Dzień 4 – 04/05/2026
Wstajemy rano, jemy śniadanie i mała zmiana, a nawet dwie. Tym razem już rano szukamy kolejnego noclegu. Wiemy, że to nasz ostatni dzień w Słowenii. Wiemy, że kolejną noc spędzimy w Chorwacji. Chcemy odwiedzić Istrię – miejsce, gdzie 10 lat temu pierwszy raz odwiedziliśmy ten wspaniały kraj. Zależało mi, aby nocleg był w Rovinj – dla mnie to jedno z najpiękniejszych chorwackich miast. Oczywiście Rovinj pojawiał się już w moich wcześniejszych planach na objazdówki. I druga zmiana – szukamy noclegu na dwie noce. Półwysep jest duży, a miejsc do odwiedzenia mamy sporo. O 7:40 mamy zaklepany nocleg (już bez śniadania, co w apartamentach Chorwacji jest standardem) w Apartments Eva.
O 8:45 jedziemy dalej. Tym razem jedziemy 45 km na północny wschód. Czyli wiadomo gdzie.
Gdy się zastanawiałem, którą jaskinię wybrać (bo przecież wystarczy jedna), to znalazłem porównanie, że Jaskinia Postojna to "Podziemny Disneyland" - ogromna, komercyjna i bardzo nastawiona na wygodę turysty a
Jaskinie Szkocjańskie to Kopalnia Morii z "Władcy Pierścieni" - dzikie, surowe i monumentalne miejsce. Bez pociągów i kolorowych świateł.
Jednak Jaskinie Szkocjańskie mają coś, co sprawia, że nie powinno ich się skreślać.
Jaskinie Škocjan to pierwszy słoweński obiekt przyrodniczy wpisany na UNESCO (1986). Cały system ma ok. 6,2 km długości i został ukształtowany przez rzekę Rekę. Rzeka znika pod ziemią na końcu potężnego wąwozu, a następnie płynie przez podziemny kanion o długości 2,6 km, szerokości dochodzącej do 60 metrów i ścianach sięgających 146 metrów.
Trasa turystyczna (podstawowy wariant) ma ok. 3 km i momentami wygląda jak scenografia do filmu fantasy. Najmocniejszy punkt to Hala Martela – gigantyczna komora o kubaturze 2,2 mln m3. Nad podziemnym korytarzem rzeki wisi Most Kościelny, zawieszony 47 metrów nad rzeką. Wzdłuż ścian widać pozostałości dawnych, ręcznie wykutych ścieżek – ich łączna długość sięgała aż 12 km.
Okolica ma też ciekawą historię. W otchłani Mušja jama starożytni pielgrzymi składali ofiary dla bóstw podziemi – przyjeżdżali tu nawet z terenów dzisiejszej Grecji i Włoch. Pierwsza księga gości jaskini została otwarta już 1 stycznia 1819 roku, więc turystyka w Škocjanie ma naprawdę długą tradycję.
Park Regionalny Jaskiń Škocjan to również unikalny mikroklimat: obok siebie rosną tu rośliny alpejskie i śródziemnomorskie. To także dom dla odmieńca jaskiniowego (Proteus anguinus). W 1999 roku miejsce wpisano na Listę Ramsarską jako pierwsze podziemne mokradła na świecie.
Poniżej plan i przekrój podłużny jaskini.
Czas na zwiedzanie. Parkujemy około 9:30. Tutaj
parking jest bezpłatny – miło. Następnie kupujemy bilety (bilet normalny kosztuje 22 euro) i musimy chwilę poczekać. Mamy wejście na 10:00. Po krótkiej chwili kierujemy się do wejścia do jaskini. To kawałek drogi, idziemy kilka, może kilkanaście minut. Po dojściu do celu przewodnik dzieli nas na grupy językowe (angielski i słoweński), a następnie opowiada o jaskini i przedstawia zasady zwiedzania. Teraz idzie z nami kilku przewodników, ruszamy w głąb podziemi.
Wybaczcie jakość zdjęć. Ta jaskinia jest mroczna, bo światła tu niewiele, a zdjęcia robione bez flesza.Najpierw spacerujemy Cichą Jamą (Tiha Jama). Jeśli miałbym porównywać tę jaskinię do Jaskini Postojnej na podstawie pierwszego odcinka, to zalecałbym wizytę najpierw tutaj. Po zwiedzeniu Postojnej ten fragment wydaje się na razie mało spektakularny.
Na szczęście im dalej w las, czy tam w stalagnaty, tym wrażenia lepsze.
Zaczyna się Szemrząca Jaskinia (Šumeča jama). Nacieki stopniowo ustępują, pojawia się więcej surowej skały, zaczyna być głośniej, słychać rzekę Reka, korytarz robi się wyższy, bardziej przepaścisty.
Czas na efekt wow – ogromna przestrzeń w głównym podziemnym kanionie (Hankejev kanal), ściany idą w górę na około 100 metrów, rzeka płynie, a my idziemy po trasie wykutej w ścianie. Przed nami Most Kościelny (Cerkvenikov most) – wąski zawieszony 47 m nad rzeką. Dla wielu najmocniejszy punkt trasy.
Po przejściu mostu idziemy dalej. A ja robię kolejne zdjęcia Szemrzącej Jaskini.
I mostu z drugiej strony.
Jest też stara trasa. Podobno jest to historyczny, dawny szlak turystyczny wykuty bezpośrednio w pionowej ścianie.
Hala Martela (Martelova dvorana) to największa komora, ale chyba najmniej fotogeniczna część (albo mój sprzęt w tych warunkach nie dał rady). To miejsce robi wrażenie nie tyle detalem, co skalą – człowiek czuje się tu jak mrówka w katedrze z kamienia.
I tu się kończy zwiedzanie jaskini. Przewodnik nas żegna i informuje, że mamy 3 trasy do wyboru. Z uwagi na plany, wybieramy najkrótszą. Idziemy przez Velika dolina – ogromne zapadlisko z widokiem na wąwóz rzeki Reka.
Robimy przerwę na kawę i ciasto w Ambrožič Restaurant, która znajduje się obok kasy biletowej. Tam sympatyczna kelnerka zachwyca się moją koszulką i wyznaje, że też jest fanką Slayera.
W ramach zakupionego biletu zwiedzamy jeszcze mini muzeum obok i idziemy do punktu widokowego. Z punktu widokowego widać całą Velika dolina – ogromne zapadlisko z pionowymi ścianami, wejście do jaskini i rzekę Rekę znikającą w podziemiach. Światło, skały i zieleń tworzą tu niesamowity kontrast po wyjściu z mroku jaskini.
Przed 13:00 wsiadamy do auta i jedziemy dalej.