Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Zillertal ist immer gut!

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Potter
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2313
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Potter » 09.03.2014 00:10

Nam jakoś Hochfugen nie przypadł do gustu. Ale przyznaję, że poznaliśmy go tylko "po łebkach" :oops: .
Czerwona 4 na Hochzillertalu jest moja :smo: , nic więc dziwnego, że późno ją odkryłaś :mrgreen: .
Och, miło się tu u Ciebie wspomina :papa: .
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12039
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 09.03.2014 18:52

Potter napisał(a):Nam jakoś Hochfugen nie przypadł do gustu. Ale przyznaję, że poznaliśmy go tylko "po łebkach" :oops: .
Czerwona 4 na Hochzillertalu jest moja :smo: , nic więc dziwnego, że późno ją odkryłaś :mrgreen: .
Och, miło się tu u Ciebie wspomina :papa: .

Ja preferuję ośrodki z "huśtawką", w których można podróżować, a w Hochfugen trochę można. Jeszcze lepiej pod tym względem jest w Gerlos - Königsleiten :)

Hochzillertal i Arena Zell mają wyciągi położone jakby na zboczu jednej góry, dlatego wydają mi się mniej atrakcyjne - trasy są podobnej długości i podobnie nachylone. Nie mam poczucia podróżowania i wrażenia odkrywania czegoś nowego ;)

Takie moje skrzywienia :mrgreen:
ARTUR_KOLNICA
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 741
Dołączył(a): 19.05.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) ARTUR_KOLNICA » 11.03.2014 22:49

Witam.
Kilka lat temu miałem okazję poszusować w Zillertal, fajne że pokazujesz i dokładnie opisujesz te miejsca!

:papa:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12039
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 12.03.2014 14:19

ARTUR_KOLNICA napisał(a):Witam.
Kilka lat temu miałem okazję poszusować w Zillertal, fajne że pokazujesz i dokładnie opisujesz te miejsca!

:papa:

Dużo opisów już nie zostało, niedługo zapraszam na ostatni narciarski odcinek :)
Potter
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2313
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Potter » 12.03.2014 15:14

Ty też widzę zagapiłaś się na słońce :mrgreen: :papa: .
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12039
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 12.03.2014 16:04

Potter napisał(a):Ty też widzę zagapiłaś się na słońce :mrgreen: :papa: .

Tak :mrgreen:
Bo w następnym odcinku już go nie będzie :( Tylko mgła i mgła...
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12039
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 13.03.2014 16:50

24 stycznia (piątek): Penken, czyli jazda we mgle

Nadszedł ostatni dzień naszego nartowania w Zillertalu :(

W dodatku nie nacieszymy się nim tak, jak byśmy mogli, bo niestety od rana jest pochmurno i niewiele widać. W nocy nasypało trochę śniegu, zresztą nadal prószy. Poranny widok z balkonu:

Obrazek

Z jednej strony fajnie, że wreszcie w miasteczku jest biało, ale minusów takiej sytuacji jest znacznie więcej...

Właściwie wszystko jedno, gdzie dzisiaj będziemy szusować, bo i tak niewiele zobaczymy ;) Ostatecznie decydujemy się na Penken - z kilku powodów. Po pierwsze to najbliższy nam ośrodek, nie musimy więc ruszać auta, zrzucać z Fabiaka śnieżnej kołderki i tłuc się po zaśnieżonych drogach. Po drugie: Penken znamy i nie musimy za dużo widzieć, bo wiemy, jak przebiegają trasy :lol: Po trzecie: Penken od początku był w planach na ostatni dzień nartowania :mrgreen:

Do stacji gondolki Finkenberger Almbahn nie mamy daleko, jakieś 300 metrów, ale za to pod górkę. Postanawiamy dzisiaj skorzystać ze skibusa. Jest ponuro, śnieg przechodzi w deszczośnieg lub, jak kto woli, w śniegodeszcz ;)

Obrazek

Na przystanku:

Obrazek

Czekamy tylko chwilę. Podjeżdża autobus, który nie jest skibusem. Mimo to kierowca otwiera drzwi i wpuszcza nas do środka. Musieliśmy wyglądać marnie na tym przystanku ;) Poza nami w autobusie tylko dwóch narciarzy. Pewnie też się nad nimi zlitował ;)
Tylko wariaci jeżdżą w taką pogodę :mrgreen: Ale skoro to nasz ostatni dzień...

Gondolka szybko wywozi nas na szczyt Penkenjoch (2095). Rozpoczynamy szusowanie ;)

Mapka tras, dla orientacji:

Obrazek

Zbyt dużo dzisiaj nie pojeździmy :? Takie warunki:

Obrazek

jednak zniechęcają...

Okazuje się, że może być jeszcze gorzej 8O:

Obrazek

Harakiri możemy sobie odpuścić :lol: Chociaż może taka pogoda jest najlepsza na tą trasę, przynajmniej nie widać, jak jest stromo :lol:

Z żalem odpuszczamy też Devil's Run, czyli czarną siedemnastkę, ulubioną trasę mojego męża.

Jeździmy na Horbergu, głównie siódemką - niebieską lub czerwoną. Na niebieskiej tłumy... Większość narciarzy, którym chciało się opuścić ciepłe i przytulne kwatery (masochiści! ;)), walczą przede wszystkim na niebieskich trasach. Jest to całkowicie zrozumiałe - mgła miejscami jest tak gęsta, że widać na trzy do pięciu metrów. Najbezpieczniej jest unikać dzisiaj narciarskich wyzwań. Poza tym jazda w tłumie ma w takich warunkach jedną zaletę - widać, co robi narciarz przed tobą, kiedy trzeba skręcić, zjechać itd. ;)

A poza tym istne wariactwo - nie wiem, czy jadę w dół, czy może w górę ;) Wybieram sobie "ofiarę", narciarkę, która dobrze sobie radzi i obserwuję ją z bliska (z tak bliska, jak to możliwe, żeby w nią nie wjechać), w którym momencie bardziej ugina kolanka ;) Dzięki temu, wiem, jaki jest profil stoku :lol:
Po jakimś czasie nawet zaczyna mnie to bawić ;)
Zamykam na chwilę oczy... W sumie - bez różnicy, może nawet jest trochę lepiej, bo mogę się skupić na nogach, zamiast niepotrzebnie wytrzeszczać oczy 8)

Taka jazda jest baaardzo męcząca, przede wszystkim psychicznie :mrgreen: Trzeba odpocząć w knajpce ;) Wszelkie lokale na stokach są dzisiaj oczywiście całkowicie oblężone. Z trudem znajdujemy miejsce w restauracji przy trasie nr 7.
Lokal wygląda na dosyć elegancki, jest obsługa kelnerska. Trudno, najwyżej zapłacimy więcej... Ceny w karcie wprawiają nas w osłupienie. Nie pamiętam już cen dań obiadowych czy przekąsek, natomiast utkwiła mi w pamięci suma, jaką trzeba zapłacić za śniadanie dla dwojga - 52 euro 8O :roll: Nam taniej wychodzi nocleg ze śniadaniem - też dla dwóch osób :mrgreen:

Na piwo na szczęście nas stać ;) Zamawiamy po małym kufelku :)

Gdzie by tu pojechać dalej? :

Obrazek

Do naszego stolika dosiada się wesoła grupa Estończyków wspomagana przez sympatycznego Belga. Rozmawiamy o naszych wrażeniach z dobiegającego końca narciarskiego tygodnia. Okazuje się, że dwie Estonki zjechały dzisiaj Harakiri. Szacun! Pijemy ich zdrowie ;) I tak, od słowa do słowa, okazuje się, że teść jednego Estończyka jest Polakiem (jakże by inaczej! ;)) Pada też cytowane już przeze mnie w tej relacji zdanie: "Don't trust your eyes, trust your legs", które odnosi się do dzisiejszych mglistych warunków ;)

Jest tak wesoło, że nie chce nam się opuszczać ciepłego wnętrza knajpki i sympatycznego towarzystwa :) Ale piwo się kończy, a następni zmęczeni (czy raczej znudzeni ;)) narciarze czekają na wolne miejsca...

Zbieramy się niechętnie, tym bardziej, że właśnie zaczyna się rozkładać jakiś zespół. Nie zrobię sobie z nimi zdjęcia, bo jeszcze nie są gotowi, ale za to pozuję.... z kontrabasem ;):

Obrazek

Jak widać, można przyjemnie spędzić czas na nartach, niekoniecznie nartując ;) Mysza, coś dla Ciebie ;) :D Chociaż pewnie wolałabyś słoneczko... 8)

Wracamy do szusowania "donikąd" ;) i jeżdżenia kanapami:

Obrazek

Na fotce powyżej ukrył się pewien szczegół, który nie pasuje do zdjęcia ;) Co to takiego? :P

Jeśli chodzi o niebieskie trasy, to chyba nigdy nie zjeździliśmy ich w takich stopniu, co dzisiaj. Niebieska dwudziestka (zwana "Baby Tour") była nasza aż trzy razy ;) W ten sposób powstało hasło: "Miało być Devil's Run, a było Baby Tour" :lol: Nazwy dobrze oddają nachylenie tychże tras :mrgreen:

Przez jakiś czas kręcimy się w okolicach orczyka w "niecce", bo tam najwięcej widać ;) Szusujemy też niebieską dziesiątką przez snowpark, w którym dzisiaj miały być jakieś zawody. Imprezę, z przyczyn oczywistych, odwołano.

Obrazek

Wjazd do snowparku:

Obrazek

Z niebieską kulką ;):

Obrazek

Trochę nudzi nam się jeżdżenie ciągle tymi samymi trasami. Próbujemy wyjechać wyżej, znowu na Horberg. Okazuje się to złym pomysłem, bo u góry już kompletnie nic nie widać...
Przejeżdżamy więc do bliższej nam części ośrodka, żeby mieć niedaleko do domu. Wciągamy się na Penkenjoch. Zjeżdżamy czerwoną (podkreślam: czerwoną, nie niebieską :lol:) jedenastką, która jest całkiem fajna, gdyby nie kanapa bez kopuł... Cały czas sypie śnieg, więc po jednym wjeździe wyglądamy jak dwa bałwanki :roll:

Trzeba znowu ogrzać się w knajpce. Na Penkenjoch są dwie. W Christa's Skialm niestety nie ma miejsc. Drugi lokal na szczęście jest bardzo duży, więc nema problema :) Jest to restauracja samoobsługowa, więc taka, jakie lubimy :)

Zamawiamy pifffko (nie ma przyjemności narciarskich, niech chociaż będą piwne ;)) i pyszne tosty :)

Obrazek

Obrazek

Po wyjściu z knajpki jeszcze parę szusów, w tym ostatni zjazd - czerwoną trzynastką do pośredniej stacji gondolki.

Tak kończy się nie tylko ten dzień szusowania, ale i cały narciarski wyjazd. Nie powiem, żebyśmy się dzisiaj wyszaleli na deskach, ale mimo niesprzyjającej pogody, bawiliśmy się bardzo dobrze. Humory dopisywały, a to jest najważniejsze :)

Na stacji gondolki wrzucamy nasze karnety do automatu, który wydaje nam po 2 euro reszty.
Auf Wiedersehen, Finkenberger Almbahn:

Obrazek

Z Finkenbergiem się jeszcze nie żegnamy.

Obrazek

W następnym odcinku zapraszam na wieczorny spacer po miasteczku w bajkowej zimowej scenerii :)

:papa:
mysza73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11526
Dołączył(a): 19.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) mysza73 » 13.03.2014 17:07

maslinka napisał(a):Obrazek

Jak widać, można przyjemnie spędzić czas na nartach, niekoniecznie nartując ;) Mysza, coś dla Ciebie ;) :D Chociaż pewnie wolałabyś słoneczko... 8)

:papa:


Że mogłabym grać na kontrabasie :mrgreen: ,
w sumie czemu nie :wink: ,
przy kominku mogłoby być sympatycznie :lol: :papa: .
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12039
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 13.03.2014 21:12

mysza73 napisał(a):Że mogłabym grać na kontrabasie :mrgreen: ,
w sumie czemu nie :wink: ,

Ja nie widzę żadnych przeciwwskazań ;)
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 13.03.2014 21:38

maslinka napisał(a):



Okazuje się, że może być jeszcze gorzej 8O:

Obrazek



To jest typowa pogoda na Penken, latem nie jest lepiej :wink:
Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 47500
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 13.03.2014 22:39

maslinka napisał(a):Nadszedł ostatni dzień naszego nartowania w Zillertalu :(

W dodatku nie nacieszymy się nim tak, jak byśmy mogli, bo niestety od rana jest pochmurno i niewiele widać.

To - żeby żal pożegnania był mniejszy. ;)

Pozdrawiam,
Wojtek
Potter
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2313
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Potter » 14.03.2014 09:46

maslinka napisał(a):Okazuje się, że może być jeszcze gorzej 8O:

Obrazek


O matko ! Nikt by mnie nie wygonił na stok w takich warunkach ... Szacun 8)

maslinka napisał(a):Obrazek

Mam dokładnie taki sam polar ... Tyle, że pakując się do wyjazdu za nic nie mogłam go znaleźć ... :evil: .

Znalazł się dopiero po naszym powrocie .... W brudach podeskowych córci :evil: :roll: ...
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12039
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 14.03.2014 15:08

Lednice napisał(a):To jest typowa pogoda na Penken, latem nie jest lepiej :wink:

Coś w tym jest.... :) Byliśmy na Penken w sumie 4 razy i za każdym razem było pochmurno.


Franz napisał(a):To - żeby żal pożegnania był mniejszy. ;)

Niestety żal pożegnania będzie duży, bo jutro zaświeci słoneczko :?


Potter napisał(a):O matko ! Nikt by mnie nie wygonił na stok w takich warunkach ... Szacun 8)

Ja się cieszę, że poszliśmy pojeździć, bo było całkiem zabawnie ;)

Potter napisał(a):Mam dokładnie taki sam polar ... Tyle, że pakując się do wyjazdu za nic nie mogłam go znaleźć ... :evil: .

Znalazł się dopiero po naszym powrocie .... W brudach podeskowych córci :evil: :roll: ...

Ja mam taki zielony i czarny :)

Potter napisał(a):Znalazł się dopiero po naszym powrocie .... W brudach podeskowych córci :evil: :roll: ...

Widocznie Twoja córka też bardzo go lubi ;) :mrgreen:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12039
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 14.03.2014 15:37

24 stycznia (piątek): Finkenberg by night

Nieuchronnie zbliżamy się do końca wyjazdu, ale chce Wam jeszcze pokazać nasz ostatni wieczór w Finkenbergu. Zanim jednak wyruszymy, focimy trochę z naszego balkonu:

Obrazek

Mayrhofen w zbliżeniu:

Obrazek

Nasz domek, a właściwie jego połowa:

Obrazek

Śniegu w miasteczku brakowało nam od przyjazdu. No to teraz mamy! Przynajmniej ostatniego wieczoru :)
Wszystko przykryte białą kołderką 8)

Obrazek

Obrazek

Można się porzucać śnieżkami ;):

Obrazek

(Byle nie trafić w szopkę ;))

Idziemy do "naszej" pizzerii - Zur Alten Brücke:

Obrazek

Jest i Alte Brücke:

Obrazek

Franciszki na koniec udanego narciarskiego tygodnia :D:

Obrazek

Wracamy na kwaterkę. Nowy hotel został dobrze wkomponowany w krajobraz. W dzień w ogóle nie kłuje w oczy, w nocy jest może trochę dziwnie podświetlony ;):

Obrazek

Stacja gondolki i knajpka z apres ski:

Obrazek

Cieszymy się z wyboru miejscówki. Finkenberg jest pięknie położonym i uroczym miasteczkiem.

Obrazek

W pokoju zaczynamy się powoli pakować, żeby jutro rano móc dłużej pospać. Po raz pierwszy na tym wyjeździe nie będziemy się śpieszyć na stok ;)

W następnym (ostatnim) odcinku jeszcze kilka fotek ze słonecznego :evil: Zillertala.

:papa:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12039
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 15.03.2014 14:10

To już ostatni odcinek zillertalskiej relacji, ale chyba nie szkodzi, bo zdaje się, że ostatnio i tak mało osób tu zagląda :( ;)


25 stycznia (sobota): Auf Wiedersehen, Zillertal!

Dzisiaj śpimy dłużej niż zazwyczaj, bo nie musimy się śpieszyć na deski ;) Śniadanie z 7:30 przełożyliśmy na 8:30. Do południa i tak nie poleniuchujemy, bo do 10:00 musimy opuścić pokój.

Pokój - przytulny, ładny, choć niewielki (była to trójka, dwuosobowy musiał być naprawdę mały):

Obrazek

Za pokój (oczywiście z łazienką) ze śniadaniem płaciliśmy 23 euro od osoby (żadnych dodatkowych kosztów), co jest raczej dobrą ceną jak na lokum w centrum alpejskiej wioski, zwłaszcza, że do stacji gondolki mieliśmy tylko 300 metrów.

Schodzimy na ostatni śniadanie:

Obrazek

Codziennie wyglądało ono podobnie. Gospodyni przynosiła do stolika bułki, wędliny, ser żółty i dzbanek herbaty (mogła być też kawa). Natomiast obok znajdował się "mały szwedzki stół" z wyborem dżemów, miodów, nuttelli, pasztetów, serków topionych, jogurtów i płatków:

Obrazek

Frühstücksraum w całej okazałości:

Obrazek

Obrazek

Ostatni rzut oka na świat widziany z balkonu:

Obrazek

Wygląda na to, że się "przeciera". Dzisiaj będzie słonecznie, co jakoś wcale nas nie cieszy :roll: Ale może i lepiej, że będziemy mieć dobrą pogodę w drodze powrotnej do domu.

Żegnamy się z gospodarzami i pakujemy się do Fabiaka. Czas opuścić piękną dolinę Zillertal.

Na wysokości Aschau stajemy w korku. Sądzimy, że tak będzie już do wylotu doliny, ale okazuje się, że była stłuczka, na szczęście niegroźna. Policja szybko radzi sobie z przywróceniem normalnego ruchu, chociaż przez jakiś czas jedziemy jeszcze w ogonku.

Obrazek

Zillertal żegna nas słońcem:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Opuszczamy dolinę razem z pociągiem ;):

Obrazek

Wkrótce jesteśmy już na autostradzie. Droga mija sprawnie i przyjemnie:

Obrazek

Podróż uatrakcyjniają nam ciekawe widoki ;):

Obrazek

Tak kończy się nasza druga i pewnie nieostatnia narciarska przygoda w Zillertalu. Było świetnie, śmiało mogę powiedzieć, że był to nasz najlepszy wyjazd na narty :D Również najbardziej intensywny - po sprawdzeniu naszych tras w necie wyszło, że zrobiłam 290 km na nartach, a mój mąż 304 :mrgreen:

Mam nadzieję, że kiedyś zobaczymy też Zillertal w letniej szacie :)

Dzięki wszystkim tym, którzy zaglądali, czytali i oglądali :)

Pozdrav :papa:
Ostatnio edytowano 15.03.2014 14:30 przez maslinka, łącznie edytowano 1 raz
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Zillertal ist immer gut! - strona 8
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019