Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

2012 Turcja

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
ania77
Croentuzjasta
Posty: 329
Dołączył(a): 17.04.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) ania77 » 13.02.2013 22:45

kulka53 napisał(a):
ania77 napisał(a):Jedyny płatny parking w Grecji, jaki sobie przypominam w czasie naszego wyjazdu to w centrum Aten.

Z tego co ja pamiętam, to jedynym miejscem gdzie widziałem jakieś płatne miejsca postojowe to było centrum... Metsova :lol: . Może i w większych miastach Grecji istnieją strefy płatnego parkowania, ale przy zabytkach położonych gdzieś "w polu" nie ma o tym mowy.
Szkoda, że w Turcji nie będzie podobnie, no ale jakoś trzeba sobie będzie z tym poradzić :) .


W Stambule w centrum Sultanahmet na ulicy nie było opłat parkingowych:) Za to w Anamurze w Iskele przy głównym deptaku to i owszem, ale całe 5 lir dziennie. Pan parkingowy przechadzał się co jakiś czas po ulicy i nie było problemu, żeby zapłacić w dogodnej dla nas porze. I jeszcze dbał o to, żeby za wycieraczką był właściwy kwitek, wyrzucając te, które jego zdaniem były zbędne:)


kulka53 napisał(a):Przeczytałem co nieco o waszych przedwyjazdowych poszukiwaniach ubezpieczyciela na Turcję... ale pewnie i tak dotyczyły one aut nowszych niż 10 letnie? :?


Przed chwilą sprawdziłam. Moje niestety tak :?
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 14.02.2013 00:28

ALANYA - OLUDENIZ

Opuszczamy Alanyę kierując się do Oludeniz, gdzie mamy w planie spędzić kolejne 5 nocy. Mieliśmy tam dotrzeć wieczorem ok. 21. jednak jak się okazało był to dzień pełen niespodzianek co spowodowało, że w tej dobie do Oludeniz nie dotarliśmy. Ale po kolei.
Droga w całości biegnie wzdłuż wybrzeża, około 430 kilometrów, szczególnie ładnie położona jest druga część trasy, jednak prędkość przejazdu jest tu znacznie ograniczona.
Pierwszy przystanek to Aspendos. Ponoć najlepiej zachowany na świecie starożytny amfiteatr, pojemność aż 15 tys miejsc. Docieramy o wpół do dziewiątej, jeszcze zamknięte bo otwierają o 9-tej. Parkujemy na ogromnym parkingu na skraju pod drzewem, o dziwo parking bezpłatny albo też byliśmy tak wcześnie, że parkingowy jeszcze nie dotarł. Wewnątrz spędzamy pół godziny. Amfiteatrów widziałem parę w swoim życiu i ten robi wrażenie. Scena jest przygotowana pod aktualne wydarzenia operowe. Potem jeszcze wchodzimy na wzgórze i schodzimy z drugiej strony amfiteatru. Tam dziura w płocie i "oszczędni" mogą wejść za darmo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy na parking i ... w przedniej lewej oponie zero powietrza. Teraz muszę wrócić z moją opowieścią na 10 dni przed wyjazdem. Przejeżdżając przez dziurę w drodze wypełnioną kamieniami słyszę syk, wysiadam z auta patrzę w oponie zdecydowanie ubyło powietrza. Podjeżdżam na pierwszą stację, sprawdzam ciśnienie jest około 0,8 zamiast 2,2. Dopompowuję i jeżdżę kolejne kilka dni. Nic się nie dzieje. Mając przed sobą tak daleką podróż udaję się do serwisu firmowego. Dodać muszę, że jestem klientem firmy R. od 12 lat, ze wszystkimi okresowymi przeglądami. Informuję, że wyjeżdżam do Turcji i proszę o sprawdzenie opony. Wjeżdżam autem i po 5 minutach słyszę, że ciśnienie w obu przednich oponach jest to samo i wszystko jest ok.
Wracam teraz na parking do Aspendos. Po pierwszym szoku, wyciągam z bagażnika podnośnik, który w tym samochodzie jest miniaturowy i próbuję odkręcić koło, jedna ze śrub za cholerę nie chce puścić. Po chwili podchodzi do nas taksówkarz, który zaparkował obok. Przynosi swój, większy klucz i po chwili odkręca śrubę, wyjmuje koło, potem sam nakłada i zakręca koło zapasowe. Na odchodne pyta skąd jesteśmy, odpowiadamy Polska, on na to, że Polska good people, serdecznie dziękujemy i wyjeżdżamy szukać warsztatu bo według instrukcji z tym kołem zapasowym za daleko się nie zajedzie. Jak się później okazało warsztatów samochodowych w Turcji nie brakuje, więc już po przejechaniu 10 km takowy odnajdujemy. Mechanik razem z nami sprawdza oponę i odnajdujemy wbity gwóźdź. Szef warsztatu szybko z tym sobie radzi, wulkanizacja, ponowna zamiana kół i jedziemy dalej nie przeczuwając, że większa "przygoda" dopiero przed nami.
Kolejny przystanek na trasie to Antalya. Tu zatrzymujemy się najpierw przy wodospadach

Obrazek

wędkarz pod wodospadem
Obrazek

potem na starym mieście.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

po tym psie nie przejechał walec, po prostu odpoczywa
Obrazek


Antalya nie zrobiła na nas piorunującego wrażenia, to zdecydowanie za duże miasto jak na nasze przyzwyczajenia spędzenia urlopu.

Ognie Chimery.
Od głównej drogi trzeba kierować się na miejscowość (wieś) Cirali. Droga jest kręta i wąska. Całe Cirali to domy wzdłuż drogi, parę sklepów i gdzieś tam chyba jest też hotel. Po przejechaniu wsi, skręcamy w lewo. Tu po kilkuset metrach kończy się asfalt, dalej droga z wysypanego kamienia. Im dalej to kamienie większe. Wreszcie parking, bezpłatny. Oczywiście, aby wejść na górę potrzebny bilet, niedrogi. Podejście trwa około pół godziny, czasami jest dosyć stromo, a że upał tego dnia duży wejście okupione jest dużą ilością potu. Ognie palą się tu od czasów starożytnych, według mitologii greckiej Chimera to potwór ziejący ogniem, tak naprawdę to miejsce wypływu gazu ziemnego, który ulega samozapłonowi. Zdecydowanie polecam to miejsce wieczorem, wtedy wrażenia są na pewno o wiele większe, gdy góra płonie w wielu miejscach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Kolejny przystanek to Myra ( 5 minut od Demre). To co zostało ze świetności tego licyjskiego miasta to głównie grobowce wykute w skale. Kiedyś pełniła ważną rolę, bywali tu cesarze, od XI wieku opustoszało. Nie wiem czemu to zawdzięczać, ale wszyscy napotkani ludzie mówili po rosyjsku, ci ze straganów też.

Obrazek

Obrazek

Obrazek



To miał być ostatni przystanek, teraz kierunek Oludeniz. Powoli zachodzi słońce, widoki wspaniałe, jedziemy po wysokich skałach, w dole morze, zatoczki, także plaże. To już połowa września więc dość szybko robi się ciemno. Tak jak już wcześniej się zdarzało, także na tym odcinku kilkanaście razy trafiamy na jak go nazwaliśmy "turecki" sposób remontu dróg, czyli wysypane kamyczki, większe i mniejsze. To powoduje, że na licznych zakrętach trzeba mocno zwalniać i odsuwać się na skraj drogi bo w innym przypadku samochody z naprzeciwka obijają skutecznie karoserię. Na szczęście ruch nie jest tu duży. Jazda po kamyczkach ma to do siebie, że powoduje duży hałas do czego już się przyzwyczailiśmy. Nie dziwi więc nas to, że przez 1,2 kilometry ten hałas się nieco wzmaga. W pewnym momencie robi się jednak tak duży, że zaniepokoiło mnie to. Zwalniam, podjeżdżam do brzegu jezdni, bo na pobocze nie da się wjechać z uwagi na skały, włączam światła awaryjne, wysiadam i widzę w ciemnościach dziwnie nieokrągłe koło. Biorę latarkę i to co zobaczyłem mnie przeraziło. O oponie trudno już było mówić, z boku wystawały różne gumowe strzępy, smród spalonej gumy, wszystko tak gorące, że nie da się dotknąć. Jesteśmy w górach w Turcji, godzina 22.00, ciemności egipskie, z drogi nie da się zjechać, za nami zakręt, przed nami zakręt. Już widzę oczyma wyobraźni jak rozpędzony turecki tir wbija się w nas. Rozstawiamy z przodu i z tyłu trójkąty ostrzegawcze. Teraz wiem po co od 7 lat wożę trzy kamizelki odblaskowe. Zabieram się do podniesienia auta i pojawia się kłopocik. Przy próbie podniesienia nasz rewelacyjny firmowy podnośnik ślizga się po kamyczkach, które tutaj są wbite w asfalt i są wyjątkowo duże, wreszcie przewraca się. Aby go wydostać trzeba go odkręcić co przy jego nachyleniu nie jest łatwe. Druga próba i ten sam efekt. Za trzecim razem auto się nieco podnosi, po chwili podnośnik się znowu ześlizguje, auto opada. I to już koniec tej zabawy, żadna siła nie jest w stanie wydobyć go spod samochodu. Nie wiem ile to wszystko trwało bo straciłem poczucie czasu. W międzyczasie przejechały chyba tylko 2 samochody. Stoimy i myślimy co dalej, spędzenie nocy w tym miejscu nie brzmi zachęcająco, zastanawiamy się gdzie zadzwonić, chyba do Polski na numer ubezpieczyciela co pewnie i tak nie spowoduje szybkiej stąd ewakuacji. nawet nie wiemy dokładnie gdzie jesteśmy ( potem okazało się, że byliśmy w okolicach Kas ). Co do zatrzymywania przejeżdżającego samochodu mam mieszane uczucia, pomimo że w Turcji nie spotkałem się dotąd z jakąkolwiek agresją to jednak to pustkowie i noc robią swoje, jestem w końcu z żoną i córką. Po kolejnych kilkunastu albo kilkudziesięciu minutach zatrzymuje się przejeżdżający samochód, coś podobnego do naszego starego Żuka. Wysiada młody Turek pytając co się stało, mówi dość dobrze po angielsku. Po naszym wyjaśnieniu przynosi ogromny podnośnik, 2 duże kamienie i po chwili auto jest w górze, koło można odkręcać. Turek nie pozwala mi jednak wymienić koła, najpierw sam odkręca zniszczone brudząc się przy tym po łokcie, potem dokręca zapasowe, mówi goodbay i odjeżdża. Przy tym całym zamieszaniu nawet nie wiem czy zdążyłem mu podziękować.
Pomimo tego, że do przejechania mamy jeszcze ponad 100 km koło zapasowe musi wytrzymać.
Dojeżdżamy do Oludeniz zdrowo po północy, nawet nie wiem która była godzina. To co pozostanie w pamięci tego dnia to bezinteresowna pomoc nieznajomych Turków.
Rankiem poszukiwanie warsztatu celem zakupu nowych opon.
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 14.02.2013 17:57

Wąwóz Saklikent

Rano szukanie warsztatu w Fethiye nie zajęło dużo czasu bo na jednej z ulic jest kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt (!) warsztatów samochodowych, są też firmowe Renault czy Mercedesa. Koszt nowych opon z wymianą nieco wyższy niż w Polsce, ale wyjścia nie było.
Pierwszy wyjazd z Oludeniz to Saklikent. Dojazd zajął nam niecałą godzinę. Parę uwag dla wybierających się w to miejsce - warto mieć przynajmniej spodenki kąpielowe, aby móc później się przebrać i buty kąpielowe (można kupić na miejscu ).
Tak wygląda wejście i jego otoczenie:

Obrazek

Po wejściu pierwsze kilkadziesiąt metrów to przejście na podwieszonym przy skale trapie:
Obrazek

Potem zejście na skałę i kolejne metry trzeba przebrnąć przez dość wysoką wodę. Nurt jest dość silny, kamienie śliskie więc trzeba uważać. Stoi kilka osób chętnych do pomocy, oczywiście za drobną opłatą.
Obrazek

A potem to już tylko spacer dnem wąwozu, cała trasa w wodzie, której ilość zależy od pory roku i daty ostatnich opadów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedno z piękniejszych miejsc przy końcu trasy to wodospad:
Obrazek

Miejscami skały są bardzo śliskie i trzeba bardzo uważać, szczególnie jak niesie się sprzęt foto czy kamerę :)
My spotkaliśmy młodą dziewczynę ze złamaną ręką, którą przez to przejście sprowadzało trzech mężczyzn przez 10 minut.
Obrazek

Całe przejście zajęło nam około 3,5 godziny, ale z długimi przerwami na podziwianie widoków. Po wyjściu ostatni rzut oka na wejście do wąwózu:
Obrazek

W drodze powrotnej jedziemy najpierw wzdłuż rzeki, a to jeden ze środków na jej przekraczanie:
Obrazek

Podsumowując to jedne z ciekawszych miejsc jakie zwiedziliśmy w Turcji. Można trochę odpocząć od upału, bo woda dość chłodna a poza tym większość trasy zacieniona. Polecam wszystkim.
BigDaniel
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 884
Dołączył(a): 07.12.2009
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) BigDaniel » 17.02.2013 01:12

Cudne miejsce :D
gego
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1114
Dołączył(a): 13.01.2009
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) gego » 17.02.2013 03:19

Widzę iż odwiedzaliśmy te same miejsca :lol: :lol:
i te same uliczki z warsztatami :twisted: :twisted:

pzdr.
BigDaniel
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 884
Dołączył(a): 07.12.2009
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) BigDaniel » 17.02.2013 21:08

Witam :D Mam takie pytanie. . . jak wygląda sytuacja z polami namiotowymi w Turcji??? A także z płatnymi odcinkami dróg- Ceny itd.??
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14179
Dołączył(a): 26.07.2009
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 18.02.2013 00:07

Grot , przeczytałem z ciekawością i przyjemnością Twoją relację , i stwierdziłem , że mam prawie gotowy scenariusz wyjazdowy do tego pięknego kraju :D Dziękuję

Czekam na dalszy ciąg


Pozdrawiam
Piotr
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 18.02.2013 08:11

Witam Mam takie pytanie. . . jak wygląda sytuacja z polami namiotowymi w Turcji??? A także z płatnymi odcinkami dróg- Ceny itd.??


W sprawie pól namiotowych to wiele ci nie pomogę bo ja zatrzymywałem się wszędzie we wcześniej wynajętych hotelach czy pensjonatach. Na wybrzeżu takich pół spotkałem trochę, ale w głębi lądu to nie przypominam sobie abym widział takie miejsca (nawet w Kapadocji, choć pewnie gdzieś tam są). Pamiętam, że jak przygotowywałem się z cro do podróży po Turcji to były takie relacje z campingami, więc musisz poszukać.
Co do autostrad to kawałek po przekroczeniu granicy zakupiłem kartę KGS z doładowaniem 25 TL w sklepiku przy stacji benzynowej. Nie śledziłem tak dokładnie cen wszystkich odcinków, ale np. z odcinek Edirne do Stambułu kosztował 6,5 TL, przejazd przez most na Bosforze 3,75 TL, płatny jest też odcinek na trasie Pamukkale-Izmir 2,75 TL. Potem raz doładowałem jeszcze 10 TL i po całej podróży jeszcze trochę na karcie zostało. Doładowanie na wszystkich stacjach Shell, na innych różnie z tym bywa. Tak więc ceny nie są jakieś dramatycznie wysokie, a zdecydowana większość dróg nawet dwupasmowych jest bezpłatna.
FUX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13000
Dołączył(a): 14.05.2005
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) FUX » 18.02.2013 09:32

W Capadocji są kampingi.
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 18.02.2013 18:32

OLUDENIZ

W Oludeniz spędziliśmy w sumie pięć dni. Większość czasu zajęło oczywiście zwiedzanie bliższej i dalszej okolicy. Miejscowość Oludeniz składa się z części sklepowo-hotelowej na szczycie góry i części restauracyjno-turystyczno-plażowej wzdłuż plaży. Schodzenia w dół i pod górę pieszo raczej nie polecam, samochodem pod górę momentami maksimum dwójka. Podobno w sezonie jest to miejsce okupowane głównie przez wyspiarzy, których zachowanie często z kulturą nie ma wiele wspólnego, my we wrześniu spotkaliśmy raczej normalnych turystów. To co nas trochę zaskoczyło to chłodne wieczory i noce na szczycie tam gdzie był nasz hotel (połowa września), bez swetra ani rusz. Dużo cieplej było w okolicach plaży. Najbardziej znanym miejscem to oczywiście Błękitna Laguna. Miejsce to wywołuje sprzeczne opinie. W wątku w którym gego relacjonuje podróż po Turcji napisał, że mu się tu nie podobało. Ja natomiast prezentuje zdanie odmienne. Poniżej kilka zdjęć:

Widok na plaże w Oludeniz, do skały plaża otwarta, za skałą plaża płatna.
Obrazek

Dojście do części płatnej
Obrazek

Widok z plaży od strony morza w lewo
Obrazek

Widok z plaży w prawo
Obrazek

Widok z plaży na wprost
Obrazek

Niektórym mogą przeszkadzać leżaki
Obrazek

Plaża od strony laguny
Obrazek

Z pobliskiej góry Babadag od rana do późnego wieczora można można wykupić lot. Lądowanie w samym centrum, między kwiatkami, parę razy widziałem twarde lądowanie z obtarciami. Czego jednak nie robi się dla podniesienia adrenaliny.

Obrazek

Obrazek

Można także zrobić wycieczkę na górę Bagbag w lewo od plaży ( stromy podjazd ). W dniu gdy tam jechaliśmy szczyty były schowane w chmurach.
Obrazek

Natomiast w dole widać Dolinę Motyli (coś jak Zatoka Wraku w Grecji ). Dojechać tam najłatwiej statkiem odpływającym z głównej plaży, natomiast z góry jest też ponoć ścieżka w dół. My nie próbowaliśmy, dla mnie stanowczo za stromo, ale widoki piękne
Obrazek

I jeszcze chmury odbijające się w morzu, szkoda, że było tak mglisto.
Obrazek

Podsumowując Oludeniz jest dobrym miejscem wypadowym na wycieczki, a i poplażować można, szczególnie we wrześniu, gdy tłoku już nie było.
BigDaniel
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 884
Dołączył(a): 07.12.2009
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) BigDaniel » 19.02.2013 17:56

Dzięki bardzo za odpowiedz :D

Czekam na dalszą część relacji :D
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 25.02.2013 21:16

PATARA

Z Oludeniz można dojechać do wielu miejsc. Saklikent już był, kolejne dni to poranne plażowanie i popołudniowe zwiedzanie. na pierwszy ogień idzie Patara. Mam nadzieję, że to prawidłowa nazwa tego miejsca, choć głowy nie dam. Tym razem płaci się już na drodze dojazdowej, a jak ktoś chciałby płacenie ominąć to z podłoża drogi wystają długie na 10 cm kolce. Wygląda to jak wjazd do tajnej jednostki :). Po drodze ruiny w różnym stanie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po około kilometrze ogromny parking, a przy nim ruiny amfiteatru i amfiteatr nowy 8O . Niestety wejście do ruin zamknięte, chyba uznano, że chodzenie tam jest zbyt niebezpieczne. Do czego ma służyć nowa budowla ? Nie wiem.

Patara - stary teatr
Obrazek

Patara-nowy teatr
Obrazek


Potem dojazd pod samą plażę. Jest ogromna i prawie pusta. W oddali widać ruchome piaski.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

DALYAN

Około 70 kilometrów od Oludeniz znajduje się niewielka miejscowość Dalyan. Jest tu dość dużo hoteli i pensjonatów i w sezonie pewnie jest tu dość tłoczno. We wrześniu pustawe restauracje, kelnerzy namawiają do wejścia. My pieszo przemieszczamy się główną drogą w kierunku rzeki Dalyan. Na drugim brzegu Kaunos - to wykute w skale grobowce likijskie. Na drugi brzeg można podpłynąć łódką. My ze względu na brak czasu podziwialiśmy tylko z daleka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Sama miejscowość, choć nie spędziliśmy tu za dużo czasu, wydała nam się co najmniej sympatyczna, miała swój urok. Tereny wokół Dalyan są za to przepiękne ( jest tu park krajobrazowy ) - rzeka, jezioro Koycegiz, morze, no i głównie plaża Iztuzu.
Jest także sporo pamiątek z przeszłości - teatr, mury, fontanna. W okolicach można zażyć kąpieli błotnych, skorzystać z wód termalnych, ale to chyba zimą bo przy temperaturze ponad 30 stopni dogrzewać się nie jest konieczne ani zdrowe.
Do samej plaży Iztuzu można popłynąć z Dalyan łódką, polecam. O samej plaży w następnym odcinku. Na pożegnanie Dalyan taki widoczek.

Obrazek
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 26.02.2013 20:29

IZTUZU

Niedaleko od Dalyan jest miejsce przepiękne ( tych przymiotników jeśli chodzi o Turcję nigdy za dużo ). To plaża Iztuzu. My nie płynęliśmy łódką z Dalyan, a dojechaliśmy drogą. Sam dojazd dostarcza już niezłych wrażeń, bo droga to pnie się ostro w górę to znowu opada w dół, a wszystko to w gęstym lesie piniowym. Można zatrzymać się w przydrożnych knajpkach. jedna z nich jest zawieszona nad przepaścią. Widoki niestety zasłania gęsty las. Chcieliśmy wjechać wyżej niestety droga była zatarasowana przez ciężki sprzęt i musieliśmy zawrócić w kierunku plaży.
Po dojeździe ... oczywiście budka w której trzeba uiścić należność za wjazd. To co zobaczyliśmy warte jest jednak każdych pieniędzy.
Sama plaża prawie pusta, zajętych zaledwie kilka leżaków. Można sobie zaordynować długi spacer bo plaża ma 6 kilometrów długości. Po jednej stronie morze, po drugiej delta rzeki Dalyan usłana dziesiątkami małych wysepek. Gdyby komuś doskwierało ciepło polecam kąpiel w rzece, woda o wiele chłodniejsza niż w morzu.
Na plaży rezydują też podobno żółwie, dlatego jest ona niedostępna nocą. My żółwia nie widzieliśmy, znaleźliśmy tylko ich ślady na piasku. Teraz zostawiam już Was sam na sam z naturą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 05.03.2013 20:17

Po krótkiej przerwie, jeśli jeszcze ktoś "podróżuje" ze mną to jedziemy dalej.

KAYAKOY

Kilkanaście minut od Oludeniz znajduje się Miasto Duchów Kayakoy. Droga nie najlepszej jakości, choć asfaltowa. Wejście jak zwykle płatne. Spacer po mieście robi dość przygnębiające wrażenie. Zamieszkiwało tu prawie 20 tys Greków i było 2 tys budynków. Miasto wyludniło się po wojnie grecko-tureckiej w latach 20-tych ubiegłego wieku. Ponoć były plany remontu lub przynajmniej zatrzymania rozpadu domów, ale raczej nie wygląda aby dało się dziś je uratować. Pewnie niedługo większość rozpadnie się sama, a resztę zburzą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


FETHIYE

Na mnie w Fethiye największe wrażenie zrobiła ... ulica z warsztatami samochodowymi. Naprawdę czegoś takiego nie widziałem nigdzie. Od małych warsztacików, poprzez średnie aż do wielkich serwisów firmowych. Dla każdego coś miłego. Ludzie także bardzo pomocni, choć z angielskim było średnio to wszystko dało się załatwić.
Wieczorem ładnie wyglądał budowany dopiero park z wyciętymi z krzewów zwierzakami.

Obrazek

Obrazek


JEZIORO SALDA

Czas spędzony w Oludeniz dobiegł końca. Wyjeżdżamy w stronę Pamukkale. Po drodze zatrzymujemy się przy jeziorze Salda. To także jezioro pochodzenia wulkanicznego, zajmuje powierzchnię 44 kilometrów kwadratowych, a głębokość dochodzi do 200 metrów. Podobno pomaga na choroby skóry. Góry wokół jeziora tworzą niepowtarzalne widoki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
ania77
Croentuzjasta
Posty: 329
Dołączył(a): 17.04.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) ania77 » 05.03.2013 21:15

grot napisał(a):Po krótkiej przerwie, jeśli jeszcze ktoś "podróżuje" ze mną to jedziemy dalej.


Ja jestem, wspominam wrzesień 2012:)

grot napisał(a): (...) Wejście jak zwykle płatne. (...)


Nic dodać, nic ująć:):):):)

Następnym razem trzeba jednak zahaczyć o Iztuzu (nie chciało się nam, a jak widać po Twoich zdjęciach, szkoda). Kolejny pretekst, by wrócić do Turcji:)

Super zdjęcia:)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???


  • Podobne tematy
    Ostatni post

2012 Turcja - strona 5
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018