Poranek na jeziorze.
Leniwie wstajemy
Słyszymy, że na działce za naszą plażą ktoś się kręci.
Może maja wodę i podzieliliby się z nami?
Bo powinniśmy uzupełnić nasz zbiornik.
Idę, są jakieś młode kobiety z dziećmi.
Pytam o wodę.
Mówią, że pitnej nie mają.
Ale ja chcę tylko taką do zmywania.
Taką jak najbardziej mają i chętnie nam dadzą.
Łapię puste butelki po wodzie, napełniam je z węża, panowie noszą i dolewają do naszego zbiornika.
Woda to typowa podskórna bagnianka o intensywnym zapachu ale do mycia będzie ok.
Dużo jej wlewamy, widać że sporo zużyliśmy od wczorajszego poranka.
Gospodyni wypytuje mnie o wakacje, o łódkę.
Mówi, że wczoraj słyszała jak śpiewaliśmy.
Na co ja, że powinna była przyjść nas uciszyć bo pewnie nieświadomie przeszkadzaliśmy.
A Ona na to: nie!!! Ja śpiewałam cały czas z wami!!!
No to czego do nas nie przyszłaś kobieto???
Nareszcie koniec lania.
Przynoszę dzieciaczkom na podwórku jakieś ciastka za tę wodę i pora na nas.
Opuściliśmy już jezioro, znowu jesteśmy w kanale.
Szara ciągle za nami.
Ten fragment kanału był krótki.
Dość szybko wpływamy na jezioro Ruda Woda.
Na brzegu jeziora jest mnóstwo działek mniejszych i większych.

.png)
.png)
, bo spokój cenimy sobie bardzo ( chyba wysuwa się na czoło naszych preferencji
) , a przy okazji bardzo tam ładnie
Na szczęście wspomnienia mimo wszystko zostały w głowie
To musiał być świetny kajakowy czas

.png)
Tam teraz pusto, wyobrażam sobie to miejsce lata wstecz - cisza, zieleń, woda i łódka - czego chcieć więcej? Niczego
.