Platforma cro.pl© Chorwacja online™ - podróżuj z nami po całym świecie! Odkryj Chorwację i nie tylko na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków ツ

3 kwadranse nad chorwackim Jadranem: 16-dniowy road trip

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
marekkowalak
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3006
Dołączył(a): 13.05.2019

Nieprzeczytany postnapisał(a) marekkowalak » 05.09.2026 20:40

empire13 napisał(a):W Tarvisio mnie jeszcze nie było. Może kiedyś



W Tarvisio polecam wjazd kolejką na Monte Lussari. Klimatyczna wioska w górach i rewelacyjne widoki - cała Planica od włoskiej strony


empire13 napisał(a):Hohenwerfen też fajny. Zapisuję na kiedyś ;)


A ja sobie z Twojej relacji zapisuję Peričnik :coool:
empire13
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2714
Dołączył(a): 26.06.2016
3 kwadranse nad chorwackim Jadranem: 16-dniowy road trip

Nieprzeczytany postnapisał(a) empire13 » 05.09.2026 20:44

Chciałoby się dłużej zostać przy wodospadach. Niestety musimy jechać dalej. Tylko gdzie? Około 18:00 wracamy do auta. Trzeba gdzieś zatankować. Znajdujemy przyautostradową stację MOL w okolicach Radovljicy. Po zatankowaniu zabieramy się za szukanie noclegu. Tych na bookingu jest mało. Znajdujemy całkiem fajny ze śniadaniem za ponad 90 euro w Lublanie. Dla mnie super, jest okazja do zwiedzenia kolejnego miasta.

Około 19:20 jesteśmy w Garni Hotel Jagodic. Jak się okazuje, to co dla bookingu jest Lublaną, dla Google Maps jest Vopovlje. No dobrze, może booking to pokazuje jako region Lublany. W każdym razie nie był to jedyny raz. Na szczęście w tym (i kolejnym za kilka dni) przypadku nie był to błąd dla nas istotny.

Po zameldowaniu wskakujemy do auta i jedziemy do Lublany. Mamy do pokonania około 25 km. Kieruję się do ścisłego centrum w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania. Po zameldowaniu się w hotelu szukałem informacji na ten temat i wiedziałem już, że nie będzie tak łatwo. Znajdujemy Parking ŠUMI, tuż pod kompleksem wzniesionym w miejscu dawnej, legendarnej fabryki słodyczy i karmelków Šumi, która przez dziesięciolecia nadawała słodki ton tutejszej okolicy. Za dwugodzinne parkowanie zapłacimy 3,80 euro.

Gdy wychodzimy na powierzchnię, Lublana wita nas chłodnym, majowym wieczorem i nastrojowym oświetleniem. Jest 20:30, więc wiele nie zwiedzimy. Jest zamek, ale o tej godzinie już nieczynny. Idziemy zobaczyć, jak wygląda ścisłe centrum.
Kierujemy się w stronę Kongresni trg, gdzie plac po zmroku robi niesamowite wrażenie. Otaczają go monumentalny gmach dawnego pałacu stanowego (dziś uniwersytet), zabytkowa Filharmonia – założona na początku XVIII wieku instytucja, w której gronie honorowych członków znajdowali się tacy giganci jak Haydn czy Beethoven – oraz barokowa fasada kościoła Urszulanek z unikalnym marmurowym ołtarzem dłuta Francesco Robby. Nad wszystkim tym króluje spektakularnie podświetlony na czerwono i niebiesko zamek w Lublanie, górujący nad miastem niczym wielki, świetlny punkt orientacyjny.
Zamek w Lublanie 01x.jpg
uniwersytet 02.jpg
Kongresni trg 02x.jpg
kościół Urszulanek 02Z.jpg
filharmonia 02Z.jpg


W powietrzu unosi się wyjątkowa atmosfera. Ponieważ mamy początek maja i trwa długi majowy weekend, miasto wciąż żyje świętowaniem. Ulice i place są pełne ludzi korzystających z wolnego czasu, a z nadrzecznych knajpek i zaułków dobiega gwar rozmów i muzyka na żywo z mniejszych, spontanicznych wydarzeń plenerowych.

Wędrujemy w stronę eleganckiej Galerija Emporium - dawnego, secesyjnego domu handlowego z 1903 roku, który zachwyca kunsztownymi wnętrzami i szklanym dachem.
Galerija Emporium.jpg


Następnie ruszamy wzdłuż nadrzecznej promenady Cankarjevo nabrežje. Woda w Lublanicy odbija tysiące kolorowych świateł kawiarni i latarni. Przechodzimy przez tętniący życiem Prešernov trg z pomnikiem najwybitniejszego słoweńskiego poety, który z kamiennym zamyśleniem patrzy w stronę okna dawnego domu swojej niespełnionej miłości, oraz charakterystycznym, różowym (a może łososiowym?) kościołem franciszkanów. Następnie ruszamy dalej, zahaczając o Mestni trg.

Po drodze skuszeni zapachami stoisk sięgamy po lokalne smakołyki. Na koniec docieramy do jednego z symboli stolicy - Mostu Smoka (Zmajski most). Ta pionierska, secesyjna konstrukcja z żelbetu pamięta czasy panowania Franciszka Józefa I. Cztery miedziane bestie pilnujące przeprawy wyglądają po zmroku wręcz filmowo (choć miejscowi żartują, że ogonami merdają tylko wtedy, gdy przez most przechodzi dziewica). A my kończymy nasz niespieszny, dwugodzinny spacer po stolicy Słowenii w idealnym, nastrojowym klimacie.
Most Smoka 01.jpg
Most Smoka 02Z.jpg


Po 22:30 wracamy do auta i ruszamy w drogę powrotną. Około 23:00 jesteśmy już z powrotem w hotelu, zamykając ten intensywny dzień z licznikiem na poziomie około 440 przejechanych kilometrów.
Lublana urzekła mnie na tyle, że chętnie wrócę tu kiedyś na dłużej.

logo 06.jpg
Ostatnio edytowano 06.09.2026 00:08 przez empire13, łącznie edytowano 3 razy
empire13
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2714
Dołączył(a): 26.06.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) empire13 » 05.09.2026 21:06

marekkowalak napisał(a):
empire13 napisał(a):W Tarvisio mnie jeszcze nie było. Może kiedyś



W Tarvisio polecam wjazd kolejką na Monte Lussari. Klimatyczna wioska w górach i rewelacyjne widoki - cała Planica od włoskiej strony


empire13 napisał(a):Hohenwerfen też fajny. Zapisuję na kiedyś ;)


A ja sobie z Twojej relacji zapisuję Peričnik :coool:


Coś czuję, że do końca tej relacji wpadnie mi mnóstwo nowych polecajek ;)
te kiero
Mistrz Ligi Narodów UEFA
Posty: 12205
Dołączył(a): 27.08.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) te kiero » 06.09.2026 06:01

Ljubljana bardzo nam się podobała, nieco przypomina Graz.

empire13 napisał(a):
empire13 napisał(a):Hohenwerfen też fajny. Zapisuję na kiedyś ;)


A ja sobie z Twojej relacji zapisuję Peričnik :coool:


Coś czuję, że do końca tej relacji wpadnie mi mnóstwo nowych polecajek ;)[/quote]

Ze Słowenii mogę jeszcze polecić Slap Rinka, który jest zwieńczeniem wspaniałej Logarskiej Doliny, chyba że na powrocie tam zajrzeliście ;)
Tu w naszej starej relacji z wejściem ponad wodospad:
post1806185.html#p1806185
empire13
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2714
Dołączył(a): 26.06.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) empire13 » 06.09.2026 11:59

te kiero napisał(a):Ze Słowenii mogę jeszcze polecić Slap Rinka, który jest zwieńczeniem wspaniałej Logarskiej Doliny, chyba że na powrocie tam zajrzeliście ;)
Tu w naszej starej relacji z wejściem ponad wodospad:
post1806185.html#p1806185

Tam nie dojechaliśmy. Dzięki, zapisuję. A relację przeczytam, bo pewnie w niej więcej perełek znajdę.
dangol
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 13960
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 08.09.2026 10:45

empire13 napisał(a):w planie wcisnęliśmy całą masę zamków, twierdz, pałaców, muzeów i kościołów, więc zamiast dynamiki z filmów Makłowicza będzie momentami niemal podręcznikowy pokaz nudy

Taką nudę uwielbiam 8). To co do tej pory pokazałeś :idea: już mnie zachęciło do śledzenia Waszej podróży. Wprawdzie jakoś ostatnio ten kierunek mija się z naszymi preferencjami co do poznawania Europy, ale kto wie ;) ? Może kiedyś uda się coś wpleść także do naszych tras?
maslinka
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 15675
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 09.09.2026 14:36

Peričnik zawsze miło zobaczyć, piękne zdjęcia :D

Lublana jest moim zdaniem bardzo klimatyczna. Niewielka i urocza 8)
empire13
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2714
Dołączył(a): 26.06.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) empire13 » 10.09.2026 09:09

dangol napisał(a):Taką nudę uwielbiam 8). To co do tej pory pokazałeś :idea: już mnie zachęciło do śledzenia Waszej podróży. Wprawdzie jakoś ostatnio ten kierunek mija się z naszymi preferencjami co do poznawania Europy, ale kto wie ;) ? Może kiedyś uda się coś wpleść także do naszych tras?

Cieszy mnie to. A mam wrażenie, że najlepsze dopiero przed nami ;)


maslinka napisał(a):Lublana jest moim zdaniem bardzo klimatyczna. Niewielka i urocza 8)

Tak. Chętnie tam wrócę na cały dzień. Albo i dłużej. Zależy jak długą listę atrakcji przygotuję ;)
empire13
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2714
Dołączył(a): 26.06.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) empire13 » 10.09.2026 17:18

Dzień 3 – 03/05/2026

Śniadanie jemy w hotelu. Około 9:30 wsiadamy do auta i jedziemy zwiedzać Blejski grad. Zamek chcieliśmy odwiedzić już poprzedniego dnia, ale jest czynny tylko do 20:00, a podziwianie wodospadu Peričnik zakończyliśmy około 18:00. Nie chcieliśmy zwiedzać zamku w pośpiechu.
Na drodze jest dosyć tłoczno. To pewnie dlatego, że dzisiaj jest niedziela i trwa długi weekend. Mam obawy, że większość Słoweńców jedzie tam, gdzie my. Na szczęście niemal wszyscy jadą gdzieś dalej na południowy zachód drogą nr 209, podczas gdy my na rondzie zjeżdżamy w pierwszą ulicę w stronę zamku.
Poniższe dwa zdjęcia pochodzą z googlemaps.
A1.jpg
A2.jpg


Na miejscu jest parkomat obsługiwany między innymi przez aplikację EasyPark. Minus: trzeba z góry określić czas parkowania. Plus: można go później zdalnie przedłużyć. No to w ciemno wbijam 2 godziny. Koszt 6,90 euro. Kierujemy się do kasy po bilety wstępu. Cena za bilet normalny to 19 euro.

Źródło: blejski-grad.si:
Zamek Bled, położony wysoko na skalistym klifie nad jeziorem Bled, jest najstarszym zamkiem w Słowenii i króluje od ponad tysiąca lat. Pierwsza pisemna wzmianka o zamku pochodzi z 1011 roku, kiedy to był on ważnym ośrodkiem strategicznym i administracyjnym regionu. Zamek jest symbolem tożsamości Bledu i strażnikiem jego dziedzictwa historycznego, a dzięki wyjątkowym widokom oraz wystawom historycznym i artystycznym zachwyca prawie pół miliona zwiedzających rocznie.

Widoki na jezioro, wysepkę z kościołem i otaczające je góry są naprawdę cudowne. To jedno z tych miejsc, gdzie człowiek automatycznie robi zdjęcia, nawet jeśli ma ich już sto.
jezioro_01.jpg
jezioro_02.jpg
jezioro_03.jpg
jezioro_04.jpg
jezioro_05.jpg
jezioro_06.jpg
jezioro_07.jpg
jezioro_08.jpg
jezioro_09.jpg
jezioro_10.jpg
otok.jpg


Wokół tego miejsca kręci się cała słoweńska pocztówkowość. Jezioro Bled i leżąca na nim wysepka wyglądają jak kadr z baśni, zwłaszcza z zamkowej perspektywy. To zresztą jedyna naturalna wyspa w całej Słowenii. Na ten malowniczy skrawek lądu nie pływają przypadkowe łodzie - kursują tam wyłącznie pletny, czyli tradycyjne, zadaszone czółna prowadzone przez sterników wiosłujących na stojąco. Na samej wyspie czeka barokowy kościółek, do którego prowadzi dokładnie 99 kamiennych schodów. Miejscowy zwyczaj każe panu młodemu wnieść tam świeżo upieczoną żonę własnymi siłami. W środku można też pociągnąć za sznurek legendarnego dzwonu życzeń, który ma moc spełniania marzeń. Historia tego miejsca sięga jednak znacznie głębiej. Znajdowało się tu pogańskie miejsce kultu, prawdopodobnie związane z czcią kobiecego bóstwa.

No to jeszcze fotki z górami :)
panorama1.jpg
panorama2.jpg


Na terenie zamku znajduje się muzeum, którego wystawa prowadzi od epoki lodowcowej po osadnictwo słowiańskie. Choć ekspozycja kryje takie skarby jak najstarsze znalezisko złota w Słowenii czy VI-wieczną broszkę „rajskiego ptaka”, w tłumie zwiedzających trudno było się skupić na fotografowaniu. Zrobiłem więc tylko jedno zdjęcie - częściowo zachowanego szkieletu łosia z III–V wieku n.e. Pozostałe fotki pochodzą ze strony blejski-grad.si.
łoś.jpg
muzem1.jpg
muzeum2.jpg
muzeum3.jpg


W okrągłej wieży zamku znajduje się interaktywna strefa, stworzona z myślą o rodzinach, gdzie za pomocą pięciu prostych stanowisk można poprzez zabawę poznawać prawa fizyki. Fotki ze strony blejski-grad.si.
eksperyment1.jpg


Moim zdaniem najciekawsze miejsce to zamkowa drukarnia. Można zobaczyć w niej replikę historycznej prasy Gutenberga i z bliska podejrzeć dawne rzemiosło. Miejsce to ma ciekawą historię – w XVI wieku, gdy zamek był ważnym ośrodkiem protestantyzmu, gościł tu Primož Trubar, twórca pierwszych słoweńskich książek. Dziś zwiedzający mogą też spróbować własnych sił i samodzielnie wydrukować na prasie pamiątkowy dokument. My tu kupujemy magnesiki :)
Fotki ze strony blejski-grad.si.
druk1.jpg
druk3.jpg
druk2 trubar.jpg


Na koniec jeszcze kilka zdjęć z zamku.
zamek_01.jpg
zamek_04.jpg
zamek_06.jpg
zamek_08.jpg
zamek_14.jpg
zamek_15.jpg
zamek_20.jpg
zamek_21.jpg



Co do zamku, to mamy ambiwalentne odczucia. Widoki wspaniałe, ale sam zamek bez szału. Spędzamy w nim bez pośpiechu niecałą godzinę. Jak na nasze standardy to bardzo mało. Zatem mogliśmy spokojnie przyjechać tu wczoraj. Wtedy nie musielibyśmy rezygnować z wodospadu Šum. Cóż, kolejny powód, aby wrócić do Słowenii.
Jest około 11:30, wsiadamy w auto i jedziemy jakąś godzinkę na południe.
empire13
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2714
Dołączył(a): 26.06.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) empire13 » 10.09.2026 18:01

majkik75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3110
Dołączył(a): 25.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) majkik75 » 10.09.2026 19:53

A parkowaliście na górnym parkingu, pod zamkiem, czy na tym dolnym? Bo my na tym dolnym - to był błąd, bo trzeba było dojść kawałek pod górę ...
Co do zamku - tak jak myślałem. Widok z niego jest fajny, ale w środku tak jak się spodziewałem ;)
empire13
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2714
Dołączył(a): 26.06.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) empire13 » 10.09.2026 19:54

majkik75 napisał(a):A parkowaliście na górnym parkingu, pod zamkiem, czy na tym dolnym? Bo my na tym dolnym - to był błąd, bo trzeba było dojść kawałek pod górę ...

Pod samym zamkiem obok parku.


Co do zamku - tak jak myślałem. Widok z niego jest fajny, ale w środku tak jak się spodziewałem ;)

Tym razem miałeś nosa. Ale bez przesady, wszystkich od razu skreślać nie będziemy ;)
empire13
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2714
Dołączył(a): 26.06.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) empire13 » 13.09.2026 21:48

Kryje w sobie ponad 200 lat historii turystyki, ale zaczęło się od przypadku. W kwietniu 1818 roku prosty latarnik jaskiniowy, Luka Čeč, szykował Wielką Salę na wizytę cesarza Franciszka I. Podczas prac przeszedł przez prowizoryczny mostek, wspiął się na skały i zniknął. Gdy wrócił, krzyczał: „Oto nowy świat, oto raj!”. Tak odkryto właściwą, ogromną część jaskini. Przez dziesięciolecia zasługę przypisywano komuś innemu - skarbnikowi Löwengreifowi. Dopiero w 1854 roku nazwisko Čeča trafiło do historii. Dziś wiemy, że system liczy ponad 24 km korytarzy, powstawał od około 3 milionów lat w wapieniach liczących 70 milionów lat, a od tamtej wizyty cesarza jaskinię odwiedziło już ponad 39 milionów turystów z całego świata. Zajmuje drugie miejsce na świecie i pierwsze w Europie pod względem długości trasy turystycznej udostępnionej dla odwiedzających.
To miejsce znają chyba wszyscy jadący na Istrię. Dla wielu jest to punkt obowiązkowy. Nam do tej pory jakoś nie było pisane tu trafić, więc najwyższy czas nadrobić zaległości. Jedziemy do Jaskini Postojnej.
Około 12:30 parkujemy, a następnie udajemy się do kasy. Interesuje nas bilet w wariancie „dwie przygody”. Cena standardowa to 47,50 euro. Bilety kupujemy przed 13:00, a do wejścia mamy prawie godzinę. W końcu niedziela, więc ludzi sporo. Na szczęście na miejscu można zjeść kawałek sernika i napić się kawy.

Pierwsi zwiedzający chodzili z pochodniami, potem przewodnicy pchali po jaskini dwa wózki zwane Faetonami, mieszczące po czterech gości.
Zdjęcie: postojnska-jama.eu
1ręcznie.jpg


To był początek pierwszej na świecie udokumentowanej kolei podziemnej, otwartej 16 czerwca 1872 roku. Później pojawiły się lokomotywy spalinowe, a od 1956 roku elektryczne. Po 1964 roku dobudowano pętlę i drugi tor, dzięki czemu pociągi mogą kursować w obie strony jednocześnie. Dziś przejeżdżamy 3,5 km jedyną na świecie dwutorową trasą kolejki jaskiniowej.
kolejka01.jpg
kolejka02.jpg


Po wyjściu z pociągu zostaje nam już tylko spacer z przewodnikiem. Do pokonania jest 1,5 kilometra. Ścieżka z antypoślizgowego betonu jest łatwa, choć trzeba pokonać jeden odcinek około 200 metrów pod górę (nachylenie 20%), a potem tyle samo w dół.
jaskinia01.jpg
jaskinia02.jpg
jaskinia03.jpg
jaskinia04.jpg
jaskinia05.jpg
jaskinia06.jpg
jaskinia07.jpg
jaskinia08.jpg
jaskinia09.jpg
jaskinia10.jpg
jaskinia11.jpg
jaskinia12.jpg
jaskinia13.jpg
jaskinia14.jpg
jaskinia15.jpg
jaskinia16.jpg
jaskinia17.jpg
jaskinia18.jpg
jaskinia19.jpg
jaskinia20.jpg
jaskinia21.jpg
jaskinia22.jpg
jaskinia23.jpg
jaskinia24.jpg
jaskinia25.jpg
jaskinia26.jpg
jaskinia27.jpg
jaskinia28.jpg
jaskinia29.jpg


Symbolem całej jaskini i słoweńskiego Krasu jest pięciometrowy, śnieżnobiały stalagmit zwany Brylantem, stojący obok bogato zdobionej kolumny.
stalagmit Brylant 03.jpg


Mijamy też Salę Taneczną ze zwisającymi żyrandolami ze szkła Murano.
sala koncertowa 05.jpg


Na koniec, tuż przed wyjściem, przechodzimy nad starym mostem, który znajduje się nad podziemną rzeką Pivką. Jest jednym z najstarszych elementów infrastruktury jaskini. Dziś stanowi symboliczne zakończenie trasy. To ostatni krok przed powrotem na powierzchnię.
stary most 03.jpg


Cała wycieczka trwała około półtorej godziny. Wrażenia świetne - według nas to miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia.
Płacimy jeszcze za parking 6 euro i około 15:30 lecimy dalej.
empire13
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2714
Dołączył(a): 26.06.2016
3 kwadranse nad chorwackim Jadranem: 16-dniowy road trip

Nieprzeczytany postnapisał(a) empire13 » 14.09.2026 00:00

empire13
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2714
Dołączył(a): 26.06.2016
3 kwadranse nad chorwackim Jadranem: 16-dniowy road trip

Nieprzeczytany postnapisał(a) empire13 » 14.09.2026 00:07

Kilka kilometrów dalej czeka zamek, który wygląda jak wyciągnięty z książki fantasy. Predjamski Grad od ponad 800 lat dosłownie klei się do połowy 123‑metrowego klifowego urwiska i uchodzi za największy zamek jaskiniowy na świecie.
Wbudowano go w ogromną jaskinię już w XII wieku, a swój obecny, rozbudowany kształt zyskał około 1570 roku. Podziemia kryją też ciekawostkę hydrologiczną: podczas gdy pobliską Postojnę wyrzeźbiła rzeka Pivka płynąca ku Dunajowi, tutejszy labirynt to dzieło rzeki Lokva, która rwie w stronę Adriatyku. Oznacza to, że tuż obok siebie przebiega dział wód obu tych mórz.
Najgłośniejsza historia tego miejsca wiąże się z XV wiekiem i baronem‑rozbójnikiem Erazmem Lüggerem. Działał trochę jak Janosik - łupił kupieckie karawany, a zdobyczami dzielił się z biednymi. Kiedy w trakcie wojen opowiedział się po stronie Węgrów, austriackie wojska ruszyły pod zamek i rozpoczęły oblężenie. Trwało ono okrągły rok (1483–1484), a najeźdźcy zachodzili w głowę, jakim cudem odcięta od świata załoga wciąż ma świeże jedzenie. Erazm potrafił wręcz drwić z wrogów, zrzucając im świeże owoce.
Cały sekret tkwił w sieci ukrytych podziemnych tuneli, którymi obrońcy wymykali się po zaopatrzenie. Legenda głosi, że baron zginął w najbardziej prozaiczny sposób - zdradził go własny sługa, który podczas wizyty Erazma w latrynie dał Austriakom sygnał latarnią, pozwalając im posłać tam celną kulę armatnią.
Kiedyś ukryte tunele służyły zbójom, więc w XVII wieku je zamurowano. Dopiero w XX wieku speleolodzy na dobre rozwikłali te podziemne zagadki. Dziś zamek i kawałek jaskini można normalnie zwiedzać z przewodnikiem, a dla ludzi z zajawką dostępne są nawet trasy speleologiczne wymagające specjalnego sprzętu. Miejsce ma niesamowity klimat i zdecydowanie warto tu zajrzeć.
My jednak mamy czas jedynie na zamek - zresztą po jego zwiedzeniu tutejsze jaskinie były już zamknięte. Może innym razem się uda ;)

Najpierw jednak trzeba tam dotrzeć. Na miejscu parkujemy przed 16:00. Do samego zamku mamy jeszcze około 550 metrów spaceru pod górkę. Już z zewnątrz budowla robi piorunujące wrażenie.
1zamek01.jpg
1zamek02.jpg
1zamek03.jpg
1zamek04.jpg
1zamek05.jpg
1zamek06.jpg
1zamek07.jpg


W środku jest dokładnie tak samo. Wędrując przez kolejne kondygnacje, mijamy dawne zamkowe pomieszczenia: od klimatycznej jadalni i kuchni, aż po mroczniejsze zakamarki z rekonstrukcją izby tortur.
2izba tortur.jpg
2komnata.jpg
2kuchnia.jpg
2sala jadalna.jpg


Oczywiście do pokonania jest też trochę schodów wykutych w skale.
5schody01.jpg
5schody02.jpg
5schody03.jpg


Na poddaszu, pod drewnianą więźbą dachową, trafiamy na wystawę historyczną z kolekcją dawnego uzbrojenia, zbroi płytowych i kusz.
6zbrojownia01.jpg
6zbrojownia02.jpg
6zbrojownia03.jpg
6zbrojownia04.jpg
6zbrojownia05.jpg


Znowu ruszamy w górę klatką schodową wciśniętą w kamienne szczeliny…
7schody01.jpg
7schody02.jpg
7schody03.jpg
7schody04.jpg
7schody05.jpg


…i kierujemy się już w dół, schodząc do niższych partii trasy.
9herb.jpg
9dziedziniec.jpg


Zamek opuszczamy przed 17:00, a przy samym wyjściu żegna nas jeszcze lokalny czworonóg.
11kot01.jpg
11kot02.jpg
11kot03.jpg


Predjama zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To nie jest kolejny zamek, który po pięciu minutach zlewa się z innymi. Tutaj wszystko jest inne: sposób, w jaki budowla wrasta w skałę, to uczucie, że za ścianami zaczyna się prawdziwa jaskinia, historia Erazma, te schody wykute w kamieniu czy poddasze ze zbrojami. Nawet zwykły spacer pod górkę do wejścia ma swój urok. To miejsce ma w sobie coś surowego, prawdziwego i jednocześnie kompletnie niecodziennego. Ma się uczucie, że ludzie naprawdę tu żyli, bronili się, chowali, kombinowali jak przetrwać. I że ta skała była ich sprzymierzeńcem. Wyszliśmy zachwyceni. Jestem pewien, że nawet Majki byłby zadowolony ;)
Predjama to jeden z tych punktów, które zostają w głowie na długo.

Na parkingu meldujemy się o 17:15, płacimy 6 euro i ruszamy dalej - na razie w ciemno na południe. Przed 18:00 zatrzymujemy się na stacji Avtocestno počivališče Risnik i od razu odpalamy booking, żeby ogarnąć nocleg. Zależało mi na konkretnych dwóch miejscowościach i na szczęście udało się trafić w jedną z nich. Wybieramy Počitniški dom w Portorožu - opcja ze śniadaniem wychodzi niecałe 63 euro. Pakujemy się w auto i przed 19:00 jesteśmy na miejscu.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze relacje z podróży



cron
3 kwadranse nad chorwackim Jadranem: 16-dniowy road trip - strona 4
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Platforma cro.pl© Chorwacja online™ wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja platformy cro.pl© Chorwacja online™ nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl© nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Copyright: cro.pl© 1999-2026 Wszystkie prawa zastrzeżone