Jeszcze nie dorobiłem się niestety prawa jazdy, a na Chorwację w tym roku dostać się po prostu muszę, inaczej będę wył. Z racji braku własnego środka transportu myślałem o miejscu, w którym z jednej strony byłoby co robić, a z drugiej w niedalekiej okolicy byłyby też dzikie, nie wylane betonem plaże, stąd też wybór padł (słusznie?) na Makarską. W tak zwanym międzyczasie zrobił się koniec maja, a planowanie okazało się nie być takim hop siup jak myślałem...
W związku z powyższym, ufnie piszę

.png)
.png)
.png)
.png)