napisał(a) bonar » 20.04.2009 15:46
Nepotyzm i korupcja - tradycja narodowa.
Nie ma potrzeby przekonywać o szkodliwym wpływie tych dwu przypadłości na życie polityczne naszego kraju. Rozróżnić należy prymitywną formę tego zjawiska w środowisku wiejskim i wśród polityków ludowych od finezyjnych form środowisk liberalno-inteligencko-biznesowych. Kraje skandynawskie gdzie najmniej jest korupcji i nepotyzmu, są dla nas Polaków, niedoścignionym przykładem. Skandynawia reformując stosunkowo łagodny feudalizm, wprowadziła masową reformę oświaty, fundamentalne rządy prawa i poszanowania umów handlowych, gospodarkę opartą na pieniądzu, poczucie jednostkowej niezależności poprzez system etyczny nakładający na jednostkę odpowiedzialność za los swój i swoich dzieci.
Natomiast, począwszy od Pierwszej, w Rzeczpospolitej urzędy państwowe były rozdawane albo dziedziczone, nepotyzm był szlachecką cnotą traktowany jako prywatne dochody. Inteligencja z rodowodem folwarcznym, od zawsze stroniła od nauk ścisłych i technicznych efektem, czego mamy dwukrotnie mniej studentów politechnik niż kraje zachodnie. Do urzędów aspirowała nade wszystko inteligencja (wcześniej też szlachta) a kulturą naszą, cnotą i tradycją był nepotyzm przy rozdawaniu tych urzędów.
Szlachecka solidarność nakazywała dzielić się dobrem państwowym, urzędami wojewodów, starostów, podstarościch i cześników. Korzystając z poparcia krewnych i znajomych, rozdawano także posady prestiżowe mało opłacalne, które z kolei dostarczały wiele okazji do korupcji, płacąc gotówką za stanowiska opłacało się z nawiązką. Tradycji korupcji i nepotyzmu nie powstrzymał 20-sto letni okres niepodległości międzywojnia, a wraz z nastaniem komunizmu proces ten poważnie się pogłębił, stał się nieukrywanym sposobem na życie. Załatwiano wszystko, od gwoździ poprzez stanowiska, talony na samochody, aż po dostęp do studiów. Rządy chamów pozbawione były wszelkiej kultury, zamiast dyskretnej koperty, flacha i brudna forsa z ręki do ręki, zamiast dyskretnego telefonu do przyjaciela, polecenie służbowe.
Nepotyzm i korupcja, stały się dzisiaj elementem walki politycznej. Wszyscy umaczani po pachy, klasa polityczna jest skorumpowana jako całość (na równi z samorządowcami), trwa kultywowanie naszej "tradycji". Bez obawy popełnienia błędu możemy stwierdzić, że nie ma na naszej arenie politycznej partii politycznej, o której moglibyśmy powiedzieć, że ma skandynawskie standardy. Toczy się dyskusje, procedury czy etos są dobre na zmianę "tradycji"?
Społeczeństwo wybiera a wybrani po wyborach stosują nepotyzm na wielką skalę, obsadzają rodziną, krewnymi i znajomymi stanowiska, ale i tysiące posad zarówno w służbie cywilnej jak i stanowiska nie mieszczące się w tej definicji, czasem aż do sprzątaczek włącznie. Grzechem zaniechania sprawujących rządy jest stworzenie systemu, który ograniczy to zjawisko i wreszcie czas rozpocząć długi proces zwiększania zaufania obywateli do prawa i wymiaru sprawiedliwości.
Wydaje się, że brak jest wskazania drogi, brak odpowiedniej ustawy i polityków do jej wprowadzania w życie, bo samo karanie niczego nie zmieni. Widzimy jak skorumpowany jest polski wymiar sprawiedliwości, wiadomo jak jest niewydolny.
Warto sobie uświadomić, że nie zmieni się tego wyrzekając się rodziny ze strony małżonki, pokrzykiwaniem w stylu Julii Pitery, nie rozwiąże się problemu podgrzewaniem podejrzeń wobec wicepremiera czy senatora, i nie jest dobrym sposobem zamiatanie pod dywan sprawy wykupu apartamentowca Rezydencji Maltańskiej.