Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

AD_2010_czerwiec_CRO_Hvar (fotorelacja)

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
smer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 291
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) smer » 27.06.2010 00:10

01.06.2010 r.

Pobudka - 4.45, zero litości dla śpiochów! Szybkie śniadanie, mycie, pakowanie, ogólnie rzecz biorąc przedwyjazdowe krzątanie.

Wsiadamy w auto i jedziemy do Splitu, głównie autostradami, lecz aby uatrakcyjnić podróż, a przy okazji oczki nacieszyć, postanawiam od Rijeki do Senj jechać Jadranką. Słońce pali niemiłosiernie.

Do Splitu docieramy ok. południa, ustawiamy się w kolejce do promu na Hvar i maszeruję kupić bilety. Najbliższy prom ma odpłynąć o godzinie 14.30. Cóż, przyjdzie nam kolejny raz zwiedzić Split, jak to mówią: dobrego nigdy za wiele. Postanawiamy z państwem "W", że każda rodzina idzie w swoją stronę i o określonej porze spotkamy się koło auta. No i każdy poszedł w swoją stronę, tyle tylko, że przez dwie godziny obijaliśmy się o siebie średnio co 5 minut. Jak by nie kombinować, to pałac Dioklecjana aż tak duży nie jest, żeby się w nim zapaść jak w dżungli.

Z braku lepszych zajęć dwie godziny poświęcam na spacer, focenie oraz na pochłonięcie ogromnej ilości kugli lodów, po 6 kun za sztukę.


Mała dygresja. Czy zauważyliście taką prawidłowość, że gdy kupuje się jedną kulkę lodów, to sprzedawca kręci sporo ósemek w pojemniku z lodami i kładzie w kubek przeogromną kaloryczną bombę, natomiast gdy kupuje się dwie kulki, to te ósemki są wykonywane jakby bardziej od niechcenia i w rezultacie kulki nie są już takie okazałe? Nie daj Boże zamówić trzy kugle; pierwsza jest wtedy taka sobie, druga jakby wyraźnie wyszczerbiona, a trzecia przypomina rozmiarem wisienkę na torcie! Eh...

Split:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu wypływamy. Split pozostaje w dali przyozdobiony z góry cumulusami (miejscami bardzo gęsto, wręcz niepokojąco za gęsto) a przed nami dwie godziny podróży na Hvar, który będzie zapewne słoneczny i pogodny. Na Hvar wyśniony, wymarzony... opiewany w hymnach pochwalnych przez forumowiczów CRO...

Dopływamy do Starego Gradu. Na miejscu stwierdzamy, że pogoda jest delikatnie mówiąc względna, jakby nie do końca wyśniona i wymarzona. splitowy upał pozostał daleko w tyle, za to splitowe chmury nie zostały w tyle; na miejscu jakoś tak ni to błękitnie, ni pochmurno...

Zjeżdżamy z promu i kierujemy się w kierunku tunelu Pitve. Cel - Sveta Nedjelja. Fajnie się jedzie, tunel rewelka, dróżki zawijaste, tak jak lubię i widokowe tak jak lubię. Nie lubi takich dróżek za to mały Sz, który gęsto i często reaguje na zakręty pawikami. Jadąc bez rezultatu wypatruję gałkami ocznymi lawendy. W końcu dojeżdżamy na miejsce i bierzemy się za wyszukanie apartamentów. Przy drugiej próbie znajdujemy dość ładnie położony domek i po niezbyt męczących negocjacjach wnosimy bagaże. Apartamenty ładne, ceny przystępne, ogólnie jest fajnie. Przekonało nas to, że były to dwa sąsiadujące apartamenty na pierwszym piętrze, ze wspólnym tarasem i z WIDOKIEM NA MORZE, oddalone 30 sekund drogi pieszo od brzegu.

Dzień spędzamy na leniuchowaniu : )
Obiadek, spacerek na plażę i po okolicy w celach poznawczych, bo przecież pogoda nietęga; wiatr wieje porywisty, a fale trzaskają o skały. Do tego stopnia nietęga, że kolega M patrząc na przemian na swego pierworodnego sześciolatka oraz na fale tłukące o nabrzeże i osłaniając się ortalionem przed wiatrem zadaje kąśliwe pytania w moim kierunku, czy to przejściowe, czy może będzie tak cały czas...

Na marginesie: zauważyłem, że miejscowi do przepisów ruchu drogowego podchodzą z rezerwą. Nie dość, że styl jazdy mają zbliżony do mojego, to jeszcze ubawiło mnie, gdy podczas rozpakowywania bagaży zauważyłem samochód, który zaparkował w pobliżu, a którym to samochodem zostały przywiezione dzieci ze szkoły. A było to tak: podjechał samochód, równocześnie otworzyły się wszystkie drzwi i wysypało się z samochodu pięciu małych urwisów. Wyszedł również kierowca, który wolnym krokiem podszedł do bagażnika kombi i otworzył go; wysypało się trzech kolejnych urwisów...

Pierwszy widok na Hvar
Obrazek

Pitve
Obrazek

Tunel Pitve
Obrazek

A tutaj właśnie mieszkaliśmy
Obrazek

Plaża w Svetej Nedjelji
Obrazek


c.d.n.
Ostatnio edytowano 27.06.2010 17:16 przez smer, łącznie edytowano 1 raz
smer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 291
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) smer » 27.06.2010 15:48

02.06.2010 r.

Obudziłem się o 8.00 rano, a właściwie obudził mnie deszcz. Powoli budzili się wszyscy.
Zjedliśmy śniadanie.

Poszliśmy z żoną na spacer, ot, takie błąkanie się wzdłuż wybrzeża... W tym czasie państwo "W" też poszli na spacer, z tym że dalszy, do groty z kapliczką usytuowaną na zboczu wzgórza ponad miastem. Nieźle zmokli, hehe...

Generalnie dzień był mokry, zimny i wietrzny.

Po objedzie, żeby później nie tracić czasu w słoneczne dni, które zapewne niedługo nadejdą, postanawiamy zwiedzić miasto Hvar. Jakoś tak spontanicznie, będąc na wysokości Starego Gradu zmieniamy plany i skręcamy. Cóż, Hvar poczeka na inną okazję...

Błąkamy się po urokliwych uliczkach Starego Gradu. Ja jestem w swoim żywiole i pstrykam wszystko co tylko się da; jako że moja żonka jest cudowna, wcale nie sprzeciwia się temu, że nie dotrzymuję jej kroku i często ją zaniedbuję lub wręcz w ogóle chodzę swoimi drogami. Bo ja tak mam, że gdy trzymam w ręku aparat, to zapominam o bożym świecie... Potrafię przystanąć na kwadrans, aby w skupieniu pstryknąć coś, co mały Sz. nazywa później nudnym zdjęciem bez ludzi.

Inni też są w swoich żywiołach.

Gdy napstrykuję się już do woli i z trudem odnajduję żonkę, spacerujemy już razem, objadamy się lodami i jest fajnie.

Lody oczywiście oszukane, zgodnie z opisaną już przeze mnie powyżej teorią malejących kugli.

Idąc wypatruję wypożyczalni skuterów; nie żebym chciał skuter wypożyczyć, ale wypada się przecież przywitać z Panią Katarzyną Głydziak Bojić - Forumową Skarbnicą Wiedzy i Dobrych Rad, od której w temacie wyspy Hvar tych rad już kilka uzyskałem. Budka stoi, skutery stoją, Katarzyna nie stoi. Ale przeszkody po to są przecież, żeby je przezwyciężać; podchodzę do budki, spisuję numer telefonu i pozdrowienia ślę esemesowo.

Po jakimś czasie znajdujemy S, M i Sz, którzy oblegają plac zabaw. Jakby inaczej?

Ogólnie Stari Grad robi na nas wrażenie nad wyraz pozytywne. Ludzie wyluzowani, sympatyczni. Np. taka sytuacja: dzieci płci różnej i wieku różnego (5-15) grają na placyku przed sklepem z pieczywem w piłkę; piłka odbija się od przejeżdżającego samochodu, którego kierowca nawet nie reaguje, po czym napędzona kolejnym sporym kopniakiem wpada do sklepu z pieczywem. Myślę sobie - zaraz im się dostanie... Ale nie, dzieciaki wbiegają do środka i wybiegają z piłką, a pani sprzedawczyni, która siedzi na krzesełku kilka metrów od sklepiku, a którą dopiero teraz zauważam, ani wzroku nie przenosi na urwisy, jakby ją to zupełnie nie ruszyło... Luzik totalny... Ehh....

Stari Grad:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy do SN.

Wieczorem na tarasie towarzyszy nam w relaksie zimny wiatr i Karlovacko...

Dobranoc.


c.d.n.
Ostatnio edytowano 27.06.2010 17:17 przez smer, łącznie edytowano 1 raz
smer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 291
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) smer » 27.06.2010 16:57

03.06.2010 r.

Pobudka samoistna o 8.00. Kurcze, co jest, spać nie potrafię, czy co? Zamiast odsypiać zaległości (codziennie przecież muszę wstawać grubo przed piątą rano), to ja wstaję skoro świt! Ale w głębi duszy cieszę się, bo przecież wakacji szkoda marnować na spanie.

Jemy z żonką śniadanie na tarasie, czekamy aż państwo "W" wstaną z łóżek i..... czekamy. Nadal czekamy. W końcu, gdy o 10.30 z ich apartamentu nie dochodzą żadne odgłosy świadczące o pobudce nie wytrzymujemy i postanawiamy: dziś idziemy do groty! Aha, warto dodać, że słoneczko pali jak wszyscy diabli razem wzięci.

Podjeżdżamy autem pod kościół, żeby nie dreptać asfaltówką i... zamieramy z wrażenia. O rany! Dziś Boże Ciało! Pod kościołem tłumek odgalowany na wysoki połysk, dziewczynki wystrojone na biało z koszyczkami pełnymi kwiatów... a my na sportowo czujemy się trochę nie na miejscu.

Mijamy ich prędziutko i wio pod górę. Pech. Nie chcąc się pakować pomiędzy procesję kierujemy się boczkiem i... nawet do głowy nam nie przychodzi, że do groty można dojść całkiem przyjemnym szlakiem. Idę "na azymut", a żona maszeruje nie-dziarsko za mną, pomstując od czasu do czasu. A na moim prywatnym szlaku jakieś chaszcze, jakieś wądoły, jakieś jeszcze inne przeciwności... W końcu docieramy do bitego traktu i to już jest spora ulga. Po przejściu sporego kawałka wzdłuż pięknie rozpościerających się winnic nagle moim oczom ukazuje się coś na kształt i podobieństwo ścieżki biegnącej w kierunku zbliżonym do kierunku groty.

Postanawiam zrobić rekonesans; żona czeka a ja maszeruję całkiem przyjemną trawersową ścieżynką. Gdy nabieram pewności, że doszedłem do właściwego szlaku, postanawiam znawigować do siebie żonę. Wypatruję, macham, wołam i łapkami robiąc wiatraki wskazuję jej najwłaściwszą moim zdaniem i trochę na skróty drogę pod górkę. Jak się okazuje jest to błąd. Żona ufnie wdrapuje się drogą, którą jej wskazałem. Wdrapuje się prawie na czworakach, po osuwającym się żwirze i pomiędzy kłującymi chwastami. A że kilkanaście minut wcześniej spłoszyliśmy wygrzewającą się na drodze żmiję, to wdrapuje się prawie biegiem, żeby (jak mi później opowiedziała) na kolejną żmiję nie natrafić. Z każdym jej kroko-osunięciem we mnie pęcznieją wyrzuty sumienia.

W końcu żonka do mnie dociera; spocona, podrapana i niezadowolona. Próbuję jej wytłumaczyć, że chciałem dobrze, że tymi moimi trawersami miałaby cztery razy dalej, a tak to szła sobie jak królowa, pionowo pod górę... (reakcja: złe i posępne spojrzenie zmęczonych żoninych oczu).


Docieramy do groty. Oglądamy, podziwiamy, robimy próbę dzwonu... brzmi pięknie...

Zdjęcia:

Widok na SN
Obrazek

Karłowate wino
Obrazek

Grotta
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Troll - strażnik winnic
Obrazek


Wracamy na kwatery o 13.15. i jemy obiad.

Aha, dostaję sms-a od Pani Katarzyny ze Starego Gradu, że zaprasza. Oki, jak będziemy znowu w St. Gradzie, to na pewno wpadniemy.
Po objedzie, korzystając ze słonecznej pogody wreszcie idziemy na plażę popływać. Woda na szczęście jest cieplutka i mogę poszaleć z płetwami, co skwapliwie czynię.

Wieczorem idziemy sprawdzić przejezdność skrótu żwirówką z SN do Hvaru; drogowskaz przecież stoi, jest jaki jest, na kawałku dykty ręcznie nabazgrany, ale jest. I auta nim jeżdżą.

W połowie drogi nie chce nam się iść już dalej, ale zatrzymujemy jakiś samochód i kierowniczka tegoż zapewnia nas że spokojnie można nim przejechać. Dobrze wiedzieć, po co pędzić pod tunel, skoro można sobie skrócić drogę i zaoszczędzić czasu. Po drodze wypatrujemy lawendy, ale tyle jej co kot napłakał.

Pożytek z tego spaceru jest również taki, że w dole odkrywamy rajską plażę, malutki urokliwy kawałek plaży, z góry patrząc złoto (piasek) turkusowego (morze) koloru. Państwo "W" maszerują kilkaset metrów w dół sprawdzić ją organoleptycznie i po ich powrocie obiecujemy sobie jutro na nią zawitać.

Zmęczeni, aczkolwiek szczęśliwi wracamy do apartamentów. Z tarasu spoglądamy na Korculę i na piękną grubą tęczę.

Zdjęcia ze spaceru:

Winnica, maki, lawenda...
Obrazek

Korcula
Obrazek

Południowy brzeg
Obrazek

Tęcza na tle Korculi
Obrazek



c.d.n.
Adam Sz.
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 207
Dołączył(a): 03.04.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Adam Sz. » 27.06.2010 21:30

Melduje się kolejny czytający.
I pozdrawia katowiczanin katowiczanina :lol:
I nikoniarz nikoniarza :lol:
19 lipca jedziemy waszą trasą, z tym że za tunelem skręcamy w lewo, do Zavali.
Pojechaliście tą szutrową drogą do Hvaru?
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11128
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 27.06.2010 21:42

Ja też jestem. Mój ukochany Hvar :D
Smer, już dopisałam Twoją relację do spisu na pierwszej stronie Klubu Miłośników Wyspy Hvar. W pełni zasłużyłeś na miano Miłośnika Lawendowej Wyspy :D
Dzięki za piękne foty i bogate opisy.

:papa:
Basiulinek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4400
Dołączył(a): 10.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Basiulinek » 27.06.2010 22:13

Swietnie piszesz! Dopisuje sie do czytelni!

Pozdrovionka i czekam na cd. :D
artur77
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 599
Dołączył(a): 15.01.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) artur77 » 27.06.2010 22:37

Piękne zdjęcia i relacja)))))))) gratuluje
tadzikmal
Croentuzjasta
Posty: 147
Dołączył(a): 17.04.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) tadzikmal » 27.06.2010 22:58

Adam Sz. napisał(a):Melduje się kolejny czytający.
I pozdrawia katowiczanin katowiczanina :lol:
I nikoniarz nikoniarza :lol:
19 lipca jedziemy waszą trasą, z tym że za tunelem skręcamy w lewo, do Zavali.
Pojechaliście tą szutrową drogą do Hvaru?


Też się melduję.

P.S. Dzisiaj wróciliśmy z Hvaru. I jechałem tę drogą. Niezłe wrażenie, szczególnie jak mija cię ciężarówa :lol:
smer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 291
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) smer » 28.06.2010 00:15

04.06.2010 r.


Budzimy się o 8.20 a tu o dziwo państwo "W" już na nogach. Z nieba leje się żar.

Jemy śniadanie i jedziemy na rajską plażę, na której siedzibę zrobiły sobie... golaski. Na kamieniach widnieją przekreślone napisy FKK. Hmm... Ciekawe, czy najpierw były napisy, a potem przekreślenie, czy ktoś wysmarował przekreślony napis FKK? Jako że rodzina golasków zajmuje miejsce ustronne powyżej na skałach, uznajemy że możemy spokojnie się rozłożyć obozem, bo dymać kilkaset metrów pod górę nie zażywszy kąpieli, to nam się zupełnie nie uśmiecha. Ale bez tragedii, my na jednym końcu plaży, oni na kamyczkach powyżej, a jeszcze inni - goli rodacy z okolic Cieszyna (sądząc po rejestracji ich samochodu) na jeszcze innym końcu plaży, za kamyczkami.

Sytuacja dla mnie trochę krępująca, bo przyzwoitość nakazuje powstrzymać się od fotografowania, a byłoby co focić, oj byłoby. Całkiem sporo fajnych ujęć plaży i jej okolicy umknęło mi niestety bezpowrotnie. Fakt, robię kilka zdjęć "rodzinno-plażowych", ale za każdym razem składając się do zdjęcia ostentacyjnie wymachuję aparatem, żeby widzieli że to nie żadne zboczone moje zapędy, a celem jest jedynie moja żona i pluskające w morzu państwo "W".

Woda okazuje się być troszeczkę zimna, ale 200-300 metrów od brzegu cieplutka aż miło. Pławię się szczęśliwy i niczego do szczęścia więcej mi nie potrzeba. No, może spaceru z aparatem.

W dole SN, w oddali Korcula, a nawet Peljesac
Obrazek

Zejście na plażę
Obrazek

Plaża
Obrazek


Wykąpani i szczęśliwi wracamy na obiad, a później postanawiamy zwiedzić miasto Hvar. Oczywiście wybieramy się żwirową drogę na skróty.

O rany, całą drogę klepię zdrowaśki w intencji nieszczęsnego zawieszenia mojego samochodu. Droga faktycznie przejezdna i stosunkowo dobra, ale umówmy się: jedynie dla samochodów terenowych. Płasko, bo płasko, ale strasznie kamieniście, kierownica aż łaskocze w ręce od dygotów.

Dojeżdżamy do Hvaru, zwiedzamy, jemy lody (teoria spisku z malejącymi w kierunku góry stosu kuglami obowiązuje, a jakże. Na dodatek nigdy jeszcze i nigdzie poza miastem Hvar nie widziałem lodów po 7 kun za kugla).

Powiem szczerze, Hvar mnie nie powalił na kolana. Pomimo, że moja żonka dostrzegła w nim klimat (jak to nazwała "inny"), to ja nie dostrzegłem żadnego. Snobistyczny on jakiś i komercyjny nazbyt...

W meczu Hvar - St. Grad, wynik 0 : 1.

Hvar
Obrazek

Obrazek

Obrazek



Ok. 20.30 wracamy do SN starą trasą.
Wielokrotnie opisywany na forum stopień trudności tejże uznaję za wysoce przesadzony, choć jadąc po ciemku brak barierek czasami trochę mnie peszył.

Po drodze rzucamy okiem na szereg mijanych urokliwych miasteczek: Brusje, Velo Grablje... ja pstrykam kilka zdjęć, pozostali otwierają szeroko oczka i rozdziawiają buzie. Dodatkowo za plecami pięknie zachodzi słońce, jednak nie mam z sobą statywu i wychodzi mi on na odwal i byle jak.

Zachód słońca ze starej drogi
Obrazek

Velo Grablje
Obrazek


Zmęczeni wracamy do domu, urządzamy kolację i siedzimy na tarasie jeszcze bardzo, bardzo długo... Z konoby położonej dokładnie pod naszym domem dobiega śpiew i muzyka z harmoszki.

Opieram się łokciami o balustradę tarasu, przede mną refleksy ze świateł Korculi migoczą na zmarszczonej tafli morza, niebo gwieździste nade mną...

Kładziemy się spać, harmoszkowa muzyka gra do samego rana...


c.d.n.
e-lka
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 243
Dołączył(a): 07.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) e-lka » 28.06.2010 07:12

Świetnie ogląda się Hvar Twoimi oczyma.
Rewelacyjne ujęcia!
sroczka66
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2564
Dołączył(a): 25.08.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) sroczka66 » 28.06.2010 13:34

Zdjęcia super, czyta się też z wielką przyjemnością.....
Czekam na c.d.
smer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 291
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) smer » 28.06.2010 13:38

c.d.n., a jakże...
;)
monia85
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 666
Dołączył(a): 05.02.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) monia85 » 28.06.2010 14:15

forum/album_pic.php?pic_id=8113

Jest i moja ukochana RENIA :hearts:

Świetne zdjęcia!!!
Roxi
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4915
Dołączył(a): 06.11.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Roxi » 28.06.2010 14:32

Super ujęcia!
Przynajmniej pooglądam sobie Hvar na Twoich zdjęciach, jak mnie tam w tym roku nie będzie :roll:

P.s. Mi też czasami udaje się być takim "znakomitym" GPS-em :twisted:
renatalato
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4909
Dołączył(a): 04.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) renatalato » 28.06.2010 14:47

Relacja super, cieszę że ją piszesz, ponieważ 17 lipca planujemy wypłynąć ze Splitu do ST i dalej Pitve.
Jedziemy w ciemno i jesteśmy optymistami :lol:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
AD_2010_czerwiec_CRO_Hvar (fotorelacja) - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019