ok to jedziemy dalej
po przylocie do Dubrownika rozlokowali nas po autokarach by zawieźć każdego z osoba do jego hotelu, villi , pensjonatu.
Ruszamy a Pani rezydent wyczytuje hotele do jakich po kolei będziemy zajeżdżać w celu zakwaterowania wczasowiczów - z racji że podziwiałem piękne widomi nie zwróciłem uwagi że naszej villi nie ma
jak już wspomniałem wcześniej w biurze podróży dostaliśmy informacje że transfer z Dubrownika do Splitu to max 5 godzin - teoretycznie to jakieś 250 kilometrów więc mogło by być. Przed wyjazdem włączyłem jeszcze tylko gps w celu naniesienia drogi na mapę. Jedziemy jedziemy , mijamy starą część Dubrownika
Po 2 godzinach zrobiliśmy gdzieś przerwę na kawę i potrzeby biologiczne
Zamówiliśmy sobie jakąś kawkę nawet nie wiem co to było ale tak dobrej kawy już dawno nie piłem - nie kupujemy żadnej wody ani prowiantu bo przecież zaraz mamy być na miejscu
I jedziemy , jeden hotel , drugi hotel , trzeci hotel , a tu państwo dla których miejsca w hotelu nie starczyło ( co już dziwne mi się wydało ) kolejny hotel - po drodze granica Bośniacka
Przy okazji chorwacki "mur chiński"
I jedziemy dalej
Mija 5 godzina naszej jazdy a Splitu jak nie widać tak nie ma. Pani rezydentka jakaś z którą jechaliśmy wyczytuje kolejne hotele do których jedziemy by wycieczki objazdowe rozlokować ale naszego na Ciovo nie ma - wiec idziemy do niej i się pytamy czy tak w ogóle dojdziemy ?? Ona że faktycznie nie zauważyła Ciovo jest ostatnie i tam 4 osoby jadą. Ona do nas że do widzenia bla bla ona tu wysiada - pytamy się kto z nami w takim razie teraz będzie jechał ? A ona że kierowca bo ona jest z Makarskiej i ona dalej nie jedzie

A kierowca tylko po chorwacku i zero jakich kolwiek predyspozycji poliglotycznych
To mi się już strasznie nie spodobało ale jedziemy . Kolejny hotel , kolejny, kolejny i jeszcze kolejny .
Jedziemy i widze tabliczkę SPLIT - mówie sobie jeeee nareszcie po 7 godzinach. W autokarze my , jakaś młoda parka i para dla której nie było miejsca w hotelu jakieś 3 godziny temu ( oni zresztą nawet nie wiedzieli gdzie jadą i do jakiego hotelu ;p usłyszeli że do tego w którym miejsce będzie ) Ale jedziemy dalej autokarem i nagle pan kierowca staje na jakimś parkingu , wychodzi i wypakowuje nasze rzeczy. lekka chwilka zastanowienia i wysiadamy - obok autobusu jakiś mały busik i kolejny Chorwat - oni miedzy sobą gadka szmatka hahahha hihihihi a my nie wiemy o co chodzi. Nagle do jednego dzwoni telefon , podbiega do nas daje telefon - i gaworzy coś po swojemu. W telefonie nareszcie słychać Polski , odzywa się starszy facet i pyta się dokąd jedziemy , mówimy że my tu a tamci państwo tam, oddajmy telefon panu kierowcy z busika. Ok okazuje się że przesiadka i teraz do busa w drogę. Wsiadamy i jedziemy. Cali zmęczeni i obolali po prawie 8 godzinach docieramy. Ciężką podróż rekompensuje dźwięk cykad, ładny zapach, skwar na dworze i jak się okazało pokoik z widokiem na morze na samej górze
No i jeszcze nasza droga na mapce
c.d.n