeba wyjechać z Komižy
Przypomina mi to Kotor.

Oświetlone skałki:
8.JPG


Pogoda jest piękna. Słońce świeci , wieje dość mocny wiatr i jest zdecydowanie chłodniej. W mojej głowie rodzi się plan :idea:

Po 7 słyszę ryk silnika - sąsiad wraca na swoim ciągniczku. Odgłos silnika ciągniczka jest odwrotnie proporcjonalny do wielkości tego pojazdu :twisted: :roll:
Sąsiad wrócił z pomocnikiem , a ciągniczek był załadowany zgrzewkami wody mineralnej 8O
9.JPG

10.JPG


O 8 bezlitośnie budzę małża i przedstawiam mu plan na dziś :D
Ten plan to oczywiście Stiniva. Pogoda jest idealna : tylko 24 stopnie i chłodny wiatr.
Pakujemy plecaczek, ubieramy porządne buty i o 9.30 wyjeżdżamy.
Skręcamy w starą drogę do Visu i po chwili zatrzymujemy się na zdjęcia . Widoki zwalają z nóg 8O
11.JPG

12.JPG

13.JPG


Biševo :
14.JPG

15.JPG


i Svetac:
16.JPG


Przed Pliskim Poljem skręcamy w prawo w kierunku Marine Zemlje i tam zatrzymujemy się na parkingu , gdzie zaczyna się zejście na słynną plażę Stiniva. Na parkingu stoją tylko dwa samochody. Jest dobrze :D
Robię zdjęcia tablic informacyjnych , w tym tej z ostrzeżeniem ,że zejście na plażę jest na własną odpowiedzialność:
18.JPG

17.JPG

19.JPG


Wydaję mi się ,że jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność i przede wszystkim mamy pełne buty.
Skręcamy w ścieżkę prowadzącą do plaży, która jest kamienista ale schodzi łagodnie w dół.
Przed nami idą cztery dorosłe osoby w japonkach z dwójką dzieci. Jedno z dzieci ma ok.1,5 roku i niesie go matka na rękach a drugie to niemowle i siedzi w nosidełku na plecach tatusia. Ten widok nastraja nas optymistycznie. Jak oni w takim obuwiu i z małymi dziećmi dadzą radę to my tak przygotowani na pewno zejdziemy tam na luzie.
20.JPG


Nie spieszymy się ,żeby zachować pewną odległość i bezludzione zdjęcia.
Po chwili zaczyna wyłaniać się ONA 8O
21.JPG


No luzik, to zejście wcale nie jest trudne.
Ale dość szybko zejście robi się bardzo strome. Są tu bardzo wysokie skalne stopnie i głazy ,z których muszę schodzić przysiadając , a nogi mam dość długie. Ale najgorsze są luźne drobne kamienie - jeden nieostrożny ruch i można razem z nimi zjechać w dół.

Doganiamy ludzi przed nami . Jak oni dają radę w tych klapkach i w dodatku z małymi dziećmi:?: :?:
No tak, przecież są co najmniej 20 lat młodsi od nas :roll:
A my swego czasu z 3,5- letnim dzieckiem na plecach weszliśmy na Giewont.
W pewnym momencie mężczyzna z dzieckiem na plecach poślizgnął się na tych luźnych kamieniach i upadł.
Całe szczęście , że nie na plecy. Ale przestraszone dziecko zanosiło się płaczem przez dalszą drogę.

Zatrzymujemy się na focenie. Stiniva w pełnej krasie:
22.JPG

23.JPG

24.JPG


Schodzimy dalej. Z wysiłku jest mi bardzo gorąco i zużywam większość chusteczek higienicznych do wycierania potu z czoła.
Nagle słyszę soczyste przekleństwo małża.
Odwracam się i widzę krwawą ranę na jego łydce.
Nogę rozorały mu dwie sterczące gałęzie wystające z krzaka przy ścieżce, które ktoś ułamał :roll:
Krew się leje , a ja zapomniałam plastrów :!: 8O
Rana a właściwie dwie szramy są dość głębokie i małż usiłując zatamować krwawienie zużywa resztę chusteczek.
Momentalnie tracę chęć na dalszą wycieczkę , ale małż upiera się i idziemy dalej.
Krew na nodze przysycha , ale zdarta skóra piecze i to dekoncentruje małża...
Po kilku metrach zjeżdża w dół po luźnych kamieniach. Upadając, podpiera się ręką i w tym momencie w środkowy palec wbija mu się ostry kamień. O mało nie zemdlałam jak to zobaczyłam :roll:
Ale małż fachowiec w swojej branży ze stoickim spokojem wyciągnął kamień z palca i postawił szybką diagnozę :
- rana do jest do szycia , co najmniej 1 szew .
I znowu krew się leje . Wygrzebuję z plecaka resztkę papieru toaletowego i proponuję małżowi powrót do samochodu i szybką jazdę do Visu szukać lekarza . Ale małż stwierdza, że mamy już niedaleko i może w barze na plaży dadzą nam jakiś opatrunek , a szycie palca może godzinkę poczekać. Oczywiście słyszę jeszcze ,że wymyśliłam sobie "niezłą" wycieczkę :?
W końcu po półgodzinie schodzenia docieramy do plaży i idziemy prosto do baru
25.JPG

26.JPG


Nie wiem jak nazywa się plaster po angielsku więc pokazuję kelnerowi małżowy palec, mówiąc : "Do you have....?"
Facet zastanawia się chwilę i pyta "Flaster?" I w ten sposób przyswajam kolejne chorwackie słówko :D
Kelner przynosi plaster i mówi ,żeby najpierw odkazić palec w morzu , bo on nic takiego nie ma.
Małż jednak nie decyduje się na takie odkażanie.

Jest 10.30 a na plaży jest już z 15 osób i cały czas nadchodzą kolejne
29.JPG

30.JPG


Robię co mogę ,żeby ludzi na zdjęciach było jak najmniej
27.JPG

28.jpg

32.JPG

33.JPG

34.JPG

35.JPG

36.JPG

37.JPG

39.JPG

40.JPG

41.JPG

42.JPG

43.JPG

44.JPG


Po ostatnich wydarzeniach humory nam nie dopisują .Na plaży spędzamy jakąś godzinkę.
Ostatnie zdjęcie z poziomu kocyka
45.JPG


i wracamy.

Powrót jest znacznie łatwiejszy i szybszy niż zejście na plażę.

Małż wyciąga apteczkę z samochodu i robi sobie opatrunek. Na moje oko rana na placu wygląda paskudnie ,
ale małż po jej oczyszczeniu stwierdził ,że krew przyschła i rana zrośnie się bez zakładania szwów.
To samo zrobił z ranami na nodze i gotowe 8O

:papa: :papa:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11838
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 11.03.2020 23:52

Hardcore i horror w jednym! 8O Nie zazdroszczę takiej przygody, ale Twój Małż to twardziel :D

Pięknie, ale nie wiem, o której tam trzeba przyjść (w czerwcu!), żeby było bezludziowo :?
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
DWIE WYSPY A.D. 2019 - strona 27
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019